Jak wy uważacie, czy trzeba zdobyć wielką sławę, by móc się określić prawdziwym autorem, czy wystarczy, że się zna ciekawe historie i z miłością przekłada na papier nie oczekując nic w zamian?
Bajki od autora, które wydaje małżonka jego syna są czymś więcej aniżeli tylko opowieściami, które szeptał synowi w dzieciństwie do ucha. Tym razem była to bajka o podwójnym przekazie. Chodziło o drzewo, które nazywało się głóg. Stało samo samiutkie i choć dni, tygodnie i lata mijały, ono stało dumnie będąc zadowolone z tego, że jest. Kiedy pewnego dnia przyleciał bocian nie mógł się nadziwić, że stoi sam jak palec i jest uśmiechnięty. Głóg opisał mu w jakich porach roku odwiedzają go różne zwierzęta szukając wszelakiego schronienia. Opowiedział mu też w jaki sposób krecik przyrządza magiczny napar, który służy do opieki odporności. Nadszedł dzień, kiedy bocian nie spodziewał się, że będzie i on potrzebował schronienia, a drzewo rozpostarło dla niego gałęzie, a krecik napoił go naparem, który nie tylko ukoił jego ciało, ale i sprawił, że rozjaśniło się również w myśleniu bociana.
Czasami wydaje nam się, że kiedy ktoś jest samotnikiem, lub też stroni od ludzi, to musi mu być przykro. Drzewo było zadowolone, bo zawsze potrafiło pomóc, jak nie cieniem, to smacznymi owocami, które zadziałały przeciwzapalnie i relaksująco. To akurat prawda na temat jego prozdrowotnego działania, choć dodałabym również obniżenie ciśnienia. Idzie za tym pełen spokój i bezpieczeństwo. Z głogu niewiele osób korzysta, zwłaszcza, że najlepiej rośnie mu się na dziko. Zwierzęta doskonale wiedzą, kiedy mogą posmakować jego owoców. Pozycja uczy tego, by nie osądzać nikogo na pierwszy rzut oka, bo nigdy nie wiadomo, czy akurat ta osoba nie będzie mu pomocną dłonią:-) Na koniec chcę dodać, że miło jest, kiedy ktoś nam podziękuje, lub kiedy my podziękujemy komuś za coś, co nawet na pierwszy rzut okaz może wydać nam się niepotrzebne. Kiedy sprawi się przyjemność drugiej osobie, to podwójne szczęście smakuje najlepiej:-)