365 dni

Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 2018-07-04
Kategoria: Romans
ISBN: 9788381176477
Liczba stron: 496

Ocena: 3.32 (59 głosów)

Obrzydliwie romantyczna, skrajnie prawdziwa i inspirująca....

Laura wraz ze swoim chłopakiem Martinem i dwójką przyjaciół, wyjeżdżają na wakacje na Sycylię. Drugiego dnia pobytu - w swoje dwudzieste dziewiąte urodziny, dziewczyna zostaje porwana. Porywaczem okazuje się głowa sycylijskiej rodziny mafijnej, szalenie przystojny, młody Don - Massimo Toricelli. Mężczyzna kilka lat wcześniej przeżył zamach na swoje życie. Postrzelony kilka razy prawie umarł - a kiedy jego serce przestało bić, przed oczami zobaczył dziewczynę, a dokładnie Laurę Biel. Gdy przywrócono go do życia, obiecał sobie, że odnajdzie kobietę, którą zobaczył.

Massimo daje dziewczynie 365 dni na to, by go pokochała i została z nim.

Ojciec chrzestny w połączeniu z Pięćdziesięcioma twarzami Greya.

Kup książkę 365 dni

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - 365 dni

Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2020-02-27, Ocena: 1, Przeczytałam, 12 książek 2020,

Długo się zastanawiałam, czy w ogóle warto pisać recenzję tej książki, bo jest ich tyle, że nie sądzę, aby ktoś jeszcze je czytał. No ale ponieważ ten gatunek czytam bardzo rzadko (to moja trzecia książka tego gatunku w życiu!!!), to postanowiłam jednak napisać, bo następna okazja może się trafić za parę lat, albo i nigdy. O jaką książkę chodzi? „365 dni” Blanki Lipińskiej. Dwie inne tego gatunku, jakie czytałam, to „50 twarzy Greya” i „Mikołaj na zamówienie” – i w sumie ta trzecia była jedyną, przy której nie umierałam z nudów i zażenowania. Greya i Lipińską przeczytałam, bo staram się być na bieżąco z tym, co dzieje się w świecie literatury, a o tych książkach było/jest bardzo głośno, a ja nie lubię być wyłączona z dyskusji, z tego powodu, że czegoś nie znam (nie należę też do osób z kategorii: „Nie znam się, więc się wypowiem”). Przeczytałam – a raczej: przemęczyłam…

Co mogę napisać? Na temat fabuły wypowiadać się nie będę, bo została już szeroko omówiona, zresztą opisać ją można jednym zdaniem. Wiadomo, że sięgając po erotyk nie spodziewałam się jakiejś bogatej treści i intrygującej akcji, ale to, co dostałam, obezwładniło mnie… Popularność tej powieści to dla mnie kolejna zagadka, tak jak w przypadku całego cyklu Greya… W opisie tej książki pada sformułowanie: "skrajnie prawdziwa". Naprawdę??? To chyba ja i wydawcy żyjemy w dwóch róznych rzeczywistościach. 

Zacznę jednak od tego, co mi się u Blanki Lipińskiej podobało, bo była taka rzecz. Otóż podobało mi się pokazanie, że kobieta może lubić seks, cieszyć się nim i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Szkoda, że Laura jest przy tym tak strasznie wulgarna, bo to od razu psuje ten efekt i przyczynia się do pogłębiania stereotypu pustej, aroganckiej puszczalskiej…

A teraz o tym, co mi się nie podobało. Ubożuchny język, wulgaryzmy, no i te osławione opisy seksu, które – jak rozumiem – są kluczem do sukcesu tej powieści? One rozczarowały mnie najbardziej, bo w sumie jak się przeczytało jeden, to można sobie darować resztę, bo są do siebie bliźniaczo podobne: te same sformułowania, te same dosadne nazwy – a obok tego: jakże romantyczna, głęboka i wzniosła miłość… Tu już autorkę mocno poniosło. Tym, co jednak najbardziej mnie zniesmaczyło, było podkreślanie tych wszystkich prezentów, oczywiście ekskluzywnych marek, jakimi  Massimo obdarował Laurę – wychodzi z tego, że jeśli facet cię uprowadzi, grozi twojej rodzinie i więzi cię, zabił kogoś na twoich oczach, ale przy tym jest seksowny i kupi ci drogie ubrania – to nie ma się co czepiać szczegółów. Do serca (czy raczej: do innej części ciała…) przez… kartę kredytową – to niby dość oklepany motyw i wiem, że tak funkcjonuje świat, ale może w takim razie nie trzeba było tyle mówić o miłości?

Mam wrażenie, że Blanka Lipińska zepsuła też to, co mogło być mocną stroną tej powieści: bo gdyby Laura od razu tak strasznie nie napalała się na Massimo, tylko walczyła z tym pożądaniem i stopniowo się przełamywała, to jeszcze miałoby jakieś psychologiczne uzasadnienie, a tak – nawet syndrom sztokholmski tu nie pasuje, bo za szybko to wszystko poszło.

Niemniej jednak – co ja tam będę się czepiać, w końcu tysiące czytelniczek i czytelników kupiło tę książkę, a także jej dwie kolejne części,  i tym samym uczyniło autorkę bogatą osobą. Tylko jej pogratulować, że odkryła niszę i aż tak świetnie trafiła w gust (???) czytelników; i żadne słowa krytyki tego sukcesu jej nie odbiorą. W mój gust nie trafiła i jako że nie należę do masochistek czytelniczych, po dalsze części nie sięgnę z pewnością.

Komu ta książka może się spodobać? Napisałabym, że chyba nikomu, gdyby nie to, że spodobała się tysiącom 😊

Podsumowując: bardzo nieudane i żenujące spotkanie z powieścią, której sukcesu chyba do końca życia nie zrozumiem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ksebardo
Ksebardo
Przeczytane:2019-12-31, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Jeszcze w starym roku przeczytałam „365 dni”. Ciekawa byłam o co tyle szumu. Czy tak jak w przypadku Greya nikt nie lubi, a każdy czytał 🙈Dodatkowo zmotywowało mnie info o premierze filmu. Powiem tylko tyle, że przeczytam kolejne części.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Anapoli
Anapoli
Przeczytane:,

Po tej książce spodziewałam się czegoś więcej. Niestety czytając ją miałam wrażenie, że jest opisem najbanalniejszej kobiecej fantazji. Fantazja o idealnym facecie który pragnie tylko i wyłącznie mnie. Zawsze czysty, pachnacy, gotowy. Wielki macho za którym piszczą dziewczyny, a on chce tylko mnie. Jest niebezpieczny, ale dla mnie uczy się delikatności. Książę na białym rumaku. Bajeczka o królewnie, którą odnalazł jej książę i sobie dogadzali. Banał banałem poganiał.

Link do opinii
Avatar użytkownika - truskawka2
truskawka2
Przeczytane:,

Massimo to sycylijski mafioso. Zabójczo przystojny i zabójczo niebezpieczny. Pewnego dnia zostaje kilkakrotnie postrzelony. W stanie śpiączki trafia do szpitala. Na szczęście kule ominęły najważniejszą część jego ciała, czyli... penis. Śni o tajemniczej nieznajomej, którą nazywa Panią. Po jakimś czasie wraca do krainy żywych. Kilka lat później ku swemu zaskoczeniu widzi na ulicy bliźniaczą kopię Pani. Postanawia, jak przystało na rasowego egoistę, że musi ją mieć. Dziewczyna to Laura Biel. Przyjechała z Polski na Sycylię z przyjaciółmi i chłopakiem. Wakacje mają na celu zabawę oraz wyleczenie kontuzji - związek wyraźnie kuleje. Wkrótce Laura zostaje porwana przez ludzi Massima. Ten składa jej propozycję nie do odrzucenia. Spędzi z nim w bogatej rezydencji tytułowe 365 dni. Jeśli go w tym czasie pokocha, zostaną tu razem. Jeśli nie, on po roku zwróci jej wolność. Od początku jest między nimi ogromne pożądanie. Jednak czy możliwa jest w ogóle miłość do potwora o ludzkiej skórze, który potrafi zastrzelić kogoś na oczach dziewczyny? Czy Laura nie pomyli pożądania z miłością? Jak skończy się tytułowy rok - zostanie z Massimem czy odejdzie?

