Ludzie to zabawne i stoty (...) Żywią stanowcze przekonanie, że zło można zniszczyć, nadziewając je na pal albo smażąc w ognisku. Że ono pokaja się i skruszy, gnijąc w śmierdzącym więzieniu, po chwili rozciągania na kole, stojąc przy pręgierzu, pozbawione przyjaciela lub ukochanej, tracąc sens życia wraz ze wzrokiem, majątkiem lub honorem. I kiedy ono, wdeptane w błoto, zachłyśnie się własną krwią, niezdolne nawet chrypieć, próbując sięgnąć wbitego w plecy noża, to dobro zwycięży.
(...) w naturze każda istota ma swoją kontynuację i przetrwa, takim czy innym sposobem. Koniec jednego to początek drugiego, nie ma granic możliwości, przynajmniej natura nie zna takich.
Doskonale zdaje sobie sprawę, że jej uległość ma związek z czymś innym niż z samym pragnieniem. Powiniennem to skończyć już teraz. To jedna słuszna decyzja, ale coś we mnie nie chce, bym z niej zrezygnował.