Jak podchodzicie do debiutów literackich? Czy oceniacie je łagodniej, dając autorowi przestrzeń na rozwój, czy od początku macie konkretne oczekiwania i porównania do innych książek z gatunku?
U mnie jedną z takich historii, wobec których mam naprawdę mieszane uczucia, lecz daję spory kredyt zaufania, jest debiut Mariusza Matana pt. „Zasłużyłeś”. To niewielka powieść z bardzo ciekawym pomysłem na fabułę, choć samo wykonanie wypada średnio. Połączenie kryminału z wątkami farmaceutycznymi od początku zapowiadało coś intrygującego i pełnego tajemnic.
Mamy tutaj mordercę zwanego Tatuatorem, który zabija młode studentki wybranych kierunków, zostawiając na ich ciałach wytatuowane litery. Jest też Marcel, ambitny doktor habilitowany nauk chemicznych i twórca nowoczesnego leku antydepresyjnego. Wszędzie tam, gdzie się pojawia, wkrótce giną kolejne kobiety. Zbieg okoliczności? A może nieobliczalne skutki testowania na sobie własnego leku? Choć mężczyzna ma mocne alibi, szybko staje się głównym podejrzanym w sprawie pełnej niedomówień, tajemnic i ślepych zaułków. Policja w końcu zatrzymuje sprawcę… tylko czy na pewno właściwego?
Prawda, że taki zarys fabuły ma potencjał? Jednak w trakcie czytania pojawiły się już mieszane odczucia. Mamy tutaj liczne rozbudowane dialogi, sporo dokładnych opisów pomieszczeń czy ubioru, co trochę zapycha tekst. Zamiast tego przydałyby się bardziej rozbudowane portrety psychologiczne bohaterów, bo niestety wypadły one zbyt płasko. Nie sposób było zagłębić się w ich kreację, czy poczuć większą sympatię do postaci.
Kolejną rzeczą, która mocno wpłynęła na mój odbiór tej historii, była chaotyczna fabuła i szybkie przeskoki w czasie. Niekiedy w kilku zdaniach opisany jest cały tydzień wydarzeń, przez co większość scen była mało szczegółowa i wypadała z pamięci.
W samym wątku kryminalnym i policyjnym śledztwie brakuje napięcia, emocji, większej dynamiki. Policjanci są, ofiary są, podejrzany też, pojawiają się nawet tajemnicze litery, które podobno zaczynają tworzyć całość, a mimo to wszyscy jakby tylko czekali na kolejne morderstwo. Spotkań grupy śledczej jest niewiele i również zostały potraktowane bardzo powierzchownie — kilka przekleństw, trochę krzyków i właściwie tyle. Jak na kryminał czy thriller, to zdecydowanie za mało, by naprawdę wciągnąć w tę historię.
Mimo wszystko mam już pod ręką kontynuację tej serii. Autor zostawił mnie tutaj z masą pytań, nietypowym zakończeniem i kilkoma własnymi teoriami dotyczącymi całej historii. Do tego dochodzi jeszcze intrygujący wątek trojaczków, który naprawdę wzbudził moją ciekawość. Dlatego już za chwilę sięgam po „Bestię” i coś mi się wydaje, że tym razem będzie już znacznie lepiej.
Moja ocena: 6/10 (kredyt zaufania dla debiutu jest).
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2023-04-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 246
Dodał/a opinię:
Justyna Kubacka
Zło nie zawsze ma twarz potwora Białystok. Miasto, które od dawna nie zaznało wytchnienia od grozy. Człowiek uważany za Tatuatora, bezwzględnego mordercę...