Najnowsza powieść A.P. Mist, ukryta pod niezwykle estetyczną, zwodniczo subtelną oprawą, okazuje się historią o potężnym ładunku emocjonalnym. To proza, która z jednej strony potrafi otulić czytelnika nadzieją, z drugiej zaś bezkompromisowo uderza w najczulsze struny, obnażając mroczne mechanizmy społecznego ostracyzmu i hejtu. Autorka z dużą odwagą i dojrzałością rezygnuje z serwowania nam lekkiego, bezrefleksyjnego romansu, stawiając w zamian na bolesne, ale jakże potrzebne studium psychologiczne ludzkich zranień.
Centralnym punktem opowieści jest powrót do miejsc i ludzi, którzy zamiast dawać schronienie, przez lata zadawali najgłębsze rany. Obserwujemy bohaterkę, Hazel, która w przeszłości doświadczyła skrajnego wykluczenia z powodu swojej fizyczności. Co najbardziej przejmujące, największymi architektami jej osobistego piekła nie byli anonimowi rówieśnicy, ale ci, którzy powinni stanowić jej bezpieczną przystań - najbliższa rodzina. Słowa pełne pogardy, rzucane z bezwzględną lekkością pod dachem własnego domu, zniszczyły jej poczucie wartości na lata. Choć po czasie Hazel wraca fizycznie odmieniona, wręcz posągowa i silna, autorka genialnie pokazuje, że pod tą nową, atrakcyjną powłoką wciąż drży ta sama poturbowana przez los dziewczyna. Wizualna metamorfoza nie wymazuje bowiem traumy, a dawne demony i lęki przed oceną natychmiast dochodzą do głosu.
W kontrze do toksycznego otoczenia staje Caleb - intrygująco wykreowany przyjaciel brata Hazel. Na co dzień małomówny, zamknięty w sobie, przez otoczenie uchodzący za nieprzystępnego gbura. Jego magnetyzm tkwi jednak w ciszy i uważnej obserwacji. To jedyny człowiek z przeszłości, który nigdy nie posłużył się wyglądem Hazel jako bronią. Jego uczucie, rodzące się w sekrecie i dojrzewające w czasie rozłąki, opiera się na dostrzeganiu esencji człowieka, a nie jego rozmiaru czy społecznego statusu. Kiedy ich drogi krzyżują się ponownie, rozpoczyna się trudny, pełen napięcia proces odbudowywania zaufania. Caleb z ogromną determinacją i czułością stara się udowodnić dziewczynie, że jest warta prawdziwej miłości, stając się jej opoką również w obliczu poważnych problemów zdrowotnych, z którymi bohaterka musi się mierzyć.
A.P. Mist posługuje się niezwykle płynnym, plastycznym i lekkim piórem, dzięki czemu przez książkę dosłownie się płynie. Na ogromne uznanie zasługuje zastosowanie dwutorowej narracji. Naprzemienne rozdziały pisane z perspektywy Hazel oraz Caleba pozwalają zajrzeć głęboko w ich umysły, zrozumieć motywacje i poczuć skomplikowaną dynamikę ich myśli. Autorka nie unika trudnych tematów i z dużą rzetelnością oraz realizmem podchodzi do kwestii przewlekłej choroby bohaterki, pokazując, że codzienna walka z ograniczeniami ciała nie znika za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dodatkowo, w fabułę wpleciono odważniejsze sceny erotyczne, co nadaje relacji dorosłego już charakteru i zdecydowanie kieruje tę pozycję do dojrzałego czytelnika.
Największym atutem tej historii jest bez wątpienia głęboki i bolesny realizm psychologiczny. Autorka fenomenalnie przedstawiła fakt, że fizyczna zmiana nie leczy automatycznie psychicznych ran, tworząc tym samym ważną lekcję empatii i potężną przestrogę przed destrukcyjną siłą słów. Sama kreacja Caleba również zasługuje na pochwałę, ponieważ jako postać wielowymiarowa, daleka od schematycznego, ordynarnego bohatera romansów, urzeka dojrzałą troską i spostrzegawczością. Dynamiczna wymiana perspektyw i płynny styl sprawiają, że książka mocno angażuje emocjonalnie.
Z drugiej strony, powieść nie ustrzegła się pewnych potknięć. Pierwsze rozdziały mogą sprawiać wrażenie nieco statycznych, przez co akcja i emocjonalna głębia potrzebują sporo czasu, by w pełni się rozkręcić. Momentami tło społeczne, przejawiające się w bezwzględności całego miasteczka czy kompletnym braku jakichkolwiek życzliwych relacji rówieśniczych, bywa potraktowane nieco zbyt zero-jedynkowo, ocierając się o fabularną naiwność. Dla wielu czytelników problematyczny może okazać się także nadmiar słodyczy w dialogach. Specyficzne, powtarzalne czułe zwroty używane przez głównego bohatera, zwłaszcza w odniesieniu do ich wspólnej przeszłości i dzielącej ich różnicy wieku, u części odbiorców wywołają poczucie zbytniej pretensjonalności i mogą skutecznie zaburzać odczuwanie chemii między postaciami.
„Focus Love” to książka, która wywołała we mnie całą gamę sprzecznych emocji. Początkowo czułam spory dystans i irytację powolnym rozwojem wypadków oraz pewną infantylnością w relacji bohaterów. Jednak w momencie, gdy autorka zaczęła głębiej odsłaniać karty, ranić swoich bohaterów i wyciągać na wierzch sekrety z przeszłości - całkowicie przepadłam. To niezwykle ciepła, momentami wręcz otulająca, ale przede wszystkim mądra opowieść o nauce miłości do samego siebie. Choć nie jest to pozycja idealna pod względem logicznym i chwilami balansuje na granicy miłosnej bajki, to jej emocjonalny autentyzm i bezkompromisowe podejście do tematu traumy ostatecznie mnie kupiły. To literatura, która zostaje w głowie na dłużej i zmusza do głębokiej autorefleksji nad tym, jak traktujemy innych.
Jako dzieci, Theo i Elise zawarli niewinną umowę - jeśli do trzydziestki nie znajdą miłości, pobiorą się. Jednak życie potoczyło się inaczej, a obietnica...
Minęło dziesięć lat od dramatycznych wydarzeń, które na zawsze odmieniły jego życie. Alex w końcu odnalazł spokój - żyje przewidywalnie, bez zbędnych komplikacji...