No, jeszcze w lokalnym sklepie Zuzia od Frankiewiczów serwuje parówy w bułce. Można zjeść, ale tylko z keczupem, a nie z tym czymś, co ona nazywa "sosem tysiąca wysp", a co smakuje jak rzygi jej kota.
No, jeszcze w lokalnym sklepie Zuzia od Frankiewiczów serwuje parówy w bułce. Można zjeść, ale tylko z keczupem, a nie z tym czymś, co ona nazywa "sosem tysiąca wysp", a co smakuje jak rzygi jej kota.
Książka: Póki śnieg nas nie rozłączy
Tagi: Jedzenie, sklep