*współpraca reklamowa*
Kolejny dość krótki kryminał, podchodziłam do niego ostrożnie, ale z nadzieją, bo już takie niepozorne książki mnie zaskakiwały. Opis bardzo ciekawy, pomysł świetny, ale coś jednak poszło tutaj nie tak jak powinno.
Na warszawskiej giełdzie samochodowej, w jednym z bagażników odkryte zostają zwłoki dziecka. Komisarz Chrust naznaczony osobistą tragedią sprzed lat zabiera się za śledztwo. Z czasem odkrywa, że to nie pojedynczy przypadek, a gra o życie dzieci dopiero się zaczyna, a on staje się jedynym, który może to zakończyć. Komisarz popada w obsesję, a grupa przestępcza się z nim bawi, wystawiając go na kolejne próby, a zdeterminowany komisarz zaczyna w tym wszystkim gubić samego siebie.
Zaczęło się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Makabryczna zbrodnia, dosyć szybkie tempo, coraz bardziej gmatwająca się zagadka. Do tego komisarz, którego przeszłość stanowi niby tabu, ale też coś co jeszcze bardziej buduje aurę tajemniczości czy mroku. Dostajemy całkiem poprawne śledztwo, pełno dowodów, poszlak, niebezpiecznej gry, ale to wszytko jak na moje oko jest aż nadto poprawne, a wszytko szło po prostu za lekko. Mniej więcej do połowy książki było bardzo dobrze, fabuła była pełna konkretów, i choć śledztwo szło gładko, to jednak wciąż towarzyszyło mi jakieś napięcie, ciekawość co dalej i jak to wszytko się skończy.
Gdy dochodzimy do wątku o zorganizowanej grupie przestępczej, to jednak fabuła zaczyna się sypać. Autorka chciała dobrze, chciała ukazać ambitny ale i trudny problem, jednak mam wrażenie, że zabrakło jej pomysłu na realizację tegoż wątku. Druga połowa książki okazała się taką przysłowiową walką z wiatrakami. Komisarz działał, brał na siebie o wiele więcej niż powinien, sukcesywnie rozwiązywał kolejne sprawy, ale to wszystko okazało się dla mnie zbyt ogólne, niedopracowane, gdzieś to dobre pierwsze wrażenie, jakie miałam o tej książce zaczęło ulatywać, a końcówka książki pozostawiła nie tylko wiele pytań, ale i ogromne poczucie niedosytu i zmarnowanego potencjału.
Książka dobra, sam pomysł był ambitny, szkoda że nie zostało to wszytko bardziej dopracowane. Gdzieś ten mrok, ta zagadka, te obiecane traumy i granice się zagubiły i zatarły. Pomimo bardzo dobrego początku, końcówka mnie zawiodła, druga połowa lektury straciła na jakości, zabrakło polotu, pazura i tych konkretów, które zachwycały na początku. Naprawdę mam wrażenie, że autorka po drodze zgubiła wątek, czy że skończyły się jej pomysły na ciąg dalszy. Szkoda, naprawdę szkoda tego potencjału, który ta książka niewątpliwie miała. Dla kryminalnych wyjadaczy to nie do końca to czego oczekują od tego typu książek, ale jeśli dopiero zaczynacie przygodę z tym gatunkiem to jak najbardziej będzie to fajna pozycja na początek.