"W cieniu dobrych drzew" to bardzo interesująca i zdecydowanie nieszablonowa historia. Prawdziwa uczta literacka, która porusza najczulsze zakamarki duszy i trafia wprost do serca czytelnika. Pięknie napisana, subtelna, pełna trafnych przemyśleń. To historia wyjątkowej miłości. Miłości, która narodziła się bardzo szybko i która trwała przez całe życie bohaterów, chociaż żyli osobno. Historia jednocześnie romantyczna i bolesna. Niepowtarzalna, silnie egzystencjalna, wyjątkowo prawdziwa i szczera. Która nie pozostaje bez wpływu na czytelnika. Szczególnie, jeśli ów czytelnik jest osobą bardzo wrażliwą. Mimo, że początkowo wątpiłam w to, że dwoje nieznajomych może w tak krótkim czasie (dwadzieścia dni) połączyć aż tak silne uczucie, uwierzyłam tej opowieści. Dawno nie czytałam niczego aż tak bardzo przekonującego. Z każdej strony tej książki wybrzmiewa nie tylko wspaniała muzyka, nie tylko eteryczna miłość, ale przede wszystkim prawda. Muszę Wam się do czegoś w tym miejscu przyznać. Nie od razu udało mi się w tę opowieść wciągnąć. Nie od razu się polubiłyśmy, ba, nawet w trakcie były momenty, kiedy książka mi się dłużyła. A mimo to po zakończeniu lektury uznałam ten tytuł za jedną z książek mojego życia. I chociaż nie lubię wracać do już przeczytanych powieści, bo przecież stos książek zamiast maleć wciąż rośnie, jestem pewna, że jeszcze wrócę do świata Joanny i Heraklesa, aby w ich historii odkryć kolejne dno, które za pierwszym razem mogłam pominąć. Ale też po emocje, które przeżywałam razem z bohaterami i po całą masę mądrych słów, którymi warto kierować się w życiu.
Książka niesie ogromny ładunek emocjonalny. Robi wstrząsające wrażenie i pozwala czytelnikowi wejść w opowiadaną historię w stu procentach. Autorka początkowo dawkuje emocje, by w epilogu uderzyć w nas z siłą huraganu. Zakończenie idealnie dopełnia tę opowieść, wywołuje jednak tak ogromne wzruszenie, że jeszcze przez długi czas ciężko jest pozbierać myśli. Autorka zastosowała w powieści bardzo ciekawy zabieg fabularny, dzieląc ją na dwie części. Pierwsza pisana jest z perspektywy Joanny i ukazuje jej życie w małej wiosce, z ojcem, babcią i ukochanym kotem. Towarzyszymy dziewczynie na różnych etapach jej niełatwego życia. I tak naprawdę, jeszcze nie wiemy, o co w tym wszystkim może chodzić. Ta część jest bardzo tajemnicza, a sekrety gęstnieją ze strony na stronę. Dopiero w drugiej części, opowiedzianej z perspektywy Heraklesa, porozrzucane puzzle zaczynają powoli wskakiwać na właściwe miejsca. Tajemnice nabierają kształtów, a sekrety mogą wreszcie ujrzeć światło dzienne. Długo nie dowiadujemy się, o co właściwie chodzi z okresem, kiedy młodzi się w sobie zakochali i dlaczego Herakles podjął takie, a nie inne decyzje. Decyzje, które miały znaczący wpływ na przyszłość obojga i całkowicie odmieniły ich życie. Pięknie się to wszystko na koniec układa w jedną całość. I chociaż początkowo można być nieco zdezorientowanym, ostatecznie okazuje się, że taki zamysł był celowy. Najlepsze w tej powieści jest bowiem odkrywanie jej kolejnych warstw, strona po stronie, kawałek po kawałku, aż do zwalającego z nóg finału.
Książka Ewy Pruchnik to opowieść o miłości, owszem. Ale o miłości nieoczywistej i takiej, która ma wiele twarzy. Mamy tu do czynienia z uczuciem pomiędzy mężczyzną i kobietą, ale też pomiędzy osobą zdrową a niepełnosprawną. Jest tu też miłość rodzicielska, nauczyciela do uczniów, jest prawdziwa przyjaźń, a także pasja wyrażająca się jako miłość do muzyki. Książka porusza również inne tematy, na przykład straty, odkrywania samego siebie i zmagań z własnymi słabościami. Mówi o bólu, smutku, cierpieniu, ale też o nadziei na lepsze jutro. Mówi o dorastaniu do podejmowania trudnych decyzji, o tym jak decyzje pojęte w przeszłości przekładają się na resztę naszego życia. Jest w niej walka o życie i o swoją przyszłość, są dylematy moralne. Jest w niej dużo więcej, ale to już musicie odkryć sami. To pierwsza książka Ewy Pruchnik, którą miałam przyjemność przeczytać, jednak na pewno nie ostatnia, bo doskonale trafiła w mój czytelniczy gust. Podoba mi się pióro autorki, delikatne jak wiosenny wietrzyk. Podoba mi się, jak autorka kreuje swoich bohaterów. Jej postaci są bardzo wyraziste i łatwo się z nimi utożsamić. Niesamowite jest to, jak potrafi przedstawiać ich emocje i postrzeganie świata, z dużą dozą empatii, wyczucia, bardzo subtelnie, ale też wyjątkowo realistycznie. Autorka stworzyła postaci, które stają przed koniecznością wyboru, który niejednokrotnie tworzy sytuację tragiczną. Jej bohaterowie mierzą się z moralnymi dylematami, są wewnętrznie rozdarci, walczą każde z własnymi demonami.
Na koniec pozostaje mi jedynie ogromnie Wam tę nietuzinkową, dojrzałą i wyjątkowo piękną książkę polecić. Czytajcie zatem i czerpcie z niej garściami.
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Data wydania: 2022-02-02
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię:
maitiri_books
Opowiadanie o dorastaniu, miłości i poszukiwaniu swojego miejsca na tle przemian lat 80. *** Rozglądam się po ludziach. Są jacyś... inni. Nie ma punków...
Tęsknota za kimś, kogo wcale nie pamiętasz. Korzenie, które sięgają głębiej, niż ci się wydaje. Rodzice Stanleya, Polacy żyjący od dawna w USA, od zawsze...