Recenzja
„Złotko”
Autor: Liliana Więcek
Wydawnictwo: Niezwykłe
"Chyba nie zaprzeczysz, że tego się nie leczy, a pielęgnuje moja droga.
Moja droga. Dosłownie.
- Mam się do ciebie zwracać per doktorze, co przez dobę może?
- A żebyś wiedziała, że może, ale nie musi, chyba że go żmijka skusi."
"Złotko", to historia, która pochłania powoli, konsekwentnie, bez pytania o zgodę. To historia, która wchodzi pod skórę powoli, bez pośpiechu, bez ostrzeżeń, a potem zostaje tam na długo, pulsując napięciem, niedopowiedzeniem i niebezpiecznym pragnieniem. Liliana Więcek po raz kolejny udowadnia, że doskonale odnajduje się w opowieściach o władzy, ryzyku i emocjach, które nigdy nie powinny dojść do głosu… a jednak robią to najgłośniej. (Duży plus za watek o poszukiwaniu złota, który został ciekawie poprowadzony i bardzo realistycznie, a ja lubię oglądać program poszukiwaczy złota)
To romans, ale daleki od cukierkowej konwencji. Tu wszystko jest podszyte brudem układów, moralną szarością i świadomością konsekwencji, które mogą nadejść w każdej chwili. Każda decyzja waży. Każde spojrzenie ma znaczenie. Każdy krok może być tym ostatnim.
To historia, przez którą się przebija, warstwa po warstwie, emocja po emocji, aż w końcu dociera się do sedna, które boli, zachwyca i zostaje w głowie na długo. Liliana Więcek skonstruowała fabułę pełną ruchu i napięcia, gdzie każdy rozdział odsłania kolejny fragment układanki, a zwroty akcji nie pozwalają nawet pomyśleć o odkładaniu książki. To literacka jazda bez trzymanki: są kradzieże, udawany związek, iskrząca chemia, rodzinne konflikty, humor i cień mrocznej przeszłości, który nieustannie czai się w tle.
Emocje uderzają tu z ogromną siłą. Raz śmiałam się do łez przy złośliwych, błyskotliwych dialogach, by za chwilę czuć złość, niepokój albo narastające napięcie.
Dixie Potter to bohaterka, której nie da się zamknąć w jednej szufladzie. Inteligentna, wyrachowana, bezwzględna wtedy, gdy musi taka być. Zna wartość złota, biżuterii i cudzych słabości. Uwodzenie traktuje jak narzędzie, kradzież jak środek do celu, a emocje, jak luksus, na który rzadko może sobie pozwolić. Jej życie to ciągłe balansowanie na linie rozpiętej nad przepaścią. Jeden fałszywy ruch i wszystko, co z takim trudem budowała, runie.
Rayder Sinclair pojawia się w tej perfekcyjnie zaplanowanej rzeczywistości jak zakłócenie, którego nie da się zignorować. Wolny duch, charyzmatyczny Australijczyk, poszukiwacz złota, który nie zamierza być pionkiem w cudzej grze. Jest dokładnym przeciwieństwem świata Dixie i właśnie dlatego staje się dla niej tak niebezpieczny. Ich pierwsze spotkanie to zapłon: szybki, intensywny i nieodwracalny. Od tej chwili napięcie tylko narasta, a chaos staje się wspólną przestrzenią, do której oboje wchodzą z pełną świadomością ryzyka.
Relacja między nimi nie wybucha od razu. Ona sączy się powoli. Jest w spojrzeniach przeciągniętych o sekundę za długo, w zdaniach, które znaczą więcej, niż mówią, w ciszy, która potrafi być głośniejsza niż krzyk. To chemia niepokojąca, intensywna i uzależniająca, taka, która pali powoli, ale skutecznie.
Ogromną siłą „Złotka” są dialogi. Błyskotliwe, naturalne, pełne ciętych ripost. Docinki między Dixie a Rayderem to absolutne mistrzostwo, celne, inteligentne i doskonale budujące napięcie oraz relację między bohaterami. Dzięki nim historia żyje, oddycha i nabiera charakteru, którego nie da się przeoczyć.
Autorka świetnie operuje również erotyką. Nie jest ona dosłowna ani nachalna. Jest gęsta, zmysłowa, wyczuwalna w każdym geście i każdym spojrzeniu. Pożądanie nie jest tu dodatkiem do fabuły, stanowi jeden z jej fundamentów, nierozerwalnie spleciony z ryzykiem, tajemnicami i moralnymi dylematami bohaterów.
Na uwagę zasługuje także tempo powieści. Akcja prowadzona jest dynamicznie, ale bez chaosu. Zmiana scenerii, kontrast między Nowym Jorkiem a Australią, wątek kryminalny i ciągłe poczucie zagrożenia sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. To jedna z tych książek, które czyta się nocą, obiecując sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, po czym orientując się, że za oknem zaczyna świtać.
„Złotko” to książka dojrzała, odważna i emocjonalnie intensywna, skierowana do dorosłego czytelnika. Zachwyca kreacją bohaterów, wciąga fabułą i oferuje wszystko, czego można oczekiwać od romansu z pazurem: napięcie, namiętność, humor, niepewność jutra i bohaterów, którzy zostają w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Polecam z pełną świadomością konsekwencji:
bezsenność, emocjonalne rozbrojenie i nieodpartą chęć sięgnięcia po kolejne książki Liliany Więcek.
Jeśli lubisz romanse balansujące na granicy moralności, historie pachnące ryzykiem i bohaterów, którzy nie są ani dobrzy, ani źli, „Złotko” czeka właśnie na Ciebie.
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału: Złotko
Dodał/a opinię:
Mirela Marcinek
Kontynuacja losów góralki i gangstera!Okazało się, że ich światy za bardzo się różnią.W związku Majki i Michaela pojawiają się pierwsze poważne zgrzyty...
Chris Wood z powodu choroby ojca musiał porzucić marzenia o studiach geologicznych i zająć się rodzinną pizzerią. Gdy mieszkająca nieopodal Livia Kent...