"W ŻYCIU NIE CHODZI O TO BY PRZECZEKAĆ BURZĘ, ALE BY NAUCZYĆ SIĘ TAŃCZYĆ W DESZCZU"
"Tańcząc w deszczu" Fiony Valpy to moje drugie spotkanie z autorką, tak samo udane i intrygujące jak wcześniej przeczytana powieść "Morze wspomnień". W swoje historie obyczajowe autorka umiejętnie wplata wydarzenia z czasów II wojny światowej, a jej bohaterki to zazwyczaj silne i niezależne kobiety, które żyją w ciężkich, burzliwych czasach i są zmuszane do dokonywania trudnych wyborów. Fabuła powieści jest idealnie zbalansowana pomiędzy troskami zycia codziennego podczas wojny, a problemami czasow obecnych.
Co ciekawe, Fiona Valpy przez siedem lat mieszkała we Francji, dokąd przeprowadziła się z Wielkiej Brytanii w 2007 roku. Wraz z rodziną wyremontowała stary, rozległy dom w otoczeniu winnic Bordeaux, gdzie pozyskała nowe umiejętności w zakresie mieszania cementu, dekoracji wnętrz i degustacji win. Te wszystkie doświadczenia stanowią inspirację dla jej powieści. Z książek autorki przenika miłość do miejsca, ludzi i ich historii.
Tym razem zostajemy zaproszeni do starego francuskiego zamku Chateau Bellevue, który rozbrzmiewa echem głosów z przeszłości i staje się punktem wspólnym dwóch odrębnych historii i dwóch planów czasowych. Poznajmy zatem Abi Howes - Angielkę, która dochodzi do siebie po wypadku i toksycznym związku z Zachem oraz zmaga się z depresją. Za namową przyjaciółki decyduje się wziąć udział w zajęciach jogi w małej francuskiej wiosce. Wędrując po okolicy trafia na wiekową posiadłość hrabiego Comte, która w ostatnim czasie została przekształcona w ośrodek weselny i pensjonat należący do pary Francuzów. Remont posiadłości i organizacja imprez wymaga zatrudnienia dodatkowej osoby. Abi robi sobie przerwę w zajęciach i zgadza się podjąć pracę sezonową u Sary i jej męża. Czas spędzony na terenie zamku jest dla Abi okazją do poznania ciekawej historii posiadłości sięgającej czasów II wojny światowej oraz osób zaangażowanych w akcje sabotażowe i nierówną walkę z nazistami. W ten sposób bohaterka wkracza do świata pewnej niezwykłej młodej kobiety, Eliane Martin, pszczelarki, pokojówki i kucharki w posiadłości bogatego hrabiego Comte'a. Chateau Bellevue zostaje zarekwirowany na główną placówkę nazistowską w okolicy, a Eliane staje się aktywną członkinią ruchu oporu. Ta niesamowita historia nieoczekiwanie wywiera wpływ na życie Abi i jej nowy start.
"Tańcząc w deszczu" to opowieść z pięknym przekazem. Fabuła to przeplatające się dwie płaszczyzny czasowe i dwie różne perspektywy, które tworzą zaskakująco spójną i dobrze przemyślaną całość. Autorka zachowała realizm postaci i zdarzeń. Ciekawie nakreśliła trudne realia wojny ukazując dumę narodową Francuzów, ich gniew i wrogość wobec okupanta, ale także złość w stosunku do poczynań własnego rządu. Mamy świadomość utrzymującego się niebezpieczeństwa, strachu przed zesłaniami do obozów pracy, torturami i śmiercią. Fiona Valpy dobrze nakreśliła specyfikę i charakter ruchu oporu, znaczenie tych organizacji w walce z wrogiem oraz rolę jednostki, która wprawiając małe trybiki w ruch rozkręca całą machinę działań. Waleczność i odwaga Eliane porusza serce i przekonuje, że jesteśmy silniejsi, niż nam się wydaje. Postacie są dobrze nakreślone i łatwo się do nich przywiązać. To odważne, silne i odporne osoby reprezentujące różne pokolenia. Są przygotowane na zmiany, na odbudowanie swojego życia po traumie i niepowodzeniach.
"Tańcząc w deszczu" to historia o sile i odwadze, wytrwałości i nadziei w zwyczajnym życiu. Miłość, przemoc, niebezpieczeństwo, napięcie, okupacja, strach, śmierć i... uzdrowienie. Życie nie polega na tym, aby przeczekać burzę, ale by nauczyć się tańczyć w deszczu. A taniec ten symbolizuje odnajdywanie radości, siły i pozytywnych emocji nawet podczas trudów i przeciwności losu. Opowieść o Abi i Eliane dosłownie mnie zahipnotyzowała, tym bardziej, że zakończenie rozdziera serce, ale daje też zalążek nadziei.
Bardzo podobały mi się opisy dotyczące pszczół miodnych, choć owady te nie były głównym tematem tej opowieści. Tym niemniej ich odgłosy i zwyczaje świetnie wpisywały się w historię Eliane. Autorka podeszła do tematu z zaangażowaniem kreując fascynujący, dokładny i wnikliwy obraz życia pszczół, który w znacznym stopniu wyczerpuje temat. Da się zauważyć tutaj prawdziwą miłość do natury, poczuć zapachy traw i ziół, które przenikają z kart powieści. Podobnie jest z przedstawieniem krajobrazów i przekazem emocji.
Jedyna płaszczyzna, co do której poczułam mały niedosyt to romantyczna miłość Eliane i Mathieu Dubosq, która wydała mi się zbyt letnia. Uczucie to stanowiło dobry kontrast do destrukcyjnej i przemocowej relacji Abi i Zacha, ale miałam nadzieję na większą różnicę i bardziej wyraźną dysharmonię w tej kwestii.
Fiona Valpy jest jedną z tych autorek, które potrafią pisać o trudnych tematach i traumatycznych przeżyciach w lżejszy, bardzo przystępny sposób. Łagodząc nieco wymiar bólu i okrucieństwa pobudza mocno wyobraźnię czytelnika. Uwielbiam lekkie pióro i obrazowy styl autorki, odpowiada mi tematyka podejmowana w powieściach, więc zapewne niebawem sięgnę po kolejny tytuł, który już czeka na półce.
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2025-02-26
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 352
Tytuł oryginału: The Beekeeper Promise
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Dodał/a opinię:
Poczytajka
Paryż, 1940 rok. Trzy krawcowe próbują prowadzić możliwie normalne życie w okupowanym przez nazistów mieście. Każda z nich ma pewien sekret. Poraniona...
„Morze wspomnień” to chwytająca ze serce powieść autorki bestsellera „Paryska krawcowa”, która zdobyła status najlepiej sprzedającego...