♡ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ♡
Wołyń… Dla wielu osób to tylko historia. Nie obchodzi on już współczesnych 20- oraz 30-latków, a tym bardziej tych, którzy się o nim nasłuchali w dzieciństwie. Jednak czy ich nie dotyczy i nie ma wpływu na dorosłe życie?
Jagoda całkowicie poświęca się warszawskiej korporacji. Oleg za wszelką cenę pragnie uciec od Ukrainy. Natomiast 11 lipca, w rocznicę rzezi wołyńskiej, na warszawskiej Ochocie umiera student. Można by tę śmierć uznać za przypadek, gdyby nie dziwna karta, którą znajduje przy nim przyjaciel. I to za sprawą tej karty Jagoda i Oleg nie będą mogli dłużej udawać, że Wołyń ich nie dotyczy.
Jeszcze przed premierą „Wołyńska gra” została ogłoszona najmocniejszym debiutem roku. Wiecie co? Potwierdzam to! Nie będę ukrywać, że początek troszeczkę mnie zmęczył. Sposób narracji wątków związanych z Jagodą kompletnie mi nie podszedł. Jednak bardzo szybko się to zmieniło! Może po prostu zaczęłam czytać książkę w nieodpowiednim momencie? W każdym bądź razie po cięższych początkach później było już tylko i wyłącznie lepiej! Akcja nabrała takiego tempa, że czasami już sama się gubiłam kto jest dobry, a kto zły. W dalszej części do sposobu narracji także nie mogłam się przyczepić. Wątki nacjonalistyczne przeplatają się z kryminalno-sensacyjnymi tworząc świetną historię. Co ważne - poznajemy ją z perspektywy kilku kluczowych bohaterów. Dzięki temu bardzo dobrze poznajemy ich emocje, a także powody zachowania oraz czynów. Ich sylwetki zostały bardzo dobrze wykreowane i przemyślane w każdym detalu.
Trzeba tutaj wspomnieć, że Wołyń dotknął autorki osobiście zarówno ze strony rodziny matki, jak i ojca. Dlatego wołyński klimat zna od podszewki. Przełożyło się to zapewne także na bardzo trafnie i rzeczywiste opisy radykalnych ruchów nacjonalistycznych zarówno ze strony Polaków, jak i Ukraińców. Jednak co tak naprawdę udało się uzyskać autorce to przede wszystkim pokazanie tego, jak te dwa narody są do siebie wrogo nastawione. Oczywiście nie możemy wszystkich wrzucać do jednego worka, jednak bardzo często spotykam się ze słowami, że np.: „Przyjechali z Ukrainy i zabierają nam pracę”, „Pomniejszają nam stawki bo biedota pracuje za nic”, „Ukrainiec to syfiarz”, „Ukrainiec to kolejny obdarciuch” i wiele, wiele innych określeń… Polacy czują nad nimi wyższość! A to nie powinno być! Nie ważne czy patrzymy przez pryzmat historii, czy tego co dzieje się teraz. Powinniśmy żyć w pokoju i traktować się jak równy z równym. To także autorka udowodniła nam bardzo piękny sposób.
Chyba nie muszę Wam pisać, że z całego serducha polecam Wam tę książkę! Pomimo, że wątki historyczne przeplatają się z teraźniejszością to całość bardzo przypadła mi do gustu. Dzięki „Wołyńskiej grze” możemy poznać także kawałek swojej historii przedstawiony przez osobę, która Wołyniem była „naznaczona”. Dziękuję za tak dobrą książkę.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2021-06-30
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 608
Dodał/a opinię:
ktomzynska
Większość więźniów w Berezie Kartuskiej to byli Ukraińcy! Więźniowie polityczni, tak ich wasz Piłsudski zakwalifikował. A wy go wielbicie! Wielki bohater! Petlurę wystawił do wiatru, zdradził nas, bo miał już swoja niepodległą Polskę! I wy nam też każecie na jego widok czapki z głów zdejmować. A na Banderę się obrażacie!
Czy Ukraina będzie czy nie, komu to zrobi różnicę? Na pewno nie Polsce. Dla was Lachów, Ukraina nie ma historii, ani tradycji, nic.
Więcej