Od morza wiał mroźny wiatr, a nad głowami szybowały mewy. Ich skrzek wpisywał się w ponurą atmosferę żałobnego konduktu, który wąską ścieżką sunął wolno w górę zbocz, gdzie mieściła się niewielka nekropolia. Był czas, że Luta lubiła to miejsce.
Od morza wiał mroźny wiatr, a nad głowami szybowały mewy. Ich skrzek wpisywał się w ponurą atmosferę żałobnego konduktu, który wąską ścieżką sunął wolno w górę zbocz, gdzie mieściła się niewielka nekropolia. Był czas, że Luta lubiła to miejsce.
Książka: Luta Karabina. Nic do stracenia
Tagi: czas