Tekst jest głównie pretekstem do seksu. Opisanego bardzo naturalistycznie i dosłownie. Czasem podczas czytania czuje się podniecenie. Znacznie częściej - obrzydzenie. Pojawia się też smutna refleksja, jak bardzo pusty jest świat sprowadzony głównie do zaspokojenia cielesnego pożądania. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni zdają się tu myśleć wyłącznie organami płciowymi. Koszmarna i smutna wizja.

Proponuję przed lekturą zaparzyć sobie herbatkę typu "50 twarzy Earl Greya". I zapiąć pasy. Szykuje się ostra jazda!

dr Kalina Beluch

Link do opinii

Jest wiele książek, które wywołały u mnie szok, jednak ostatnio trafiłam na wyjątkową hmm... 

powiedzmy, że powieść (bo wstyd ją tak nazwać), która jest tak absurdalna i dziwna, że aż śmieszy. Tym "dziełem" jest "365 dni Blanki Lipińskiej.


Myślę, że o tej książce słyszał każdy z Was, a jeśli nie, to niczego nie straciliście, serio. Sięgnęłam po tę POWIEŚĆ O MIŁOŚCI z czystej ciekawości i nie wierzę do tej pory w to, co moje oczy zobaczyły. 


Głównym tematem powieści jest to, że Massimo niby umarł i zamiast odjechać pociągiem do światełka w tunelu, ten zobaczył miłość swojego życia, kobietę idealną. Po przebudzeniu kazał ją namalować, obwiesił mieszkanie jej portretami i postanowił poszukać jej po świecie. I nagle pojawia się ona, ta sama kobieta z portretu, poleczka Laura, która przyjechała na wakacje ze swoim chłopem i przyjaciółmi. No tak, bo wymarzyła mu się we śnie jakaś dziewka, a może po prostu się czego najarał, która oczywiście istnieje i pojawia się jak grom z jasnego nieba. Jest dziewucha, więc czas ją zdobyć. Massimo miał niecny plan, o którym Wam opowiem.


Jak to jest powieść o miłości, to mi wyrośnie na czole róg jednorożca, powaga. Na samym wstępie do książki mamy scenę gwałtu! Tak, dobrze czytacie, gwałtu. Bo wiecie, Massimo, główny bohater powieści, jest bogatym, seksownym mężczyzną, na którego widok kobietom majtki spadają, a po nogach płynie strumień. Oczywiście żadna nie może oprzeć się mu, bo jak to tak można nie ulec włoskiemu bogowi seksu? Postanawia więc w swoim samolocie zaciągnąć stewardessę, każe jej klęknąć i zabawić się z jego "fallusem" (nie przypadkiem używam tego określenia, bo sama autorka nazywa penisa w taki sposób). I nie byłoby w tym nic złego, gdyby ona chciała tego dobrowolnie, a raczej po prostu bała się, że straci pracę, jak nie wyliże fallusa swojego szefa. Ale to jeszcze nie koniec! Massimo przyciska swoją wielką męskość, bo oczywiście musi mieć idealnego penisa, do biednej dziewczyny, tak że dławi się ona, ma przerażone oczy i drapie go po udach, a on nie puszcza jej i podnieca go ten widok, cieszy go ból, który sprawia stewardessie. Dla mnie scena jest po prostu gwałtem, który został wykonany wbrew woli dziewczyny, bo po prostu Massimo musi dostać to, czego chce. 


Nie poddałam się, czytałam dalej tę powieść pełną gwałtów, porwań namiętności, pasji, pożądania. 
Lecz było tylko gorzej.


