POPKULTUROWY KOCIOŁEK: W świecie nowoczesnego komiksu grozy niewiele marek odniosło tak spektakularny sukces jak uniwersum stworzone przez Jamesa Tyniona IV. Kiedy „Coś zabija dzieciaki” uderzyło na rynek, czytelnicy pokochali postać Eriki Slaughter.
Album Dom Slaughterów tom 6 od pierwszych stron stawia czytelnika w samym centrum tajemnic Zakonu św. Jerzego i enigmatycznych Lazurowych Masek, które od dawna wzbudzały ciekawość fanów. Scenarzysta Sam Johns podjął się tu trudnego zadania – połączenia wątku polityki wewnątrz Domu z osobistym dramatem bohaterów i nadnaturalnym horrorem. Tytuł ma więc swoje niezaprzeczalne atuty, ale nie jest pozycją bez skazy – zwłaszcza jeśli porównać ten tom do głównej serii.
Głównym bohaterem tej opowieści jest Nolan. To postać odświeżająca, bo wyłamuje się ze schematu twardego łowcy w typie Eriki. Nolan należy do Lazurowych Masek. Jest on „urzędnikiem”, odpowiedzialnym za to, by cała ta machina mogła funkcjonować. Zadaniem Lazurowych Masek jest badanie próbek, archiwizacja danych i dbanie o sprzęt. Pojawienie się Hermesa uruchamia dynamiczną spiralę wydarzeń, w których autor stara się pokazać papierowych urzędników Zakonu jako aktywnych uczestników grozy tego uniwersum. Jest to ciekawe i na pewno odświeżające, ale narracja momentami potrafi gubić rytm. Przechodzenie od jednej sceny do drugiej bywa tu chaotyczne, a wątki czasami pozostają niewyjaśnione lub niepotrzebnie rozwleczone.
Mocnym punktem tego albumu jest z kolei pogłębienie tematu Totemów. Do tej pory wiedzieliśmy, że każdy łowca ma swoją maskotkę, która w jakiś sposób pomaga mu w walce. W tym tomie dowiadujemy się, jak przerażająca i traumatyczna jest więź między człowiekiem a jego totemem. Pojawienie się Hermesa, potwora uwolnionego z totemu Edwina, to punkt zwrotny. Hermes nie jest zwykłą bestią – to personifikacja żalu, straty i bólu. Fakt, że ewoluuje on na bazie wspomnień świadków masakry w letnim obozie, nadaje fabule głębi psychologicznej, której często brakuje w standardowych slasherach. To właśnie tutaj Dom Slaughterów tom 6 błyszczy najjaśniej. Koncepcja, że te „pomocne” przedmioty są tak naprawdę pasożytami żerującymi na najgorszych chwilach życia łowców, jest genialna w swojej prostocie i brutalności....