"Wymieranie Ireny Rey" to dość dziwna i niesamowicie pokręcona, ale też inteligentna i jednocześnie nieprzewidywalna książka, która trudno zaklasyfikować do jednego tylko gatunku literackiego. To jakby połączenie powieści obyczajowej z dramatem i tajemniczym zniknięciem głównej bohaterki. To debiut amerykańskiej pisarki Jennifer Croft, która jest z zawodu tłumaczką, tłumaczy książki Olgi Tokarczuk.
Ciekawostką jest również to, że fabuła książki umiejscowiona jest w... Polsce, w środku Puszczy Białowieskiej, w okolicach Białowieży. Nieopodal granicy z Białorusią mieszka od zawsze tytułowa Irena Rey - słynna pisarka, której książki tłumaczone są na różne języki. Autorka została również zgłoszona do Nagrody Nobla, lecz czy ją otrzyma - nie wiadomo.
"Teren rezerwatu ścisłego to najbardziej chroniona część Puszczy Białowieskiej, niedostępna dla osób postronnych. Ale Ireny Rey nie obowiązywały żadne zakazy."
"Nasza Autorka zwoływała nas tutaj, na peryferia Polski, od 2007 roku, rok po tym, jak wydała swoją trzecią książkę."
Ósemka tłumaczy z kilku krajów przybyła na zaproszenie Ireny już po raz siódmy. To już niemal tradycja, że na jednym spotkaniu z autorką jej książka była tłumaczona na kilka języków jednocześnie. Taki rodzaj pracy z pewnością sprzyjał zacieśnieniu więzi z pisarką, a tłumacze rywalizowali między sobą żeby zdobyć jej przychylność. Ona była dla nich niemal jak święta, jak guru, uwielbiali ją i byli zachwyceni, że właśnie ich poprosiła o tłumaczenie. To dla nich zaszczyt, sadzili, że wybrała ich dlatego, że są w tym dobrzy. Jednak sama pisarka traktuje tłumaczy jak grupkę wyrobników, jak wiernych i oddanych służących, którzy są na każde jej zawołanie. Tłumacze nie zdają sobie sprawy, że powodem wyboru było jednak zupełnie coś innego...
"Sądziłam, że Irena wybrała nas na swoich tłumaczy i tłumaczki, bo byliśmy świetni w swoim fachu. Myślałam, że jesteśmy najlepszymi tłumaczami języka polskiego na świecie, skoro to właśnie na nas padł jej wybór. Ale teraz, gdy przeglądałam kolejne podfoldery, zrozumiałam, że zdecydowała się na nas nie dlatego, że byliśmy dobrymi tłumaczami, ale dlatego, że nadawaliśmy się na ciekawe postaci."
Po kilku dniach pracy z autorką tłumacze zostają sami. Nigdzie nie ma Ireny, jakby nagle zapadła się pod ziemię. Początkowo grupka znajomych tłumaczy nie podejrzewa niczego złego, myśląc, że Irena chciała na chwilę odetchnąć. Lecz gdy jej nieobecność się przedłuża, postanawiają jej poszukać, lecz na razie nie powiadamiać policji.
W trakcie poszukiwań odkrywają tajemnice, które autorka przed nimi zataiła. Zresztą wiele faktów świadczy o tym, że nie tylko nie powiedziała im całej prawdy o sobie, lecz ich oszukiwała przez cały czas na temat własnej rodziny. Stworzyła historię, która dobrze się sprzedawała i było jej to na rękę.
Gdzie ukrywa się Irena Rey? Czy sama odeszła, czy też została porwana? Czy tłumacze zabiorą się ponownie do pracy? Czy Irena otrzyma Nagrodę Nobla?
Co wspólnego z jej zaginięciem mają wszechobecne grzyby? Dowiedziałam się wielu ciekawostek na temat różnych grzybów, na które nie zwracała wcześniej uwagi.
Chociaż to dość dziwna i pokręcona lektura, to jednak do samego końca zastanawiałam się nad jej finałem. Zakończenie zaskakujące, nie do końca takiego się spodziewałam.
To rodzaj satyry dotyczącej twórczości literackiej, która jednocześnie pokazuje, jak ciężką pracę wykonują tłumacze książek. Jak ważna jest relacja między twórca książki a tłumaczem. Z pewnością będę teraz inaczej spoglądała na książki, które mogę przeczytać dzięki pracy tłumacza.
To nieco przewrotna chociaż w zasadzie smutna opowieść, i może nie wszystkim przypadnie do gustu, lecz czasem warto poznać coś nowego, innego.
Książkę przeczytałam dzięki BONITO i serwisowi Dobre Chwile.
Wydawnictwo: Pauza
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 464
Tytuł oryginału: The Extinction of Irena Rey
Tłumaczenie: Kaja Gucio
Dodał/a opinię:
Myszka77
Przejmująca osobista historia opowiedziana słowem i obrazem Siostry Amy i Zoe dorastają w szczęśliwej rodzinie w Oklahomie. Są zdolne, inteligentne, otwarte...