„Taki nasz los. Pożenić się, ziemię obrabiać, dzieci wychować…”
Druga połowa XVII wieku, barwne krajobrazy Ziemi Łowickiej — rodzi się historia, która na długie lata odciśnie swój ślad na losach dwóch rodów. Dorota i Andrzej wchodzą w dorosłość w świecie surowych zasad i niepodważalnej hierarchii — świecie, w którym uczucia często trzeba ukrywać głęboko w sercu, a niesprawiedliwość jest na porządku dziennym. Młodzi kochają się, jednak czasem miłość to za mało. Bezwzględny zarządca majątku upodobał sobie dziewczynę, a jej ojciec robi wszystko, by zapobiec złu, które może ją spotkać z jego rąk. Postanawia wydać ją za mąż za kogoś z odległej wioski.
Moje kolejne, bardzo udane spotkanie z twórczością Magdaleny Kołosowskiej. Opowieść, która toczy się swoim rytme, każdy szczegół, od krajobrazu po najskrytsze myśli bohaterów, tworzy namacalny klimat oraz oddaje ducha minionych czasów. To przede wszystkim historia o ludziach — o przeżywanych dramatach, skomplikowanych relacjach i wzajemnych zależnościach. Zajmująco utkana fabuła rozpoczyna się w 1665 roku i przenosi nas do Stępowa oraz jego okolic. Wciąga, intryguje i niesie ze sobą sprzeczne emocje. Styl autorki jest barwny i lekki, a jednocześnie pełen naturalnej pasji. Język — specyficzny, wyraźnie dostosowany do realiów epoki — sprawia, że czytanie staje się prawdziwą przyjemnością. Bohaterowie są złożeni, autentyczni, pełni sprzeczności — nie zawsze budzą sympatię.
Opowieść o ludziach żyjących pod ciężarem cudzej woli, pod pręgierzem pana, którego słowo było prawem. Ich codzienność wypełniała niekończąca się praca, zmęczenie i milczenie. Musieli być posłuszni, cisi, pokorni. A jednak w sercach niektórych tliło się coś, czego nie dało się zdusić, pragnienie godności, bliskości i choćby odrobiny własnego losu. Wszechobecny strach — przed panem, karą boską, ludzkim złym słowem. Zazdrość, chciwość, ale i bezinteresowna dobroć oraz gotowość niesienia pomocy. Kobiety i ich rola — nadana im z urodzenia, bez prawa głosu, bez możliwości decydowania o sobie. Musiały być posłuszne w każdym aspekcie życia. Ciche, a jednocześnie niezwykle silne. Często bite, wykorzystywane, traktowane jak służące. To również opowieść o miłości, wzajemnym szacunku i nieuchronnym przemijaniu. O rodzinach, które wśród chaosu i trudnych wyborów próbują odnaleźć ocalenie w tym, co najprostsze w bliskości i miłości. O inności, która — niezrozumiana — nie ma prawa bytu. O przeszłości, która wciąż upomina się o swoje. I o nadziei, która nawet w najtrudniejszych chwilach potrafi odnaleźć drogę do serca.
Wciągająca, emocjonująca opowieść. Ukazuje czasy, które już przeminęły i ludzką mentalność, która pozostała bez zmian. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Bardzo polecam, Tatiasza i jej książki :)
Poczułam się wolna. Po raz pierwszy, odkąd odszedł, pomyślałam o swojej przyszłości bez niego. Jakbym zobaczyła nagle czystą kartkę i już wiedziała, jak...
Znaleźć miłość w najmniej spodziewanym momencie. Odkryć w sobie pasję i pozwolić, by marzenia stały się rzeczywistością. Odrzucić schematy, w które wtłoczyło...