Zawsze wiedziała, że będzie gównianą matką. Zero talentu. Bez wzoru do naśladowania. Bez "zdolności". Tak mawiał jej nauczyciel matematyki, który bił ją po rękach, kiedy zauważył, że w tajemnicy liczyła na palcach.
Byliśmy młodzi, ale dość mądrzy, by wiedzieć, że taka piękna i łaknąca miłości kobieta jak mama nie może długo być wdową.
Zaczęłam podejrzewać, że mama się wyprowadziła, bo nie widziałam jej od wielu dni. Nie zjawiła się nawet w niedzielę, gdy trzeba było iść do kościoła. Snułam się po domu, przesuwając palcami po ścianach i zastanawiając się, czy jestem sierotą. O sierotach czytałam tylko w książkach. Nie wiedziałam, czy one istnieją naprawdę (jak Bóg), czy tylko na niby (jak czarownice).
Kiedy złotokap obficie zakwitł, już po świętach, mama poszła do pracy i nie wróciła, tak samo jak kiedyś ojciec.
Matki chyba rzeczywiście wiedzą i widzą więcej, niż się dzieciom wydaje.
Niewiele matek jest tak bardzo toksycznych jak moja.
Zawsze wiedziała, że będzie gównianą matką. Zero talentu. Bez wzoru do naśladowania. Bez "zdolności". Tak mawiał jej nauczyciel matematyki, który bił ją po rękach, kiedy zauważył, że w tajemnicy liczyła na palcach.
Książka: Zła mamusia
Tagi: matka, rodzicielstwo, dziecko, talent