*współpraca reklamowa*
Polubiłam się z twórczością autorki, jednak nie była to przyjaźń od pierwszej książki, a ta przypomniała mi dlaczego. Do lektury podchodziłam z entuzjazmem, bo już trochę poznałam się ze stylem autorki, nie doczytałam jednak, że ta historia to wznowienie, więc przyznam szczerze, że poczułam się jakbym wróciła do pierwszej czytanej przeze mnie książki od tej Pani i cóż więcej mogę powiedzieć, nie do końca mi się to podobało. Powieść obyczajowa, mająca być komedią romantyczną, jednak według mnie był to jeden wielki chaos.
W domu Darskich szykuje się ślub stulecia. Apolonia robi wszystko by jak najlepiej i z największą pompą wydać za mąż swoją wnuczkę, choć ni jak nie podoba jej się pan młody, a postawa Mariki coraz bardziej ją irytuje, bo czuje, że nikt nie docenia jej starań. Uznanie przychodzi jednak z innej strony, gdyż doświadczony złodziej, który planuje skok na jej dom, jest pod wrażeniem jej wysiłków, słucha i docenia wszystko to co robi, a jednocześnie planuje wszytko obejść. Planowanie idzie pełną parą, młodzi mają coraz więcej wątpliwości, a w międzyczasie zaczyna rodzić się coś czego nikt nie przewidział, czy impreza marzeń okaże się ich spełnieniem czy jedną wielką klapą?
Zawiodłam się na tej książce, spodziewałam się czegoś lepszego, a wiem że autorka potrafi spełnić moje oczekiwania. Ta książka okazała się wznowieniem, co też wiele wyjaśnia bo mam wrażenie, że styl autorki nieco ewoluował, a jej powieści są po prostu lepsze. Jednak ta historia tak jakby przeniosła mnie w czasie, przypomniała mi pierwsze spotkanie z twórczością autorki, które pozostawiło po sobie zarówno niesmak jak i mieszane uczucia.
Zaczęło się nie najgorzej, bo w iście komediowym stylu, w czasie trwania ślubnych przygotowań. Już na starcie poznajemy nieco zwariowaną i ekscentryczną rodzinę Darskich, z którą ja osobiście chyba nie chciałabym mieć nic wspólnego. Nie lepsza okazuje się strona pana młodego, która niczym nie ustępuje w szaleństwie Darskim. Najbardziej chyba polubiłam się z tą złodziejska rodzinką, choć i tutaj relacje pozostawiają wiele do życzenia. Fabuła szybka, intensywna i bardzo dynamiczna. Działo się dużo, działo się szybko, afera goniła aferę, raz po raz pojawiały się kolejne dramy, akcja przeskakiwała z miejsca na miejsce, z perspektywy na perspektywę, moim zdaniem tworząc jeden wielki chaos, przy którym ja nie bawiłam się dobrze, ale z każdą stroną czułam coraz większą frustrację.
To miała być komedia romantyczna, komedia może i była, ale taka, za którą ja nie przepadam, bo ta komedia graniczy z absurdem, wszystko jest bardzo mocno podkoloryzowane, oderwane od rzeczywistości, a sami bohaterowie to już w ogóle chyba żyją w innym świecie, a ich zachowanie doprowadzało mnie do szału. Nie powiem, że ta książka jest zła, bo nie jest, bo ktoś naprawdę może się przy niej nieźle ubawić, ja sama dostrzegam w niej sporo plusów, o których za chwilę, ale dla mnie ta książka nie zrobiła wrażenia, wzbudziła frustrację i irytację, na szczęście to też taka opowieść, która nie zostaje na długo w pamięci.
Z dobrych stron, czyta się ją naprawdę szybko, bo fabuła jest ekspresowa, poziom wpadek, dramatów czy afer jest wysoki, więc dzieje się, a przez to człowiek gna z tą fabułą do przodu. Autorka jak zawsze popisała się swoim lekkim piórem, które nawet trudniejsze czy kontrowersyjne tematy pokazało w tzw krzywym zwierciadle i sprawiło, że nawet na złodzieja czy kradzież patrzymy przychylniejszym okiem. Co chyba najlepsze w tej książce autorka pokazała nam kuriozalną sytuację, ale jakże prawdziwą, kiedy to ambicje rodziców czy dziadków odbijają się na najmłodszych członkach rodziny, kiedy narzuca się im pewne działania, nie słucha się ich i nie bierze się pod uwagę ich potrzeb czy pomysłów, w imię zasady, że dzieci głosu nie mają czy idei że starszy wie lepiej. Dla mnie to był najmocniejszy i najbardziej wartościowy akcent tej powieści.
Książkę oceniam jako dobrą, ma ona swoje plusy i minusy, nie była zła, ale zdecydowanie ja spodziewałam się czegoś lepszego, głębszego, może czegoś bardziej zajmującego. Autorka tutaj poszalała z ilością bohaterów i wątków, a przez to mam wrażenie, w powieści pojawiły się luki, całość stała się zbyt ogólna i moim zdaniem niedopracowana, przez to też wielu czytelników może poczuć niedosyt. Jeśli lubujecie się w lekturach poważniejszych, głębokich czy z przesłaniem, to raczej odpuśćcie sobie tę lekturę, bo zawód będzie spory, tak jak u mnie. Jeśli zaś chcecie poczytać coś szalonego, dynamicznego, lekkiego i trochę oderwanego od rzeczywistości to śmiało.
Życie nie zawsze układa się tak, jak byśmy chcieli. Bywa skomplikowane, zwłaszcza gdy wyobraźnia zaczyna pracować na naszą niekorzyść. Historia Zuzy...
Czasami los wiedzie do miłości krętymi ścieżkami. Dominik jest młodszym synem zamożnego właściciela dworu. Ma jednak poczucie, że życie jest wobec niego...