Muza

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2016-11-24
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308062357
Liczba stron: 416
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.33 (18 głosów)

Świat wielkiej sztuki, jeszcze większych namiętności i tajemniczy obraz, który skrywa więcej niż tysiąc słów.

Po jednej stronie płótna dziewczyna trzyma odciętą głowę swojej siostry, po drugiej lew, który za chwilę poderwie się do zabójczego skoku... Obraz, który latem 1967 roku trafia do renomowanej galerii w Londynie, elektryzuje środowisko marszandów. To może być „śpioch”, dzieło młodego hiszpańskiego artysty z lat 30. XX wieku zaginione w trakcie wojny. Potwierdzają to listy z muzeum Prado oraz fundacji Peggy Guggenheim. Wskutek szczególnego zbiegu okoliczności stenotypistka zatrudniona w galerii, 26-letnia Odelle Bastien trafia na trop fascynującej historii z Andaluzji roku 1936. Losy Harolda Schlossa, Żyda z Wiednia, który pośredniczy w sprzedaży dzieł Kokoschki, Klee i Klimta, jego pięknej żony Sary i niezwykle uzdolnionej córki Oliwii, w nieoczekiwany sposób splotą się z jej własnym. Czarnoskórej imigrantki z Trynidadu, która choć literacko doceniona za debiutanckie opowiadanie, z trudem znajduje swoje miejsce w ksenofobicznym Londynie.

Jessie Burton raz jeszcze porywa nas w czarowny świat sztuki i artystów, namacalnie wręcz dając odczuć atmosferę minionych dekad, pełną wewnętrznych napięć i niepokoju. Piękna i poruszająca książka o kobiecości, miłości, wolności i sztuce. Niełatwo powtórzyć spektaktularny sukces debiutu, jakim była Miniaturzystka, przetłumaczona na 36 języków i sprzedana w nakładzie miliona egzemplarzy. A jednak Jessie Burton się udało! Mistrzowski akord.

Kup książkę Muza

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - madak
madak
Przeczytane:2016-12-28, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016 roku, Literatura piękna,
Sztuka, skomplikowane relacje i burzliwa miłość oraz tragiczne dzieje społeczeństwa w targanej w latach trzydziestych XX wieku wojną domową Hiszpanii to elementy, jakie składają się na porywającą i wielopłaszczyznową fabułę powieści Jessie Burton Muza.   Londyn, połowa lat sześćdziesiątych XX wieku. Do stolicy Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszego życia przybywają młode dziewczyny z Trynidadu – Odelle i Cynth. Pierwsza z dziewcząt, jedna z głównych bohaterek a zarazem narratorka całej opowieści, znajduje pracę jako maszynistka w Instytucie Skeltona – wspaniałej i prestiżowej galerii sztuki. Jej przełożona – Marjorie Quick – wydaje się osobą pełną sprzeczności i niejednoznaczności. Odelle bardzo trudno zrozumieć tę wytworną i elegancką kobietę. Przeczuwa także, że Marjorie skrzętnie ukrywa swoją przeszłość.   Na przemian z wydarzeniami rozgrywającymi się w Londynie czytelnik jest świadkiem historii mającej miejsce na południu Hiszpanii, w niewielkim miasteczku nieopodal Malagi. Niepokoje w Europie i ruchy narodowościowe sprawiają, że do starej finki przyjeżdża marszand Harold Schloss wraz z żoną, Sarą (cierpiącą na depresję) i ukrywającą swe zamiłowanie do malarstwa córką Oliwią. Wkrótce po przyjeździe Schlossów na progu domostwa pojawia się rodzeństwo Roblesów – szesnastoletnia Teresa, pragnąca zatrudnić się w fince w roli gospodyni i Izaak, jej ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Muza

Książka bardzo dobra, w starym stylu. Podobna do pierwszej książki tej autorki. Ze względu na samą fabułę, wybrałabym fabułę tej pierwszej, była bardziej oryginalna, inna, ale to nie znaczy, że "Muza" jest gorsza. Jest naprawdę wciągająca. Mam nadzieję, że szybko powstanie trzecia książka tej autorki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zuzankawes
zuzankawes
Przeczytane:,

Kiedy w moje ręce trafiła książka Jessie Burton Muza zastanawiałam się, czym i czy w ogóle jest w stanie zaskoczyć mnie ta dość niepozorna książka. A kiedy tylko zaczęłam lekturę, już po kilku stronach wiedziałam – to książka, bez której moje literackie życie byłoby znacznie uboższe.

Muza to historia niezwykła, która rozgrywa się wokół… obrazu. Obraz jest tu centralnym punktem zazębiającym losy ludzi pozornie mających ze sobą niewiele wspólnego. To, co  łączy wszystkich, to miłość do sztuki, rozumianej w sposób bardzo szeroki. Jest zatem i młoda literatka, stawiająca pierwsze kroki w wielkim świecie, pisząca do przysłowiowej szuflady oraz dla grona najbliższych znajomych. Jest i młoda szalenie utalentowana malarka, tworząca w sekrecie przed światem, a zwłaszcza przed ojcem – marszandem. Obydwie historie toczą się w różnym czasie, w różnym miejscu. Obydwu historiom towarzyszy ogromna pasja, namiętność oraz tajemnica. I w końcu obie historie łączy obraz, dzieło artysty hiszpańskiego powstałe w latach 30-tych XX wieku, w czasie trwającej w Hiszpanii wojny domowej, w przededniu wybuchu II wojny światowej.

Dlaczego i w jaki sposób dzieło, które zaginęło podczas wojny nagle pojawi się w Londynie w roku 1967 przeczytacie w Muzie. Przez długi czas będziecie zastanawiać się nad tą zależnością, poznając losy związanych z dziełem osób. Nie będą to jedyne niewiadome, które pojawią się podczas lektury. Znajdzie się ich tu cały szereg, dzięki czemu książka jest tak fascynująca i wzruszająca zarazem. Obydwie historie fascynują też ze względu na tło społeczne, polityczne i historyczne. Mamy w niej do czynienia z walką o równouprawnienie płci, z walką ze stereotypami, z rasizmem, ksenofobią. Ukazane są też budzące się nacjonalizmy, agresja, terror, antysemityzm i wiele jeszcze innych ciekawych zjawisk społecznych, które determinowały losy bohaterów powieści i im współczesnych. I pomimo tak trudnych czasów w jakich przyszło żyć bohaterom, Muza jest powieścią o dużej dozie optymizmu, dająca mnóstwo nadziei i pozytywnych emocji. Porusza, wzrusza i napełnia mnóstwem nadziei, a wszystko to za sprawą miłości, wolności i sztuki.

Polecam!

