"Każda historia ma swój początek, środek i jakieś zakończenie. Nie każda jest z happy endem"
Wiktoria budzi się a jej rodzina zniknęła. Anna stara sobie poradzić ze stratą a Eliza ma depresję. Trzy historie, trzy różne kobiety.
Historia zapowiadała się intrygująca od samego początku. Liczyłam na wciągającą od pierwszych stron lekturę, ale niestety nie do końca to dostałam. Końcówka roku trafiła mi się dosyć pechowa, niestety. Historia została w bardzo fajny sposób przedstawiona. Pojawia się tu kilka perspektyw, dosyć intrygujących perspektyw, a przynajmniej początkowo. Pierwsze rozdziały pokazują zdarzenia, które są straszne, trudne dla każdej z bohaterek, ale pozostałe strony pokazują krok po kroku, w jaki sposób doszło do tej sytuacji. Nie ukrywam, że miałam co do tego dosyć dużo oczekiwania, ale niestety nie zostały one spełnione.
Bohaterzy? Nie da się żadnego polubić. To nie są postaci, które wzbudzają sympatię. Nie są idealni, perfekcyjni, ale też jakoś dla mnie są za mało realni. Popełniają wiele błędów, głupich błędów, a ich decyzje są niedojrzałe. Nie rozumiem, jak można w takim wieku w taki a nie inny sposób się zachowywać. Eliza zmaga się z depresją poporodową i to przez dosyć długi czas, ale nikomu o tym nie mówi, a udaje, że wszystko jest dobrze. W jej małżeństwie nie dzieje się dobrze. Ale po co próbować to naprawić, prawda? W żaden sposób nie usprawiedliwiam postępowania jej męża, bo to co zrobił jest nie do zaakceptowania, ale Eliza? Udaje nie tylko, że nic się nie stało, ale przede wszystkim odwdzięcza mu się tym samym. Jak może początkowo zbudziła moją sympatię to te postępowanie spowodowało, że ta moja sympatia do niej zniknęła. Oboje są sobie warci. Wiktoria jest niewiele lepsza. Ma swoją własną przeszłość, kłamstwa, tajemnice, które trzyma przed mężem z daleka. Ale jej mąż również nie jest wobec niej szczery. No cóż, oni również są sobie warci. Anna, to chyba jedyna bohaterka, która jako tako wzbudziła moją sympatię. Zdecydowanie najnormalniejsza z nich wszystkich.
To historia, w której brak szczegółów, nie jest ona rozbudowana a wszystko jest w konkretny, w prosty sposób. Czytelnik krok po kroku odkrywa prawdę. Okoliczności, które doprowadziły do obecnej sytuacji. W niewielkim stopniu historia odkrywa przeszłość bohaterów, to w jaki sposób doszło do ich spotkania, czego dokonali w przeszłości. Jakie decyzje podjęli. Co zaskakujące, jak okazuje się, już w trakcie lektury pojawia się coś co łączy wszystkie kobiety. W końcu dochodzi do tego. Do tego momentu, gdzie wszystko się wyjaśnia i nie było to zachwycające odkrycie. W przypadku Elizy było wiele hałasu, a wszystko szybko się rozwiązało. A Wiktoria? To chyba była najgorsza historia. Dla mnie ona w ogóle nie miała sensu. Dlaczego? Jaka w ogóle była przyczyna tego, że doszło do takiej sytuacji?, Brakowało mi tu motywu. Powodu, którym się kierowano. Totalnie nierealne i niezrozumiałe dla mnie. Perspektywa Anny? I to w jaki sposób do tego doszło? Była najlepszą historią, a z drugiej strony też nigdzie nie było powodu dlaczego tak się stało. Dlaczego?
No cóż, to moje drugie spotkanie z twórczością autorkijest troche lepsze, ale jednak nie na tyle, żeby sięgnąć po inne pozycje autorki. A raczej do tego już nie dojdzie. To zdecydowanie nie dla mnie. Nie potrafiłam się wczuć w historię, wszystko było dla mnie takie sztuczne. Jednak, oczywiście zachęcam, żeby samemu się zapoznać i wyrobić swoje zdanie.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 368
Dodał/a opinię:
ilovebook26
Usiądź. Oddychaj. A jeśli trzeba, to rozepnij biustonosz, który Cię uwiera. O, tak. Lepiej. Masz prawo do gorszego dnia. Masz prawo płakać w łazience...
Oboje czuli, że ten związek może zniszczyć im życie. Ona zauroczyła się od pierwszego wejrzenia, on od początku miał wyrachowany plan. Wkrótce wszystko...