Recenzja książki: Masz na imię Camille

Recenzuje: Katarzyna Kurowska

Pierwszą znaną polskim czytelnikom biografią słynnej francuskiej rzeźbiarki Camille Claudel jest Kobieta: Camille Claudel autorstwa Anne Delbee. Książka ta stała się inspiracją dla polskiej biografki, Agnieszki Stabro, która postanowiła opowiedzieć życie kochanki Auguste’a Rodina po swojemu. Opierając się nie tylko na popularnej książce, ale też na korespondencji artystki, Stabro zrekonstruowała losy Camille, uzupełniając luki w życiorysie własną wyobraźnią – co jest dość częstym zabiegiem przy pisaniu beletryzowanych biografii. Jaki jest efekt jego zastosowania?

Otóż zamiast powieści powstał długi list autorki do artystki. Stabro przyjęła bardzo ostrożną pozycję biografki tropiącej i poszukującej odpowiedzi, a także nieśmiało sugerującej przebieg wydarzeń niedookreślonych w innych źródłach. Autorka opowiada rzeźbiarce jej własne życie, zadając sporo pytań, interpretując na podstawie fotografii emocje, jakie towarzyszyły dziewczynie w poszczególnych momentach życia, i dopowiadając listy, zarysowujące zupełnie inną sytuację od tej, w której Claudel rzeczywiście się znajdowała. Camille Claudel jawi się tutaj jako autokreatorka, ograniczająca osobom trzecim dostęp do swego prawdziwego życia, napiętnowanego niestosowną relacją ze słynnym rzeźbiarzem i jej nauczycielem Augustem Rodin.

Artystkę, podobnie jak w biografii autorstwa Delbee, poznajemy w czasach fascynacji Camille rzeźbą. Przejawiała ją już w dzieciństwie, kiedy z wielką pasją bawiła się w glinie, z której tworzyła różne formy rzeźbiarskie. Choć nie mogła nigdy liczyć na wsparcie matki, która należała do kobiet typowych jak na ówczesne realia epoki, to jest zajmujących się domem i dziećmi, więc wszelkie emancypacyjne zachowania córki tępiła, talent Camille został zauważony przez ojca. Ten za radą znajomego artysty zdecydował się na przeprowadzkę do Paryża, gdzie Camille miałaby większe możliwości na rozwój swojego talentu. Nie trzeba dodawać, że matka - przyzwyczajona do życia na wsi - za tę zmianę jeszcze bardziej znienawidziła córkę – co zdeterminowało warunki, w jakich upłynęło ostatnich kilkadziesiąt lat życia artystki.

W Paryżu Camille uczyła się na najlepszych uczelniach, prowadziła własną pracownię, a kiedy poznała Rodina, zaczęła pracować u jego boku, wykonując część jego zamówień. Mężczyzna dość szybko poznaje się na Claudel, dostrzegając, że to kobieta, która nie rzeźbi jak kobieta (sic!) i umiejętnościami przekracza jego samego. Można odnieść wrażenie, że ich romans był sposobem Rodina na zatrzymanie Camille przy sobie - zupełnie jakby miał nadzieję, że jeśli nie autorytetem, to przynajmniej uczuciami przywiąże ją do siebie. I ten plan miałby szansę się powieść, gdyby rzeźbiarz był w stanie dla niej zrezygnować z innych kobiet, zwłaszcza z jednej, która towarzyszyła mu od lat niczym żona – Rose.

Masz na imię Camille to nie tylko ponura, choć interesująco napisana, biografia rzeźbiarki, historia jej trudnego życia oraz złożonych relacji z Rodinem. To też obraz ówczesnego paryskiego środowiska artystycznego i - przede wszystkim - sytuacji kobiet u progu epoki ruchów emancypacyjnych.

Tagi: Masz na imię Camille, Masz na imię Camille recenzja, Masz na imię Camille książka, Agnieszka Stabro Masz na imię Camille, Agnieszka Stabro recenzja, Agnieszka Stabro książka, Agnieszka Stabro

Kup książkę Masz na imię Camille

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Masz na imię Camille
Książka
Masz na imię Camille
Agnieszka Stabro
Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Pokaż wszystkie recenzje