33 dni prawdy

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2015-03-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788360891667
Liczba stron: 416

Ocena: 5.4 (5 głosów)

Gdy Dona Jonson – mieszkanka spokojnego osiedla w Cleveland – wraca do domu i otwiera drzwi, strach paraliżuje jej ciało. Nie jest w stanie zrobić kroku. To, co widzi, budzi w niej demony przeszłości. Rozpoznając za oknem sylwetkę mężczyzny, barykaduje się i próbuje wezwać pomoc. Dwa dni później policja znajduje jej ciało w wannie. Jedynym śladem mogącym rzucić światło na okoliczności jej śmierci staje się dwudziestoletnia fotografia, na której ta sama kobieta stoi w zakonnym habicie pośrodku grupki małych dzieci. Trop prowadzi do sierocińca, w którym pracowała przed wieloma laty. W czasie trwania śledztwa, zaczynają ginąć kolejne osoby. Początkowo prosta sprawa z czasem komplikuje się i na światło dzienne wychodzą przerażające fakty. Dwaj detektywi z wydziału zabójstw – James Adams i David Ross - szybko uświadamiają sobie, że ostateczna prawda została przed nimi ukryta znacznie głębiej, niż na początku sądzili.

Kup książkę 33 dni prawdy

Zobacz także

Opinie o książce - 33 dni prawdy

Avatar użytkownika - Alex9
Alex9
Przeczytane:2015-04-03, Przeczytałam,
Po nitce do kłębka, lecz co w sytuacji gdy nitek jest kilka? W dodatku trudno za nimi podążać, ponieważ każda jest niezwykle splątana i gdy przyjrzeć im się z bliska okazują się prowadzić w zupełnie innym kierunku niż początkowo wydawało się. Prawdziwy labirynt, z którego nie widać wyjścia, co więcej każdy kolejny zakręt odsłania kolejne niewiadome ścieżki, kuszące by nimi podążyć, ale jednocześnie grożące całkowitym zatraceniem.Śmierć dla policjanta to jednocześnie koniec i początek. Koniec życia człowieka i początek śledztwa, czasem krótkiego, a czasem długiego i obfitującego w wiele zagadek. James Adams nigdy nie traktuje dochodzenia rutynowo, zanim wyrobi sobie własne zdanie dokładnie sprawdza każdy szczegół. Nie inaczej jest w przypadku Dony Jonson, może dla kogoś innego byłoby od razu wszystko wiadome, lecz nie dla tego detektywa. Pewien detal przykuwa jego uwagę, potem następny i jeszcze jeden szczegół, w sumie karzą one się zastanowić co właściwie wydarzyło się nim znaleziono martwą kobietę. Zbrodnia czy samobójstwo? Jeżeli to pierwsze to kto jest mordercą? A jeśli sama odebrała sobie życie co było powodem tej decyzji? Znalezione zdjęcie w mieszkaniu Dony być może jest wskazówką, chociaż niekoniecznie. Fotografia sprzed dwudziestu lat wiedzie Adamsa prosto w przeszłość kobiety. Jedno dochodzenie jeszcze nie ma konkretnych wyników, a kolejne musi zostać rozpoczęte. Tym razem ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - red_sonia
red_sonia
Przeczytane:2018-06-27, Ocena: 5, Przeczytałam,

Donna Jonson spokojna kobieta, której ciało zostaje znalezione we wannie. Jedynym śladem mogącym rzucić światło na okoliczności jej śmierci staje się dwudziestoletnia fotografia, na której ta sama kobieta stoi w zakonnym habicie pośrodku grupki małych dzieci. Trop prowadzi do sierocińca, w którym pracowała przed wieloma laty. W czasie trwania śledztwa zaczynają ginąć kolejne osoby. Początkowo prosta sprawa z czasem komplikuje się i na światło dzienne wychodzą przerażające fakty. Dwaj detektywi z wydziału zabójstw – James Adams i David Ross — szybko uświadamiają sobie, że ostateczna prawda została przed nimi ukryta znacznie głębiej, niż na początku sądzili.

Powieść zaczyna się tajemniczo i od mocnego akcentu. Już pierwsze strony zapewniają dawkę adrenaliny, a potem jest już tylko lepiej. Wydaje się, że po takim początku akcja powinna pędzić na łeb na szyję, ale tak nie jest. Miałam wrażeni, że toczy się w miarę jednostajnie, choć nagłych zwrotów i trupów na pewno w niej nie brakuje. Opisy autor potrafi tworzyć bardzo sugestywnie, jesteśmy cały czas w środku wydarzeń, razem z bohaterami przemierzamy podejrzane zaułki i ciemne ulice. Splot wydarzeń to przybliża, to oddala nas od prawdy, jaka kryje się za wydarzeniami sprzed lat. Co chwilę do głównego wątku dodawane są nowe, poboczne, kilka śledztw prowadzonych równocześnie i zero powiązań. Przynajmniej powierzchownie.

Na pierwszy plan wysuwa się doświadczony James Adams. To on i jego perfekcjonizm pozwalają na rozwiązanie sprawy do końca. James nie potrafi odpuścić, nie zostawia niedokończonego śledztwa nawet wtedy, kiedy szef decyduje o jego zamknięciu lub przesunięciu Adamsa do innego zadania. Ross najmłodszy w wydziale jednak już z pewnym doświadczeniem jest dla Adamsa dobrym partnerem. Widać różnicę między nimi, David dopiero się uczy. I to jest duży plus, ponieważ autor nie zrobił z niego od razu superśledczego, który wszystko wie, wszystko potrafi i w sumie nie bardzo ma jak się rozwijać.

Jednego przy powieściach Thomasa Arnolda robić się nie powinno – zakładać co będzie następstwem pewnych zdarzeń, jakie będzie rozwiązanie, bo akurat takie tu pasuje. Na pewno będzie zupełnie inne, a akcja potoczy się w innym kierunku, niż zakładamy. Końcówka „33 dni prawdy” to jedno wielkie WOW! Gwarantuje, że takiego obrotu spraw nie można się spodziewać. Sięgając po jego kryminały, zapewnicie sobie kilka godzin adrenaliny na wysokim poziomie. Wiem, że to jego druga książka, debiutu nie miałam okazji przeczytać (jeszcze), ale z ręką na sercu — warto zapamiętać to nazwisko. Tomas Arnold to naprawdę jeden z lepszych młodych polskich autorów.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Puchatka
Puchatka
Przeczytane:2016-12-06, Ocena: 5, Przeczytałam,
33 dni prawdy to thriller wielowątkowy. Autor szybko wprowadza nas w trzy sprawy, które pozornie nie mają ze sobą niczego wspólnego, a jednak wciąż (gdzieś tam w środeczku) mamy przeczucie, że te wszystkie "czynniki" muszą mieć jakiś wspólny mianownik. Drążymy, śledzimy, przenosimy się w czasie i w przestrzeni (niedalekiej), by połączyć zdarzenia będące kolejnymi elementami układanki w jakąś logiczną, zwartą całość. Wchodzimy z buciarami w życie bohaterów, podglądamy ich łóżkowe wygibasy, wysłuchujemy z niedowierzaniem kolejnych kłamstw, dajemy się wciągnąć w gangsterski światek, lawirujemy między układami, próbując zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi... Co ma wspólnego była zakonnica, która popełnia samobójstwo, z rodziną adopcyjną i gangsterem? W jaki sposób spleść losy umierającego mężczyzny, który z premedytacją podpuścił przyjaciela, skazując go na niewygodne życie (delikatnie mówiąc), z sędzią i wziętą panią prokurator (gorąca parka, którą łączy coś więcej niż sala sądowa)? Co do tego wszystkiego mają bezrobotny mąż, starsze małżeństwo i dyrektor sierocińca? To tylko kilka z pytań, na które poszukacie odpowiedzi, a znajdziecie i, co więcej, będziecie zaskoczeni sprawnym połączeniem wszystkich wątków. Nie obejdzie się bez zbrodni! Trup ściele się często i gęsto. Tytułowe 33 dni naszpikowane są akcją, poszlakami i białymi kopertami, które pojawiają się znikąd, zdjęciami, nagraniami, przesłuchaniami i kolejnymi zwłokami.
Link do opinii
Avatar użytkownika - awiola
awiola
Przeczytane:2015-06-24, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
"Wie Pan, co jest największym grzechem ludzkości? (...) - Nieświadomość". Gdybyście po przeczytaniu thrillera kryminalnego Thomasa Arnolda zostali zobligowani do odpowiedzi na pytanie, jakiej narodowości jest pisarz - z pewnością większość z Was odpowiedziałaby, iż Amerykaninem. Dlaczego? Otóż wśród czytelników panuje przeświadczenie, że powieść w typowo amerykańskim stylu może napisać wyłącznie cudzoziemiec, na pewno nie Polak. Otóż, powiem Wam, że w przypadku tej książki polska maksyma mówiąca, że "cudze chwalicie, swego nie znacie" jest jak najbardziej adekwatna, bowiem jej autor jest naszym rodakiem. Polakiem, który napisał powieść, jaka spokojnie mogłaby konkurować z największymi światowymi klasykami gatunku. Nadal nie mogę ochłonąć z wrażenia po jej lekturze. Thomas Arnold to pseudonim literacki Arnolda R. Płaczka, rocznik 1985, urodzonego w Rybniku. Autor skończył farmację na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i pracuje w swoim zawodzie. W 2013 r. zadebiutował thrillerem medycznym pt. "Anestezja". Obecnie mieszka w Rydułtowach - małej miejscowości na Śląsku, a kiedy nie pisze, sam chętnie czyta książki sensacyjne, przygodowe, kryminały oraz thrillery. Dona Jonson, nie wyróżniająca się z tłumu mieszkanka osiedla w Cleveland, otwierając drzwi swojego domu, doznaje szoku. Ktoś bowiem porozwieszał na ścianach jej mieszkania pełno czarno-białych zdjęć, będących powrotem do jej przeszłości. Dwa dni później, jej ciało zostaje znalezione w wannie i wszystko wskazuje na to, iż kobieta popełniła samobójstwo. Proste, wydawałoby się śledztwo nieoczekiwanie zaczyna przybierać niecodzienny obrót. Kluczem do rozwiązania zagadki jest stare zdjęcie Dony, która stoi w zakonnym habicie wraz z dziećmi z sierocińca, w którym przed laty pracowała. Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa, jak wyglądał plan fabularny powieści Thomasa Arnolda, bowiem karuzela pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, jaką zafundował autor swoim czytelnikom, musiała zostać najpierw szczegół po szczególe zaplanowana. Autorowi bowiem udało się stworzyć taką konstrukcję fabularną, która mnie dosłownie wbiła w fotel, na którym czytałam książkę. Otóż, początkowo czytelnik doznaje uczucia mocnego zdezorientowania, bowiem Thomas Arnold wprowadza do fabuły kilka, zupełnie nie związanych ze sobą wątków, wywołując tym samym uczucie zaskoczenia i lekkiego zdziwienia. Co bowiem wspólnego może mieć ze sobą śmierć zakonnicy z morderstwem przyłapanych na zdradzie znanych osobistości, czyli pani prokurator i sędziego stanowego, czy chociażby z zabiciem znanego organom ścigania gangstera. Okazuje się, że wiele, bowiem autor fabułę swojej książki dokładnie przemyślał i zaplanował, budując w ten sposób dość wielowątkową intrygę kryminalną, która w ostatecznym rozrachunku szokuje zakończeniem. I nie tylko odkryciem tożsamości osoby związanej z tymi morderstwami, ale przede wszystkim samym poprowadzeniem jej losów. Wielkie, wielkie brawa dla Thomasa Arnolda. "33 dni prawdy" to także oprócz przewodniego wątku kryminalnego, historia pokazująca, że demony przeszłości mogą pozostać w uśpieniu, lecz nigdy nie opuszczają nas na zawsze. Śledztwa, jakie prowadzą dwaj najlepsi policjanci z wydziału zabójstw, czyli James Adams i David Ross, a które w końcowym etapie łączą się w jedną sprawę, pokazują dobitnie, że błędy przeszłości powracają do człowieka jak bumerang. A w szczególności krzywdy, jakie kiedyś stały się naszym udziałem. Muszę również wspomnieć o rewelacyjnym wydaniu powieści, którą otrzymałam owiniętą w żółty pasek z napisem "Crime scene. Do not cross". Dobrej jakości papier, oprawa z widocznymi, odblaskowymi żłobieniami i do tego skrzydełka. I oczywiście sama okładka, której obraz intryguje i idealnie wpisuje się w całą książkę. Trzymanie tej powieści w rękach to sama przyjemność, podobnie jak jej czytanie. Nie jestem w stanie powiedzieć żadnego złego słowa o powieści Thomasa Arnolda. Umiejscowienie akcji poza granicami Polski to dla mnie atut, książka bowiem może i powinna stać się naszym towarem eksportowym, ukazującym kunszt kryminalny naszych rodzimych autorów. Totalnie zagmatwana fabuła, która początkowo wywołuje spore zdezorientowanie, ostatecznie zachwyca pomysłem i zaskakującym zakończeniem. "33 dni prawdy" to książka zapewniająca rozrywkę na najwyższym poziomie, musicie ją przeczytać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2015-03-29, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Pewnego dnia Dona Jonson, była zakonnica i opiekunka w sierocińcu, wchodząc do domu, doznaje szoku; na ścianach ktoś pozawieszał mnóstwo czarno-białych zdjęć, budząc w ten sposób demony przeszłości. Dwa dni później policja odnajduje jej zwłoki. Wszystko wskazuje na samobójstwo. Niepokój budzi jednak jedna fotografia, na której denatka stoi w habicie wraz z grupką dzieci. Ślady prowadzą do sierocińca, w którym pracowała wiele lat temu. Ta z pozoru banalna sprawa szybko przeradza się w coś więcej, a ofiar ciągle przybywa. Tylko jak to połączyć w jedną całość? To zadanie dla Jamesa Adamsa i Davida Rossa, detektywów z wydziału zabójstw. Ta książka to taka jedna wielka zagadka. Nie ukrywam, że życzyłabym sobie bardziej dynamicznej akcji, bo tutaj wszystko toczy się raczej spokojnie, choć trup ściele się gęsto. Chociaż tempo nie grzeszy szybkością to nie mogę powiedzieć, że jest nudno. Owszem, znalazłam kilka zbędnych opisów i niepotrzebnych szczegółów, ale nic mi się nie dłużyło. Autor wprowadza czytelników w zawiłą zagadkę, którą naprawdę ciężko rozwiązać. Mamy kilka różnych wątków, które przez dłuższy czas się ze sobą nie łączą. Ja się czułam, jakbym czytała kilka osobnych opowieści. Powodowało to u mnie lekkie zdezorientowanie, ale też wzmacniało mój czytelniczy apetyt, bo za wszelką cenę chciałam się dowiedzieć, jak autor to wszystko ze sobą powiąże. Trochę musiałam na to poczekać, bo prawdę odrywamy stopniowo, pojawiają się elementy zaskoczenia, aż w końcu wszystko ładnie i sprawnie łączy się w jedną całość. Jako wielka wielbicielka krwawych thrillerów zawsze cenię sobie brutalne opisy. Tutaj ich zabrakło, jest pod tym względem dosyć łagodnie. Trochę szkoda, że akcja nie została osadzona w Polsce, a w USA. Wynika to z tego, że mieszkam w okolicach autora i byłabym wniebowzięta, gdyby działo się to właśnie w rodzinnym miasteczku pana Arnolda. Wiecie, mogłabym wtedy przejść się po ulicach, poszukać miejsc opisanych w książce itd. W tym momencie chciałam przybliżyć Wam trochę autora, gdyż książka podpisana jest pseudonimem, który może być mylący i wskazywać raczej na zagranicznego twórcę. A w rzeczywistości jest nim Polak, pan Arnold Płaczek, mieszkaniec niewielkiej śląskiej miejscowości, pracujący jako farmaceuta, a w wolnych chwilach piszący książki. "33 dni prawdy" nie jest jego pierwszą powieścią. W 2013 roku zadebiutował thrillerem medycznym pt. "Anestezja", a za niedługo ukażą się kolejne jego książki. Przyczepię się trochę do bohaterów. Dwójka detektywów została w moim odczuciu zepchnięta na bok, a szkoda, bo wydają się bardzo ciekawi i z chęcią poznałabym ich bliżej. Nie zaszkodziłoby troszeczkę o ich życiu prywatnym. Jednak jeszcze nic straconego, bo w kolejnych książkach autora ponownie się z nimi spotkamy. W książce jest dużo postaci, co początkowo może wprowadzać mętlik i zdezorientowanie. Ja się trochę gubiłam na początku, ale z czasem nie miałam już tego problemu. Bardzo zaskoczyło mnie zakończenie, a właściwie wprawiło w osłupienie i chyba pierwszy raz spotkałam się z takim obrotem spraw w kryminale. Czytałam je dwa razy, żeby upewnić się, że wszystko dobrze zrozumiałam. To się autorowi udało, przyznaję! Teraz jestem ciekawa kolejnej książki pana Arnolda. kingaczyta.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Przeczytane:2018-01-13, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Znakomity thriller! Thomas Arnold dołącza do grona moich ulubionych autorów, potrafi świetnie budować napięcie, wodzi czytelnika za nos, a zakończenie zaserwował takie, że czytałam dwa razy, nie mogąc uwierzyć i zbierałam szczękę z podłogi! Serio! Polecam wszystkim miłośnikom gatunku, mamy genialnego autora!

Link do opinii
Inne książki autora
Efektor
Thomas Arnold0
Okładka ksiązki - Efektor

David Ross – starszy detektyw wydziału zabójstw z Cleveland – zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych za napaść na aresztowanego...

Anestezja
Thomas Arnold0
Okładka ksiązki - Anestezja

W podziemiach waszyngtońskiego centrum handlowego zostaje uprowadzony Russell Miller. Wzorowy ojciec i mąż znika bez śladu. Nikt nie żąda okupu, a poszlaki...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Frankenstein
Mary Shelley
Frankenstein
Medium z Long Island
Caputo Theresa
Medium z Long Island
Ania z Avonlea
Lucy Maud Montgomery
Ania z Avonlea
Mur
Rafał Witek
Mur
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy