Nie jestem wielką fanką romansów, ale kiedy tylko przeczytałam opis „Tuż obok” i zobaczyłam, że to połączenie romansu z kryminałem – pomyślałam: „Może być ciekawie”. I wiecie co? Było nie tylko ciekawie. To była jedna z tych książek, które zaskakują na każdym kroku i sprawiają, że zamiast iść spać, człowiek mówi sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”... i kończy o drugiej w nocy.
Agnieszka Olejnik świetnie łączy dwa – wydawałoby się – różne gatunki. Z jednej strony mamy wciągający wątek kryminalny: tajemnicze wydarzenia, napięcie, niewyjaśnione sprawy i klimat, który potrafi przyprawić o dreszcz. Z drugiej – jest też romans, ale taki, który nie dominuje całej historii i nie sprowadza się do banalnego „ona i on, trochę się pokłócą, potem pogodzą i happy end”. Tu uczucia są złożone, dojrzewające, pełne emocji i wątpliwości, a przede wszystkim – bardzo autentyczne.
To, co najbardziej doceniam w tej książce, to umiejętność budowania napięcia. Autorka naprawdę wie, jak dozować informacje. W jednej chwili czujesz się już prawie pewny, że wiesz, kto za czym stoi, by po chwili dostać nowy trop, który wywraca wszystko do góry nogami. Przez całą książkę czuć delikatne napięcie, które narasta i nie pozwala oderwać się od historii. A to wszystko w naprawdę dobrze napisanym stylu – bez zbędnego przegadania, ale też nie przesadnie surowo. Język jest lekki, momentami wręcz swobodny, przez co czyta się błyskawicznie.
Postacie zasługują na osobny akapit, bo to zdecydowanie jedna z mocniejszych stron powieści. Są pełnokrwiste, z przeszłością, emocjami i wątpliwościami. Nie ma tu papierowych bohaterów, którzy robią wszystko „idealnie” albo tylko po to, żeby popchnąć fabułę do przodu. Ich wybory często są nieoczywiste, czasem wręcz denerwujące – ale właśnie to sprawia, że są wiarygodni. Kibicowałam im, ale też czasem miałam ochotę potrząsnąć i powiedzieć: „Halo, obudź się!”
Sama historia dzieje się w małym miasteczku, co dodaje jej jeszcze więcej klimatu. Niby wszyscy się znają, niby wszystko wiadomo, ale pod powierzchnią dzieje się o wiele więcej, niż mogłoby się wydawać. Ten pozorny spokój to idealne tło dla opowieści, która rozgrywa się gdzieś na pograniczu codzienności i grozy. No i ten tytuł – „Tuż obok” – nabiera znaczenia dopiero po przeczytaniu całości. Bo faktycznie, czasem to, co najważniejsze, najtrudniejsze albo najbardziej przerażające, dzieje się właśnie tuż obok. Albo tuż obok nas, albo w nas.
Książka nie jest przegadana, nie ma dłużyzn, wszystko ma swoje miejsce i sens. A zakończenie? Nie będę zdradzać, ale powiem tyle – nieprzewidywalne i satysfakcjonujące. Daje do myślenia i sprawia, że po odłożeniu książki na półkę jeszcze długo wraca się do niektórych scen w myślach.
„Tuż obok” to książka, którą spokojnie mogę polecić zarówno fanom kryminałów, jak i tym, którzy lubią historie o ludziach, uczuciach i relacjach. Jest lekka w formie, ale nie banalna w treści. Porusza, wciąga, momentami przeraża, a czasem wzrusza. I właśnie dlatego tak dobrze się ją czyta. Jeśli szukasz książki, która ma w sobie coś więcej niż tylko rozrywkę – warto po nią sięgnąć.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 2025-07-30
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię:
centka3
Czy miłości trzeba szukać, czy wystarczy czekać, aż sama nas znajdzie? Nika opiekuje się chorą matką i uważa, że jej szansa na szczęście przepadła dawno...
Pierwsza połowa roku 1939. Rozdzieleni przez los i złych ludzi, Katrin i Peter nie mogą o sobie zapomnieć. Ona w obliczu rodzinnych nieszczęść szuka...