Recenzja książki: Bilard dusz

Recenzuje: Halina Więcek

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ę𝗱𝘇𝘆 ś𝘄𝗶𝗮𝘁ł𝗲𝗺 𝗮 𝗰𝗶𝗲𝗻𝗶𝗲𝗺

Małgorzata Matwij w 𝐵𝑖𝑙𝑎𝑟𝑑 𝑑𝑢𝑠𝑧 stworzyła opowieść, która zatrzymuje na chwilę i każe spojrzeć w głąb ludzkiego życia. To historia zwykłych, nieidealnych ludzi, przytłoczonych ciężarem codzienności, niewypowiedzianych słów i błędów przeszłości, których decyzje kształtują ścieżki prowadzące przez mrok własnego istnienia. Wśród tych ludzkich losów pojawia się jednak coś nieuchwytnego, niemal pozaziemskiego, jakby delikatny głos anioła stróża, który prowadzi bohaterów, skłaniając do refleksji nad tym, że każdy wybór niesie ze sobą konsekwencje, a życie nigdy nie poddaje się prostym rozwiązaniom. Piękno tej historii tkwi w dialogach, emocjach i subtelnej magii, i ta historia jest piękna i może się podobać, choć nie jest ona dla mnie. Zawsze budzą we mnie wątpliwości próby odwoływania się do wiary przez osoby świeckie, które starają się przedstawić jej kontekst po swojemu.

Agnieszka dawno temu podjęła decyzję, która w tamtym momencie wydawała jej się najwłaściwsza z możliwych. Jednak po latach sumienie wciąż nie daje jej spokoju, a ona nie potrafi ułożyć sobie życia, bo tamten czyn nieustannie zaprząta jej myśli.
Od dawna miała wrażenie, że jej życie wymknęło się spod kontroli. Po drodze straciła radość i wiarę. Wszystko toczyło się obok niej aż do chwili, gdy spotkała mężczyznę, który wprowadził w jej codzienność spokój i ciekawość. Rozmowy z nim stają się dla niej sposobem, by lepiej zrozumieć samą siebie. Powoli znów dostrzega urok zwyczajnych chwil, a w jej sercu pojawia się ciepło, które daje nadzieję, że życie może jeszcze przynieść coś dobrego.

I ten wątek moim zdaniem ma sens, pokazuje prawdę o życiu i o tym, jak decyzje podjęte przed laty wpływają na całe życie. Podobało mi się takie podejście do problemu. Autorka umiejętnie przeplata przeszłość z teraźniejszością i dość dobitnie przedstawia dylematy bohaterki. Jedynie nie bardzo potrafiłam zrozumieć, jaki związek ma w tej historii relacja bohaterki z koleżanką, którą poznała dwa lata temu podczas kursu pisania ikon. Choć początkowo ją lubiła, z czasem nie potrafiła znieść jej obecności, która stawała się przytłaczająca i męcząca. Może chodziło o podkreślenie, że nie każda znajomość jest dla nas dobra. Również pogrzeb cioci, na którym Agnieszka spotyka swoich kuzynów, wydaje się wzbudzać jej wątpliwości, bo ma wrażenie, że nie przejęli się zbytnio śmiercią matki. Na jej grobie leży mnóstwo kwiatów, których zmarła za życia nigdy nie otrzymała. Miało to zapewne podkreślić rozdźwięk między pamięcią a obecnością bliskich.

Agnieszka spotyka na swojej drodze różnorodnych ludzi, znajomych i krewnych. Jej życie przypomina kulę bilardową, obraz, który przewija się przez całą powieść. Ktoś ją trąci, ktoś popchnie, i kula toczy się w innym kierunku. Zderza się z kimś i leci dalej. Motyw bilardu świetnie oddaje znaczenie ludzkich spotkań. Niektórzy pojawiają się w naszym życiu niczym uderzenia kuli. Zmienią nasz kierunek, wywołają reakcje, czasem ranią, ale ostatecznie prowadzą tam, gdzie powinniśmy być.

Małgorzata Matwij pokazuje, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Czasem boli i trudno pogodzić się z tym, co nas spotkało, ale gdy przyjrzymy się temu uważniej, odkrywamy, że wszystko miało swój sens. Czasem w życiu musi się coś wydarzyć, byśmy mogli zrozumieć i zobaczyć coś więcej. Wydaje mi się, że autorka chciała uwypuklić rolę Boga i wiary w Niego, pokazując, że stawia na naszej drodze właściwych ludzi, prawdziwe anioły w ludzkiej skórze. Wystarczy szczerze poprosić o pomoc, a On jej udzieli, tak jak Kornakowi. Czasem z kolei stawia na naszej drodze odpowiednich ludzi, by poruszyć nasze sumienie i skierować nas na właściwą drogę.

