Recenzja książki: Fundacja i Ziemia

Recenzuje: adamsloj

Utopie, dystopie i koniec świata

Asimov kontynuuje dobrą passę po „Agencie Fundacji”, przedstawiając nam ukryte zakątki galaktyki. Po odkryciu Gai, Golan Trevize dalej poszukuje Ziemi, odkrywając po drodze inne ukryte, odizolowane i niezwykłe światy. A wszystkiemu przyświeca jedno pytanie – dlaczego Gaia? Choć teoretycznie dotarcie na Ziemię ma udzielić ostatecznej odpowiedzi, to bez podróży to dotarcie byłoby bezproduktywne.

Dla kogoś uważającego podczas lektury cyklu Fundacji lub zaznajomionym ze skanonizowanym w poprzedniej części „Końcu Wieczności” (zapomniałem o tym wspomnieć) – odgadnięcie tego „czemu?” nie jest takie trudne. Powód wyboru Gai przez Trevizego połączone z błędem planu lub jego nieświadomym założeniem da się domyślić. Nie jest to problem, a buduje to spójność świata.

Dodatkowo konsekwencje tego elementu są naprawdę interesujące i oryginalne dla świata Fundacji. I ich już nie da się tak łatwo domyślić, bo wprowadzają organicznie coś zupełnie nowego. Te konsekwencje nie są w dzisiejszej popkulturze aż tak niespotykane, ale Asimov nadal wyprzedził Star Warsy, Warhammera 40.000, czy Star Treka w tym elemencie. Choć w komiksach Marvela i innych dziełach SF były już podobne koncepty, to jednak Asimov to Asimov, dlatego warto dać się zaskoczyć.

Niektórzy słusznie podnoszą także powtarzalność pewnych rozmów. Jednak to właśnie one ugruntowują i dają chwile do samodzielnego namysłu nad zadawanym pytaniem. Ta powtarzalność konfliktu Bliss i Golana może nużyć, ale na szczęście nie dotyczy to wszystkich, w tym mnie.

Jednak te dyskusje nie są zawsze bezowocne. Nie czytałem jeszcze serii o robotach, ale podejrzewam, że wydarzenia „Fundacji i Ziemi”, jak i dyskusje bohaterów dają porządną okazję do refleksji wokół tych praw. Jest to ważne, ponieważ wbrew ich nazwie poza robotami dotyczą one również Gai. Na start jednak przypomnijmy te prawa w podstawowej formie:

1) Robot nie może zranić człowieka ani przez zaniechanie działania dopuścić do jego nieszczęścia.
2) Robot musi być posłuszny człowiekowi, chyba że stoi to w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
3) Robot musi dbać o siebie, o ile tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.

Sama dyskusja daje nam okazję do przedstawienia pięknej metafory wrogiego umysłu jako morderczego obrazu. Żeby unieszkodliwić taki obraz, możemy albo go zamalować, albo dokonać czegoś trudniejszego – modyfikacji, która zachowa jego piękno przy zlikwidowanym zagrożenia. W swoich inspiracjach do książki „Yumi i Malarz Koszmarów” Sanderson chyba nie wspominał o Asimovie, jednak jest to niezwykle żywe skojarzenie. Z racji słuchania w audiobooku nie dodam cytatu, ale jego warstwa literacka jest warta uznania.

Obok niszczenia lub zamalowywania obrazu nasi bohaterowie zwracają uwagę na inny typowy dla science fiction temat – człowieczeństwo. Zabójstwo, nienawiść i obojętność często łączą się z zasobem, jakim jest traktowanie innych jako ludzi. Jeśli ktoś nie jest człowiekiem, łatwiej jest usprawiedliwić krzywdzenie go wbrew 1. prawu. W końcu to kwestia interpretacji.

Nie znaczy to, że tylko tematy przedstawione przez samego Asimova są ciekawe. Jego książki są ograniczone jego spojrzeniem na świat. Dziś manipulowanie czyimś umysłem, żeby dopomóc głównemu bohaterowi w podbojach łóżkowych, większość osób uznałoby za co najmniej kontrowersyjne. Jednak Asimov tak tego nie traktuje i Gaja, którą obowiązują ww. prawa, skrzętnie wykorzystuje swoje możliwości, by wspomóc misję. Daje to okazję do własnej refleksji, nieprzewidzianej prawdopodobnie przez autora.

