Recenzja książki: Błyski

Recenzuje: Halina Więcek

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗦𝗽𝗿𝗮𝘄𝗮, 𝗸𝘁ó𝗿𝗮 𝘄𝗿ó𝗰𝗶ł𝗮 𝘇 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘀𝘇ł𝗼ś𝗰𝗶

Małgorzata Starosta, kobieta o wielu twarzach, udowodniła już, że nie jest autorką, którą da się zaszufladkować. Pisze nie tylko świetne komedie kryminalne, ale także rewelacyjne powieści obyczajowe czy kryminały w stylu cosy crime. Powieścią 𝑆𝑚𝑢𝑔𝑖 udowodniła, że klimaty utrzymane w znacznie cięższym tonie, przesycone napięciem, traumą i niewyjaśnionymi sprawami sprzed lat, również nie sprawiają jej trudności. 𝐵ł𝑦𝑠𝑘𝑖 inaugurują mroczną serię kryminalną 𝑃𝑜𝑤𝑖𝑑𝑜𝑘𝑖. Akcja powieści skupia się na zabójstwie właścicielki agencji reklamowej, a prowadzenie śledztwa spoczywa na barkach młodej policjantki Sary Mikos oraz profilera Olgierda Tkacza. Małgorzata Starosta umiejętnie stopniuje napięcie, odchodząc od prostej, dynamicznej akcji na rzecz pogłębionego portretu psychologicznego bohaterów, którzy mierzą się z poczuciem winy oraz emocjami związanymi ze stratą. Atutem powieści jest intensywny, niemal hipnotyczny klimat oraz dojrzały sposób prowadzenia narracji, w której prawda odsłania się fragmentami, niczym urwane obrazy wspomnień i retrospekcji.

Ofiarami dwóch kolejnych zabójstw padają Wysoccy, właściciele agencji reklamowej Lumea. Śledztwo w sprawie śmierci małżeństwa zostaje powierzone Sarze Mikos, policjantce z wydziału kryminalnego. W trakcie dochodzenia Sara odkrywa coś, co zmienia wszystko. Zbrodnie mogą mieć związek z wydarzeniami sprzed ponad dwudziestu lat, które nigdy nie zostały wyjaśnione. Ona sama doskonale pamięta tamtą noc, bo właśnie wtedy zamordowano jej siostrę Sonię, której ciało odnaleziono nad Zalewem Strzeszyńskim. Sprawcy nigdy nie ustalono, a z czasem ludzie przestali o tym mówić, jakby ta tragedia miała po prostu zniknąć z pamięci.

Śledztwo nabiera nowego wymiaru, gdy na prośbę przełożonego Sary do zespołu dołącza profiler Olgierd Tkacz. Sara i Olgierd spotykają się po raz pierwszy od dwudziestu lat. Kiedyś był narzeczonym jej siostry, dziś jest cenionym profilerem psychologicznym. Po tragedii wyjechał i przez lata nie utrzymywali ze sobą kontaktu. Ich ponowne spotkanie nie należy do łatwych. Od początku widać, że relacje między nimi są napięte. Sara prowadzi śledztwo jako aspirantka, a Olgierd zostaje oddelegowany do wsparcia zespołu. Mimo że pracują nad wspólną sprawą, każde z nich wraca myślami do dawnych wydarzeń, które wciąż kładą się cieniem na ich relacji.

Choć minęło już tyle czasu, Sara wciąż nie potrafi wymazać z pamięci tego, co wydarzyło się przed laty. Sąsiedzi matki Sary patrzyli na nią z tą samą mieszaniną ciekawości i współczucia. Nadal widzieli w niej przede wszystkim młodszą siostrę zamordowanej dziewczyny, na którą spadła niechciana i wątpliwa sława. Nie dostrzegali utalentowanej policjantki ani kobiety z marzeniami i ambicjami. Sara miała wtedy jedenaście lat, ale tamta noc nigdy jej nie opuściła. Wspomnienia wracały jak nieproszony gość, cierpliwie czekający, aż choć na chwilę straci czujność.

