Okładka książki jest błyszcząca ze skrzydełkami. Na jednym z nich przeczytacie fragment powieści, a na drugim kilka słów o autorce. Na przodzie widzimy kobietę i mężczyznę, jest też ogień. Ogólnie prezentuje się naprawdę świetnie i rzuca się w oko za sprawą ognia i takiegoż napisu. Strony są kremowe, ale dodatkowo trochę zadrukowane, dzięki czemu wizualnie jest wydana na lepszym poziomie niż inne książki, które czytam. Zauważyłam, że jest to teraz modne. Najważniejsze, że druk jest czytelny, a odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Podzielona na rozdziały, jednak żaden nie jest konkretnie przypisany do bohatera, bywa, że w jednym rozdziale wypowiada się więcej niż jedna osoba.
Moje pierwsze samodzielne spotkanie z piórem autorki. Nie miałam wcześniej okazji poznać jej książek – tak jakoś wyszło. Byłam bardzo ciekawa tego wątku ognia! I jednocześnie jestem trochę... Zawiedziona. Myślałam, a raczej spodziewałam się, że autorka pociągnie wątek połykaczki ognia pod kątem tego zajęcia. Opisze, jak bohaterka do tego doszła i tak dalej. Wszak to nie jest jak praca na kasie czy w biurowcu... Niestety, nie dostałam tego, a szkoda. Mimo wszystko czyta się ekspresowo, bez przeszkód i z niezwykłą lekkością. Ma niecałe dwieście pięćdziesiąt stron.
Jest to powieść obyczajowa, romans ze scenami łóżkowymi, które są dość dobrze rozpisane i dokładne. Więc jeśli nie czujecie się na siłach czytać takiej książki, lepiej omińcie tę pozycję. Chwilami miałam wrażenie, że mimo lekkiego stylu i pisania w trzeciej osobie, gdzieś gubiły się osoby mówiące. Zdarzyło się, że były dwie przestrzenie czasowe i bohaterowie, którzy prawie robili to samo, a gdy zaczął się rozdział, nie było podanej informacji kto do kogo mówił i człowiek zgłupiał. Czytam o Carlosie czy Ryanie? Więc tutaj na pewno zaznaczyłabym dokładnie kto do kogo mówi, bo to, że mężczyzna do kobiety to jasne jak słońce, czy tam odwrotnie.
Akcja toczy się bardzo szybko, sama relacja głównej bohaterki i Carlosa należy do tych ekspresowych i mocnych emocjonalnie. Wiem, że są zwolennicy takiej krótkiej piłki, wiem, że są osoby, które wolą powolnie budowaną relację. Może nie jest to powieść, która wzbudziłaby we mnie mnóstwo emocji, ale jest idealna jako przerywnik od trudniejszych, cięższych książek.
Postacie wykreowane są nieźle, różnią się od siebie i myślę, że każdy znajdzie w tej lekturze ulubionego bohatera. Podziwiałam po trochę każdego z nich. Trzymałam też kciuki, by ich życie jakoś się ułożyło.
Autorka sięga po temat przemocy, szybkiej relacji, przyjaźni, miłości – więc jeśli taka tematyka jest dla Was odpowiednia, to polecam. Przepięknie wydana powinna zwrócić Waszą uwagę. :)
To nie historia o pięknej, która ratuje bestię od klątwy swoją dobrocią i swoim poświęceniem. To historia o dwojgu ludzi, dla których liczy...
Mam na imię April i mam dwadzieścia osiem lat. Zabrzmiało to trochę, jakbym przedstawiła się grupie wsparcia anonimowych alkoholików, jednak jest gorzej...