Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają

Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2018-08-01
Kategoria: Komiksy
ISBN: 9788328135215
Liczba stron: 192

Tom 1 cyklu Marzi

Ocena: 4.5 (2 głosów)

Recenzja: Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają

Recenzuje: Katarzyna Kurowska

Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają – komiks, który w ostatnich miesiącach zajmował eksponowane miejsca w księgarniach, nie jest nowością wydawniczą, lecz wznowieniem albumu – po raz pierwszy w Polsce ukazał się w 2007 roku. Stanowi on zbiór pierwszych czterech części sześciotomowego cyklu – dlatego może wydawać się bardziej obszerny od poprzedniego wydania, wówczas jeden album obejmował dwa zeszyty. Autorką jest Marzena Sowa, która wyjechała do Francji. Odwołując się do swoich doświadczeń z dzieciństwa, próbuje zilustrować (przy pomocy Sylvaina Savoi) specyficzny okres w historii Polski, rzeczywistość przełomu lat 80. i 90. Chce pokazać, jak Polska zmieniła się na przestrzeni lat. Ale czy my, mieszkający tu, na miejscu, nie widzimy tego lepiej niż francuska emigrantka?

Opowieść rozgrywa się w PRL-u, bohaterką jest Marzi (imię zdrobniałe od Marzeny). Autobiograficzne doświadczenia z dzieciństwa obserwujemy z perspektywy kilkuletniej dziewczynki, którą dziwią pewne rzeczy, pojazdy, sytuacje, gdyż nie potrafi ich sobie wyjaśnić. Nie ma tu dorosłej postaci, objaśniającej dziewczynce, dlaczego rzeczywistość ją otaczająca jest taka, a nie inna. Ta nieświadomość bohaterki jest uzasadniona jej wiekiem, a także nieco absurdalnym charakterem epoki, w komiksie jednak służy ona podkreślaniu najbardziej charakterystycznych elementów tamtych czasów. Część z nich odnajdzie w swojej biografii także czytelnik urodzony w późniejszym czasie, szczególnie ten mieszkający na osiedlu. Do wspólnych wspomnień będą należeć karp w wannie (i rozpacz z powodu zabijania go), zabawy na podwórku, które czasem kończyły się skargami ze strony sąsiadów, przekłuwanie uszu, kuligi czy jazda na łyżwach po zamarzniętym stawie itd. Wiele elementów podkreśla jednak różnicę doświadczeń osób żyjących w latach osiemdziesiątych i tych urodzonych w latach dziewięćdziesiątych oraz później. I o ile spora część dorosłych czytelników bez trudu odnajdzie w komiksie znaki minionej epoki, jak szkolne fartuszki, radość z mandarynek na święta, naszyjniki z rolek papieru toaletowego, kolejki sklepowe czy wizyty papieskie, o tyle najmłodsi, którzy wydają się – oceniając to po kresce rysunków – docelową grupą odbiorców, będą mieli problem ze zrozumieniem, dlaczego ludzie tak się zachowują w tej opowieści. Dziecięca perspektywa, choć powinna być bliska małemu odbiorcy, tu stanie się przyczyną wielu niejasności wskutek całkiem odmiennych doświadczeń oraz braku wiedzy historycznej i komentarza dorosłej osoby (tu pomocą służyć mogą rodzice).

Marzi, podobnie jak gry planszowe o PRL-u, to potencjalny materiał pomocniczy w nauczaniu historii najnowszej najmłodszych, moim zdaniem jednak żadna z tych pozycji nie może funkcjonować w samodzielnym obiegu, bez komentarzy rodziców czy nauczycieli, którzy mogliby wyjaśnić wiele niejasnych sytuacji w opowieści. Czy wśród starszych odbiorców lektura okazała się sentymentalną podróżą w przeszłość? Być może tak, choć z drugiej strony, patrząc na charakter komiksu (jak już wspomniałam, raczej nie kojarzysię z publikacją dla dorosłych), zastanawiam się nad tym, jaki procent czytelników Marzi stanowią osoby pamiętające z własnych doświadczeń lata osiemdziesiąte?

Kup książkę Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają
Reklamy