Dzisiejszy Olgierd jest zupełnie innym człowiekiem niż ten sprzed lat. To mieszanka profilera i kogoś, kto unika wzroku Sary, gdy rozmowa schodzi na temat Soni. Zlepiony z kilku wersji samego siebie, tego wesołego sprzed dwudziestu lat, tego złamanego, którego świat rozpadł się w jednej sekundzie, i tego chłodnego psychologa, który widzi w Sarze przede wszystkim policjantkę, a nie kobietę. Wciąż nie potrafi oddychać w tym mieście, choć nie ma już dokąd uciec.

Śledztwo w sprawie zabójstwa Wysockich nie należy do łatwych, a na jaw wychodzą kolejne fakty, które rzucają nowe światło na sprawę morderstwa Soni. Okazuje się, że pięć dni po śmierci siostry Sary zaginął siedmioletni chłopiec, który mógł widzieć sprawcę. Obie sprawy były ze sobą powiązane, choć ktoś świadomie je rozdzielił.

Sara z niedowierzaniem odkrywa, że śledztwo w sprawie zaginięcia chłopca prowadził jej mentor, człowiek, który wprowadził ją do policji i przekazał jej całą wiedzę. Dlaczego Edward Szulc, znany z uporu i dociekliwości, dopuścił do utajnienia akt zamiast doprowadzić sprawę do końca? W jednej chwili Sara traci grunt pod nogami. Wszystko, w co dotąd wierzyła, okazuje się kłamstwem.

Sara próbuje połączyć punkty styczne tej historii, którą przed laty ktoś zamiótł pod dywan, a która wypłynęła na powierzchnię po śmierci właścicieli Lumei. Im głębiej wnika w sprawę, tym wyraźniej widzi, że przeszłość domaga się sprawiedliwości. Siedmiolatek z domu dziecka. Zabójstwo Soni. Lumea. Wysoccy. Szulc. Olgierd. To wszystko tworzy siatkę powiązań, w której kilka punktów wydaje się aż nazbyt wyraźnych.

Sara zaczyna zdawać sobie sprawę, że prawda o śmierci jej siostry może być znacznie bardziej niebezpieczna, niż kiedykolwiek przypuszczała. Nie zapewni jej ochrony nawet policyjna odznaka. Są bowiem ludzie, dla których niektóre sprawy są jak bankomat. Inwestycje, przetargi, zlecenia… pod przykrywką tego, co piękne, kryje się coś zupełnie innego. Inwestorzy lubią mieć czyste sumienia, choć z rękami bywa różnie. Nikt nie chce ani nie może dociekać prawdy. Jedni trafiają na terapię, inni na cmentarz, a jeszcze inni do rad nadzorczych, oczywiście pod warunkiem, że udają, iż o wszystkim zapomnieli.

Ktoś wciąż ma interes w tym, by policja nie wracała do sprawy morderstwa Soni. Są ludzie, którzy raz nauczyli się wykorzystywać system i nigdy z tego nie rezygnują. Zmieniają stanowiska, partie, firmy, ale nie nawyki. Zawsze można udawać, że to było dawno temu i nie ma sensu rozdrapywać starych ran. Sara czuje narastający niepokój. Niby coś w końcu zaczyna się wyjaśniać, a jednak coraz bardziej obawia się tego, co jeszcze może odkryć. Ma wrażenie, że sprawa śmierci Soni nigdy nie posunęła się naprzód, a wszystko było przykrywane kolejnymi dokumentami. Boi się, że i teraz utkną w gąszczu formalności.

Lumea to przedsiębiorstwo, które formalnie było bankrutem, a pod przykrywką fundacji prowadziło działalność, przez którą przepływały duże pieniądze. Właściciele byli powiązani z lokalnymi politykami. W grę wchodziły nie zawsze uczciwie zdobyte środki, projekty społeczne oraz granty miejskie i unijne. Właściciele, postrzegani przez społeczeństwo jako piękni, dobrzy i mili ludzie… w rzeczywistości mieli wiele do ukrycia.

Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi, a w jego centrum pojawia się zaginiony przed laty chłopiec. Sara ma wrażenie, że to właśnie on łączy śmierć Soni i brudne pieniądze. Czy jest jedynie elementem układanki, czy może jej twórcą?

Małgorzata Starosta opiera konstrukcję fabuły na dwóch mocnych elementach: intrydze kryminalnej oraz emocjonalnym bagażu przeszłości. Obie warstwy płynnie się przenikają, tworząc opowieść pozbawioną prostych odpowiedzi. Autorka stopniowo ujawnia kolejne tropy, zaciera ślady i prowadzi przez gęstą sieć powiązań, które wykraczają daleko poza jedną zbrodnię.

W centrum opowieści stoi Sara Mikos, policjantka, która wraca do sprawy sprzed lat, wciąż nierozwiązanej. Śmierć siostry odcisnęła piętno na całym jej życiu, a nowe zabójstwo w mieście sprawia, że dawne emocje odżywają z jeszcze większą siłą. Śledztwo przestaje być dla niej jedynie służbowym obowiązkiem i staje się osobistą wędrówką przez traumę, milczenie i lęki, które nigdy nie znalazły ujścia.

Dużym atutem powieści jest atmosfera gęsta i momentami duszna, a przy tym bardzo plastyczna. Prolog osadzony w letnim klimacie kontrastuje z późniejszą zimową rzeczywistością śledztwa, co nadaje historii chłodny, nieoczywisty charakter. Równie ważne są emocje bohaterów, zwłaszcza Sary, w której determinacja splata się z bólem i poczuciem niesprawiedliwości.

Nie jest to jednak powieść pozbawiona spokojniejszych momentów. Narracja ma wyważony rytm, a część wątków rozwija się stopniowo, co może chwilami osłabiać napięcie u czytelników oczekujących nieustannej akcji. Mnie jednak absolutnie to nie przeszkadzało. Historia konsekwentnie podtrzymuje zainteresowanie i prowadzi do finału, który pozostawia otwarte pole dla dalszego ciągu opowieści.

Od dawna nie czytałam kryminału, który wciągnąłby mnie od pierwszych stron i trzymał w napięciu aż do samego końca. Nowa powieść Małgorzaty Starosty spełniła te oczekiwania i okazała się doskonałą propozycją dla czytelników, którzy, podobnie jak ja, cenią kryminały, w których śledztwo splata się z psychologicznym tłem. Kiedy wydawało mi się, że zaraz wszystko zacznie się wyjaśniać, opowieść niespodziewanie dobiegła końca. Nawet nie zauważyłam, kiedy przeczytałam te wszystkie strony. 𝐵ł𝑦𝑠𝑘𝑖 zostawiły mnie z niedosytem i głową pełną pytań. To początek serii, który nie daje o sobie zapomnieć i sprawia, że od razu chce się sięgnąć po kolejny tom.

𝑃𝑖𝑒𝑛𝑖ą𝑑𝑧𝑒 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑑𝑎𝑗ą. 𝐴 𝑗𝑎𝑘 𝑚𝑎 𝑠𝑖ę 𝑖𝑐ℎ 𝑧𝑎 𝑑𝑢ż𝑜, 𝑡𝑜 𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑒 ł𝑎𝑡𝑤𝑖𝑒𝑗

Tagi: kryminał thriller

Kup książkę Błyski

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Błyski
Książka
Błyski
Małgorzata Starosta ;
Inne książki autora
Wesela nie będzie!
Małgorzata Starosta0
Okładka ksiązki - Wesela nie będzie!

Plan Edyty był prosty: rozwieść się z Rafałem, spakować manatki i wrócić na Podlasie. Najpierw jednak należy pożegnać stan wolny Magdusi. Kiedy...

Kto zamawiał denata?
Małgorzata Starosta0
Okładka ksiązki - Kto zamawiał denata?

Obiecali, że będą się trzymać z dala od zbrodni i zwłok. Nigdy jednak nie obiecywali, że one będą się trzymać z dala od nich. Spokojna Przystań w Janowicach...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy