Na pierwszej stornie książki powinien widnieć napis: "UWAGA nie czytaj jeśli nie planujesz przeprowadzki"
Czego można się spodziewać po książce, której już sam tytuł zdradza treść, opis zdradza fabułe i obietnice spokojnej lektury z romansem w tle i to wszystko na talerzu pełnym przysmaków?
Faktycznie, zaskoczenia w niej nie ma, jednak jest coś co powoduje, że gdy zamykasz już książkę rozglądasz się po swoim pokoju i masz ogromną chęc podróżowania, ba nawet nie podróżowania, a przeprowadzki w inny świat. Zdajesz sobie sprawę, że nic nie musi być tak jak jest, że jeśli ci się coś nie podoba to w każdej chwili możesz to zmienić i wcale nie musisz mieć 18-nastu lat.
Nasza bohaterka jest normlaną, dojrzałą kobietą. Ma swoją pasje i prace, którą kocha, dorosłe dzieci i w zasadzie niczego jej nie brakuje. Pewnego dnia zostaje wysłana "zawodowo" do Wenecji i już od tamtej pory nic nie jst takie same. Powoli zakochuje się w klimacie tego miasta, w smakch potraw i w ludziach, którzy tworzą ten niesamowity klimat. Wraca tam jeszcze klkakrotnie i za każdym razem doznaje nowe wrażenia. A my razem z nią.
Miłość, którą tam spotyka powoduje wielkie zmiany w życiu naszej bohaterki, a my razem z nią przeżywamy każdy nowy dzień. Smakujemy potraw, które są opisane w taki sposób, że masz ochote dosłownie rzucić się na lodówkę, spacerujemy po uliczkach mając wrażenie, że sami nimi przechodzimy i przy okazji poznajemy niesamowitą historię tego miasta, zabytków i świąt.
Wydaje się, że jest wszystko czego potrzeba do miłego czytania, jednak mi brakowało emocji-takich zwyczajnych ludzkich odruchów złości czy przygnębienia, bo przecież nie tak łatwo jest zostawić wszystko- dom, prace, rodzine i wyjechac w nieznane z nieznajomym.
Czytając książkę czekałam cały czas na jakiś zaskakujący wątek czy choćby coś co spowoduje u mnie chwile zastanowienia- nie doczekałam się.
Może tak miało być, że "Tysiąc dni w Wenecji" ma tylko lekko łechtać nasze marzenia, podniebienia i skóre weneckim słońcem..
Jedno jest pewne, Marlena De Blasi kocha Wenecje i próbuje zarazić tym uczuciem każdego kto sięgnie po jej książkę. Mogę spokojnie powiedzieć, że wróciłam właśnie z Włoch i był to cudowny czas, który z chęcią przeżyje kolejny raz z tą autorką tym razem w Toskanii.
Na uwagę zasługuje również spis przepisów na końcu ksiązki, a także przewodnik dla par chcących spędzić romantyczne chwile w Wenecji. Włoskie słowka wtrącane przez autorke dodają smaczku i charakteru tej powieści.
Informacje dodatkowe o Tysiąc dni w Wenecji:
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2009 (data przybliżona)
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
9788308043738
Liczba stron: 250
Tytuł oryginału: A thousand days in Venice
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Dodał/a opinię:
kropka27
Sprawdzam ceny dla ciebie ...
"Jedni ludzie dojrzewają, inni gniją. Czasami dorastamy, ale nigdy się nie zmieniamy".
Więcej