Humor w czasie okupacji 1939–1945

Wydawnictwo: Nowy Świat
Data wydania: 2009-08-28
Kategoria: Rozrywka, humor
ISBN: 978-83-7386-263-0
Liczba stron: 200

Ocena: 0 (0 głosów)

Recenzja: Humor w czasie okupacji 1939–1945

Recenzuje: mrowka

Moda na dowcipy z czasów PRL-u trwa – popularnością cieszą się zarówno komedie Barei, określane mianem kultowych, jak i antologie żartów, czy relikty z minionej epoki – na przykład wypisy z książek skarg i zażaleń. W czasie trwania IV RP kawały opowiadane w socrealizmie znów posłużyły do komentowania politycznej rzeczywistości. Zupełnie inaczej ma się rzecz z dowcipami z wojny i okupacji – te, jako reakcja na specyficzną sytuację, związaną z ograniczeniem wolności, poza wzbudzaniem śmiechu powinny były także dodawać otuchy i jednoczyć – przeciwko wrogom.

 

Zbiorki żartów wojennych pojawiły się na rynku literackim pod koniec lat czterdziestych (monumentalne dzieło Grzegorza Załęskiego doczekało się jeszcze wznowienia dekadę później): łatwo się domyślić, że dziś są już niedostępne, na aukcjach internetowych – jako białe kruki – osiągają zawrotne sumy i raczej nie istnieją w świadomości przeciętnego czytelnika (nie: humorologa). Pojawiają się za to z rzadka opracowania, dotyczące specyfiki humoru lat okupacji – książka Zdzisława Jastrzębskiego („Poetyka humoru lat okupacji 1939 – 1944”) czy publikacja Ryszarda Marka Grońskiego („Proca Dawida”) oraz parę pokonferencyjnych artykułów w książkach zbiorowych. Na taki grunt trafia pozycja zaproponowana przez Nowy Świat, „Humor w czasie okupacji 1939 – 1945”. To wybór najlepszych – i najbardziej dziś zrozumiałych, bo przecież spora część żartów się zdezaktualizowała – dowcipów oraz wierszy i piosenek, zapewniających ludziom poczucie wspólnoty i możliwość odreagowania strachu.

 

Kawały wybrane z powojennych (tużpowojennych) zbiorków zostały posegregowane chronologicznie: to dość istotne, bo na przykład Załęski przyjmuje inną strategię prezentowania wojennej satyry i anonimowe żarty z konkretnych lat trzeba z jego publikacji mozolnie wyłuskiwać. Oczywiście dokładny czas powstania tekstu nie należy do najważniejszych informacji (o czym niedawno przekonał się Ben Lewis, badając dowcipy komunistyczne), jednak wprowadzenie choćby ogólnej chronologii umożliwia dostrzeżenie ewolucji myśli żartotwórczej. Mało tego – w „Humorze w czasie okupacji” wprowadzony został system przypisów wyjaśniających kontekst historyczny – to dziś szczególnie ważne, jako że satyra walcząca bazuje na szeregu aluzji do aktualnej rzeczywistości. Omówienia konkretnych fragmentów wierszy i dowcipów są rzeczowe i krótkie – nie odwracają zatem uwagi od samego komizmu.

 

Dowcipy, jako forma podlegająca stałej ewolucji i niezrygoryzowana – są w tej publikacji czasem uaktualniane (pod względem warstwy stylistycznej): zostały wycięte z nich dłużyzny tekstowe, a niezręczne czasem sformułowania zastąpiono bardziej zdynamizowanymi, tak, by łatwiej czytało się teksty sprzed kilkudziesięciu lat. Zmiany kosmetyczne nie mają wpływu na wymowę puent, a same żarty nie przyjmują przecież nigdy ostatecznego kształtu – zwłaszcza że zabaw lingwistycznych jest tu raczej mało. O co chodziło w kawałach czasów wojny i okupacji? Przede wszystkim o pokazanie własnej niezłomności. Dowcip służył za broń, rozprzestrzeniał się błyskawicznie, docierał wszędzie i podnosił na duchu. Bachtin zauważył, że istotą śmiechu średniowiecznego była walka ze strachem i odwracanie hierarchii – ten schemat powtarza się w żartach czasów wojny. Jastrzębski dodawał, że atmosfera terroru przyczyniała się do zaistnienia humoru typu pocieszającego. Do tego dorzucić należy jeszcze cele satyry zaangażowanej, która także trafiała do rozprzestrzenianych w anonimowym obiegu kawałów: to poniżenie wroga, umniejszanie jego znaczenia, wykazywanie jego nieudolności. To wzmacnianie morale narodu, podsycanie własnej agresji – pomagającej w walce. To wreszcie forma ataku: Krzysztof Kowalski zauważał, że satyra jest transformacją fizycznej agresji na płaszczyznę intelektualną. W dowcipach, co udowadnia publikacja Nowego Świata, mnóstwo było ataków wymierzonych bezpośrednio w Hitlera, Goebbelsa czy Goeringa.

 

Twórcy obiegowych żartów łączyli z agresorami motyw wariatów, wplatali w teksty jak najgorsze wizje przyszłości dla Niemców – dodawało to im, jak również kolejnym opowiadaczom – poczucia siły, choć o „magicznej” funkcji języka dowcipów dziś się przeważnie zapomina. Pierwszą część tomiku zajmują więc czyste żarty, o dość wysokim nasyceniu komizmem.

