Komisarz Zagrobny i powódź

Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 2014-10-08
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788378353423
Liczba stron: 260
Dodał/a książkę: Adrianna Michalewska

Ocena: 3.5 (4 głosów)

Powieść kryminalna, która otwiera cykl o komisarzu poznańskiej policji. Akcja książki toczy się w trudnym dla Poznania roku 2010, gdy miastu grozi potężna powódź. Właśnie wtedy w kilku piwnicach staromiejskich kamienic pojawiają się trupy. Przypadkowe utopienia, czy celowe działanie bezwzględnego mordercy? To właśnie stara się wyjaśnić komisarz Zagrobny. Gdy okazuje się, że tym razem przyczyny zbrodni i motywy działania są dużo bardziej skomplikowane niż standardowe “niskie pobudki”, komisarz staje przed wielkim wyzwaniem. Musi przezwyciężyć własne ograniczenia i dopaść sprawcę, zanim media zaczną huczeć o serii morderstw.

Kup książkę Komisarz Zagrobny i powódź

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - AdelaMi
AdelaMi
Przeczytane:2014-11-12, Ocena: 4, Przeczytałam,
Rok 2010 nie był dla Poznania łaskawy. Wezbrana Warta zagrażała miastu, które i bez tego miało sporo kłopotów. A to stadion za głośny i szyby ludziom w bloku pękają, a to niepozytywne wibracje i ogólnie żyć ciężko.   A tymczasem w piwnicach miasta giną ludzie. Najpierw emeryci, którzy sprawdzają, czy im zapasy w zalanych podziemiach nie spleśniały. Niby nic, poszli po weki, poślizgnęli się i upadli, a że akurat stała tam woda, to się zwyczajnie utopili. A potem jest jeszcze gorzej.   I na tym mogłoby się zakończyć, ale na szczęście Poznań ma też starzejącego się, lubiącego precyzję policjanta, komisarza Zagrobnego. A ten nie da się zbyć byle czym i mętne tłumaczenia pierwszego lepszego złapanego kandydata na winnego zupełnie go nie przekonują. Bo skoro jest zbrodnia, to Zagrobny musi znaleźć dla niej odpowiedni motyw. A w tym nie ma sobie równych.   Pomaga mu irytujący Dobosiewicz (jak widać, autor darzył tę postać szczególną estymą) i z tandemu zupełnie niedobranych ludzi tworzy się całkiem udana grupa operacyjna. Po wielu latach wielusetstronicowych powieści obyczajowych z wątkiem kryminalnym w tle czas już chyba na kryminały, czyli historie, gdzie akcja toczy się wokół śledztwa, a zwykły szary inspektor ma ambicję znaleźć zbója i posłać go za kratki.   Poznań to nie Nowy Jork, a polska policja to nie FBI. Wyników badań nie uzyskuje się ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Komisarz Zagrobny i powódź

Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2015-04-26, Ocena: 2, Przeczytałam, Mam,

Na lekturę książki Macieja Dobosiewicza zdecydowałam się, ponieważ miałam nadzieję, że połączenie powodzi i zagadki kryminalnej okaże się ciekawym miksem. Wcześniej nie trafiłam na tego rodzaju mieszankę i oczekiwałam, że interesująco spędzę dzięki niej czas. Tak dużą ochotę mam ostatnio na tego rodzaju historie, że nawet dość długi tytuł i nieznany autor nie byli w stanie mnie powstrzymać przed zagłębieniem się w tej powieści. A gdy ujrzałam wyraz "trupy" w opisie na tylnej okładce to już całkowicie przepadłam. Zatem pełna nadziei zaczęłam czytać...

