Jak wygląda codzienność dyplomaty na drugim końcu świata?
Bycie konsulem rzadko przypomina dyplomatyczne bankiety z telewizji. Częściej oznacza prowizoryczne biuro, telefony bez odpowiedzi oraz decyzje podejmowane w warunkach, w których nie istnieją żadne gotowe rozwiązania.
Były polski konsul zabiera czytelnika w podróż po placówkach, gdzie oficjalna dyplomacja szybko traci sens. Od nieufnej, postsowieckiej Rosji początku lat 90., przez Bliski Wschód i Afrykę Północną, po kraje, do których wjazd oznacza stałą obserwację i brak jakiejkolwiek prywatności. Kuwejt, Tunezja, Pakistan, niedostępna Korea Północna oraz pulsujące kontrastami Peru. Każde z tych miejsc staje się innym testem cierpliwości, lojalności i granic kompromisu.
Z humorem, ale bez złudzeń, autor opisuje codzienność pracy od zaplecza. Negocjacje prowadzone na korytarzach, absurdalne lokalne przepisy, presję polityczną oraz relacje z urzędnikami państw, w których przyszło mu służyć. To opowieść o dyplomacji pozbawionej blichtru, tam, gdzie prestiż nie chroni przed odpowiedzialnością, a najważniejsze decyzje zapadają wtedy, gdy nie ma świadków.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-05-08
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 290
Język oryginału: polski
,,Peregrynacje" to autobiograficzna powieść Mirosława Witkowskiego. W swej książce autor opisuje swoje wrażenia z pobytu na placówkach dyplomatycznych rozsianych po całym świecie. Opisuje blaski cienie związane z takim rodzajem pracy. W swej książce zawarł dużo ciekawostek dotyczących nie tylko pracy dyplomaty, ale również życia mieszkańców kraju, w którym mieszkał. Były to sytuacje humorystyczne, ale też i bardzo niebezpieczne. Pełnym zagrożeń jest Peru, wystarczy wsiąść to podejrzanej taxi. ,,Kierowca może być w zmowie z przestępcami - w pewnym momencie do samochodu wsiądzie inny ,,pasażer" i zażąda od klienta portfela, przystawiając mu nóż do gardła." Rozdział dotyczący pobytu w Peru najbardziej mnie zaciekawił, dostarczył najwięcej ciekawostek o tym kraju. Wiele lat żyje, a nie wiedziałam choćby jak działają więzienia w Peru. ,,Państwo łoży tylko na pensje dla strażników i niezbędne remonty. Reszta leży w gestii przedsiębiorczości samych więźniów, ich rodzin i znajomych w mieście." Humorystycznie wygląda umówienie się z Peruwiańczykiem. ,,Należy wyjaśnić, że Peruwiańczycy nie są punktualni nie z powodu lenistwa czy nieznajomości zasad etykiety towarzyskiej. Przeciwnie - przychodzą na spotkanie o godzinę później celowo, aby punktualne przybycie nie zaskoczyło gospodarzy, którzy znając swoich gości-krajanów, wychodzą z tego samego założenia i nie śpieszą się,,,, I kółko się zamyka."
Dużo nieznanych faktów dostarcza rozdział dotyczący pobytu autora w Kuwejcie. Uśmiałam się, kiedy czytałam o wielbłądach. . ,,Mają one jeden paskudny zwyczaj -zjadają odchody swoich pobratymców. Po prostu człapią jeden za drugim i zajadają się ,,bobkami" wydalanymi przez kolegę na przedzie."
To doskonała lektura dla osób wybierających się w rejony, gdzie przez długi czas przebywał autor i je opisał. Dostarcza wiadomości i przydatnych wskazówek. Styl autora jest prosty, trochę jak pamiętnik, trochę jak reportaż. Czyta się szybko i warto się z tą lekturą zapoznać. Czytelników, którzy prowadzą bardziej osiadły tryb życia, ta książka również zainteresuje. Polecam.
Należy wyjaśnić, że Peruwiańczycy nie są punktualni nie z powodu lenistwa czy nieznajomości zasad etykiety towarzyskiej. Przeciwnie - przychodzą na spotkanie o godzinę później celowo, aby punktualne przybycie nie zaskoczyło gospodarzy, którzy znając swoich gości-krajanów, wychodzą z tego samego założenia i nie śpieszą się,,,, I kółko się zamyka.
Więcej