Jedną z moich "ulubionych" scen z tego jakże wybitnego dzieła jest karanie Laury, która swoją drogą jest bardzo infantylną bohaterką, ale o tym później. No więc, jako ze Laura sprzedała kilka plaskaczy w piękną twarz Don Massima, to tenże mężczyzna postanowił ją ukarać. Do wyboru miała dwie opcje: robi mu loda albo on robi jej minetkę. Bohaterka postawia więc na opcję numer jeden, bo widziała jego wielkiego, niesamowicie idealnego fallusa i skrycie pragnęła go wziąć do ust. Ale przecież nie może być tak łatwo. Massimo więc postanawia, że to on ją wyliże, bo wie, że jej się to nie spodoba. Przywiązuje ją i zabiera się do pracy wbrew jej woli, chociaż Laura prosi o to, żeby tego nie robił. Świetna kara po prostu! Co za kolejny przejaw gwałtu! Wyśmienicie!


Ale jedziemy dalej, karuzela absurdów nie ma końca. Jako że Laura prowokuje swego oprawcę i kusi swoim ciałem, ten postanawia, że ją ukaże za to, że ta nie chce mu się oddać i pokaże jej, co traci. I wiecie co postanawia zrobić? Przywiązuje Laurę do łóżka, siada na krześle, żeby wszystko widziała, zaprasza do pokoju panią lekkich obyczajów, każe jej klękać i brać się do roboty, a Laura ma na to patrzeć. Kiedy to przeczytałam, to myślałam, że pęknę ze śmiechu, bo to jest tak głupie, że aż śmieszne. Mało tego, Laurze się to podobało, podniecało ją, ale jednak później stwierdziła, że jest zazdrosna o swojego oprawcę, ubrała się na imprezę jak dziwka i odwaliła dla niego taniec na rurze. Kij z tym, że chwilę wcześniej wypierała się, że mu nie ulegnie, że nic dla niej nie znaczy i jest z nim tylko dlatego, że ją szantażował.


Wesoły pociąg nie odjeżdża nadal.


Wracając do początku recenzji, czas Wam opowiedzieć coś przekomicznego. Bo wiecie, Massimo porwał Laurę jak planował, jednak jej nakłamał, że tak naprawdę jej były facet nie pobiegł za nią i zdradził ją z inną. A jak było naprawdę? A wziął sobie zatrzymał gościa w hotelu, podłożył list, w którym rzekomo Laura napisała, iż chce skończyć związek i wraca do Polski, a później dosypał na imprezie jakiegoś proszku, pigułkę gwałtu, kij wie co on tam dał, do szklanki byłego Laury, podstawił mu dziwkę pod nosem, a biedny, zrozpaczony, naćpany i upity chłop poszedł w tango. Massimo więc zrobił zdjęcia, pokazał swojej wybrance serca i tak oto postanowił powoli zatrzymywać ją przy sobie. Oczywiście nie chciała zostać, więc co zrobił? A powiedział, że w sumie to ma zostać z nim 365 dni i jak mu ucieknie, to odstrzeli jej rodzinę. Co za romantyk!
A Laura dowiaduje się o prawdzie w późniejszym czasie i jak gdyby nigdy nic wybacza.


Laura jest właśnie infantylna, tak bardzo, że to aż boli. Massimo zniszczył jej poprzedni związek i ją okłamał - wybaczyła. Jednak lepszym momentem pokazującym  jej głupotę jest ten, w którym dowiaduje się, że ma wszczepiony w ręku nadajnik do jej śledzenia, a Massimo powiedział jej, że to implant antykoncepcyjny, a zrobił  to po to, żeby dochodzić w niej i złapać ją na dziecko, aby musiała z nim zostać. Oczywiście Laura wybacza, a co tam. Śmiechom nie ma końca. Bohaterka uwielbia też mdleć i co chwilę odlatuje. Księżniczka w opałach 24/7. 
Dobrym momentem jest też to, gdy Laura mówi ciągle, że Don jej nigdy nie zdobędzie, a nagle z dnia na dzień stwierdza, że za nim tęskni,więc postanawia iść z nim do łóżka, chociaż wcześniej walczyła z nim, nie chciała go. 

Rozbawił mnie też moment, gdy Massimo i Laura stwierdzili, że chcą się kochać, po czym... Massimo wkłada Laurze palec w tyłek. Cóż, miałam nieco inną definicję kochania się w łóżku. 


