JEDEN DZIEŃ - CAŁE ŻYCIE
Wokół debiutanckiej powieści Amandy Peters zatytułowanej "Zbieracze borówek" było dość głośno w ostatnim czasie. Zetknęłam się w większości z pozytywnymi opiniami, które zachęciły mnie do sięgnięcia po tę książkę.
Słuchając audiobooka przeniosłam się do lat 60 - tych XX wieku by poznać pewną amerykańską rodzinę z plemienia Milkmaków z Nowej Szkocji, która pracuje sezonowo na plantacji borówek w Main. W pewien letni dzień podczas pracy na polu znika mała Ruthie - najmłodsza z rodzeństwa i ślad po niej ginie. Jej starszy brat Joe przez wiele następnych lat nie może pogodzić się z faktem, że nie dopilnował dziewczynki. To on widział siostrzyczkę jako ostatni. Poczucie winy nie daje mu spokoju i kładzie się cieniem na całym jego późniejszym życiu.
Równolegle poznajemy Normę - jedynaczkę, która mieszka w bogatej dzielnicy i dorasta w dobrze sytuowanej rodzinie. Jest bystrą i nad wiek dojrzałą dziewczynką. Uparcie szuka odpowiedzi na pytania, które od pewnego czasu wciąż rodzą się w jej głowie. Norma przeczuwa, że z jej dzieciństwem związana jest jakaś tajemnica, ale rodzice wciąż milczą na ten temat. Tymczasem jej serce przez cały czas skrywa bliżej nieokreśloną tęsknotę i dziwny niepokój. Rozwikłanie zagadki nie jest proste, ale Norma jest zdeterminowana, by poznać prawdę o swoim pochodzeniu.
"Zbieracze borówek" to przejmująca, dramatyczna opowieść idealna dla miłośników dobrej literatury. Autorka opowiada w niej o sile rodzinnych więzi, które wystawiane są na próbę w obliczu tragedii. I tu pojawia się pewien paradoks. Z jednej strony kruchość więzów łączących najbliższe osoby jest wręcz namacalna, z drugiej, trwałość tych relacji jest zaskakująco mocna i niezniszczalna. Przeszłość niezmiennie wpływa na teraźniejsze życie, a to co pozostaje ukryte i niewypowiedziane z czasem dopomina się o uwagę.
Autorka pięknie pisze o uczuciach i emocjach, które bombardują nas z każdej niemal strony.. Dobrze opisuje traumę, miłość, bezbronność, cierpienie i ból jakie towarzyszą bohaterom w ich często smutnej i przygnębiającej codzienności. Żeby nie było zbyt przytłaczająco i nudno mogę zapewnić, że po każdej burzy wychodzi słońce, pojawia się nadzieja, ufność i wiara w przyszłość. To wszystko sprawia, że historia jest niezwykle wiarygodna i prawdziwa.
Akcja powieści toczy się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Historie obu rodzin przeplatają się ze sobą. W tle mamy wzmianki na temat zmian społecznych, politycznych i kulturowych, które nie pozostają bez wpływu na życie bohaterów. Jednak brakowało mi tutaj szerszego kontekstu historycznego oraz wiadomości na temat dziejów Indian na tym terenie. Myślę, że takie informacje świetnie uzupełniłyby fabułę i pozwoliły spojrzeć na wydarzenia z szerszej perspektywy.
Spodobały mi się kreacje bohaterów. Amanda Peters pokazała człowieka ze wszystkimi jego wadami i zaletami, niejednokrotnie do głosu dochodzi tęsknota i pragnienia, które czasem trudno poskromić. Taką sytuacją jest między innymi rozpaczliwe dążenie do posiadania dziecka, które może doprowadzić do desperackich kroków. I na tej płaszczyźnie zabrakło mi wniknięcia w psychikę kobiety, która nie cofnie się przed niczym aby zostać matką.
Pomimo drobnych niedociągnięć "Zbieracze borówek" to dojrzały i dobrze napisany debiut. Wzruszająca historia, która przenosi czytelnika do ciekawego świata indian z plemienia Milkmaków, którzy zamieszkiwali północ Stanów Zjednoczonych oraz Kanadę. To jedna z tych historii, które należy poznać w całości, do ostatniego zdania, bo tylko wówczas mamy szansę na obiektywną, szerszą refleksję. W moim przekonaniu jest to jedna z tych powieści, które trzeba poznać. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie i na pewno zostanie w mojej pamięci. Z przyjemnością sięgnę po następne tytuły Amandy Peters.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-01-29
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 352
Tytuł oryginału: The Berry Pickers
Dodał/a opinię:
Poczytajka