Link do opinii
Książka Jessie Burton jest bardzo... kobieca. Tak, to chyba najlepsze określenie, które przychodzi mi do głowy, kiedy o niej myślę. Muza jest jak bukiet biało-różowych peonii na okrągłym stoliku kawowym. Jak długo wyczekiwany list, odczytywany w sierpniowym słońcu w wiśniowym sadzie. Jak porzucona na werandzie robótka ręczna, szydełkowanie przerwane telefonem ukochanej osoby. Czujecie już to ciepło, delikatność i ulotność? No to Muza dodatkowo jest historią pełną brutalności, przemocy, kłamstw, niedomówień, zdrad, wojny, przegranej przyszłości i niespełnienia, przyprawioną nietolerancją rasową i problemami klasy robotniczej w Anglii w połowie XX wieku. Nie dziwią mnie tak pozytywne opinie czytelników, ale teraz już wiem, że to wszystko nie jest czystym zachwytem. Bo widzicie, o Muzie nie da się napisać inaczej. I patrząc na powyższy akapit zdaję sobie sprawę, co mnie tak bardzo do niej ciągnęło, kiedy czytałam podobne opinie. Muza to istna książka-wulkan, wybucha niczym fajerwerki na nocnym, i tak już rozświetlonym gwiazdami niebie. Ten okładkowy miszmasz doskonale odpowiada zawartości. To wszystko brzmi jak kawał cudownej lektury, jednak w rzeczywistości sporo jej brakuje aby została nazwana arcydziełem. Jessie Burton stawia przed oczyma czytelników dwie historie - każda z nich to część mostu zwodzonego - wraz z biegiem akcji oba przęsła mostu opadają z głośnym zgrzytem i łączą się w zgrabną całość. Owy most przyjmuje postać osi czasu - po jednej stronie mamy czerwiec 1967, po drugiej styczeń 1935 i w czasie trwania fabuły wielokrotnie przenosimy się w czasie, aby obserwować zagmatwane losy bohaterów. Główna akcja utworu toczy się w Londynie, a jej najważniejszym elementem jest objęcie posady w Instytucie Sztuki Skeltona przez czarnoskórą emigrantkę z Trynidadu - Odelle Bastien. W wielokrotnych retrospekcjach przenosić będziemy się do powoli zatapiającej się w wojnie Hiszpanii lat trzydziestych. Z opisów suchej i upalnej południowej Hiszpanii przeziera słońce, w Londynie zaś z oparów wyłania się industrialny klimat rozwijającego się miasta, natomiast w obu przypadkach otrzymujemy szeroki obraz sytuacji społecznej i relacji obywateli w stosunku do państwa i do siebie nawzajem. Elementem scalającym całą historię jest tajemniczy obraz, który powstał w atmosferze kłamstw i przez lata ciągnął za sobą coraz to nowsze półprawdy i niedomówienia. Mdli i nijacy bohaterowie, którzy tylko pozornie podejmują działania, niby otwarci, lecz zawsze szczelnie zamknięci w swoich skorupkach, to jedynie wyblakłe kalki ludzi. Jedni budzą sympatię, inni niechęć, jednym życzymy dobrze, innym nieco gorzej - ale prawdą jest, że nie przywiązują nas do siebie swoim sposobem bycia ani postępowaniem. Jedna tylko postać zaskarbiła sobie moją sympatię - jedyna która nie bała się podjąć ryzyka. Zgadniecie o kogo chodzi? W treści miałam się zakochać, a jednak mnie przygnębiła i wprawiła w stan zadumy. Wielokrotnie traciłam zainteresowanie losami bohaterów i było mi zupełnie obojętne, co się z nimi stanie. W dodatku motyw przewodni - zagadka tajemniczego obrazu i jego autora zupełnie nie pchnęła mnie w wir poszukiwań jednych i intryg drugich postaci. W pewnym momencie wszystko staje się jasne, nie ma czego zgadywać i na co wyczekiwać, brakuje mi tam "tego czegoś", jednego rozdziału, który zostawiłby wyczekiwany "efekt wow". Przereklamowana Muza wymęczyła mnie bardziej niż wszystkie przeczytane dotąd mniej udane pozycje Kinga razem wzięte. Na półce oczywiście zostaje, do momentu aż skończę zachwycać się tą diabelsko ładną okładką.
Link do opinii
Avatar użytkownika - danonk
danonk
Przeczytane:2017-01-14, Ocena: 5, Przeczytałam, 2017,
Odelle pochodzi z Trynidadu, gdzie zdobyła dobre wykształcenie. Pisze wiersze, marzy o wyjeździe do Londynu, który jawi jej się jako odskocznia dla rozwoju jej talentu. kiedy wreszcie przyjeżdża do Wymarzonego miasta, okazuje się, że nie ma dla niej wymarzonej pracy, że nikt nie czeka na nią z otwartymi ramionami i aby się utrzymać przy życiu zaczyna pracę w sklepie obuwniczym. Po paru miesiącach udaje jej się zatrudnić w galerii sztuki jako maszynistka i nagle, zwykle przepisywanie dokumentów nabiera dla niej innego znaczenia i wydaje jej się, że otwierają się przed nią inne możliwości.Poznaje chłopaka, który, aby móc się utrzymać chce sprzedać obraz. jest to obraz szczególny, bo otrzymał go w spadku po matce. obraz wzbudza wielkie zainteresowanie świata sztuki. i wokół tego obrazu, jego autora autorki toczy się akcja książki. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać.
Link do opinii

Jessie Burton to autorka, która zadebiutowała bestsellerową książką "Miniaturzystka" przetłumaczoną na ponad trzydzieści języków i sprzedaną w nakładzie miliona egzemplarzy. Urodzona 1982 roku, obecnie mieszkanka Londynu.
Odelle Bastien dostaje prace w galerii sztuki w Londynie. Zachwycona nową perspektywą nawiązuje nić porozumienia ze swoją przełożoną Marjorie Quick. W międzyczasie poznaje Lawrie'ego Scotta, który jest w posiadaniu tajemniczego, wywołującego zgrozę, a zarazem nieskrywaną fascynację obrazu. Jak tych dwoje ludzi wpłynie na dotychczasowe życie głównej bohaterki? Przepiękna, chwytliwa historia zaginionego w latach 30. obrazu. Jakie tajemnice skrywa "Rufina i lew" i bohaterowie powieści?
Co wyróżnia powieść na tle innych? Przede wszystkim akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Lata 30. XX wieku, okres wojny domowej w Hiszpanii. Prowincja, a tam finka zamieszkana przez Harolda Schlossa, marszanda, jego żonę, piękną i ponętną Sarę, która boryka się z depresją oraz uzdolnioną, lecz skrytą w sobie córkę Oliwię. Drugie miejsce wydarzeń to Londyn, 1967 roku. Czarnoskóra Della otrzymuje skrawki historii, historii szalonej miłości napędzanej pożądaniem, wielkich ambicji i równie wielkiego, rzutującego na przyszłości kłamstwa. Rozpoczyna pościg za przeszłością.
Barwny język i plastyczne opisy pozwalają nam przenieść się do oblanych słońcem pól hiszpańskich, do klimatycznego Londynu lat 60. Jessie Burton tak skonstruowała narrację prowadzoną przez Odelle, żebyśmy mieli wrażenie, że dziewczyna siedzi przed nami i snuje głęboką, refleksyjną opowieść. 
Wielowymiarowi bohaterowie i symbolika ukryta na kartkach lektury. Powieść będąca odzwierciedleniem ludzkich pragnień, ukrytych marzeń o wolności, o równouprawnieniu. O zaaklimatyzowaniu się, o odwadze, o tęsknocie i różnych obliczach miłości. Miłości podanej w tak delikatny, naturalny sposób, pełen nieśmiałości i wątpliwości bohaterów co do swoich intymnych granic czy atrakcyjności. 
Fenomenalna, piękna, pełna zaciekłości i ukrytych przekazów historia dwóch pokoleń. Choć całość jest nieskomplikowana, to jednak ta otoczka tajemniczości, która ją przysłania, sprawia, że wydaje się skrywać mnóstwo sekretów nieosiągalnych dla czujnego oka czytelnika. Dlatego autorka spieszy z pomocą, zręcznie podaje nam kolejne fakty, elementy układanki, abyśmy na końcu otrzymali spójną opowieść. Jestem pod wrażeniem kreacji wielowątkowej historii, bohaterów, którzy są w pewien sposób ze sobą powiązaniu, a koniec końców nadzwyczajnej, przepysznej odpowiedzi na nurtujące pytania, w pełni satysfakcjonującej odbiorcę.
Książka wciągnęła mnie do swojego magicznego świata i nie pozwoliła się oderwać do ostatniej kartki. Jeszcze nigdy nie otrzymałam tylu emocji, tylu wrażeń jednocześnie. Napięcie nie pozwalało mi na odłożenie lektury przed jej końcem. Potęgowały to przede wszystkim te piętrzące się tajemnice, pedantycznie skrywane przez tak wiele lat.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2016-11-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2016 r.,
To dobry obraz... wręcz d o s k o n a ł y. (s. 173) To obraz zatytułowany Rufia i lew, który zaginął w czasie II wojny światowej. Po jednej stronie płótna dziewczyna trzyma odciętą głowę swojej siostry. Naprzeciwko niej, po drugiej obrazu znajduje się lew, który za chwilę poderwie się do zabójczego skoku. Elektryzujący moment uchwycony przez malarza, którego autorem jest prawdopodobnie Izaak Robles, młody hiszpański artysta z lat 30. XX wieku. Już od momentu powstania obraz skrywa wiele tajemnic... Do Instytutu Skeltona, renomowanej galerii w Londynie, latem 1967 r. trafia obraz Rufia i lew. Środowisko marszandów jest poruszone tym wydarzeniem. Autentyczność płótna potwierdzają listy z Muzeum Prado oraz fundacji Guggenheima. W tym czasie w galerii pracuje od niedawna jako maszynistka 26-letnia Odelle Bastien, czarnoskóra emigrantka z Trynidadu. To ona trafia na trop pasjonującej historii sprzed 30 lat. W Andaluzji w 1936 r. przez jakiś czas mieszkał Żyd wraz z żoną i córką - Harold Schloss. Pośredniczył on w sprzedaży dzieł malarskich (Klimta i Kokoschki), ale nie zdawał sobie sprawy, jaki skarb ma w domu. Jego 19-letnia córka Oliwia to niezwykle uzdolniona plastycznie młoda kobieta, która odrzuca studia w Akademii Sztuk Pięknych. To jej losy w nieoczekiwany sposób splotą się z losami Odelle. Obie bohaterki łączy przede wszystkim artystyczna dusza. Poza tym są młode, piękne i zdolne, lecz każda w swej dziedzinie. Oliwia w swym pokoju maluje obrazy, zaś Odelle pisze opowiadania. Obie też nie do końca wierzą w siebie i w swój talent. To inni odkrywają je w nich. To inni pozwalają im zaistnieć. Oliwia maluje dla siebie i nie chce, aby ludzie wiedzieli o jej pasji, bo zdaniem jej ojca artystą może być tylko mężczyzna. Z kolei Odelle nie chce tworzyć dla ludzi, a na temat swego pisania tak mówi do przełożonej: Ale pisanie to ja. Ono mnie definiuje. Dlatego jeśli to, co piszę, nie jest dobre, to ja sama również nie. (s. 168) Autorka pokazuje, jak ważne jest identyfikowanie się osoby ze swoim talentem, ze swymi umiejętnościami, nad którymi stale trzeba pracować i je rozwijać. Każdy artysta ma swoją muzę, źródło inspiracji, które niejako motywuje go nie tyle do pracy, co do rozwijania talentu, udoskonalania go. To on na swój sposób czuje w sobie iskrę bożą, pozwala jej zaistnieć, ale niekoniecznie dla szerszego grona odbiorców. I tu ważną rolę spełniają ci, którzy dostrzegą talent w innych. Żeby spotkało nas szczęście, trzeba wyjść mu naprzeciw. Żeby grać, trzeba rozstawić pionki. (s. 11) Powieść porusza tematykę typowo malarską (powstawanie obrazów, sposób ich interpretowania, nadawania tytułów) oraz sposób dochodzenia do prawdy, kto jest autorem obrazu. Przy okazji ukazani są pracownicy Instytutu Skeltona i ich codzienna praca - Marjorie Quick, Edwarda Reeda, Pameli. Życie zawodowe wiąże się z życiem osobistym bohaterów i na nie wpływa. Czasami bardzo mocno - przyjaźń, miłość, sekrety głęboko skrywane... W trakcie czytania powieści ,,Muza" przypomniała mi się piosenka Andrzeja Zauchy ,,Bądź moim natchnieniem". W myślach nuciłam sobie melodię, czytając fragmenty szczególnie dotyczące powstawania obrazów. Doskonale współgrały ze sobą. Jak się okazuje... muza nie jedno ma imię! Tutaj wszystko ma znaczenie, nawet praca Odelle w sklepie obuwniczym. Ta młoda czarnoskóra kobieta w miarę dobrze się czuje w Londynie, ale ma problemy ze znalezieniem pracy. Ze względu na kolor skóry doświadcza różnych przykrości, gdyż Londyn lat 60. to świat ksenofobii. Londyńczycy wciąż pamiętają o hierarchii kolorów skóry, do której świadomie się odwołują, raniąc w ten sposób innych poddanych królowej angielskiej. A Odelle nie miała się czego wstydzić - była wykształcona i dostała wyróżnienie literackie. Powieść skonstruowana jest jakby z dwóch opowieści, które dzieli 30 lat. Czytelnik raz przebywa 1967 roku w Londynie, a raz w andaluzyjskiej wsi w 1936 roku i ma do czynienia z lewicowymi bojówkami w tle. Te dwa czasy przeplatają się ze sobą zarówno w układzie powieści, jak i w wydarzeniach. Oba szukają wspólnego mianownika, by połączyć się w spójną historię. Przy okazji odkrywanych jest wiele starych i nowych faktów, tajemnic, co tylko pobudza ciekawość czytelniczą i stopniuje napięcie. To warkocz czasu utkany z przeszłości i teraźniejszości, w który zostały wplecione Oliwia i Odelle oraz ich miłości, a muza jest kokardą zawiązaną na jego końcu. A może i początku? Jessie Burton zabrała czytelników w nieodległą przeszłość - do XX wieku, przybliżyła wydarzenia i atmosferę lat 30. w Hiszpanii oraz lat 60. w Londynie. Jednocześnie pokazała świat sztuki i artystów, świat marszandów i emigrantki. Bogactwem słów, plastycznością opisów, wykwintnym językiem oddała atmosferę tamtych czasów, pozwoliła odczuć hiszpańskie zawirowania polityczne, ksenofobię Anglików i przybliżyła codzienne życie. Autorka w wyobraźni czytelnika różnymi barwami namalowała dwa światy, które znalazły kilka wspólnych mianowników. Sztuka, jak i muza to kobiety, więc nic dziwnego, że w powieści obok sztuki na pierwszy plan wysuwają się kobiecość, miłość, przyjaźń i szeroko rozumiana wolność. A cała historia została osnuta wokół jednego obrazu...
Link do opinii
Avatar użytkownika - sulii
sulii
Przeczytane:2016-12-14, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2016, Mam,
Powieść, która przenosi czytelnika w inny świat. Czaruje, uzależnia, nie pozwala odłożyć się na półkę. Jeśli uwielbiacie uczucie wielkiej radości, podczas czytania dobrej książki, to musicie sięgnąć po "Muzę" Jessie Burton. Historia rozpoczyna się w 1967 roku. Odelle Bastien, młoda kobieta, która przybyła do Londynu z Trynidadu, wreszcie odmienia swoje życie. Po przedłużającej się harówce w sklepie z butami, w końcu dostaje prace w galerii sztuki. W tym samym czasie poznaje młodego mężczyznę, Lawrie'go Scott'a. Wnosi on do jej życia nie tylko nowe emocje, ale również obraz. Okazuje się, że dzieło kryje w sobie niezwykłą tajemnicę z 1936 roku. Wtedy to, na hiszpańską prowincję sprowadza się znany marszand, Harold Schloss, wraz z żoną Sarą i córką Oliwią. Ich losy splatają się z życiem rodzeństwa Izaaka i Teresy Robles. Nagle okazuje się, że dwie odległe historie mają ze sobą wiele wspólnego. Losy Odelle i dzieje Oliwii poznajemy na przemian. Jest to ciekawy zabieg, który polega na lekkim drażnieniu czytelnika. Kiedy jest on zatopiony w jednej części, w ważnym momencie zostaje ona przerwana. Następuje przejście do kolejnej historii. Wolelibyśmy pozostać w dotychczasowym klimacie, ale nie można przeskoczyć rozdziału, bo tu też odkrywamy elementy układanki. Autorka dzięki temu buduje ogromne napięcie w czytelniku. Nie wie on do samego końca, jakie jest rozwiązanie. Przez to, powieść czyta się jednym tchem. Poruszone jest tutaj wiele wątków. Problem rasizmu, który w latach 60-ych, był jeszcze trudny do wyeliminowania. Wojna domowa w Hiszpanii, II wojna światowa. I wszechobecna sztuka. Co ważne, żadna z tych kwestii nie przytłacza. Jest ona sygnalizowana, bądź opisywana, ale bez natłoku informacji. Doskonale wtapia się w opowieść. Jessie Burton porwała mnie swoją opowieścią bez reszty. Nie mogłam przestać jej czytać. W głowie pojawiało się standardowe zdanie " jeszcze jeden rozdział i idę spać..." . Każdy kto ma ochotę na całkowite oderwanie od rzeczywistości, nie może przejść obok tej lektury obojętnie. Polecam !! Więcej recenzji na fifraku.blogspot.com Zapraszam !
Link do opinii
Avatar użytkownika - przychylnymokiem
przychylnymokiem
Przeczytane:2016-12-04, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Życie 26-letniej Odelle Bastien, pochodzącej z Trynidadu nigdy nie było łatwe, a Londyn, który początkowo jawił się jako miejsce pełne możliwości i miał być spełnieniem jej marzeń i ambicji, okazał się ksenofobicznym i pełnym uprzedzeń światkiem, w którym czarnoskóra imigrantka z kolonii brytyjskiej z trudem potrafi się odnaleźć. Po pięciu latach znienawidzonej pracy w sklepie obuwniczym, wykształcona i pracowita Odelle zostaje zatrudniona przez ekscentryczną i tajemniczą Marjorie Quick jako maszynistka w Instytucie Sztuki Skeltona, nie wiedząc, że od tej pory jej życie diametralnie się zmieni. Do prestiżowej galerii niespodziewanie trafia niesamowity obraz, który może być zaginionym w czasie wojny dziełem uzdolnionego hiszpańskiego malarza, Izaaka Roblesa i ma szansę stać się wielkim artystycznym odkryciem. ,,Muza" to druga książka brytyjskiej autorki, Jessie Burton, która zasłynęła bestsellerową powieścią ,,Miniaturzystka". Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z jej debiutanckim dziełem, ale lektura ,,Muzy" niewątpliwie mnie do tego zachęciła. Sięgając po tę pozycję, byłam pełna obaw, bo nie wiedziałam do końca czego się spodziewać, jednak pochlebne opinie ostatecznie przekonały mnie do tego, że warto dać szansę Jessie Burton. ,,Muza" okazała się błyskotliwą i urzekającą od pierwszych stron opowieścią o enigmatycznym świecie artystów, inwencji twórczej, miłości, pożądaniu i tajemnicach, która wywołuje wiele sprzecznych emocji. Dawno nie miałam do czynienia z tak świetnie skonstruowaną, wielowymiarową i dopracowaną pod każdym względem historią. Brytyjska pisarka w swojej najnowszej powieści zabiera nas w niezgłębiony, pełen obsesji, intryg, namiętności i sekretów świat artystów, który jest jednocześnie fascynujący i niepokojący, ale z pewnością nie pozostawia obojętnym. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z takim dziełem i muszę przyznać, że Jessie Burton udało się wywrzeć na mnie niesamowite wrażenie. ,,Muza" to niezwykle absorbująca, poruszająca wyobraźnię i hipnotyzująca opowieść z pełnokrwistymi i nietuzinkowymi bohaterami, która piekielnie wciąga i od której nie sposób się oderwać. Jest to jedna z tych książek, w której smakuje się każde słowo i którą kończy się z żalem. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z tą pozycją, serdecznie do tego zachęcam. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Alexxandra
Alexxandra
Przeczytane:2016-11-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2016, Posiadam,
Jeżeli miałabym opisać ,,Muzę" jednym słowem, to byłoby to-ARCYDZIEŁO! Może brzmi zbyt wyniośle, lecz powieść ta wpłynęła na mnie i moje uczucia tak bardzo, że wypełnia cały czas moje myśli. Odelle znajduję prace jako maszynistka, mimo że nie jest to jakieś ekscytujące zajęcie, to podchodzi do niego z wielkim zaangażowaniem. Jej przełożoną jest Quick, która jest wymagającą kobietą, ale także bardzo zamkniętą w sobie. Jednak darzy sympatią nową pracownicę i poświęca jej wiele uwagi. Dziewczyna poznaje Lawriego i za zbiegiem okoliczności posiada on obraz, który chce wycenić w Instytucji Sztuki, w którym Odelle pracuje. Dziwne zachowanie Quick po tym, jak zobaczyła obraz, daje do myślenia młodej maszynistce. Jaką tajemnice skrywa obraz i jego twórca? Czy Odelle uda się poznać prawdę? Aż wstyd przyznać, że w pierwszej chwili po przeczytaniu kilkunastu stron ta powieść wydała mi się nudna. Jednak gdy dochodziłam do jej zakończenia, to modliłam się, aby nigdy się nie kończyła. Recenzje często pisze po kilku dniach, a nawet paru tygodniach od przeczytania danej książki. Jednak gdy przeczytałam ostatnią stronę ,,Muzy", a było to późno w nocy i zamiast położyć się spać, wstałam, wzięłam kartkę i długopis, aby przelać swoje najważniejsze odczucia na papier. Nie dałabym rady zasnąć przez natłok myśli, który mnie ogarnął. Jessie Burton stworzyła powieść doskonałą, nie mogłam się od niej oderwać, żyłam nią. Przeżywałam wraz z bohaterami wszystkie wydarzenia i nie dowierzałam jaki kierunek obierają. Zaskoczenie, fascynacja i współczucie to te uczucia towarzyszyły mi najczęściej. ,,Muza" to powieść, która trafia prosto do serca mimo tego, że nie znajdziemy tutaj pięknej historii miłosnej. Jestem zachwycona fabułą, która wciąga, porywa i nie daję o sobie zapomnieć. Jeżeli miałabym okazję, aby zadać autorce pytanie, to spytałabym ją, jak wpadła na pomysł, aby stworzyć właśnie taką historię? Byłam pewna, że ta książka nie jest dla mnie. Jak wielce się pomyliłam, dowiedziałam się po jej przeczytaniu. Nie czytałam poprzedniego dzieła tej autorki, ale postaram się szybko to nadrobić. Powieść ta nie należy do łatwych, trzeba czytać ją z uwagą i w skupieniu i może właśnie dlatego chłonie się ją nie tylko umysłem, ale i sercem. Dawno już żadna książka nie wywarła na mnie tak wielkiego wrażenia. Chciałabym do niej wrócić jeszcze raz i poznawać tę historię cały czas na nowo. Mogłabym się rozpisywać nad tą książką w nieskończoność, ale mam nadzieje, że sami się przekonacie i pokochacie tę powieść. Autorce życzę weny, abyśmy mogli już nie długo cieszyć się kolejną tak wspaniałą historią.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jeke5
jeke5
Przeczytane:2016-11-24, Ocena: 5, Przeczytałam,
1967 rok, Londyn. Odelle Bastien przybyła z Trynidadu pracuje wraz ze swoją przyjaciółką Cynthią w sklepie obuwniczym. Nie jest to praca marzeń dla ambitnej dziewczyny, która na Uniwersytecie Indii Zachodnich uzyskała dyplom z wyróżnieniem z literatury angielskiej i pisze wiersze. W końcu po pięciu latach usilnych starań Odelle zostaje przyjęta na stanowisko maszynistki w Instytucie Skeltona i czuje, że zbliżyła się o jeden krok do kultury, historii i sztuki, które kocha. Jest zachwycona nową pracą i zmianą jaka zaszła w jej życiu. Jej przełożona, Marjorie Quick, pięćdziesięcioletnia, filigranowa kobieta wywiera na niej wielkie wrażenie, gdyż jest tajemnicza, elegancka, sprawia wrażenie silnej i wpływowej. ,,W jednej chwili potrafi przeistoczyć się z osoby przyjaznej i radosnej w istną wiedźmę, najeżoną i burkliwą, od której lepiej trzymać się z daleka." Między Odelle i Marjorie tworzy się specyficzna więź. Podczas ślubu Cynthi i Sama Odelle poznaje Lawriego Scotta, który odziedziczył po zmarłej matce obraz. Jak się wkrótce okazuje obraz ten namalował jeden z najbardziej tajemniczych twórców hiszpańskich z lat 30. XX wieku, a jego pojawienie się w galerii sztuki w Londynie wywołuje wielką sensację i wpływa na życie bohaterów. 1936 rok, Andaluzja. Harold Schloss, jeden z najlepszych marszandów ucieka z rodziną z Wiednia ogarniętego nazizmem do hiszpańskiej Andaluzji, gdzie zajmuje się sprzedażą dzieł sztuki i odkrywaniem nowych artystów. W malutkiej wiosce zamieszkuje ze zjawiskową żoną Sarą, która cierpi na depresję oraz z dziewiętnastoletnią córką Oliwią. Młoda dziewczyna zostaje przyjęta do Akademii Sztuk Pięknych w Londynie. Jej obrazy świadczą o tym, że ma wielki talent, niezwykłą wyobraźnię i indywidualny styl. Rodzice jednak nie wiedzą, że maluje. Oliwia lubi aurę tajemniczości, gdyż daje jej poczucie bezpieczeństwa i umożliwia pracę twórczą. Często słyszy, jak ojciec powtarza, że kobiety mają prawo malować, ale nigdy nie będą artystkami w pełnym tego słowa znaczeniu. Oliwia nie zgadza się z jego opinią, ale boi się pokazać mu swoje obrazy. Jej tajemnicę znają tylko przyjaciele- Teresa i Izaak. Jessie Burton krok po kroku układa misterne puzzle pojedynczych zdarzeń na dwóch płaszczyznach czasowych, by ostatecznie doprowadzić do rozwiązania zagadki. Autorka doskonale opisuje atmosferę lat 60. XX wieku w Londynie, jak też lata 30. XX wieku w Hiszpanii tuż przed wybuchem rewolucji. Przeskoki czasowe są płynne, a Jassie Burton umiejętnie stopniuje napięcie i niepewność sprawiając, że chce się jak najszybciej poznać kolejne wydarzenia. Londyn widziany oczami emigrantki nie jest obiecanym rajem. Odelle musi na wszystko zapracować, nic nie przychodzi łatwo. Przez Anglików odbierana jak egzotyczny okaz, często musi zmagać się ze złośliwymi podtekstami, ksenofobią, ignorancją. W Trynidadzie raczono ją w szkole idyllicznymi obrazkami Anglii i dopiero po zamieszkaniu w Londynie Odelle zderza się z szarą rzeczywistością. Hiszpania 1936 roku to okres narastającego wrzenia w społeczeństwie, walki anarchistów, komunistów, socjalistów, republikanów z nacjonalistami, monarchistami, faszystami. Autorka doskonale wplotła wątki historyczne w akcję i ukazała ich wpływ na społeczeństwo. Izaak Robles sprawdził się w roli buntownika i rewolucjonisty. Powieść Jassie Burton porywa w świat sztuki, pasji tworzenia i natchnienia towarzyszącego twórcy, który potrafi malować obraz przez całą noc i ciągle dążyć do doskonałości. ,,...mnie się wydaje, że jest takie miejsce, taki świetlisty przyczółek doskonałości, który dostrzegam okiem wyobraźni. I z każdym płótnem, z każdym kolejnym szkicownikiem przybliżam się do tego miejsca, a gdy się tam wreszcie dostanę, moje obrazy lepiej ukażą to, kim naprawdę jestem, pokażą mnie inną. I wtedy się wzbiję." ,,Muza" to wspaniała, misterna, wielowątkowa powieść o pasji do sztuki, o wielkiej historii wpływającej na losy zwykłych ludzi, o dokonywaniu trudnych wyborów, o miłości i różnych jej odcieniach, namiętnościach, marzeniach, tajemnicach i oszustwie. Bohaterowie są ciekawi i wielowymiarowi, budzą emocje i z wielkim zaangażowaniem śledziłam ich poczynania. Nie miałam okazji przeczytać debiutanckiej powieści Jessie Burton ,,Miniaturzystka", ale po ,,Muzie" wiem, że muszę ją koniecznie poznać:) Książkę oczywiście polecam:) http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/
Link do opinii
Avatar użytkownika - monweg
monweg
Przeczytane:2016-11-22, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Egzemplarz recenzencki, Mam,
Świat wielkiej sztuki, jeszcze większych namiętności i tajemniczy obraz, który skrywa więcej niż tysiąc słów. Kajam się i ogromnie żałuję (jednak biczować się nie będę), ale nie przeczytałam debiutanckiej powieści Jessie Burton Miniaturzystka. Książkę co prawda mam na półce, ale jakoś nam nie po drodze. Wiecznie coś mi przeszkadza. Naczytałam się za to świetnych opinii, wygłaszaliście prawdziwe peany i gdy tylko nadarzyła się okazja, to po prostu z niej skorzystałam. I tak oto Muza trafiła w moje ręce. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Wydawnictwo Literackie oprócz książki przysłało jeszcze coś. Małe podobrazie malarskie, tubkę farby i pędzelek. Doczytajcie moją opinię o Muzie do końca, a przekonacie się, co też powstało w mojej głowie i zostało przeniesione na blejtramik. Po jednej stronie płótna dziewczyna trzyma odciętą głowę swojej siostry, po drugiej - lew, który za chwilę poderwie się do zabójczego skoku... Obraz, który latem 1967 roku trafia do renomowanej galerii w Londynie, elektryzuje środowisko marszandów. To może być ,,śpioch", dzieło młodego hiszpańskiego artysty z lat 30. XX wieku zaginione w trakcie wojny. Potwierdzają to listy z muzeum Prado oraz fundacja Peggy Guggenheim. Wskutek szczególnego zbiegu okoliczności stenotypistka zatrudniona w galerii, 26-letnia Odelle Bastien, trafia na trop fascynującej historii z Andaluzji roku 1936. Jessie Burton zastosowała w Muzie dwie płaszczyzny czasowe. I tak mamy Anglię lat sześćdziesiątych i Hiszpanię lat trzydziestych XX wieku. I choć na początku zastanawiamy się, co wspólnego mają wydarzenia, które dzieli ponad trzydzieści lat, już niedługo widzimy związek. W Londynie poznajemy czarnoskórą Odelle Bastien z Trynidadu, wykształconą modą kobietę pracującą jako maszynistka w Instytucie Skeltona. W Hiszpanii, w pięknej andaluzyjskiej miejscowości, ,,zawieramy znajomość" z utalentowaną Oliwią Schloss oraz z rodzeństwem Roblesów, Teresą i Izaakiem. Ale najważniejszy dla opowiadanej historii jest pewien tajemniczy obraz, przedstawiający kobietę z głową siostry w ręce, u stóp mającej lwa. Jessie Burton stworzyła interesujących bohaterów, bardzo prawdziwych i nie doskonałych. Na szczególne miejsce zasługują dwie główne bohaterki. Odelle władająca bardzo sprawnie piórem, narażona na ataki ksenofobii, znajduje jednak bratnią duszę w swojej szefowej, bardzo tajemniczej Marjorie Quick. Dziewiętnastoletnia Oliwia jest zdolną malarką, ale ukrywa ten fakt przed otoczeniem. Mimo, iż jej ojciec jest marszandem, dziewczyna nie ujawnia swoich zdolności. Zresztą w tamtym okresie kobieta mogła być muzą, a nie obiecującą artystką. Nastolatka jednak tworzy w zaciszu swojej pracowni. Muza to przepięknie nakreślona opowieść o przyjaźni, miłości, pasji, wielkich namiętnościach, wywołująca silne emocje. Napisana bardzo eleganckim i przystępnym językiem sprawia, że czytanie staje się czystą przyjemnością. Skomponowana z wielką dbałością o szczegóły, pełna tajemnic, z wyrazistymi bohaterami. Autorka wyczarowała niesamowity, specyficzny klimat, który stanowi o uroku tej historii. Przedstawiła swoją wizję ze smakiem i wyczuciem estetycznym. Sekrety sztuki, genialni artyści, marszandzi i kolekcjonerzy oraz obraz, który zaginął lata temu, uważany za stracony na zawsze, stanowiący dopełnienie innego, wyjątkowego dzieła. Jessie Burton czaruje słowami, potrafi stworzyć tak piękne obrazy, że czytelnik ma wrażenie jakby przenosił się do jej świata. Mówię wam, można przepaść bez końca. Muza jest doskonałą powieścią, mogę śmiało rzec, że wybitną. Aż dziw bierze, że to dopiero druga książka brytyjskiej pisarki. Uważam, że całkowicie zasługuje na miano bestsellera, którym z całą pewnością się stanie. Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco polecić wam lekturę tej wspaniałej powieści. Nie wiem, czy powinna to być pozycja obowiązkowa każdego mola książkowego, ale niezmiernie się cieszę, że dane mi było poznać losy bohaterów Muzy i pewnego dzieła sztuki. Dajcie się zaczarować, prawdziwa uczta dla duszy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Olakolanus55
Olakolanus55
Przeczytane:2016-11-18, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Interpretując obraz, przyglądamy się jego kolorystyce, poszukujemy w nim potencjalnych symboli, których domniemanych znaczeń tropimy pośród biografii autorów. Doceniamy kunszt, innowacyjny pomysł oraz piękno ziejące od kilkuset tysięcy, czy też milionów pociągnięć pędzlem. Dostrzegamy jednak tylko wierzch, choć usilnie od wielu wieków staramy się oszukać samych siebie oraz świat, twierdząc, iż jest inaczej. Każdy obraz posiada bowiem dwie historie. Nam, po wielu trudach może udać się dojrzeć ewentualnie jedną. Druga na zawsze pozostanie tajemnicą czasu oraz człowieka, który powołał go do życia. Bowiem czasami obraz skrywa, więcej niż kiedykolwiek moglibyśmy przypuścić... Po jednej stronie czasu oraz obrazu, w roku 1967 Odelle Bastien - czarnoskóra, początkująca pisarka, dzięki wielu zbiegom okoliczności, zostaje wpleciona w historię odnalezienia dzieła młodego, hiszpańskiego artysty, zaginionego podczas wojny. Niespodziewanie staje się również osobą, która skrawek, po skrawku odkrywa prawdziwą opowieść, skrytą między pociągnięciami pędzla, między dziewczyną trzymającą w dłoniach głowę swej siostra oraz lwem, potulnie leżącym u jej stóp. Trzydzieści lat wcześniej, rodzina Schlossów stawia czoło hiszpańskiej rewolucji, własnym emocjom oraz oszustwu, które doszczętnie zniszczy ich rodzinę... W rzeczywistości sztuka rzadko nagina się do ludzkich pragnień. Często, po sukcesie swego debiutu literackiego, autor pchany chęcią pociągnięcia dobrej passy, wydaje kolejne książki, marząc o sukcesie równym, jeśli nie wyprzedzającym dzieło poprzednie. W takim momencie, można ujrzeć wielkość autora; czy jego wyobraźnia oraz talent doszły do kresu, podczas pisania pierwszej powieści, czy też świecić będą triumfy, podczas przelewania kolejnych pomysłów na papier? Jessie Burton jest autorką, która w 2014 roku zachwyciła świat, w tym mnie, swym niezwykłym debiutem. Rozgrywając się w 1686 roku fabuła Miniaturzystki to historii młodej holenderskiej kobiety, która po zamieszkaniu w domu swego znacznie starszego, wiecznie odtrącającego ją męża, zaczyna odnajdywać pozostawiane przez tajemniczą kobietę miniaturki, łudząco przypominające jej codzienne życie, sekrety oraz elementy, których nie miał prawa znać nikt inny oprócz niej samej...Powieść ta była niezwykła niemal w każdym zakresie, stając się jedną z subiektywnie lepszych lektur minionych lat. Nadszedł jednak rok 2016, nadeszła Muza oraz przekonanie, że Jessie Burton, to pisarka, o której jeszcze nie raz wspomni świat. Muza jest powieścią skomplikowaną oraz niezwykle misternie przedstawioną. Narracja sumiennie przerzuca nas na przemian, z lat sześćdziesiątych XX wieku, czarnoskórej, początkującej pisarki oraz londyńskich, pełnych tajemnic ulic do przedwojennej, tonącej w rewolucji Hiszpanii. Cała powieść jest tak skonstruowana, by pogrążony w lekturze czytelnik, nie był w stanie się oderwać, nie poznawszy uzupełnienia historii, odpowiedzi na liczne, nurtujące go pytania oraz chociażby skrawka tajemnicy, która omamia niczym intrygujący, pełen sekretów obraz. Jestem oczarowana rozmachem tej powieści, której wielowątkowość, genialnie zakończenie, sensualność, egzotyczność oraz mistrzowskie dopracowanie fabuły, wydają się stawiać ją na piedestale książek swego gatunku, wydanych w przeciągu ostatnich lat. Dzieło Jessie Burton jest niezwykle specyficzne, owiane klimatem, który mimowolnie przenosi w przeszłość; zarówno do przedwojennej, pełnej egzotyki oraz namiętności Hiszpanii, jak i szarych, obdartych z pozorów ulic Anglii. Jestem zaskoczona łatwością z jaką, autorce udało się dopracować każdy szczegół, przedstawić fabułę oraz bohaterów w sposób, który niemal do ostatnich stron zmusza czytelnika do zmiany przypuszczeń oraz dotychczasowych poglądów. Cała ta misternie przygotowana gra rozgrywa się na niezwykle skrojonym tle. Czytelnik poznaje przedwojennej, przemierzanej przez generała Franco Hiszpanii - autora antyrepublikańskiego przewrotu, na zawsze mającego zmienić nie tylko losy bohaterów powieści Jessie Burton, lecz również historię samego kraju ich zamieszkania. Ta książka to niezwykłe studium sztuki, pożądania, umysłu artysty, pobudek nim kierujących oraz tajemnic, jakie skrywają dzieła. Kim jest muza? Czy artysta pragnie być zapamiętany? Czy miłość może przewyższyć swą istotą piękno tworzenia? Muza jest powieścią niezwykłą, przepełnioną wieloletnimi sekretami, skrajnymi odcieniami miłości, emocjami oraz esencją kobiecości. To pięknie ukazane wnętrze artysty, nie tylko tego dzierżącego w swej dłoni pędzel, lecz również tego, którego atrybutem jest pióro. To także opowieść o przeszłości, której echa niezmiennie potrafią nawiedzać nas przez wiele lat, nie pozwalając nam na zapomnienie, czy też odkupienie. Dzieło sztuki odnosi sukces tylko wówczas, gdy jego twórca ma wiarę, która powołuje je do istnienia. Główną zaletą powieści Jessie Burton są niezwykle wykreowane postacie, których motywy, zachowania oraz decyzje nie pozwalają czytelnikowi na ich jednoznaczne potępienie, bądź akceptację. Są oni bowiem równie tajemniczy co obraz, którego istotę w 1967 roku, w pewnym instytucie próbuje zgłębić dwudziestosześcioletnia Odelle. Przejrzenie przez ich kalane kolejnymi wydarzeniami dusze wydaje się nie do końca możliwe. Są skomplikowani, wielowymiarowi - intrygujący ponad wszelką miarę. Swymi sekretami, niejednoznacznymi motywami oraz targającymi nimi emocjami, sprawili, iż książka ta stała się jeszcze bardziej fascynująca oraz tajemnicza. Przebieg zdarzeń oraz samo zakończenie wydają się być idealnie przemyślane. Każdy element stanowi fragment, finezyjnie przygotowanej układanki. Poznajemy fakty, bądź przypuszczenia dzięki snutej przez Odelle opowieści, by następnie skonfrontować je z historią, towarzyszącą tworzeniu obrazu Rufina i lew, tak bardzo przez czas oraz krytyków oddalonego od pierwotnego zamysłu twórcy... Czytając tę powieść odniosłam wrażenie, iż czytam książkę wielką, w swym rozmachu niezwykłą, taką, którą zapamiętają tysiące poruszonych czytelników na całym świecie. O takich lekturach się rozmawia, do takich pragnie się powracać, z nadzieją, iż przy kolejnym podejściu odnajdziemy w niej coś co umknęło nam podczas pierwszej próby. Sądziłam, iż po znakomicie przyjętej Miniaturzystki Jessie Burton nie uda się powtórzyć tego zdumiewającego sukcesu sprzed dwóch lat. Jednak już teraz wiem, że każda jej powieść będzie równie wyjątkowa co poprzednia, gdyż ta autorka oznacza się niezwykłą łatwością tworzenia, pieczołowitością oraz finezją, która powoduje, że jej dzieła pozostają niezapomniane. Jej styl, bogaty zasób słownictwa oraz niezaprzeczalny dar stawiają ją w gronie moich ulubionych, współczesnych pisarzy. Mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie w swym życiu, Jessie Burton zaszczyci świat swoim piórem oraz wyobraźnią. Dlaczego jesteśmy tak bardzo uwięzieni w godzinach i minutach codzienności? Dlaczego nie potrafimy pójść dalej, żyć tym, czego nie możemy dosięgnąć? Nie potrafię ocenić, które dzieło londyńskiej pisarki było znamienitsze, gdyż każde z nich stanowiło coś odrębnego oraz w swej niezwykłości, wspaniałego. Obie te przepełnione emocjami powieści na długo pozostają w czytelniku, zmuszając go do zastanowienia się nad wieloma kwestiami. Obie szokują, obie intrygują, obie w sposób piękny a zarazem okrutny ukazują pewne momenty w dziejach ludzkości, wplatając w nie historie niebywale oryginalne oraz poruszające. Muza jest książką, na którą zdecydowanie warto jest czekać, poświęcić jej kilka wieczorów oraz pochylić się głębiej nad przedstawionymi w jej wnętrzu wątkami. Pozwolić stać się częścią historii o pewnym obrazie, jego twórcy, londyńskiej pisarce oraz kobiecie, której nowe życie zaczęło się na pewnym statku płynącym do Anglii. Z całego serca polecam Wam lekturę tej powieści, gdyż jest to jedna z lepszych powieści, jakie zostały wydane na przestrzeni ostatnich lat. To opowieść o sztuce, jej istocie oraz uczuciach, które władają nami równie mocno co nasze muzy. Piękna, okrutna, niebywała, poruszająca oraz szokująca. To niezapomniany portret samego twórcy, jego inspiracji, pożądania oraz kobiecości. Od tej książki nie można się oderwać. Jej się nie czyta - nią się żyje, chłonąć fenomenalną opowieść obnażającą oszustwo oraz namiętności, które zmieniły nie jedno przedstawione na kartach książki życie... Niewinne, czy nie... przekonajcie się o tym sami!
Link do opinii
Avatar użytkownika - John34
John34
Przeczytane:2016-11-12, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
34-letnia Jessie Burton z Londynu, jest autorką najnowszej powieści MUZA. Stworzyła piękną opowieść o sztuce. O młodości, dorastaniu, i przemijaniu. To niepowtarzalna, nakreślona z pietyzmem powieść, w której wszystkie detale łączą się ze sobą, tworząc barwną historię, której byłem przez ostatnie kilka dni jedynym obserwatorem, widzem. Zaprosiła mnie do świata wielowymiarowego, gdzie głównym ogniwem spajającym oba miejsca była właśnie sztuka. Powieść ta uzmysłowiła mi uniwersalny charakter a co za tym idzie odniesienie do świata teraźniejszego. Czytając historię nakreśloną przez autorkę miałem wrażenie, iż z wielką subtelnością odkrywa przede mną karty. Cała gra, która w rzeczy samej stała się finezją - toczy się w XX wieku a konkretnie w latach 1936 i 1967. MUZA to przede wszystkim historia o pewnym obrazie pt. ,,Rufina i lew". Stał się on przyczyną niejednokrotnie trudnych wyborów głównych bohaterów. Miłość do sztuki nie jedno ma imię. Każdy z nas ma pasje, każdy z nas dąży do swojego przysłowiowego Eldorado, w którym jest mu dobrze i czuje się szczęśliwy. Czy nasze miłości nie stają się pewnego rodzaju substytutem prawdziwego uczucia? Czy nie przekroczyliśmy tej nikłej granicy oddzielającej rzeczywistość od absurdu? Czy nasze największe przyjemności nie stały się naszym codziennym wrogiem, w grze, gdzie główną nagrodą jest życie? Trzeba myśleć i działać racjonalnie. Pewnie, sam na przykładzie bohaterów i ich postępowania, zauważysz Czytelniku iż racjonalizm czasami nie idzie w parze ze szczęściem i radością. Co tobie daje szczęście? Czy jesteś konsekwentny w dążeniu do niego? Jessie Burton nie tylko nakreśliła nam barwną, wielowątkową powieść, w której miłość zmaga się z zazdrością a życie z śmiercią. Możesz w niej również znaleźć po części wątek kryminalny. Zauważam, iż autorka jest otwartą osobą, która nie jest nakierunkowana tylko i wyłącznie na jeden literacki nurt. Ta wszechstronność powoduje iż MUZĘ zaliczam do jednych z lepszych książek, które udało mi się przeczytać w ostatnim czasie. Zmysłowa, powabna powieść o sztuce i malarstwie, którą chce się wziąć do ręki i przeczytać jednym tchem. Jessie Burton w swojej powieści opisuje z wielką starannością każdego z bohaterów. Nie są to postacie przejaskrawione jak z brazylijskiej telenoweli. Mają charakter i temperament. Każdy z nich nacechowany jest pozytywnymi jak i negatywnymi cechami. Walczą konsekwentnie ze swoimi ,,demonami"; pustką, słabościami i pokusami. Autorka obnaża ich z nich. Stają się ,,pacynkami" w jej dłoniach. ,,Upadają", poddają się. Podjęte decyzje niejednokrotnie są tymi niewłaściwymi decyzjami. Pozostaje jeszcze nadzieja. Nadzieja na lepszy dzień, na pójście lepszą drogą, niż tą którą wybrali. Czy bohaterowie powieści ,,otrząsną" się we właściwym czasie z letargu? Czy ich wybory będą tymi ostatecznymi? Jeżeli tak, to jakie będą tego konsekwencje? Czytelniku, jeżeli nie przeczytasz tej powieści, to się nie dowiesz. Jassie Burton wręcza Ci bilet w postaci tej książki do jej świata. Do świata, w której sztuka znalazła swoje miejsce na ziemi, a miłość...?
Link do opinii
Avatar użytkownika - allison
allison
Przeczytane:2016-11-10, Ocena: 6, Przeczytałam,
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA Bardzo się ucieszyłam, gdy – dzięki Wydawnictwu Literackiemu – jeszcze przed premierą trafiła do mnie „Muza” Jessie Burton. Czekałam na tę powieść niecierpliwie, gdyż poprzednia książka autorki, „Miniaturzystka”, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Najpierw chciałam pochłonąć „Muzę” jednym tchem, ale w trakcie czytania zdałam sobie sprawę, że w ten sposób szybko pozbawię się czytelniczej przyjemności. I zrobiłam coś, co zdarza mi się czasami, gdy chcę jak najdłużej delektować się treścią – dozowałam sobie lekturę przez niemal dwa tygodnie, wystawiając na próbę swoją cierpliwość, gdyż ciekawość niemal wrzeszczała mi do ucha: „Jeszcze jedna strona! Jeszcze jedna strona!”. To, że oparłam się tej pokusie, uważam za wyczyn godny Złotej Statuetki Mola Książkowego:) Cóż takiego ma w sobie najnowsza powieść Jessie Burton, że z jednej strony trudno się od niej oderwać, a z drugiej chciałoby się być z jej bohaterami jak najdłużej? To przede wszystkim pełna sekretów i nastrojowości akcja, która wciąga czytelnika od pierwszych stron. Wydarzenia rozgrywają się na dwóch płaszczyznach czasowych. Najpierw poznajemy perypetie czarnoskórej panny Bastion, która przybyła do Londynu z Trynidadu w poszukiwaniu lepszego życia. Mimo iż udaje jej się znaleźć pracę, na co dzień musi zmagać się z rasistowskimi uprzedzeniami, które w Anglii lat 60. minionego wieku nie należały do rzadkości. Jej monotonna codzienność zmienia się nagle, gdy pracując w prestiżowej galerii sztuki, trafia na intrygujący obraz, który powstał trzydzieści lat wcześniej w Hiszpanii i kryje w sobie niejedną tajemnicę. Potem akcja przenosi nas w lata 30. dwudziestego stulecia. Nagle znajdujemy się w malowniczej Andaluzji, poznając życie żydowskiej rodziny, która przybyła tu z Wiednia, uciekając przed narastającym nazizmem. Harold Schloss zajmuje się handlem sztuką, jego piękna żona ma tu wyleczyć depresję, zaś wrażliwa córka Oliwia tworzy w tajemnicy przed bliskimi piękne obrazy, o których wiedzą jedynie jej nowo poznani hiszpańscy przyjaciele. Nietrudno się domyślić, że wątki umieszczone w różnych miejscach i czasach muszą w końcu się połączyć. Zamiast szybkich wyjaśnień dostajemy jednak sporą porcję kolejnych tajemnic, rodzinnych sekretów, skrzętnie ukrywanych przez lata. Ich rozwikłanie nie jest proste, tym bardziej, że z rozdziału na rozdział akcja coraz bardziej się zagęszcza i komplikuje. W końcu jednak przychodzi czas na rozwiązanie. I gdy wydaje nam się, że już wszystko wiemy, autorka serwuje nam prawdziwą bombę fabularną, która sprawia, że na wiele zdarzeń musimy spojrzeń z zupełnie innej perspektywy. „Muza” to powieść niezwykle interesująca, intrygująca, trzymająca niezmiennie w napięciu, ale jednocześnie ujmująca nastrojowością, bogactwem przeżyć wewnętrznych bohaterów, ich marzeń, miłosnych perypetii i trudnych wyborów. To również opowieść o wielkiej, ponadczasowej pasji do sztuki, która może nie tylko przynosić dochody, ale i wpływać na życie ludzi, dając im szczęście lub zmieniając codzienność w koszmar. Ważną rolę w „Muzie” odgrywa wielka historia. Śledzimy ją przez pryzmat zwykłych ludzi, którzy nie mają wpływu na polityczne rozgrywki i ich nieprzewidywalne konsekwencje. Wszystko to razem składa się na niezwykłą i przepełnioną tajemniczością fabułę, która trwale zapisuje się w pamięci czytelnika. Myśli się o tej książce nawet po odłożeniu jej na półkę, dlatego polecam ją z czystym sumieniem, zwłaszcza tym, którzy cenią literaturę z wyższych półek i lubią intrygujące, piękne historie, opowiedziane w niebanalny sposób. BEATA IGIELSKA
Link do opinii
Avatar użytkownika - DorotaKa
DorotaKa
Przeczytane:2016-11-09, Ocena: 6, Przeczytałem,
Słowo muza nierozerwalnie związane jest ze światem sztuki. Bardziej niż z greckimi boginiami kojarzy się współcześnie z natchnieniem artysty, impulsem i motorem jego działania, potrzebnym do tworzenia dzieł lepszych i piękniejszych niż gdyby wpływu muzy zabrakło. Miedzy innymi o tym jest ta opowieść. O czym jeszcze? Obraz słynnego hiszpańskiego malarza zaginiony w czasie II wojny światowej połączy trzydzieści lat później losy kilku osób. Młoda i ambitna Odelle, właściciel obrazu, pracownica galerii sztuki i duchy przeszłości, które nie dadzą o sobie zapomnieć. Jakie sekrety kryje piękne płótno? "Gdy na nie patrzyłam, zrozumiałam, czym jest niemożność poznania, uzmysłowiłam sobie, że być może nigdy nie odkryję prawdy i że na tym polega przecież tajemnica sztuki." Przede wszystkim urzeka wielowątkowość tej historii. Autorka porusza w swojej książce tematy tak trudne jak ksenofobia i poszukiwanie swojego miejsca na niekoniecznie przychylnie nastawionym do odmienności świecie; czego najlepszym przykładem jest czarnoskóra Odelle w Londynie w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Ambitna, świetnie wykształcona, karmiona w swoim państwie idyllicznymi obrazkami stolicy imperium zderza się w Londynie z szarą rzeczywistością. Czy jej marzenia o byciu pisarką mają szansę się spełnić? Drugim ważnym wątkiem jest ten dotyczący pięknego ale i niosącego ze sobą wiele tajemnic obrazu, pochodzącego z hiszpańskich ziem i niespokojnych czasów sprzed II wojny światowej. Historia jego powstania i ludzi z nim związanych pełna jest zawiłości, powiązań, o których nie sposób napisać by nie zdradzić zbyt wiele. Powiem tyle, że w tym wątku znajdziecie dużo talentu, namiętności, pasji, ale i niezrozumienia, braku akceptacji i strachu przed tym, co niósł bohaterom los w niespokojnym czasie. Kiedy nie wiadomo, kto jutro okaże się przyjacielem, a kto wrogiem, rzeczywistość może okazać się gorsza od koszmaru. "Wszystko dąży ku rozpadowi. Stopniowo, kawałek po kawałku. Coś się zmienia, a my tego nie zauważamy." Co łączy wszystkich bohaterów tej historii? Z pewnością sztuka, umiłowanie piękna, pasja czy też przymus tworzenia. Do tego dołóżmy ambicję i potrzebę miłości, często niezaspokojoną. Wszyscy bohaterowie mają swój indywidualny charakter, bagaż doświadczeń i każdy wnosił do tej historii istotną część. W trakcie lektury pytania mnożą się po każdym rozdziale. Poznając coraz lepiej poszczególne osoby zastanawiałam się, dokąd to wszystko co przygotowała autorka ich i mnie zaprowadzi. Jak połączą się te wątki? Historia obrazu sprzed trzydziestu lat z życiem młodej maszynistki Odelle i jej pracodawczyni Quick? Kiedy dotarłam do punktu kulminacyjnego, a wszystkie elementy układanki trafiły na swoje miejsce byłam bardzo zaskoczona a jednocześnie zachwycona tym, jak perfekcyjnie wszystko do siebie pasuje. Na szczególną uwagę zasługuje język powieści - plastyczny, piękny, bogaty. Sprawia, że czytanie to czysta przyjemność. Z pewnością duża w tym zasługa tłumaczenia. Akcja powieści toczy się dwutorowo, naprzemiennie poznajemy historię Odelle i tę trzydzieści lat wcześniejszą, dotyczącą powstawania obrazu. Autorka bardzo sprytnie kończyła poszczególne rozdziały w takich momentach, że cały czas czytałam w napięciu i chciałam jak najszybciej poznać dalszą część każdej z tych historii. Co najważniejsze, oba wątki były tak samo wciągające i w zasadzie równorzędne, tak samo istotne dla całości. Lektura Muzy to czysta przyjemność. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam - połączenie historii, sztuki, pełnokrwistych bohaterów i pięknego języka autorki dało niesamowity efekt końcowy. Dla takich powieści warto zarywać noce. co-przeczytalam.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - czarniutka21
czarniutka21
Przeczytane:2017-06-06, Ocena: 4, Przeczytałam, 2017,
Avatar użytkownika - hania_sr
hania_sr
Przeczytane:2017-06-02, Ocena: 6, Przeczytałem, przeczytałam 52 ksiązki w 2017 r.,
Avatar użytkownika - Gutek
Gutek
Przeczytane:2017-03-19, Ocena: 5, Przeczytałam, Posiadam, otrzymane w 2016,
Inne książki autora
Miniaturzystka
Jessie Burton0
Okładka ksiązki - Miniaturzystka

Miłość, pożądanie, zdrada i mroczne sekrety bogatych kupców w siedemnastowiecznym Amsterdamie.   Jest październikowe popołudnie 1686 roku...

Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Latarnia z Kiss River
Diane Chamberlain
Okładka książki - Latarnia z Kiss River
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy