Recenzja książki: Masłem do dołu

Recenzuje: Damian Kopeć

Idee, na które filozofia czekała od dwóch i pół tysiąca lat

Idee, na które filozofia czekała od dwóch i pół tysiąca lat? Tak, tak, zazwyczaj pojawiające się w gazetach codziennych lub nad kolejnym kuflem piwa z dorodną pianką. W każdej knajpie można odnieść wrażenie, że podchmieleni dyskutanci o zaczerwienionych oczach i zmęczonych twarzach prowadzą ożywione dysputy na najważniejsze tematy na Ziemi, na Drodze Mlecznej, w Kosmosie. Podają sprawdzone przepisy na choroby, problem głodu, wyjście z kryzysu, zdobycie bogactwa, prawdziwą miłość, bycie szczęśliwym. Czy może zatem dziwić, że Evžen i Arnošt sądzą podobnie?!

Arnošt, podobnie jak jego kolega, ma już za sobą sześćdziesiątkę. Dorobił się w życiu sporej domowej biblioteczki ważnych książek, których nie miał okazji przeczytać, rozwodu, córki i wnuczka. Ukończył specjalistyczne studia z zakresu bibliotekoznawstwa i informacji naukowej, a teraz udaje, że w tanio wynajętych pomieszczeniach prowadzi ambitny antykwariat. Evžen nie ukończył studiów. Zwolniony z matury, dostał się do Akademii Sztuk Pięknych, gdyż tak perfekcyjnie oddanej kostki cukru na białej kartce jeszcze nie widziano. Po dwóch latach pożegnał się z uczelnią i zaczął żyć z malowania portretów. Samochodów. Jest zagorzałym amerykanofilem. Evžen i Arnošt wiodą spokojne, wesołe życie emerytów. Udają, że jeszcze pracują, a wieczorami spotykają się w niewielkiej knajpce, by filtrować nerki litrami spienionego piwa.

Evžen nigdy nie miał własnej rodziny. Arnošt ma dorosłą córkę, Julię. Jej matka odeszła od męża i znalazła sobie nową, bardziej obiecującą miłość. Julia wraz z mężem Robertem, lekkoduchem stale zdradzającym żonę, wychowują synka, Miszę, który jest oczkiem w głowie matki i dziadka. Arnošt opiekuje się swoim schorowanym ojcem, przebywającym w zakładzie opieki dla osób starszych.

Julia milczy, jedna z cech, które odziedziczyła po matce, wie, jak bardzo nienawidzę tego milczenia, które według nich jest chyba pełne jakichś ukrytych znaczeń. Milczenie to podła broń.

Głównym narratorem książki Masłem do dołu Petra Šabacha jest Arnošt. To jego problemy, życie rodzinne poznajmy bliżej. Starsi panowie, popijając procentowe napoje, komentują rzeczywistość. Niby zawsze z humorem, z ironią i zdrowym dystansem. Starają się żyć, czerpać z pozostałego im życia, ile tylko można. Ich świat jest jednak ograniczony, ich problemy - raczej banalne, ale czyż przez to żyje się im choć trochę łatwiej? Za docinkami, żartami, kłótniami kryje się rozpaczliwa chęć ucieczki przed samotnością, byciem odrzuconym, niepotrzebnym. Banalne tematy są trampoliną do próby egzystencjalnych rozmyślań. Takich, na jakie stać podchmielonych emerytów. W książce znajdujemy charakterystyczny czeski humor. Przesłaniający czasami coś znacznie mniej błahego i beztroskiego, niż mogłoby się wydawać. O ile jednak u autorów takich, jak Hrabal czy Skvorecky, język jest bardziej wyrafinowany, o tyle w Masłem do dołu daje o sobie znać mowa współczesna. Ludzie, nawet wykształceni, bez oporów posługują się wulgaryzmami. Wszak dopiero wtedy czują, że żyją pełną piersią. Bez mocnych słów nie mogą w pełni wyrazić swojej złożonej osobowości.

Wydaje się, że Petr Šabach próbuje ukazać różne, niekoniecznie tylko zabawne elementy rzeczywistości, ukrywając je często za zasłoną z dosadnych słów i mniej lub bardziej dowcipnych żartów. Jak bowiem twierdzi pisarz: Nie ma nic piękniejszego niż widok śmiejących się ludzi. Nie ma nic gorszego niż dowiedzieć się, z czego się śmieją...

Charakterystyczne dla powieści są tragikomiczne sytuacje z życia, w którym wcale nie tak łatwo zachować pogodę ducha. Obserwować możemy starcie marzeń i planów z codziennością, magii słów zderzającej się z realnymi możliwościami ich realizacji. Doświadczyć możemy samotności, która zżera człowieka od środka, powoli i nieubłaganie. Możemy poczuć lęk przed chorobą, cierpieniem, śmiercią. W książce da się wyróżnić swego rodzaju dwie części. Pierwszą z nich, obszerne wprowadzenie, utrzymane w dość jednolitym nastroju i drugą, związaną z wydarzeniem, jakim jest poważne poparzenie Miszy. Lekki ton, nie zawsze wyrafinowane żarty kończą się w drugiej części, kiedy akcja nabiera tempa, a zdarzenia nie mają znamion niefrasobliwości. Wtedy, kiedy trzeba walczyć o coś naprawdę ważnego, trudno uśmiechać się beztrosko i żartować z siebie i otoczenia nad kuflami piwa.

Książka Masłem do dołu jest bardzo sprawnie napisana. Trzy czwarte książki to niespieszna akcja, scenki z życia emerytów. To żarty słowne, również literackie, absurdalne sytuacje i komentarze do nich. Końcówka to dynamiczne wydarzenia, zmieniające życie bohaterów. Stawiające wszystko na głowie, ale i pomagające uświadomić sobie, co jest najważniejsze, co naprawdę ma znaczenie i rzeczywistą wartość. Końcówka to wyjście ponad podrasowany alkoholem humor, to dotknięcie życia, pochwycenie nitki nadziei. To spojrzenie na świat trochę bardziej realistyczne, ale przez to nie mniej pozytywne. Masłem do dołu to niebanalna, ciekawa współczensa proza czeska. Polecam.

Tagi: Masłem do dołu, Masłem do dołu recenzja, Masłem do dołu książka, Petr Sabach Masłem do dołu, Petr Sabach recenzja, Petr Sabach książka, Petr Sabach

Kup książkę Masłem do dołu

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Masłem do dołu
Książka
Masłem do dołu
Petr Sabach
Inne książki autora
Pijane banany
Petr Sabach0
Okładka ksiązki - Pijane banany

Praga, cudowne lata osiemdziesiąte. W szkołach uczą, że kultura przywędrowała zza wschodniej granicy, w radiu króluje koncert życzeń, a najłatwiej...

Gówno się pali
Petr Sabach0
Okładka ksiązki - Gówno się pali

Jak bardzo różnią się chłopcy i dziewczynki, mężczyźni i kobiety?... Czy w ferworze walki płci w ogóle jest możliwy pokój? Zbiór "Gówno się pali" to pełna...