Życie mamy jedno, dane nam przez Boga, a od nas zależy, jak je przeżyjemy. Czasem Stwórca stawia na naszej drodze właściwych ludzi, żebyśmy całkowicie się nie pogubili. W życiu Agnieszki pojawia się Gabriel, niezwykły mężczyzna, który jak nikt inny potrafił zadawać pytania w odpowiednich momentach, prowokując ją do zmiany myślenia i spojrzenia na siebie z innej perspektywy. Dla mnie ta postać była dość kontrowersyjna, bo z jednej strony Gabriel miał reprezentować kogoś wyjątkowego, przy kim bohaterka czułaby się bezpiecznie, a z drugiej wzbudzał w niej zainteresowanie typowe dla kobiety wobec mężczyzny, choć autorka co chwila zaprzeczała, jakoby tak było.

𝐵𝑖𝑙𝑎𝑟𝑑 𝑑𝑢𝑠𝑧 to historia romansowa, a jednocześnie nie romansowa, pełna napięcia i relacji, które nie do końca wpisują się w klasyczne schematy miłości. Opowieść o wierze w Boga i reinkarnacji. Miałam wrażenie, że autorka nie do końca wiedziała, o czym tak naprawdę chciała opowiedzieć. Być może dlatego ta historia zupełnie mnie nie przekonała, choć porusza temat winy oraz próby wybaczenia sobie i innym.

Małgorzata Matwij w swojej powieści porusza trudne tematy. Pokazuje, jak ciężkie może być życie człowieka, który zmaga się z przeszłością i problemami, które go przytłaczają. Autorka pokazuje też, jak ważni są inni ludzie, ktoś bliski, kto potrafi ukoić skołatane nerwy. Każdy z nas potrzebuje przyjaciela, który doradzi i wesprze, gdy tego potrzebujemy.

W tej historii najbardziej urzekło mnie to, jak autorka potrafi poruszyć serce i skłonić do zatrzymania się, spojrzenia na własne życie i zastanowienia się, jak wiele zależy od naszych wyborów. Pokazuje, że decyzje podjęte zbyt wcześnie mogą ciążyć przez lata, a ból i uczucia, które w nas zostają, trudno uciszyć. Szczególnie podobało mi się, jak Małgorzata Matwij prowadzi w głąb kobiecej duszy, ukazując jej żal, poczucie winy i tęsknotę, a jednocześnie subtelnie wplatając drobne iskierki nadziei, dzięki którym nawet w trudnych chwilach można dostrzec światło.

Ta historia podobno jest emocjonalna i poruszająca, ale najwyraźniej nie trafiła w mój gust. Nie poruszyła mnie tak, jak się spodziewałam, choć trudno odmówić jej pewnego uroku. Tym razem pomyliłam się w wyborze lektury, co zdarza mi się naprawdę rzadko. Książka nie jest zbyt gruba, a mimo to czytałam ją dość długo. Pomimo moich usilnych starań nie potrafiłam zaangażować się w fabułę, zżyć się z główną bohaterką, polubić ją ani jej współczuć. Czasami jej zachowania wydawały mi się absurdalne i nielogiczne. I nie tylko to. Niektóre przedstawione sytuacje również, jak ta w górach… cóż, właściwie nie wiedziałam, co o niej myśleć.

Mam także pewne zastrzeżenia do korekty tekstu. W niektórych miejscach odniosłam wrażenie, że ingerencja korektora była bardzo powierzchowna, choć nie obciąża to autorki żadną winą. Szczególnie na początku fabuły zdania zdają się ze sobą kłócić, jakby jedno opowiadało o otwieraniu drzwi, a drugie o ich zamykaniu, tworząc niezamierzoną sprzeczność, która wytrącała mnie z rytmu lektury.

W ogólnym rozrachunku 𝐵𝑖𝑙𝑎𝑟𝑑 𝑑𝑢𝑠𝑧 nie jest to zła powieść, choć nie do końca trafiła w mój gust. Jestem dojrzałym i wymagającym czytelnikiem, więc nie każda książka mnie przekonuje. Pomimo że opis i okładka budziły we mnie oczekiwanie silnych emocji, ta historia nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak się spodziewałam. Nie oznacza to jednak, że nie może spodobać się innym. W powieści można znaleźć odniesienia do wiary i życiowych decyzji, które rzutują na dalsze losy człowieka. Pokazuje też, że na zmiany nigdy nie jest za późno, bo to od nas zależy, czy pozwolimy, by krzywda z przeszłości nami rządziła, czy w końcu uwolnimy się od niej i zaczniemy naprawdę żyć.

Kup książkę Bilard dusz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Bilard dusz
Książka
Bilard dusz
Małgorzata Matwij ;
Inne książki autora
W objęciach prawdy
Małgorzata Matwij0
Okładka ksiązki - W objęciach prawdy

Splot tragicznych wydarzeń sprawia, że Wiktoria zostaje sama. Los jednak daje jej coś bardzo cennego - córeczkę. Jednak błędnie podjęte decyzje z przeszłości...

Wadliwy Gen
Małgorzata Matwij0
Okładka ksiązki - Wadliwy Gen

?? Nie wiedziałem, Grzegorz, że masz tak fantastyczną przyjaciółkę ? szepnął Ksawery do kolegi na tyle głośno, że Magda też słyszała. Może zrobił to specjalnie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy