Młyn nad Czarnym Potokiem

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2013-09-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788310124173
Liczba stron: 528
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 5.05 (21 głosów)

Wiecznie nieobecny mąż, chorowite dziecko, codzienna rutyna - dla Marty to aż nadto. Monotonne i w gruncie rzeczy samotne życie w stolicy coraz bardziej ją przygnębia. Kiedy dowiaduje się, że musi zorganizować zjazd familijny, na którym pojawią się także goście z Ameryki, początkowo nie jest zachwycona. Wkrótce jednak zrozumie, że właśnie tego potrzebuje. Powrót do rodzinnego miasteczka, spotkania z dawnymi przyjaciółmi i zwariowanymi krewnymi, przeglądanie pamiątek pozostawionych w starym młynie, a przede wszystkim magia wspólnego gotowania pomogą jej odetchnąć pełną piersią. Przy okazji Marta odkryje pewną skrzętnie skrywaną tajemnicę rodzinną...

Anna J. Szepielak snuje swoją opowieść niespiesznie, pozwalając czytelnikowi rozsmakować się w historii serwowanej niczym najlepsze danie według domowej receptury swoich bohaterek. A z wielbicielami gotowania dzieli się kilkoma przepisami na potrawy codzienne i świąteczne!

Anna J. Szepielak - Małopolanka z urodzenia, Kobieta Zaściankowa z wyboru. Tak zwany wielki świat woli oglądać z bezpiecznej odległości. Uwielbia gorzką czekoladę, słodką kawę i literaturę, przy której ,,dusza się śmieje". W księgarni czeka, aż książka do niej przemówi okładką, szelestem kartek i... zapachem. Odbiera otaczający świat bardzo intensywnie -- niektórzy twierdzą nawet, że także szóstym zmysłem. Z zawodu jest nauczycielką i bibliotekarką, choć kiedyś marzyła, by studiować

w Wyższej Szkole Teatralnej. Zadebiutowała powieścią ,,Zamówienie z Francji", opublikowała także

teksty z zakresu oświaty, opowiadanie w czasopiśmie ,,Szafa" oraz teksty publicystyczne na jednym z regionalnych portali. W Wydawnictwie ,,Nasza Księgarnia" ukazała się jej powieść ,,Dworek pod Lipami".

Prowadzi blog autorski: http: // annajszepielak.blogspot.com.

Kup książkę Młyn nad Czarnym Potokiem

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - Nidaba
Nidaba
Przeczytane:,
To zdarza się w życiu każdej z nas. Prędzej czy później. Mniej lub bardziej boleśnie.   Przychodzi taki dzień, w którym musimy opuścić świat długowłosych księżniczek w balowych sukniach, odważnych i wiernych rycerzy, romantycznych rozmów i powłóczystych spojrzeń. Okazuje się, że to wymarzone żyli długo i szczęśliwie ma nieco inny wymiar, niż oczekiwałyśmy. Bardziej codzienny, prozaiczny, zwyczajny.   Tak, jakby zamiast oczekiwanego tortu ktoś zaserwował nam ziemniaki. Z kefirem.   Kulinarne porównanie jest tu w pełni uzasadnione. Bo bohaterki książki Młyn nad Czarnym Potokiem w kuchni spędzają naprawdę sporo czasu. Zarówno stojąca na życiowym rozdrożu Marta, robiąca karierę Grażyna, jak i ich zaściankowa mama, Helena, uwielbiają gotować. Zamiłowanie to dotyczy zapewne także samej autorki, która raczy swych czytelników nie tylko zamieszczonymi na końcu przepisami, ale też szczegółowymi recepturami wplecionymi bezpośrednio w dialogi. A rozmów tutaj nie brakuje. Właściwie to na nich opiera się powieść (tak, tak, miłośnicy wartkiej i pełnej spektakularnych zwrotów akcji zdecydowanie powinni poszukać ich gdzie indziej). Pewnie dlatego czyta się ją lekko, miło i szybko.   Przyjemnej lekturze sprzyjają również kreacje bohaterek. Dzięki zmysłowi obserwacyjnemu autorki portrety te zostały naszkicowane z taką dozą realizmu, a przy ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Młyn nad Czarnym Potokiem

Avatar użytkownika - madziusia
madziusia
Przeczytane:2014-01-27, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
Anna J. Szepielak jest mieszkanką Małopolski, z zawodu nauczycielką i bibliotekarką. Autorka bloga Zaściankowe Pisanie oraz recenzentka książek w lokalnym tygodniku. Zadebiutowała powieścią „Zamówienie z Francji”. „Młyn nad Czarnym Potokiem” to jej trzecia powieść. Marta jest nieco znudzoną życiem kobietą po trzydziestce. Z wykształcenia konserwator zabytków w porozumieniu z mężem porzuciła karierę na rzecz zajmowania się domem i chorowitą córką, Ulą. Kobietę nieco frustruje monotonia życia, przypisana jej rola kury domowej oraz ciągłe spędzanie czasu z pięciolatką. W jej małżeństwie wyłączne prawo do samorealizacji ma jej mąż - Adam, wiecznie nieobecny w domu, odnoszący sukcesy archeolog. Od jakiegoś czasu Marta czuje, że ich związek nie ma się najlepiej. Czary goryczy dopełnia decyzja Adama o wyjeździe do pracy za granicę. Dobrze zapowiadająca się i prestiżowa praca przy wykopaliskach na Wyspach Brytyjskich jest absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o ambicje mężczyzny. Nie pomagają więc ani groźby, ani prośby Marty.
W trudnej sytuacji, z dala od domu rodzinnego, w anonimowej Warszawie, kobietę wspiera jej młodsza siostra Grażyna i to właśnie ona namawia starszą siostrę do wyjazdu na prowincję. Impulsem do zmiany otoczenia jest także zapowiadana wizyta dalekich krewnych z Ameryki. Marta bierze na siebie obowiązek zorganizowania pobytu Amerykanem w Polsce. Wyrusza więc wraz z córką do rodzinnego miasteczka, gdzie przy okazji natrafia na ukrywaną w tajemnicy historię rodzinną związaną z tytułowym młynem nad Czarnym Potokiem. Akcja powieści toczy się dość wolno, momentami zbyt wolno. Opisy kolejnych dni przygotowań do przyjazdu krewnych zza oceanu, przyrządzanych przy tej okazji potraw oraz sam przebieg wizyty okazały się dość nużące. Braki w akcji w pewnej części rekompensuje staranny, wyszukany język autorki oraz atrakcje w postaci wpisów z bloga Marty oraz treści znalezionych przez nią listów. Zaletą książki jest z pewnością umieszczenie na ostatnich stronach drzewa genealogicznego Marty oraz przepisów na pojawiające się w trakcie lektury potrawy. W najnowszej powieści autorka skupia się na rozterkach współczesnych młodych małżeństw. Mowa tutaj bowiem o problemach ze znalezieniem pracy, wyjeździe za granicę w jej poszukiwaniu i towarzyszącej mu rozłące oraz presji ze strony przełożonych. Anna J. Szepielak zwraca także uwagę na siłę drzemiącą w rodzinnych i przyjacielskich relacjach, która okazuje się być lekiem na wszelkie zło. 

Niestety po lekturze książki odczuwam spory niedosyt. Sięgając po nią liczyłam na równie ciekawą i emocjonującą historię jak ta, którą miałam okazję poznać w trakcie lektury „Dworku pod Lipami”. Ta przedstawiona tutaj zwyczajnie mnie nie porwała. Pomysł na fabułę miał według mnie spory potencjał, który nie został niestety w pełni wykorzystany.  Jeśli lubicie niespieszne obyczajówki ta książka może przypaść Wam do gustu, ale decyzję o sięgnięciu po tę pozycję pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2015-09-29, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
Teraźniejszość przeplata się w tej powieści z przeszłością. Organizacja rodzinnego zjazdu, spotkania z dawno niewidzianymi przyjaciółkami, konflikty (na odległość) z mężem, zajmowanie się córeczką i próba ułożenia strzępków informacji w porządną rodzinną historię - to sprawy zaprzątające umysł Marty. To czego nie dowiadujemy się z normalnej narracji, znajdujemy w zapiskach, które prowadzi Marta w formie bloga. Natomiast dzieje przodków Marty poznajemy z listów lub opowieści różnych członków rodziny. Jak to się stało, że Maria wyszła za Mikołaja? Jak radzili sobie w trudnych politycznie, wojennych czasach? Dlaczego właściciel młyna porzucił rodzinę i z młodą służącą wyjechał i słuch po nim zaginął? Czy Marcie uda się rozwiązać największe rodowe zagadki? Autorka poruszyła a książce wiele ważnych kwestii i to nie tylko aktualnych, ale i tych z przeszłości: problemy małżeńskie, konieczność zarobkowania za granicą, chorowite dziecko, brak szans na samorealizację zawodową, rozwody czy brak pieniędzy. Anna Szepielak zadbała o czytelnika pod każdym względem - znajdziemy tu bowiem coś dla ciała i dla ducha. Z jednej strony otrzymałam ucztę literacką, ponieważ styl, język i opisywany temat czytają się doskonale, z drugiej zaś - tajemnice, zagadki, romanse, zniknięcia i próba odkrycia tych niesamowitych i fascynujących historii. A wszystko to przesycone smakami i zapachami potraw, których przepisy są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Chcecie poznać nieco tajemnic rodziny Marty? Ogromnie Was zachęcam do rozpoczęcia przygody z małopolską sagą Anny Szepielak, bowiem to porywająca książka zakończona bardzo zaskakującym epilogiem. Byłam w szoku! całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2015/10/anna-j-szepielak-myn-nad-czarnym.html
Link do opinii
Małopolską trylogię rodzinną ,,Nad Czarnym Potokiem" autorstwa Anny J. Szepielak rozpoczyna powieść ,,Młyn nad Czarnym Potokiem". Książka została nagrodzona przez Jury konkursu na Najlepszą Książkę na Jesień 2013 roku w kategorii książek obyczajowych. Akcja powieści rozgrywa się w 2012 r. początkowo w Warszawie, a potem gdzieś w Małopolsce nad Czarnym Potokiem. Główna bohaterka Marta ma dość codziennej monotonii, samotności i problemów: mąż naukowiec ciągle poza domem, chorowita córka, brak pracy i kłopoty finansowe. To wszystko zaczyna ją przerastać. Jest niezadowolona i sfrustrowana, złość i rozczarowanie towarzyszą jej co dnia. A jeszcze ma za zadanie zorganizować zjazd rodzinny, bo przybywają nieznane krewne z Ameryki. Początkowo Marta nie jest zachwycona, lecz wkrótce zmienia zdanie. Wraca do rodzinnego miasteczka gdzieś w Małopolsce i zaczyna żyć. Przebywanie wśród bliższych i dalszych krewnych, spotkania z przyjaciółkami, wiosenne porządki przed Wielkanocą, odkrywanie rodzinnych tajemnic i przeglądanie pamiątek rodzinnych oraz wspólne gotowanie sprawiają, że kobieta kwitnie! Wprawdzie ma problem z mężem, infantylnym optymistą, który pochłonięty pracą w Anglii zapomina o przelewach czy kontaktach z 5-letnią córką Ulą, ale teraz ma na głowie organizację kilkudniowego pobytu krewnych z Ameryki - córki i wnuczki ciotki Kazimiery. Zastaw się a postaw się oraz polska gościnność w najlepszym wydaniu! Smaczku dosłownie i w przenośni dodają przepisy kulinarne wplecione w akcję oraz domowe receptury rodem z młyna zamieszczone na końcu książki. Również na końcu znajduje się drzewo genealogiczne potomków Zofii. Zawiera ono tylko imiona i daty. Brak nazwisk nie tylko tutaj, także w całej powieści. Dzięki temu celowemu zabiegowi autorki każdy czytelnik może bardziej zidentyfikować się z bohaterami, wczuć się w rolę - problemy dnia codziennego Marty staną się jego, jej zwierzenia na blogu "Zapiski pani M." obnażą jej prawdziwe myśli i uczucia, a i sam czytelnik z ciekawości zacznie grzebać w historii swej rodziny, by odnaleźć przodków i odkryć rodzinne sekrety. Kreacje bohaterów zasługują na szczególne uznanie, bowiem dość szybko stają się oni bardzo bliscy czytelnikowi mimo swoich wad. Są oni normalni, zwykli, codzienni, a przez to każdy z nich na swój sposób wyjątkowy. Część siebie odnalazłam w literackiej bohaterce. A rodzinka Marty jest niezwykle żywiołowa i boleśnie szczera, czasem upierdliwa, gdy miesza się do cudzego życia. Przoduje w tym wuj Ignacy. To on często ze swadą zaczyna opowiadać o przodkach, zwłaszcza o wyczynach pradziadka Mikołaja. Lecz nie dane jest mu dokończyć, bowiem jego siostra Helena, matka Marty, wtrąca się i każe mu przestać. I to zawsze w najciekawszym momencie dla głównej bohaterki ciekawej przeszłości i czytelnika. Dla mnie ta powieść to nie tyle branie się za bary z codzienną monotonią, a potem zorganizowanie zjazdu rodzinnego, lecz przede wszystkim odkrywanie historii rodzinnej, odnajdywanie przodków, szukanie pamiątek rodzinnych, dociekanie, skąd jestem i kim jestem dzięki moim przodkom. A że czas biegnie nieubłaganie, to trzeba się spieszyć: Problem w tym, że starsze pokolenie, które mogłoby opowiedzieć niejedną ciekawą historię, już odeszło. To bardzo deprymujące. (s. 423) Jednak z drugiej strony są rzeczy, o których nie trzeba mówić ze względu na szacunek dla przelanych łez. Każda rodzina ma swoje tajemnice, także te mroczne i mało pochlebne. Mogą one wynikać z charakteru danej osoby, ale również być związane z wydarzeniami historycznymi np. wojną i prześladowaniami. W powieści znajdziemy też kilka słów prawdy o polskiej gospodarce krajowej, o organizacji wielkiego zjazdu rodzinnego, o zmaganiu się z ekipą remontową, o szukaniu własnego szczęścia, o mężczyznach. Również ukazany został sposób patrzenia Amerykanów na świat i rzeczywistość. Od Samanthy i Kasi można się od nauczyć optymizmu życiowego: One naprawdę patrzą na życie zupełnie inaczej niż my. Przykre wydarzenia, niepowodzenia, to dla nich tylko przeszłość, a nie temat do roztrząsania i powód do załamywania się. mówią, że trzeba iść do przodu. Za to przyszłość według nich kryje w sobie niespożyte pokłady szans, które trzeba wykorzystać. Co więcej, nie zakładają z góry, że na ich drodze pojawią się jakiekolwiek przeszkody. (s. 418) Autorka napisała książkę z niezwykłą lekkością i finezją. Stworzyła taki domowy, ciepły klimat z uczuciami, smakami i zapachami, lecz nie sielski (chyba że momentami), gdyż kłopoty i problemy są wpisane w codzienną egzystencję człowieka. Odejściem od zwykłej narracji jest wprowadzenie wpisów z bloga bohaterki oraz listy jej babki. A istną perełką podaną w ratach jest opowieść babci Heleny o rodzinie w stylu bajki na dobranoc dla wnusi, jak to dawno, dawno temu... Nawet Marta z wielkim zainteresowaniem słucha tej bajki-niebajki. Piękna polszczyzna zachwyca z każdej strony powieści, lecz mnie najbardziej ujęły wypowiedzi najmłodszej bohaterki Uli: Ciocia pomaga na smutność, oczywiście; Cześć ksiądzu; To gdzie się mogę kompnąć?; Dlatemu wolę dzisiaj być tutaj. I jutro też i pojutro. Oczywiście, to tylko próbka jej wypowiedzi. Autorka doskonale oddała sposób patrzenia dziecka na świat, jego język i naiwność połączoną z bezwzględną szczerością. Wiele razy śmiałam się w głos z poczynań Uli. Ta 5-latka zadziwia bystrością i inteligencją, wie dużo o legendach i zwyczajach polskich, gdyż jej ojciec takie bajki opowiadał jej na dobranoc (mała pyta się, kiedy będzie miała postrzyżyny). Jej wyimaginowana przyjaciółka Aniela udziela jej różnych rad, podpowiada, co trzeba robić, jak postępować... ,,Młyn nad Czarnym Potokiem" wciąga od prologu i akcji zza wielkiej wody. Czytelnik szybko zatraca się w ciekawej fabule i niespiesznej akcji, łączącej w sobie wątek obyczajowy i historyczny okraszony tajemnicami i pamiątkami rodzinnymi. Odkrywa, co jest naprawdę w życiu ważne. Miłość i rodzina są ważne, lecz równie ważna jest realizacja siebie, nawet gdy wymaga to wielkich zmian. Klimatyczna, ciepła opowieść o... zjeździe rodzinnym z rodzinną historią w tle. Gorąco polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - basia02033
basia02033
Przeczytane:2015-04-14, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 ksiązki 2015,
Książka zachwyciła mnie od pierwszej strony.Bardzo ciepła rodzinna historia opisana w taki sposób że poczułam się jakbym była wśród nich. Marta żona naukowca i mama rezolutnej dziewczynki Uli, staje przed poważnym dylematem czy iść za głosem rozsądku i wyjechać do męża który przebywa na kontrakcie zagranicznym czy iść za głosem serca i pozostać z Ulą u rodziców i podjąć słabo płatną posadę w małym miasteczku. Dzieki Bogu zwyciezyło serce. Podczas pobytu u rodzicow w czasie swiat kiedy to przybywaja krewne z zagranicy Marta dowiaduje sie wiele ciekawych informacji na temat swoich przodkow.Goraco polecam!!!
Link do opinii
Rzadko mam okazję czytać polskich autorów. Jakoś zawsze ciągnie mnie w bibliotece do innego regału. Tym razem skierowałam swoje kroki gdzie indziej. Słusznie? Anna Szepielak jest z zawodu nauczycielką i bibliotekarką. Zadebiutowała książką ,,Zamówienie z Francji", o której wiele słyszałam i chciałabym ją kiedyś przeczytać. Życie Marty to ostatnio pasmo nieszczęść i wypadków. Mąż jest zapracowany i niczym się nie interesuje, córeczka ciągle chora, a wszystko jest na jej głowie. Do tego spada na nią organizacja zjazdu rodzinnego na cześć przyjeżdżającej po Polski ciotki z Ameryki. Będzie to jednak okazja do zapoznania się z rodzinnymi historiami, tajemnicami oraz spojrzenia z dystansem na swoje życie. Liczyłam na lekką obyczajówkę. Co otrzymałam? Lekką, ciepłą obyczajówkę, do tego odrobinę sagi rodzinnej, który to gatunek ubóstwiam. Życie Marty to niby banalna historia, ale po prostu lubię czytać takie książki. Są one niesamowicie ciepłe, magiczne. Pozwalają wczuwać się w role bohaterów, śledzić ich losy i perypetie. Najbardziej polubiłam Grażynę- siostrę Marty. Taki dobry, energiczny duch, twarda babka. Główną bohaterkę polubiłam mniej- wolę silniejsze postacie. Klimat powieści jest niesamowity, jakiś taki swojski, Polski. Strasznie mi się spodobał, dzięki niemu aż chciało się bez przerwy siedzieć w środku tej opowieści. Myślałam, że autorka jeszcze bardziej rozwinie temat chleba, ale tak było też bardzo dobrze. Elementem sagi rodzinnej jest historia przodków Marty, która jest przez nią stopniowo odkrywana. Stanowi oś powieści. Cały czas myślałam co też wydarzyło się w przeszłości. Znalazłam tutaj wiele pięknych słów odnoszących się do naszych przodków. Nie sposób nie wspomnieć o okładce. Prosta, piękna, klimatyczna. W ogóle okładki książek tej autorki to małe dzieła sztuki. Polecam, naprawdę piękna, taka staropolska opowieść, tylko, że z akcją w czasach współczesnych. Na góra dwa wieczory, ponieważ naprawdę szybko się czyta i to właśnie ona wyleczyła mnie z kryzysu czytelniczego.
Link do opinii
Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Nasza Księgarnia za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Po niniejszą książkę postanowiłam sięgnąć zachęcona zarówno jej okładką jak również opisem. Jest to moja pierwsza i już wiem, że na pewno nie ostatnia styczność z twórczością Pani Anny... W tej obyczajowej, niezwykle ciepłej opowieści ukazane zostały losy Marty tkwiącej w dosyć trudnym małżeństwie, w którym jak się okazuje mimo, iż w dobrej wierze, to jedynie mąż ma obowiązek i prawo realizowania się na gruncie zawodowym... Adam nie dostrzega coraz większej frustracji swojej żony, która stopniowo "usycha" w domu przy kilkuletniej córce, którą de facto bardzo kocha... W tle poznajemy historię rodzinną Marty, związaną z tytułowym Młynem oraz tajemniczymi krewniaczkami z Ameryki, które po raz pierwszy mają odwiedzić swoją polską rodzinę. Z uwagi na podniosłość tego wydarzenia na przyjęcie owych gości szykowany jest duży, rodzinny zjazd... W organizacji całej imprezy pomaga oczywiście Matra wraz ze swoją młodszą siostrą Grażyną, która na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie osoby niezwykle przebojowej i pewnej siebie; jednakże w toku historii dowiadujemy się, iż nie wszystko jest takie jakie się początkowo wydaje... Opowieść ta przesycona jest miłością, rodzinną historią, a całości dopełniają przepisy na potrawy przygotowywane przez bohaterki. Autorka ukazała również, że tak naprawdę nigdy nie jest zbyt późno na życiowe zmiany... Gorąco polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - papetka
papetka
Przeczytane:2013-12-25, Ocena: 5, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2013 roku,
Anna J. Szepielak z zawodu nauczycielka i bibliotekarka. Zadebiutowała powieścią "Zamówienie z Francji". Książka, którą właśnie skończyłam czytać, "Młyn nad Czarnym Potokiem", zauroczyła mnie i pozwoliła oderwać się od codzienności. Główna bohaterka Marta, to typ "szarej myszki", jednak w trakcie rozwoju fabuły widzimy jej przemianę. Z potulnej żony naukowca i wiecznie drżącej nad chorowitym dzieckiem matki przeistacza się w silną kobietę. Decyzja męża o wyjeździe za granicę i niecodzienna propozycja matki sprawiają, że Marta staje się świadomą swoich zalet kobietą. Powieść rozpoczyna się i kończy w Ameryce. Oto widzimy na łożu śmierci staruszkę, która pokazuje córce i wnuczce drogocenną broszkę. Wspomina też swoją młodość, którą spędziła w Polsce i ucieczkę z niej. W ojczyźnie została ojcowizna, młyn i ziemia, na której stał. Co wspólnego ma ten epizod z całą powieścią? Otóż, staruszka to siostra babki Marty. Kuzynka Heleny, matki Marty, postanowiła odwiedzić polską rodzinę w okresie świąt wielkanocnych. Jak obyczaj polski każe: "zastaw się, a postaw się", do powitania Amerykanek szykuje się cała rodzina. Marta wraz z córką Ulą przyjeżdżają wspomóc matkę w przygotowaniach. Dziewczyna wie, że Wielkanoc spędzi bez męża, który podpisał ważny kontrakt i święta spędzi za granicą. Zresztą uświadamia sobie, że następuje powolny rozpad jej małżeństwa. Aby godnie się zaprezentować Marta pragnie poznać dzieje rodziny, ale spotyka się z dziwną barierą milczenia. Jak potoczą się losy Marty? Czy odkryje tajemnice rodzinne? "Młyn nad Czarnym Potokiem" rozpoczyna się fragmentem "Mojej piosnki II" C.K.Norwida. Po nim następuje prolog. Właściwa cześć powieści podzielona jest na wydarzenia rozgrywające się w Warszawie i gdzieś w Małopolsce. Później następuje epilog. Oryginalnym zabiegiem jest dołączenie drzewa genealogicznego i przepisów na potrawy opisane w powieści. W trakcie lektury możemy się także zapoznać z blogiem, który prowadzi Marta. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Polecam z czystym sumieniem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - natusiaa
natusiaa
Przeczytane:2013-12-21, Ocena: 5, Przeczytałem,
Świetna, relaksująca, ciepła, rodzinna. Super czytadło dla tych, którzy się nigdzie nie spieszą.
Link do opinii
Avatar użytkownika - violabu
violabu
Przeczytane:2013-11-22, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2013, Wyzwanie - Pióro i Pazur,
,,Młyn nad Czarnym Potokiem" to powieść obyczajowa Anny J. Szepielak. Opowiada o życiu 30 letniej Marty, mamy małej Uli i żony naukowca Adama. Główna bohaterka zajmuje się wychowaniem córki, ponieważ Ula jest dzieckiem chorowitym, a Marta nie znalazła pracy w swoim zawodzie. Z tego powodu materialnie często pomaga jej młodsza przedsiębiorcza siostra. Oczywiście Marta nie chce żadnej pomocy, nawet protekcji w sprawie jakiejkolwiek pracy innej niż jej wymarzona. W związku z powyższym dużą część jej życia zajmuje użalanie się nad własnym losem. Oliwy do ognia dolewa mąż, który znajduje pracę w instytucie w zachodnim kraju i pragnie wykorzystać tę zawodową oraz finansową szansę. Kobietę udaje się rodzinie namówić na wyjazd do rodziców. Pobyt z córką rodzinnych stronach pomaga bohaterce poukładać sobie życie, a Uli nabrać odporności. Dodatkowo Marta odkrywa sekrety rodzinne związane z historią przodków. Książka traktuje o typowych dzisiejszych problemach kobiet, jest częściowo poradnikiem domowym z (oczywiście!) przepisami kulinarnymi. ,,Młyn nad Czarnym Potokiem" niczym ciekawym się nie wyróżnia. Książka napisana jest zwyczajnie, bez żadnej namiętności czy pasji ze strony autorki, która zamieniła by się w ekscytujący odbiór powieści. Ot, takie czytadło. Nie zachwyca, nie wciąga, nie intryguje. Spodziewałam się dobrej literatury, a okazało się, że o lekturze szybko zapomnę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - justysia413
justysia413
Przeczytane:2013-09-29, Ocena: 6, Przeczytałem,
Przeczytałam:) Polecam!!!
Link do opinii
Słyszałam świetne opinie ! Koniecznie muszę ją sama przeczytać ! Opis książki super.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2015-09-14, Ocena: 6, Przeczytałam, 2015,
Avatar użytkownika - bibliotekarkaB
bibliotekarkaB
Przeczytane:2015-05-07, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Avatar użytkownika - Alicja14
Alicja14
Przeczytane:2015-03-10, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Avatar użytkownika - mamulka14
mamulka14
Przeczytane:2015-02-24, Ocena: 6, Przeczytałam, przeczytane,
Avatar użytkownika - Beatricze
Beatricze
Przeczytane:2015-02-09, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Francuskie zlecenie
Anna J. Szepielak0
Okładka ksiązki - Francuskie zlecenie

Ewa, niedoceniana przez szefa fotograficzka, dostaje atrakcyjne zlecenie, które może wykonać tylko kobieta. Wiąże się ono z wyjazdem do malowniczej...

Znów nadejdzie świt
Anna J. Szepielak0
Okładka ksiązki - Znów nadejdzie świt

Elwira zawsze twierdziła, że w przeszłości jej chłopskiej rodziny nie kryją się żadne tajemnice i skandale. Nigdy więc nie słuchała uważnie licznych opowieści...

Reklamy