„Słowa istnieją, jeszcze zanim się je wypowie”.
Od czasu do czasu mój mózg zmęczony zbrodniami, toksycznymi relacjami i sekretami potrzebuje porządnego resetu, chwili wytchnienia, która zapewni mu regenerację i dawkę energii przed kolejnym tajemniczym trupem lub uprowadzeniem. Tym razem zaciekawiła mnie książka z kręgu, który jest mi najmniej znany, bowiem po literaturę japońską sięgam stosunkowo rzadko. Ma w sobie jednak pewien magnetyzm i kojarzy mi się ze spokojem.
Wyobraźcie sobie piękny, wiosenny dzień i kwitnące drzewo wiśni, którego widok zaprze Wam dech w piersiach. Usiądziecie na pobliskiej ławce i zaczniecie czytać książkę, do której czujecie wielki sentyment, albo nieznane „coś” każe Wam właśnie ją w tej chwili czytać. Nagle słyszycie miauczenie kota, podnosicie wzrok znad lektury i dostrzegacie ładny budynek, którego chwilę wcześniej tam nie było. W drzwiach staje urocza dziewczyna w bordowym fartuszku i przywołuje Was zachęcająco, by wejść do środka. To właśnie po przekroczeniu progu magicznej księgarni zaczynają dziać się cuda. To wtedy strapieni, oprócz aromatycznej kawy, otrzymują pocieszenie, sekrety zostają wyjaśnione, a dusza uleczona… jak to możliwe? Czym właściwie jest to miejsce? I jaką rolę odgrywa trójbarwna kotka?
Takuya Asakura fabułę osnuł wokół pięknego w swojej prostocie stwierdzenia, że „książka jest drzwiami do innego, nieznanego świata”. To był świetny punkt wyjścia do opowiedzenia historii, która otuli jak ciepły koc i poprawi nastrój niczym ulubiony smak lodów powoli rozpuszczających się na języku czy wprowadzi w stan błogości przy przyjaznym kocim mruczeniu. Odnoszę wrażenie, że japońskie książki obyczajowe mają inne tempo i inny wymiar niż te, po które sięgam najczęściej. Wyróżniają się chyba większą wrażliwością, otwartością na uczucia, na drugiego człowieka i mają pewien spokój, który natychmiast potrafi się udzielić i osiąść w czytelniku na dłużej. Narracja prowadzona jest w powolnym rytmie, który pomaga podążać ścieżką, którą obrał dla nas i za nas autor. „Znikająca księgarnia pod kwitnącą wiśnią” podzielona jest na cztery rozdziały, niczym pory roku, w których bohaterowie czują zagubienie, żal, tęsknotę, mają wyrzuty sumienia, które próbują ukoić i pragną poznać odpowiedzi na kilka pytań, ale nie mają komu ich zadać. W księgarni istniejącej na granicy światów, wśród kolorów i zapachów kwitnących wiśni i świeżo zaparzonej kawy odnajdują to, czego szukali i wiedzą już, że małe cuda się zdarzają.
„Siła ludzkiej wyobraźni może czasami przekroczyć granice tego, co nazywamy fantazją”.
Niepozorna to publikacja, niezbyt długa, ale esencjonalna. Zawiera życiowe mądrości, nad którymi warto się pochylić i mimo odmienności kulturowej odnieść do siebie. Opowieść nie tylko jest ciepła w odbiorze i dająca nadzieję, ale zawiera kilka ciekawych, nieznanych mi wcześniej faktów dotyczących książek i ich autorów. Udowadnia też, że literatura może być najlepszym antidotum na ból duszy i serca. „Znikająca księgarnia pod kwitnącą wiśnią” to nie jest arcydzieło, ale dzięki swojej treści może przynieść nam prawdziwy „wdech-wydech” w codzienności.
„Zapisując w książce słowo >>wieczność<<, można stworzyć nieskończoną przestrzeń czasu, a słowo >>nieskończoność<< usuwa wszelkie granice. Słowa mają ogromną moc. Książka jest bramą do nieznanego – wita ciepło tych, którzy do niej wkraczają i przenosi ich do różnych czasów i miejsc”.
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 224
Tytuł oryginału: The Vanishing Cherry Blossom Bookshop
Dodał/a opinię:
Anna Szulist