Recenzja książki: Święty Wrocław

Recenzuje: Sławomir Krempa

Święty Wrocław to powieść przedziwna. Mocno przykuwająca uwagę gęstniejącą ze strony na stronę mroczną atmosferą horroru, której podstawą nie są ograne chwyty i tysiące atakujących bohaterów (a przy okazji i czytelników) groteskowych potworów oraz utrzymanymi na granicy ironii i absurdu narracyjnymi komentarzami. To powieść opowiadająca o naszym pragnieniu świętości i przynależności, o samotności w większym lub mniejszym mieście, o nadchodzącej apokalipsie, o małych i dużych końcach świata oraz o próbach uniknięcia ich. O Polsce – z całym bagażem piękna i szaleństwa związanego z tym słowem.     

Pewnego dnia na ulicach Wrocławia zaczynają znikać psy i koty. Fakt ten pozostaje niezauważony do czasu, gdy oprócz zwierząt znikają również i ludzie. Wówczas rodzi się Święty Wrocław – osiedle, którego ściany po oderwaniu tynków okazują się wzniesione z dziwnej, ciemnej, niby-organicznej substancji. Substancja ta w dotyku sprawia wrażenie ciepłej, co budzi podejrzenia, że stanowi „żywą” tkankę. Nic dziwnego, że miejsce to przyciąga wszelkiego rodzaju wyrzutków i włóczęgów – gorzej, że z czasem i tak zwani zwyczajni obywatele wyruszają tam na pielgrzymki. A ze Świętego Wrocławia nie można już wrócić.

Z pozoru Święty Wrocław to horror, tyle że pozbawiony typowych, nierealnych zabiegów, tonący w szarościach, czerniach i cieniach, nie zaś pogrążony w morzu krwi. W życie mieszkańców zwykłego miasta wkracza po prostu coś, co nieznane i nienazwane – na takim pomyśle stara się Orbitowski zbudować swą powieść, nawiązując mocno do wcześniejszych książek. Kluczowe jest jednak obserwowanie, jak różni ludzie będą reagować, jak zachowywać się będą w sytuacji skrajnej. 

Pierwiastek realistyczny jest tu bardzo silny. Związek dwojga młodych ludzi, ich spory z ojcem dziewczyny, zawiść jej koleżanek, konieczność ukrywania się i zwieńczenie tej historii ogromnie zaskakującym zakończeniem – to elementy przedstawione w sposób jak najbardziej wiarygodny. Uważny czytelnik odnajdzie jednak i w Świętym Wrocławiu zaskakujące z pozoru elementy… eposu! Orbitowski opiewa piękno, siłę, potęgę Świętego Wrocławia niby od jego początków, od jego powstania, ale przede wszystkim – u kresu jego istnienia. Opisuje nie zawsze heroiczne czyny swoich bohaterów, by doprowadzić ich w końcu do uczestnictwa w wielkiej bitwie, nieodmiennie przywodzącej na myśl Apokalipsę – tym bardziej, że zwiastuje ją wielu proroków, „kapłanów” i „bożych szaleńców”.

Autor napięcie buduje wyjątkowo sprawnie – z każdą stroną akcja przyspiesza, nie pozwalając miejscami oderwać się od lektury. Atmosfera gęstnieje z każdą w chwilą, światło niknie, a powieść staje się coraz bardziej mroczna. Wieńczący całość wybuch przemocy zdaje się nieuchronną konsekwencją misternej intrygi.

Orbitowski wykorzystuje postmodernistyczną konwencję, wplatając w swą powieść liczne nawązania do popkultury, do nurtów literackich, filozoficznych i religijnych. Jest tych aluzji bardzo wiele, a ich odnajdywanie może przynieść czytelnikowi sporo satysfakcji. Podobnie jak próba przedarcia się przez nie w celu odnalezienia spójnej interpretacji powieści. Można traktować Święty Wrocław jako opowieść o życiu w izolacji, która szczególnie aktualna okaże się w czasie pandemii koronawirusa (tak właśnie życie nadaje literaturze nowy wymiar). Można czytać tę książkę jako historię o wpisanym w człowieczeństwo pragnieniu poczucia przynależności, wspólnoty, o naturalnej ludzkiej skłonności do gromadzenia się w obliczu sytuacji skrajnych (czy nie dlatego właśnie rozmaite protesty społeczne tak bardzo urosły w siłę właśnie w czasach, gdy gromadzenie się było przez państwo zakazane?). Można podejść do Świętego Wrocławia jako do próby zmierzenia się ze sferą sacrum, co Łukasz Orbitowski czynił również w powieści Kult. Można też traktować Święty Wrocław jako horror i literaturę rozrywkową, można bawić się i cieszyć dobrze budowanym napięciem czy ironiczną nieco grą z konwencją. Każda z tych prób odczytania książki Łukasza Orbitowskiego przynieść może czytelnikom sporo satysfakcji. 

Tagi: literatura piękna

Tagi: Święty Wrocław, Święty Wrocław recenzja, Święty Wrocław książka, Łukasz Orbitowski Święty Wrocław, Łukasz Orbitowski recenzja, Łukasz Orbitowski książka, Łukasz Orbitowski

Kup książkę Święty Wrocław

<
Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Święty Wrocław
Książka
Święty Wrocław
Łukasz Orbitowski
Inne książki autora
Widma
Łukasz Orbitowski 0
Okładka ksiązki - Widma

Alternatywna historia pokolenia Kolumbów z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim w roli głównej. Powstanie warszawskie nie dochodzi do skutku. W zagadkowych...

Prezes i Kreska
Łukasz Orbitowski 0
Okładka ksiązki - Prezes i Kreska

Poznajcie Prezesa i Kreskę, niezwykłe mruczące osobowości. Razem dokonują przełomowych odkryć, strzegą nocnych tajemnic, śnią o wędrówkach przez puste...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Kudłata
Hwang Sun-mi
Kudłata
Hania Baletnica
Jolanta Symonowicz, Lila Symonowicz
Hania Baletnica
Już, już!
Katarzyna Wasilkowska
Już, już!
Kartoteka Pitera P.
Jacek Wiśnicki
Kartoteka Pitera P.
Zaginiona apteka
Sarah Penner
Zaginiona apteka
Skręcona historia
Jakub Ostromęcki
Skręcona historia
Maja Orety i skarb Szkocji
Eliza Sarnacka-Mahoney
Maja Orety i skarb Szkocji
Na zawsze
Karolina Winiarska
Na zawsze
Kuba na tropie
Kuba i Filip Majewscy
Kuba na tropie
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Monika Kowalska (I)
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Pokaż wszystkie recenzje