Do sięgnięcia po tę książkę zachęciły mnie dwie rzeczy. Treść książki, który obiecywała podróż w czasie do lat 80 ( tutaj Gdańska) i łamaniec ( tak się ten blok w czasach mojego dzieciństwa nazywało) na okładce, który wywołał wspomnienia z dzieciństwa bo w takim się wychowałam. I chociaż książka została wybrana książką roku portalu Lubimy czytać to dla mnie okazała się niestety literackim rozczarowaniem. Ja wiem, że są czytelnicy, którzy lubią takie monotonne lektury i może im się taka forma powieści spodobać, ja jednak jestem czytelniczką, która lubi jak coś się dzieje, jest akcja, ciekawi bohaterowie.
A tutaj. Są wspomnienia dwójki młodych ludzi, których młodość przypadła na czasy lat 80. Dużo w tych wspomnieniach rozważań i moralizowania o życiu i dopiero między tym trzeba wyszukiwać strzępków wspomnień, jak to w sklepach nic nie było czy jak to trudno było wyjechać za granicę. Jednym słowem powieść mocno przegadana. Gdyż mimo najszczerszych chęci, głównego wątku wokół, którego toczyłaby się akcja znaleźć nie mogłam. W książce trochę cytatów piosenek w tamtych latach popularnych. Jednak to dla mnie za mało, żeby historia mnie porwała i zainteresowała. Jaka historia 🤦 tej tu niestety za brakło, a na nią liczyłam.
Jak już wspomniałam książka zdobyła tytuł książki roku w kategorii literatura obyczajowa/ romans. Jednak według mnie, ani tu romansu, ani literatury obyczajowej. Ot, takie moralizowanie przetykane od czasu do czasu wspomnieniem, żeby o PRLu coś było.
Mimo, że lubię i cenię twórczość pani Magdy, to niestety ta powieść mnie nie porwała i drugi tom sobie daruję
Pierwsza książka, którą poleca Monika Szwaja to powieść młodej gdańskiej pisarki Magdaleny Witkiewicz „Milaczek”. Autorka porusza się...
Mieli wszystko. Prawie... Pracę, którą kochali, piękny dom na wsi, w urokliwej scenerii lasu i pobliskiej rzeczki, i siebie. Brakowało im jednego - czasu...