Wkroczenie po raz kolejny w uniwersum stworzone przez autorkę przypomina powrót do miejsca, które podświadomie znamy i za którym tęsknimy, choć jednocześnie kryje ono w sobie niespokojną, mistyczną wręcz aurę. Drugi tom sagi udowadnia, że kontynuacje potrafią nie tylko dorównać swoim poprzedniczkom, ale wręcz wyraźnie je prześcignąć pod względem dynamiki i emocjonalnego ciężaru. Autorka z niezwykłą dojrzałością rozwija tkane wcześniej motywy, rzucając na znane nam beskidzkie pejzaże cień niepokoju, dawnych sekretów oraz nieprzewidywalnych sił - zarówno tych natury czystej, jak i tych mających swoje źródło w ludzkiej zawiści.
Największym atutem tej powieści jest jej wielowymiarowość oraz genialne osadzenie fabuły w realiach kultury łemkowskiej. Autorka nie traktuje tła historyczno-etnograficznego jako efektownej dekoracji; przeciwnie, wplata bolesną przeszłość, lokalne wierzenia, zapachy ziół i tradycyjną kuchnię bezpośrednio w krwiobieg całej opowieści. Niezwykle przekonująco wypada portret zamkniętej, a jednocześnie niezwykle solidarnej społeczności, w której codzienne dramaty przeplatają się z nutą realizmu magicznego. Echo przeszłości dawnych mieszkańców i niewyjaśnione sekrety unoszą się nad stronami niczym tytułowy, gwałtowny żywioł, sprawiając, że książkę czyta się z nieustannym dreszczem ekscytacji. Co więcej, autorka świetnie radzi sobie z wprowadzaniem nowych postaci, które idealnie rezonują ze znanymi nam już bohaterami, a dynamiczne tempo sprawia, że od lektury po prostu trudno się oderwać. Na osobną pochwałę zasługuje odważne poruszenie palących problemów społecznych, w tym destrukcyjnego wpływu toksycznych jednostek, które zamiast łączyć, potrafią zasiać nienawiść w najbardziej zgranej grupie.
Jeśli miałabym wskazać słabsze strony tej publikacji, to momentami można odnieść wrażenie, że mnogość splatających się wątków i zagadek ociera się o fabularny przesyt. Liczba sekretów, nagłych zbiegów okoliczności oraz tajemniczych postaci, które niespodziewanie wkraczają w ten mały świat, bywa tak przytłaczająca, że niektóre relacje czy dramaty osobiste mogłyby zyskać na odrobinę głębszym, spokojniejszym rozpisaniu. Finał, choć potężny emocjonalnie i zostawiający odbiorcę w absolutnym zawieszeniu, dla czytelników lubiących domknięte kompozycje może okazać się nieco frustrujący - wymusza on bowiem natychmiastowe sięgnięcie po kolejną część.
Stylistyka powieści to prawdziwy majstersztyk literackiej wrażliwości. Język jest niebywale plastyczny, pełen zmysłowych opisów, które pozwalają niemal fizycznie poczuć klimat beskidzkiej głuszy, posmakować serwowanych potraw i usłyszeć szum wiatru. Autorka z ogromną lekkością operuje regionalizmami oraz metaforyką nawiązującą do ludowych wierzeń, co nadaje całości unikalny, poetycki sznyt. Jednocześnie dialogi pozostają naturalne, a zestawienie małomiasteczkowego humoru z głęboką traumą i refleksją nad ludzkim losem wypada nadzwyczaj płynnie i harmonijnie.
To jedna z tych powieści, które po odłożeniu na półkę nie pozwalają o sobie zapomnieć i budzą natychmiastową tęsknotę za stworzonym przez pisarkę klimatem. To rzadki przykład literatury obyczajowej z elementami tajemnicy, która nie tylko bawi i intryguje, ale też uczy empatii oraz szacunku do zapomnianych korzeni. Ta historia autentycznie hipnotyzuje i udowadnia, że autorka znajduje się obecnie w szczytowej formie pisarskiej.
Dlaczego oni we wszystkim muszą doszukiwać się dobrych stron? To pytanie zadajemy sobie, myśląc o naszych kochanych rodzicach, choć tak naprawdę pasuje...
W cieniu starego kasztana, w sercu podkarpackiego miasteczka, toczy się wzruszająca opowieść o rodzinie, przyjaźni i tajemnicach przeszłości. Zuzia,...