Należy pochwalić pisarza za stworzenie postaci Zagrobnego, który jest z pewnością niestereotypowy. Gdy powstaje rokrocznie tak wiele powieści kryminalnych nie łatwo jest wykreować bohatera, który nie będzie podobny do innych. A trzeba przyznać, że ten komisarz się wyróżnia. Nie ma żadnych nałogów, jego relacje z córką są więcej niż poprawne. Nawet radzi się jej w kwestii prowadzonej sprawy. Ponadto autor przedstawił go jako osobę bardzo spostrzegawczą i dodam, że nasz bohater wykorzystuje ten talent w praktyce w innej branży w celach zarobkowych. Przyznam się, że takich cech nie spotkałam jeszcze u żadnego, innego komisarza. A przeczytałam już całkiem sporo kryminałów. Ten element należy zaliczyć jako wielki plus tej powieści.
Sam pomysł fabuły może nie jest bardzo skomplikowany, ale dość intrygujący. Trupy pojawiają się dość gęsto, jednak nie ma tu zbyt wielu zaskakujących zwrotów akcji. Dodatkowo tytułowa powódź wywołała we mnie niepewność i strach. Może dlatego, że doświadczyłam powodzi, która zalała Wrocław w 1997 roku. Autor wzbogacił także swą powieść o ostrą krytykę świata nas otaczającego, realiów bytowych niektórych dzielnic Poznania i grup społecznych. Może tego rodzaju dywagacje pasowałyby do innego rodzaju powieści, ale przecież tu mamy do czynienia z kryminałem. Czy te elementy są naprawdę niezbędne w powieści kryminalnej jeśli nie wnoszą nic do wątku głównego? Jak już autor czuł tak silny pociąg do rozwijania tematów niezwiązanych z wątkiem głównym to o ileż lepiej by było, gdyby ograniczyłby się do zdawkowych napomknięć. Wtedy uniknąłby elementów spowalniających akcję. Nie sądzę, żeby dokładne relacje z codziennych, rutynowych czynności z życia komisarza były tu niezbędne. Gdyby jeszcze wnosiły cokolwiek do śledztwa - to rozumiem. Może i zdzierżyłabym je, gdyby były krótsze. Na tym jednak nie koniec minusów. Dodatkowo sposób rozwiązania tajemniczych zgonów sprawia wrażenie przypadku. A może to wizja lub objawienie komisarza. Aż szkoda, że w taki sposób autor zdecydował się wyjaśnić tu zagadkę.

Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze o cechach stylu Macieja Dobosiewicza, które utrudniały mi czytanie. Otóż autor budując zdania podzielił je znakami interpunkcyjnymi w taki sposób, że nieraz trudno je zrozumieć ("Zagrobny wiedział więc, że jeśli nie zastanie Grzegorza w jego mieszkaniu, które zajmował z matką, to powinien swoje pierwsze kroki skierować do tego sklepu. Nie zastał, a więc ruszył właśnie tam, obejrzeć sobie telefony"). Nieraz pominął wręcz kluczowe wyrazy ("Punkt był akurat zamknięty, jak głosiła kartka, na minut piętnaście. Komisarz postanowił poświęcić je na chałkę i ketchup, kupione w pobliskim sklepie"). Można natknąć się tu również na wiele powtórzeń ("...gdyby Ani Zagrobnej się chciało, a najwyraźniej się nie chciało...") i dość niecodziennych skojarzeń (porównuje zielony autobus do biedronki). Niektóre reakcje bohaterów też są zaskakujące (zatykanie nosa aby osłabić czucie słodkiego smaku). Znaleźć tu można także niefortunnie użyte przymiotniki (maksymalnie banalny) czy rzeczowniki ("...policja pielgrzymowała do twojego mieszkania..." czy "...zjadł więc szybko śniadanie, zagryzając je tabletką od bólu głowy..."). Niestety nie czyta się tego płynnie i szybko...

Link do opinii
Avatar użytkownika - monalizka
monalizka
Przeczytane:2015-02-01, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki - 2015, Mam,
Najpierw kilka słów o Zagrobnym: to skrupulatny, pracowity policjant, który wprawdzie ma kłopoty z wczesnymi pobudkami, ale nie ma żadnych dziwactw- miejscami sprawia wrażenie wręcz nudnego. Ma dobry kontakt ze swoją dorosłą córką Anią, którą nawet prosi o pomoc i bierze pod uwagę jej opinie. Nie lubi za to swojego podwładnego, Dobosiewicza, który go irytuje. Komisarz uważa, że sprawa powinna być banalna, a śledztwo jasne i klarowne. Ale czwarty trup w piwnicy niszczy jego koncepcję, to trochę za dużo jak na spokojny Poznań. Do tego ofiarami wypadków bądź morderstw są starsi ludzie, emeryci nie posiadający nic cennego. Kolejne wypadki tym bardziej nie pasują do schematu, powodując u komisarza kryzys wiary w powodzenie śledztwa. ,,Bierzesz czyn, szukasz motywu, dopasowujesz do niego człowieka." Niestety ta pozycja ma pewne mankamenty. Jest wiele fragmentów książki, które nie rozwijają akcji, szczególnie nudzą żmudne opisy codzienności Zagrobnego (jedzenia, sprzątania). Rozwiązanie zagadki kryminalnej w sumie jak dla mnie było zbyt małostkowe, brak tu brawurowej akcji czy większych emocji. Jest jednak duża szansa, że cykl autora zyska grono fanów- jak będę miała okazję, przeczytam kolejny tom, by zobaczyć, jak dalej pracuje Zagrobny i czy Dobosiewicz wprowadzi coś intrygującego. Na tą chwilę fanom klasycznym kryminalnych śledztw i pracy policjanta w polskich realiach mogę polecić tytuł ,,Komisarz Zagrobny i powódź."
Link do opinii
Avatar użytkownika - lusiast
lusiast
Przeczytane:2016-01-15, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Sensacja/Kryminał,
Reklamy