 

Ciekawostką jest to, że antologie typu pocieszającego – a takie pojawiały się zaraz po wojnie – stroniły od czarnego humoru. Jeszcze w drugiej połowie XX wieku Groński tłumaczył, że wojna opóźniła w Polsce „pochód czarnego humoru”, bo trudno było w kabaretach straszyć, jeśli wśród widzów znajdowali się tacy, którzy przeżyli koszmar okupacji. Kawałów obozowych, tego najbardziej ekstremalnego rodzaju satyry walczącej, jest tu garstka zaledwie, ale i „Humor w czasie okupacji”, wzorem wcześniejszych zbiorków, koncentruje się przede wszystkim na żartach z ulicy: tam motyw obozów koncentracyjnych był objęty tabuizacją, a czarny humor istniał przede wszystkim wśród więźniów. Co to daje czytelnikom? Przede wszystkim czysty śmiech. Żarty obozowe uniemożliwiają współcześnie jednoznaczny odbiór, są obarczone tragiczną wiedzą, znajomością historii – więc i uczuciem lęku lub współczucia, żalu czy… zażenowania – to z kolei, według Bergsona, zabija śmiech. W tomiku, jaki proponuje nam dziś Nowy Świat, humor przesycony jest poczuciem satysfakcji, nadzieją, witalnością, brawurą – tym wszystkim, co podkreśla wizerunek walecznych, bohaterskich ludzi – w efekcie pozwala cieszyć się z pomysłowych kawałów, a i podziwiać wytrwałość i niezłomność Polaków. Nie samymi dowcipami żyła ulica. Drugą część książki wypełniają wiersze – tu najłatwiej zaobserwować, czym charakteryzuje się satyra polityczna.

 

Autorzy (nie zawsze możliwe było do ustalenia, kto napisał rozpowszechniany na ulotkach wierszyk) przede wszystkim koncentrowali się na reagowaniu na konkretne wydarzenia, a do utworów wplatali nazistowskie okrzyki lub parodie niemieckich haseł. W rymowankach nie liczy się jakość wykonania (choć twórcy i tak starali się zachować stały rytm i rymy, także ze względów mnemotechnicznych), a siła oddziaływania – tę dziś trudno będzie ocenić, dlatego też przytaczane w książce wiersze mają przede wszystkim wartość historyczną, pozwalają poznać sposoby publicystycznej walki z okupantem. Zachwyca różnorodność gatunkowa tego zestawu – jest i wyliczanka, i wpis do sztambucha, porady, piosenki i fraszki, bajki i pastisze. Często zgrabne rymowanki także przynoszą śmiech – są zwykle obudowane na interesującym pomyśle, mają wyrazistą puentę i mogą się podobać, również dziś. Osobny dział (choć już mniejszy objętościowo) stanowią piosenki uliczne, kolejny przejaw niezłomności – i poczucia humoru, zrodzonego z uciemiężenia. Najbardziej chyba charakterystyczne przejawy oporu ludności cywilnej, przywoływane w filmach, cytowane i pamiętane. Wreszcie wspomnieć trzeba o rysunkach satyrycznych z pism podziemnych i ulotek – oraz symbolach, rysowanych na murach (karykatura Hitlera) – z dokładnie opisanymi źródłami.

 

Załęski w swoim dziele umieścił wiele kopii ulotek, pierwszych stron gazet, broszurek itp. – co sprawiało wrażenie sylwy, ale też odsuwało na dalszy plan humor. W książce „Humor w czasie okupacji” liczy się przede wszystkim komizm – publikacja ta pozwoli dzisiejszym odbiorcom nie tylko zorientować się w charakterze lżejszego nurtu twórczości, ale też i bawić się lekturą. Nie jest to zwyczajny zbiorek, przypadkowa antologia dowcipów, a dobrze skomponowana i przemyślana książka, poprzedzona krótkim, ale rzeczowym wstępem. Dowcipem jest, rzecz jasna, pseudonim autora – „Wicek Warszawiak” kieruje uwagę ku postaci z książek Wiecha, akcentuje jakość warszawskiego (najbardziej chyba znanego i opisanego) humoru, i wyraźnie wskazuje na komizm (wicek – jako zdrobnienie od witz – żart – jednoznacznie wyjaśnia cele wyboru). Drobiazgów-niespodzianek jest tu trochę więcej, należy do nich choćby niezwykła dedykacja, która… przemienia książkę w polityczną deklarację. Znów powraca teoria satyry agitacyjnej – i dobrze w tym geście widać zasady jej działania. To jednak smaczek tylko dla uważnych czytelników. Reinterpretacja dawnych żartów nie będzie przecież potrzebna.

 

Izabela Mikrut

Tagi: Humor w czasie okupacji 1939–, 1945, Humor w czasie okupacji 1939–, 1945 recenzja, Humor w czasie okupacji 1939–, 1945 książka, Wicek Warszawiak Humor w czasie okupacji 1939–, 1945, Wicek Warszawiak recenzja, Wicek Warszawiak książka, Wicek Warszawiak

Kup książkę Humor w czasie okupacji 1939–1945

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Humor w czasie okupacji 1939–1945
Reklamy