Wielka szmoc
Co, jeśli zamiast rozbić atom, doszczętnie go unicestwić? W myśl rozwijającej się fizyki atomowej, w pierwszej ćwierci XX wieku Karel Čapek, autor słowa „robot”, przedstawia tę wizję w satyryczny i zabawny sposób. Bo jeśli unicestwić materię i uzyskać energię, to co zostanie? Może Bóg?
Z dzisiejszej perspektywy już oryginalna koncepcja maszyny spalającej doszczętnie materię – karburatorów – jest głupiutka niczym „W czwartym wymiarze” H.G. Wellsa. Prawdopodobnie nie wiedziano jeszcze jak uzyskać energię z atomu, a skoro cała ludzka energia opiera się na paleniu czegoś i podgrzewaniu wody, dlaczego tu nie miałoby być inaczej?
Karel Čapek odpowiada na strach przed brakiem czarnego złota ówczesnych czasów – węgla. Jednak co gdyby wyzwolić z kilograma węgla całą jego energię, czyli dwadzieścia i trzy biliony (10^12) kalorii? Odpowiadałoby to prawie 27 GWh, tj. prawie dwukrotnemu rocznemu zużyciu energii w Polsce w 2024 roku. To chyba dość dużo.
Takie źródło energii uzyskane w niezwykle prosty sposób zawaliłoby całą dotychczasową ekonomię opartą na niedoborach. „Fabryka absolutu”
nie staje się solar punkiem w stylu Star Treka z gospodarką postniedoborową, a przez aspekt boski zbliża się raczej do niepokojącej wizji „Ziemi Chrystusa” Dukaja. Jest to jednak nadal lekka satyra na dwudziestolecie międzywojenne (1922) – karburatory wywołują tylko dziwaczną apokalipsę.
W wykreowanym świecie unicestwiając materie, w myśl Spinozy wyzwala się panteistyczna dusza materii, co może przywodzić na myśl arystotelejską fizykę „Innych Pieśni” wspomnianego już Dukaja. Czyżby Absolut, jak nazywa się ta boska iskra, tworząc świat, poświęcił samego siebie? Jednak dobrobyt energii nie jest jedynym, co trzęsie światem.
Absolut objawia się każdemu inaczej. Pozwala czynić cuda, przepowiadać przyszłość i wywoływać przez to stan uniesionej pewności, że to MÓJ BÓG jest tym prawdziwym. Nieistotne jest to, że inni też dokonują podobnych nadzwyczajnych czynów.
W dodatku Absolut niesiony jakąś wewnętrzną siłą twórczą zastępuje kapitał ludzki. Karburatory instalowane w fabrykach nie tylko dają energię i oświecają pracowników, ale też sprawiają, że fabryka działa samodzielnie przez Absolut.
Jednak jest to tylko przedstawienie punktu wyjścia. W ten przejaskrawiony sposób Karel Čapek komentuje otaczający go świat – strach przed niestabilnością na Śląsku, politykę imperialną i wciąż żywe konflikty religijne. Każdemu obrywa się po trochu i trudno powiedzieć, kogo autor najbardziej wyśmiewa. Każdy ma swój moment na rozbłysk cynizmu, który ciekawie komentuje rzeczywistość.
Ten komentarz potrafi być aktualny do dziś, choć w „Fabryce absolutu” ma już nieco archaiczne szaty. Nie jest to czyste: jeden dżentelmen opowiada drugiemu o wynalazku, jak u H.G. Wellsa, bo na szczęście satyryczna forma pozwala na nieco metakomentarza i eksperymenty formą. Ta forma ocieka także scjentyzmem, który potrafi skłonić czasem Čapka do przedstawienia niezwykle spirytualistycznych i przerażających opisów działania Absolutu.
Trudno opisać jakkolwiek więcej tę komedię. Każdy dokładniejszy opis fragmentu fabuły nie odda jego zabawnych momentów ani głębszych refleksji. Na szczęście ten staroć jest już w wolnym dostępie i można samemu bez zobowiązań sprawdzić, czy warto zgłębić się w świat Absolutu.
Audiobook przesłuchany dzięki życzliwości Wolnych Lektur.
Metaforyczny, wstrząsający obraz zagrożeń, jakie niesie ze sobą faszyzm. Wydana w 1936 roku książka ukazuje śmiertelne niebezpieczeństwo, jakim jest dla...