"Peregrynacje" Mirosława Witkowskiego to dość ciekawa opowieść o życiu dyplomaty w odległych krajach. Może się wydawać, że bycie konsulem to same przyjemności, życie w luksusie i bywanie na bankietach organizowanych z różnych okazji. Jednak z pewnością tak nie jest, zresztą zawsze uważamy, że wszędzie jest lepiej gdzie nas nie ma i nie mamy pojęcia co się tam dzieje. Ja przez całe życie byłam księgową i tyle razy się nasłuchałam, że w biurze nic się nie robi, tylko siedzi i pije kawę..., podobnie jest pewnie z pracą konsula czy innego dyplomaty.
"Praca konsula jest odpowiednikiem pracy urzędnika administracji krajowej w niezbędnym zakresie, ograniczonym specyfiką okręgu i kraju urzędowania, m.in. aktywnością i obecnością Polonii."
Praca konsula jest o tyle trudna, że człowiek jest z dala od własnego kraju i od rodziny, więc tęsknota pewnie musi każdemu człowiekowi doskwierać.
Autor tej książki jest byłym konsulem, dzięki swojej pracy miał możliwość zwiedzenia krajów na świecie, w których pracował w placówkach dyplomatycznych. Postanowił podzielić się z czytelnikami swoimi wspomnieniami. Pan Mirosław zabiera nas w podróż nie tylko po krajach mniej znanych, ale też prowadzi nas zupełnie innymi szlakami, niż zazwyczaj podróżują turyści. Podróż zaczynamy w latach dziewięćdziesiątych od Okręgu Kaliningradzkiego, czyli Rosji.
Już na granicy można było zauważyć, że rosyjscy pogranicznicy chyba nigdy nie widzieli w swoim życiu dyplomaty, z wielkim zdziwieniem przyglądali się nie tylko dokumentom konsula, ale też i jemu samemu. Okręg Kaliningradzki był zmilitaryzowaną enklawą, gdzie cudzoziemcy nie mieli prawa wjazdu, więc zdziwili się, że ktoś otrzymał takie prawo.
"Szczególnie utkwiły w mej pamięci wypady na Mierzeję Kurońską - wówczas mogli tam tylko wjeżdżać oficjele i dyplomaci, natomiast inni musieli mieć specjalne przepustki i wymagano od nich opłat za wjazd do strefy."
Chociaż pobyt Rosji był dla autora ciekawym doświadczeniem, to przed nim jeszcze wiele innych ciekawych pobytów, zaczynając od Peru, przez Tunezję, Kuwejt, Koreę, aż po Pakistan. Mirosław Witkowski lekko i z humorem opisuje pobyt w każdym z tych krajów. Każde miejsce jest inne, wszędzie czekają różne obowiązki i często absurdalne wręcz przepisy czy relacje z miejscowymi urzędnikami. Praca konsula nie jest zwykłą praca za biurkiem, a konsul nie jest tylko urzędnikiem, ta praca to rodzaj misji, służby, gdzie odpowiedzialność jest duża a często decyzje trzeba podejmować samodzielnie i w tej chwili, bez pomocy innych.
Ta książka to taki nietypowy przewodnik turystyczny po miejscach, do których nie każdy może się wybrać, dlatego tym bardziej i z większą przyjemnością czytało mi się tę książkę.
Polecam wszystkim, których interesują ciekawe podróże i nieznane kraje a także ciekawostki pracy dyplomatów.
Zabrakło mi tylko w tej publikacji fotografii...
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Należy wyjaśnić, że Peruwiańczycy nie są punktualni nie z powodu lenistwa czy nieznajomości zasad etykiety towarzyskiej. Przeciwnie - przychodzą na spotkanie o godzinę później celowo, aby punktualne przybycie nie zaskoczyło gospodarzy, którzy znając swoich gości-krajanów, wychodzą z tego samego założenia i nie śpieszą się,,,, I kółko się zamyka.
Więcej