Recenzja książki: Panna młoda w blasku księżyca

Recenzuje: Justyna Gul

Pozory mylą

 

Bywa niekiedy, że nic nie jest tak proste, jak się wydaje. Podejmowane wówczas decyzje muszą być wyważone, podobnie jak sądy – te bowiem mogą być mylne. Jest to szczególnie istotne w pracy policyjnej, gdzie jeden mylny krok może mieć poważne konsekwencje. Wiedzą o tym doskonale wszyscy agenci Scotland Yardu, a przede wszystkim Royden Napier, z dumą służący w Policji Metropolitalnej Jej Królewskiej Mości Królowej Wiktorii.

 

Historię tego niezwykle skomplikowanego mężczyzny, dorastającego z balastem oczekiwań rodziny wobec niego, wciąż pozostającego w cieniu sławnego ojca-policjanta, poznajemy dzięki Liz Carlyle. Panna młoda w blasku księżyca, opublikowana nakładem wydawnictwa Bis, to ostatnia już część serii o losach członków Towarzystwa Świętego Jakuba. Nie miałam dotąd okazji zapoznać się z poprzednimi tomami cyklu i może to jest powód, dla którego zarówno styl, konstrukcja fabuły, jak i wreszcie sam pomysł na nią zupełnie do mnie nie trafiły. Być może przyjemność w lekturze odnajdą osoby, które tęsknią za skomplikowaną i mało rzeczywistą historią kryminalno-miłosną, w trakcie której długo trzeba czekać na spełnienie swoich erotycznych fantazji, ja jednak uważam te kilka godzin spędzone na brnięciu w opowieść o rodzinie Napiera za stracone.

 

Poznajemy wspomnianego Napiera, nazywanego przez wielu przedstawicieli kryminalnego półświatka „Bezlitosnym Royem”, w sytuacji dla niego dość krępującej. Otóż piękna młoda dama, niejaka Elizabeth Colburne, nie dość, że zarzuca mu niekompetencję, to jeszcze próbuje go przekupić, proponując to pieniądze, to znów swoje ciało. Chodzi o sprawę samobójstwa jej ojca, do którego przyczynił się niejaki Rance Welham. Śledztwo w tej sprawie prowadził przed laty nieżyjący już ojciec Napiera, a sam Welham został skazany na karę wiezienia.

 

Dla Elizabeth jednak lata spędzone za kratkami przez tego mężczyznę są niewystarczające. Dlatego też po opuszczeniu przez niego więzienia kobieta robi wszystko, by uprzykrzyć Welhamowi (teraz już lordowi Lizbony) życie. Nie ma przy tym skrupułów, by występować pod zmienionym nazwiskiem, nic więc dziwnego, że kiedy rok po pierwszym spotkaniu z Napierem ich drogi znów się krzyżują, komisarz nie może sobie jej przypomnieć. Wpływ na to może mieć również charakter tego spotkania – zamordowany zostaje bowiem sir Wilfred Leeton, zaś świadkami tego zdarzenia są właśnie piękna Elizabeth oraz… Welham. Oboje oni zgodnie twierdzą, że mordercą jest niejaki Jack Coldwater, reporter z „Morning Cronicle”, rzekomo przyrodni brat Elizabeth. Problem jednak w tym, że ów mężczyzna prawdopodobnie nie istnieje…

 

Skomplikowane dochodzenie, połączone ze sprawą sprzed lat, to nie jedyny kłopot, który pojawia się w życiu komisarza. Otóż okazuje się, że został on dziedzicem wielkiej fortuny, czas zatem, by powrócił do domu, wypełniać obowiązki wynikające z pozycji społecznej. Tam czeka na niego nie tylko rodzina oraz kobieta, którą jego stryjeczna babka wybrała na żonę Napiera, ale i kolejna tajemnica do rozwikłania. Poprzedni dziedzic majątku zginął bowiem w tajemniczych okolicznościach. Znając talent aktorski Elizabeth i jej skłonność do wcielania się w kolejne postacie, komisarz proponuje kobiecie układ – ma jechać z nim do domu i udawać zakochaną narzeczoną…

 

Na miejscu okazuje się, że pozory mogą mylić, zaś wzajemna niechęć pomiędzy Roydenem a Elizabeth wcale nie jest taka silna. Co więcej, szybko zmienia się ona w pożądanie… O tym, jak zakończy się ta opowieść możecie dowiedzieć się z powieści Carlyle - pod warunkiem oczywiście, że przebrniecie przez niepotrzebne komplikacje, które tylko odwracają uwagę od kluczowych zdarzeń i zniechęcają do dalszej lektury. Panna młoda w blasku księżyca wydaje się aspirować do powieści wykraczających poza ramy romansu, choć niezupełnie jej to wychodzi. Wątek kryminalny, podobnie zresztą jak miłosny, nie podnoszą ciśnienia czytelnikom, żadnego z nich nie porywa zapewne fala pożądania, zaś zawiłe dialogi zniechęcają do skupienia na nich uwagi. Szkoda tej historii, bowiem wystarczyłoby postawić na prostotę, ograniczyć liczbę tytułowanych bohaterów i postawić na działanie, by z miernej powiastki kryminalno-miłosnej zrobić całkiem dobry romans.

Tagi: Panna młoda w blasku księżyca , Panna młoda w blasku księżyca recenzja, Panna młoda w blasku księżyca książka, Liz Carlyle Panna młoda w blasku księżyca , Liz Carlyle recenzja, Liz Carlyle książka, Liz Carlyle

Kup książkę Panna młoda w blasku księżyca

<
Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Panna młoda w blasku księżyca
Inne książki autora
Zdradzieckie serce
Liz Carlyle0
Okładka ksiązki - Zdradzieckie serce

Cyniczny i bezwzględny Elliot Armstrong, markiz Rannoch, którego życie upływa na hulankach, hazardzie i licznych pojedynkach z mężami kochanek, wyrusza...

Nie oszukuj księcia
Liz Carlyle0
Okładka ksiązki - Nie oszukuj księcia

Gareth Lloyd nigdy nie przypuszczał, że zostanie księciem. Wydawało mu się, że już w dzieciństwie został pozbawiony tej szansy, gdy rodzina pozbyła się...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagiełło
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Retorsja
Tomasz Brewczyński
Retorsja
Powrót na Zaginiony Kontynent
Przemysław Hytroś
Powrót na Zaginiony Kontynent
Kufer tajemnic
Anna Bichalska
Kufer tajemnic
150 wesel i grób
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i grób
Riku i królestwo bieli
Randy Taguchi
Riku i królestwo bieli
Król Pik
Monika Godlewska (I)
Król Pik
Nocny ekspres
Karin Erlandsson
Nocny ekspres
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy