„Uzdrowisko” Konrada Chęcińskiego to kryminał, który bardzo mi się podobał. Lubię powieści z tajemnicą, zwłaszcza taką, która ma swoje korzenie w przeszłości. I w tym przypadku mamy do czynienia ze zniknięciem sprzed kilkunastu lat nastoletniej mieszkanki wsi Dobrowola, nazywanej również Uzdrowiskiem, którego próba rozwikłania została podjęta kolejny raz. Jest to śledztwo nieoficjalne, co dodatkowo buduje napięcie w powieści, a zaniedbana, prominencka willa pełni rolę tajemniczego zamczyska. Niewielka społeczność, gdzie wszyscy się znają, każdy coś o drugim wie – dobrego i złego, godnego uwagi i wstydliwego, sprawia, że prowadzący śledztwo Piotr Werner posuwa się ku rozwiązaniu zagadki małymi kroczkami. Pojawia się nowa zbrodnia, są tajemnicze listy pisane tą samą ręką, tajemne, leśne dróżki, zamknięte na kłódkę piwnice, świece w oknach, jest burza, zaginioną zostaje kolejna nastolatka, jest mnóstwo bohaterów, mniej lub bardziej ze sobą powiązanych – zdawałoby się istny chaos. Jednak z tego chaosu stopniowo klaruje nam się rozwiązanie, wychodzą na jaw inne tajemnice, przypominają się słowa, które przed kilkunastu laty zostały uznane za nieważne, z pamięci wracają ludzie, którzy zostali zapomniani lub celowo pominięci. Ostatecznie sprawa zostaje rozwiązana i jak się okazało, pod latarnią najciemniej.
W „Uzdrowisku” większą uwagę niż na wątek kryminalny, zwróciłam na wątek społeczny. Małe miejscowości to bardzo wdzięczne powieściowe miejsca akcji. Tutaj najłatwiej o emocje, bo krewni, znajomi, sąsiedzi mają nawzajem wyrobione o sobie zdanie, często wzajemnie się oskarżają, wykorzystują każdą okazję, by poplotkować o innych, napomknąć o czymś lub kimś mimochodem. Pojawiają się zgrzyty, nerwowość, a to dodaje akcji ikry i żywiołowości. Przypadły mi do gustu dialogi bohaterów, zostały zgrabnie i błyskotliwie napisane. Bez zbędnej sztuczności i patosu. Bardzo dobrze zostały wykreowane dwie, rozwydrzone nastolatki – Nikola i Anastazja. Nie do końca można je polubić, ale mimo to odrobina współczucia wobec nich się pojawia.
W „Uzdrowisku” nie mamy wymyślnej i wyrafinowanej zbrodni, lecz historię prawdopodobną, która mogła się wydarzyć. Bliskość natury współgrająca z charakterami bohaterów również jest atutem tej powieści. „Uzdrowisko” spodobało mi się, a do przeczytania książki zachęciła mnie… okładka. Wielkiego doświadczenia w czytaniu kryminałów nie mam, więc być może nie wszyscy zgodzą się z moim zdaniem…
Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 2024-04-24
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Merylu
Pomieszczenie, przestronne i puste, przypominało wejście do opuszczonego muzeum. Od razu zauważyła duży kryształowy żyrandol, który zwisał z sufitu niczym monstrualny nietoperz.
W miejscu utkanym z kłamstw samo zbliżenie się do prawdy może okazać się zbrodnią. ,,Wampir z Woźnickich Dołów", nowy kryminał Konrada Chęcińskiego,...
Niektóre tajemnice powinny zostać pogrzebane. Na zawsze. Porywający kryminalny debiut Konrada Chęcińskiego. W Cmentarnej Górze, niewielkiej wsi ukrytej...
Sam w takim dużym domu - to musi być straszne tak codziennie spędzać tu wieczór i noc. Bo za dnia miejsce jest nawet całkiem przyjemne, teren duży, jezioro blisko, sam budynek wielki jak pałac. Tylko to nieustanne krakanie wron. Jak z jakiegoś horroru.
Więcej