Co bardziej Wam odpowiada: leniwe dni w rytmie la dolce vita czy dynamiczne tempo
miejskiej codzienności?
„To nie jest kraj dla singli” Felicii Kingsley to włoski romans ogrzany słońcem Toskanii, pełen lekkości,
humoru i klimatu, który niemal czuć na skórze. Autorka zabiera czytelnika do malowniczego
Belvedere in Chianti, miasteczka, gdzie życie płynie powoli, w rytmie la dolce vita, wśród
złocistych winnic oraz aromatu świeżej oliwy. W sercu tej czarującej krainy stoi posiadłość Le
Giuggiole z rozległą, malowniczą winnicą, której sercem jest Elisa.
Elisa to silna i niezależna kobieta, a przy tym dumna niczym Elizabeth Bennet. Przyzwyczajona do
samodzielności i podejmowania własnych decyzji jest przekonana, że nie potrzebuje nikogo, by czuć
się spełniona. Jej świat opiera się na pracy, odpowiedzialności i wewnętrznej sile, a serce zdaje się
mieć pod kontrolą, przynajmniej do czasu, gdy przeszłość puka do jej drzwi.
Michael przywodzi na myśl pana Darcy’ego: zdystansowany, powściągliwy, momentami chłodny w
obyciu, a przez to łatwy do błędnej oceny. Skrywa emocje za maską opanowania i dumy, co tylko
potęguje napięcie między nim a Elisą. Podobnie jak Darcy sprawia wrażenie człowieka pewnego
siebie i nieco wyniosłego, lecz pod tą pozorną surowością kryje się wrażliwość, lojalność i uczucie
głębsze, niż początkowo można przypuszczać.
Delikatnym niedosytem może być relacja głównych bohaterów, która momentami wydaje się nieco
zbyt stonowana jak na włoski romans w sercu Toskanii. W tej pełnej słońca i temperamentu scenerii
aż chciałoby się odrobiny więcej iskier, namiętności i spontanicznych porywów serca. Uczucie między
Elisą a Michaelem rozwija się subtelnie i z wyczuciem, chwilami bardziej powściągliwie niż ognisto.
Przy tak zmysłowym tle naturalnie rodzi się apetyt na szczyptę większej pikantności i emocji, które
choć na moment wymknęłyby się spod kontroli.
Podobnie jak w „Dumie i uprzedzeniu”, w „To nie jest kraj dla singli” Felicii Kingsley życie toczy się w
społeczności, w której każdy zna każdego, a małe intrygi i plotki potrafią rozgrzać atmosferę równie
mocno jak najgorętsze włoskie słońce. Belvedere in Chianti staje się sceną subtelnych napięć i
nieśmiałych flirtów, gdzie spotkania przy winie czy rodzinnych kolacjach przypominają salonowe
przyjęcia, na których największym trofeum bywa… upolowanie męża.
Autorka mistrzowsko oddaje atmosferę Toskanii. Czytelnik niemal czuje zapach dojrzałych
winogron, oliwy z oliwek i smak domowej pappardelle w aromatycznym sosie z ziołami. Słońce,
winnice, brukowane uliczki i wieczorne spotkania przy winie tworzą prawdziwą podróż dla zmysłów, a
humor, lokalne intrygi i barwne postacie wprowadzają lekki, pogodny nastrój.
Największą siłą „To nie jest kraj dla singli” jest niezwykły klimat Włoch. Felicia Kingsley z lekkością
opisuje malownicze pola, urokliwe uliczki Belvedere in Chianti i codzienne rytuały mieszkańców, tak
że każdy fragment pachnie świeżym pieczywem i oliwą z oliwek. Ta sielska, włoska atmosfera
sprawia, że powieść staje się pełną emocji podróżą dla zmysłów i serca, w której każdy szczegół, od
smaków lokalnych potraw po drobne gesty ludzi, zachwyca i wciąga.
Podsumowując, bawiłam się świetnie. Humor i zabawne sceny wywołują szczery uśmiech, a
zmysłowe opisy Toskanii sprawiają, że niemal czuje się słońce, zapach wina i smak domowego
makaronu. Czytając, marzyłam o kieliszku wina na tarasie, ciepłym wieczorze i rozmowach do późna.
Ta książka pozwala zwolnić, rozmarzyć się i choć na chwilę poczuć prawdziwą la dolce vita.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 400
Dodał/a opinię:
Dorota Pach
Pełna humoru i zaskakujących zwrotów akcji opowieść, wciągająca już od pierwszych stron! Wśród agentów specjalnych FBI Dwight Faraday jest najlepszy...
Brawurowo opowiedziana historia, wciągająca bardziej niż najlepszy film Knight Underwood ma wszystko: elegancki loft na Upper East Side, wymarzoną pracę...