Mimo tej zdziadziałej moralności finał „Fundacji i Ziemi” opiera się właśnie na osobistym dramacie. W końcu pewne wartości są chyba uniwersalne. Po poznaniu odpowiedzi na swoje pytania Golan musi znów podjąć swoją decyzję i tym razem decyzja jest namacalnie wątpliwa moralnie. Autor daje nam pole do interpretacji w jaśniejszych i ciemniejszych barwach. Jednak wygląda na to, że w niepowstałej kontynuacji karma miała wrócić. Niestety nie będziemy mieć już okazji tego przeczytać.

Na koniec zostawmy podróż i to, co Fundacja lubi najbardziej – kwestie społeczne. W trakcie podróży poznajemy lepiej Gaje – kolektywistyczną utopię. Co zaskakujące Asimov kontynuuje dość wiernie motywy charakterystyczne dla utopii jako gatunku. Podróżnicy trafiają do odległych i odizolowanych planet, by poznać ich niezwykłe odmiany. To tam wyprawa spotyka albo (dys)utopie albo światy po końcu świata (dla ludzi).

Kontynuuje to dyskusję, czy kolektywizm, czy indywidualizm ma być najlepszą drogą dla ludzkości. Jednak Asimov nie byłby sobą gdyby nie zniuansował tego problemu. Przeciwieństwem tych odizolowanych utopii jest globalizacja. Izolacja daje miejsce na ewolucje, zmiany i nieoczywisty rozwój. Z kolei globalizacja sprzyja współpracy, zwiększaniu podobieństw i uniformizacji. Pierwsze w przypadku spotkania rodzi konflikt, drugie nie. Każda z opcji ma swoje miejsce w historii, a ostatecznie pozostaje pytanie: „jaki czas jest teraz”?

Bo jak pokazuje nam Asimov – zła odpowiedź może skończyć się bardzo źle. Reprezentują to światy bez ludzi, które mniej lub bardziej dostosowały się do nowych warunków. Poza wspomnianym komentarzem otwierają one pole na krytykę klimatyczną współczesnych. W końcu Ziemia w uniwersum Fundacji jest skażona i niezdatna do życia, prawda? A nikt nie zniszczyłby świadomie swojego miejsca zamieszkania.

Naiwność pregalaktycznego historyka Peloreta, który przedstawia powyższy pogląd, jest rozbrajająca, ale i wiarygodna. Podtrzymuje to osobowość naszego badacza przeszłości. Niestety jest on mniej obecny w tym tomie, ale jego przedstawienie i relacja z Trevizem jest bardzo dobrze poprowadzona. Teoretycznie ma jakąś relacje z innymi postaciami, ale widać tutaj problem tej książki – to Golan jako narrator ma w niej relacje. Inne są niestety dość szczątkowe.

Mimo tych wad „Fundacja i Ziemia” podobała mi się nawet bardziej niż poprzedni tom. Z pewnością dorównuje poprzedniemu i jest dobrym domknięciem historii Fundacji. Po przeczytaniu tak wiele chciałoby się zawsze więcej, ale chyba lepiej nie sięgać po kontynuacje od innych autorów. Napocząłem je i raczej nie polecam. Lepiej po skończeniu wymyślać samemu fanfiki o kontynuacji i nigdy ich nie napisać.

Za to Asimov oferuje nam organiczne rozwinięcie świata, a jednocześnie jego domknięcie. To właśnie dla tych elementów i dla jego fantastyczno naukowych rozważań warto skończyć Fundację.

Tagi: bóg

Kup książkę Fundacja i Ziemia

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Fundacja i Ziemia
Książka
Fundacja i Ziemia
Isaac Asimov
Inne książki autora
Gwiazdy jak pył
Isaac Asimov0
Okładka ksiązki - Gwiazdy jak pył

Bohaterem tomu jest Byron Farrill, student Uniwersytetu Ziemskiego, urodzony w odległych Królestwach Nebuli, podbitych i rządzonych przez planetę Tyrann...

Cycle de Fondation v2
Isaac Asimov0
Okładka ksiązki - Cycle de Fondation v2

Tandis que les crises qui secouent l'Empire redoublent de violence et annoncent son effondrement définitif, la Fondation créée par le psychohistorien Hari...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy