reklama

Recenzja książki: Meczet Notre Dame. Rok 2048

Recenzuje: Damian Kopeć

Euroislam

Teamty kontrowersyjne są dzisiaj "na topie", uwielbiane przez kreatorów obowiązujących trendów. Kontrowersyjne treściowo, choć słabe książki wspinają się na szczyty list bestsellerów, kontrowersyjni (przeciętni) pisarze zdobywają nagrodę Nobla, kontrowersyjni politycy przesiadują w studiach telewizyjnych i redakcjach kolorowych magazynów, kontrowersyjni celebryci pouczają niekontrowersyjnych obywateli, jak żyć, co myśleć, czym jest miłość, co jest dobre, a co - złe. Chodzi o to, by przede wszystkim burzyć, podważać, kwestionować, co, oczywiście - o czym wie każde dziecko - jest o wiele trudniejsze od budowania, tworzenia, pozytywnego poprawiania. Oczywiście niszczyć nie wszystko, nie bezmyślnie, raczej wybiórczo, zgodnie z niepisanymi zasadami, stosując autocenzurę, będąc wyczulonym na modę, pilnie wsłuchując się w głosy ogłaszających właściwy kierunek marszu autorytetów medialnych.

Powieść Eleny Czudinowej Meczet Notre Dame. Rok 2048 będzie budzić kontrowersje. Propagandowe tuby politycznej poprawności raczej o niej nie wspomną, a jeśli już, to rzucając klątwę - postępową, niereligijną, humanistyczną, zgodną z niekwestionowanymi ogólnoludzkimi wartościami. O ile bowiem wspomniana w książce abdykacja papieża w 2031 roku spotkać się może z aplauzem przeciwników wszelkich, oprócz ich własnych, dogmatów i aksjomatów, o tyle wizja Europy, w której pokojowo nastawiony islam urządza publiczne zbiorowe kamieniowanie nieprawomyślnych, uznana będzie za co najmniej wulgarną, uproszczoną i krzywdzącą dla radykalnych islamistów.

Dla islamu nie ma nic tańszego od ludzi.

Elena Czudinowa kreśli wizję świata przyszłości, w którym Europa stała się islamska. W ramach rozpowszechniania nowocześnie pojętej tolerancji kościoły pozamieniano na meczety, nie oszczędzając zwłaszcza znanych katedr, takich jak Notre Dame. Wahabici przejęli ją siłą - nie wdając się w szczegóły - spokoju. Krew obrońców katedry zmyto, by nie kalała podłóg nowego meczetu. W państwach takich, jak Francja rdzenni mieszkańcy mają wybór: albo przechodzą na islam, albo wszelkie stanowiska i kariera są przed nimi zamknięte. Niektórzy wybierają walkę i nierzadko śmierć, działają w Ruchu Oporu, ukrywają się w paryskich katakumbach. Jakiekolwiek przejawy nieprawomyślności czy buntu tropi wszechobecna policja polityczna, przypominająca czeka czy gestapo. Dzierżący władze zamykają mniej niepokornych w gettach, co pewien czas wyłapując tam i eliminując elementy najbardziej wsteczne. Przygotowują się też po cichu do „ostatecznego rozwiązania kwestii chrześcijańskiej”. W takim świecie umieszcza akcję swojej powieści Czudinowa. Pisze o walce, o konkretnych zachowaniach, o konformizmie, o terrorze i barbarzyństwie, które zalewa świat. Pokazuje różne postawy ludzi w sytuacjach skrajnych. Kreśli wyraziste sylwetki bohaterów, ukazuje ich złożone motywacje. Poddaje krytyce tezy o pokojowym nastawieniu islamu, o roli dżihadu w rozprzestrzenianiu się religii proroka Mahometa. Szariacka Francja w jej ujęciu to kraj, który przypomina reżimy dwudziestowiecznej Europy.

Kiedy góra urodzi mysz, można to pojąć choćby na logikę. Ale jeśli trafia się na odwrót - tego akurat mój rozum nigdy nie ogarnie. Obawiam się, że cała złowieszcza historia rodu ludzkiego ostatnich kilkuset lat to nieprzerwane rodzenie gór przez myszy i szczury...

Polacy są wspomniani w tej powieści - i to raczej w pozytywny sposób. Kraków okazuje się awangardą katolicyzmu, który jako jedna z nielicznych sił sprzeciwia się ekspansji wojującego islamu. Polska w tej wizji jest krajem, który uchronił się przed zalewem "jedynie słusznej religii", występując z NATO i UE.

Pewne oceny Czudinowej są mocno kontrowersyjne i będą budzić emocje. Po swojemu patrzy ona na historię Rosji, na niedawną wojnę na Bałkanach i rolę Albanii oraz Serbii. Ostro ocenia postawę chrześcijan, którzy doprowadzają do powolnej aneksji swoich krajów przez muzułmanów. Pokazuje, jak odrzucanie własnych korzeni staje się - co znamy z historii ludzkości - pierwszym krokiem do upadku państwowości.

Zaletą powieści jest ciekawa narracja, silne emocje, które wypełniają karty książki. Spojrzenie na wiele spraw z innej strony, być może wytrącające z równowagi, ale zmuszające do przemyślenia utrwalonych obrazów, bezkrytycznie przyjmowanych stereotypów i opinii. Czudinowa nie przejmuje się polityczną poprawnością, nie uznaje fałszywej tolerancji i wyrafinowanego zakłamania, które zresztą pokazuje na przykładach niektórych postaci książkowych. Wartką akcję przeplata rozmowami, przemyśleniami bohaterów, ujęciami sytuacji, ocenianymi przez konkretne osoby. Końcówka powieści jest dynamiczna i bardzo dramatyczna, choć nie pozbawiona dozy optymizmu.

George Orwell napisał Rok 1984, powieść wizjonerską, fantastyczną, która zadziwiająco szybko przybrała realne kształty. Która, podobnie jak inne pozycje literackie, uczy nas, że rzeczywistość potrafi przekroczyć granice ludzkiej fantazji. Czy wizja zaproponowana przez Elenę Czudinową może nabrać realnych kształtów? Oby do tego nie doszło.

Tagi: Meczet Notre Dame. Rok 2048, Meczet Notre Dame. Rok 2048 recenzja, Meczet Notre Dame. Rok 2048 książka, Elena Tchoudinova Meczet Notre Dame. Rok 2048, Elena Tchoudinova recenzja, Elena Tchoudinova książka, Elena Tchoudinova

Kup książkę Meczet Notre Dame. Rok 2048

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Meczet Notre Dame. Rok 2048
Książka
Meczet Notre Dame. Rok 2048
Elena Tchoudinova
Recenzje miesiąca
Na wieki wieków Pani Amen
Bianka Kunicka - Chudzikowska
Na wieki wieków Pani Amen
Spowiedź Goebbelsa
Christopher Macht
Spowiedź Goebbelsa
A miał być happy end
Katarzyna Kalicińska
A miał być happy end
Niskorosła
Joanna Bartoń
Niskorosła
Sam i Watson patrzą sercem
Ghislaine Dulier
Sam i Watson patrzą sercem
Największy sekret
Rhonda Byrne
Największy sekret
Czerwona księżniczka
Sofka Zinovieff
Czerwona księżniczka
Pokaż wszystkie recenzje