Śmierć dotyka każdego człowieka, to temat, który niezależnie od naszej woli powraca do naszego życia. Pomimo zmian cywilizacyjnych na przestrzeni pokoleń zagadnienie śmierci wciąż wywołuje strach i obawę. O dziwo jest to wątek, który w telewizji, filmach i mediach eksploatowany jest bardzo często, rzadziej jednak porusza się go w rozmowach, to temat tabu.
Mary Roach postanowiła jednak podejść do tego zagadnienia nieco inaczej niż zazwyczaj, bez nadmiernego patetyzmu i podniosłości, z uśmiechem i dystansem, starała się go oswoić. Tak oto powstał „Sztywniak”, czyli fascynująca książka o tym jak nauka wykorzystuje ludzkie ciała do badań. Mają one służyć rozwijaniu medycyny sadowej, zwiększać bezpieczeństwo transportu oraz służyć tworzeniu nowych możliwości w dziedzinie chirurgii. „Niesamowita odporność zwłok czyni je superbohaterami, którym zawdzięczamy bezpieczeństwo i zdrowie”.
Książkę mimo tego że porusza kontrowersyjny i ciężki temat czyta się bardzo szybko, to wszystko dzięki podejściu autorki nasyconego humorem i ironią ale kiedy trzeba pełnego powagi i szacunku. Poza tym dzięki obrazowym pełnym szczegółów opisom przenosimy się na salę pełną rozczłonkowanych ciał, zbadamy ich rozkład, przyjrzymy się różnym rodzajom pochówku np. procesowi balsamowania, poznamy historie kryminalistyki i pionierów anatomii, a także inne ciekawostki związane z badaniami na zwłokach.
Obyło się na szczęście bez skomplikowanej terminologii medycznej. Treści przekazywane są w sposób przystępny. Po stylu autorki widać jej ogromne zaangażowanie w pisanie książki, ale również w poznawanie otaczającego nas świata. W efekcie powstały historie przedstawione w ciekawy i oryginalny sposób, pełne anegdot, błyskotliwie.
Owszem ksiązka szokuje, zderzenie zwłok i często przekornych pełnych dowcipu uwag autorki może wydawać się nie na miejscu. Ale mam wrażenie że o to właśnie w niej chodzi, o to by spojrzeć z innej perspektywy i z większym dystansem bo według Mary Roach „należy przyjąć że po śmierci człowieka już nie ma, zostaje skorupka, opakowanie”. Co ciekawe to nie sposób postępowania z ludzkimi ciałami najbardziej mnie zdumiał ale to jak traktowano zwierzęta dla celów naukowych. Autorka przedstawia makabryczne wręcz nieludzkie zachowania, np. psom odcinano głowy i przeszczepiano do innego osobnika, odcinano głowy małpom by następnie poprzez sztuczne utrzymanie ich przy życiu obserwować ich reakcje.
Rozumiem że dla wielu osób humor i podejście Mary Roach jest niedopuszczalne, pomijając jednak kwestie moralne, które dla każdego powinny być kwestią osobistą, trzeba przyznać ze jest to pozycja niezwykła przede wszystkim dla tego że próbuje ona w interesujący dla czytelnika sposób wprowadzić w temat o którym się nie mówi, stara się go detabuizować.
Ksiązka od samego początku wciągnęła mnie w swój ciekawy ale i momentami obrzydliwy świat. Interesująca i godna uwagi pozycja, poruszajaca niezwykle ważny temat, zmuszający do refleksji. Polecam ją szczególnie czytelnikom „Trupiej farmy” czy „Tajemnicom wydartym zmarłym”
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: b.d
Kategoria: Popularnonaukowe
ISBN:
Liczba stron: 296
Dodał/a opinię:
kamila9314
Autorka bestsellerów Bzyk, Sztywniak i Duch dotarła już wszędzie. Nic więc dziwnego, że na temat kolejnej książki wybrała wyprawę na Marsa.\r\n\r\nPodróż...
Czy istnieje życie po śmierci? A jeśli tak, to czy ze zmarłymi można nawiązać kontakt? Mary Roach postanowiła w tej sprawie zasięgnąć opinii naukowców...