Jak więc widać, książka jest pełna absurdów. W zasadzie to jest tak głupia, że aż śmieszna. Bohaterowie są infantylni, a cała fabuła nie klei się. Autorka przeskakuje sobie z jednej sytuacji w drugą, a wykreowane przez nią postaci są niestabilne emocjonalnie i nie do końca zdrowe na umyśle. Czytanie tego wielkiego dzieła stanowczo odradzam, bo nie ma tutaj niczego wartościowego. Dla mnie książka jest stratą pieniędzy i marnowaniem papieru. Jedyny pożytek jaki z niej jest, to możliwość pośmiania się z tego, jak bardzo jest durna. 

Link do opinii

O Blance Lipińskiej zrobiło się głośno w zeszłym roku, gdy to szturmem wdarła się do księgarń, wywołując oburzenie rzeszy "porządnych" czytelników. Trudno jednak nie zacząć zgrzytać zębami, widząc choćby zapowiedź na okładce, że mamy w rękach skrzyżowanie "Pięćdziesięciu twarzy Greya" z ... "Ojcem chrzestnym"!!! Po takim wstępie trudno spodziewać się czegoś dobrego. To, co jednak znajdziecie w środku wydaje się być jeszcze bardziej wybuchowe i może wywołać palpitacje serca u bardziej wrażliwych czytelników...


Laura wraz ze swoim chłopakiem Martinem i dwójką przyjaciół wyjeżdżają na wakacje na Sycylię, gdzie mają wspólnie świętować jej 29 urodziny. Niestety właśnie w tym dniu kobieta zostaje porwana, a oprawcą okazuje się być nie kto inny, a ... głowa sycylijskiej rodziny mafijnej, szalenie przystojny, młody don Massimo Toricelli. Mężczyzna kilka lat wcześniej otarł się o śmierć, a do życia "przywołał" go obraz tajemniczej kobiety, wyglądającej dokładnie jak Laura. Teraz Massimo zrobi wszystko, by zdobyć jedyną kobietę, której prawdziwie pragnie...


Już sam zarys fabuły może sprawić, że czytelnikowi opadną nie tylko ręce, ale i wszystko inne. Trudno bowiem wyobrazić sobie bardziej absurdalną historię, a wchodząc w szczegóły, niestety jest już tylko gorzej. I wbrew pozorom wcale nie chodzi tu o nagminne, bardzo wymowne opisy seksu, bo do tego współczesny czytelnik (chyba) zdążył się już przyzwyczaić. Problem polega jednak na tym, że w książce brak tak potrzebnego (również erotycznego) napięcia. Tutaj niestety wszystko zostaje podane na tacy, nic nie zaskakuje, co najwyżej gorszy delikatniejszych odbiorców. A wbrew pozorom z historii dało się wyciągnąć o wiele więcej, gdyby tylko zbudować odpowiednią atmosferę. Władczy Massimo powinien bardziej konsekwentnie trzymać się swojej wyrafinowanej gry, a nie zachowywać jak napalony nastolatek, który po raz pierwszy ma szansę się wyszumieć. Laura powinna przebyć sporą drogę od przerażenia i niechęci do coraz większej fascynacji, a może nawet uczucia. Ta jednak potrzebuje zaledwie paru dni by rozłożyć nogi i nie powstrzymuje jej ani fakt bycia świadkiem brutalnej egzekucji czy też groźby skierowane w stronę jej najbliższych. Jak więc w takiej sytuacji wczuć się w fabułę, gdy wszystko w nas się burzy, a historia nie ma najmniejszych szans, by udawać choćby minimalnie prawdopodobną?


Najsłabszym elementem jest tu chyba właśnie główna bohaterka, nieustannie wzbudzająca daleko posuniętą ... irytację. Pomijając już wcześniej wspomniany brak sensu w jej postępowaniu, bardzo denerwujące i szalenie powierzchowne podejście do życia (nieprzyzwoicie drogie ciuszki, buciki, napoje wyskokowe, samochody...), na dobrą stronę Laura nieustannie chodzi "nawiana", o ile nie kompletnie pijana. Widząc gdzieś taką panienkę bez chwili zastanowienia uznalibyście, że po prostu sama prosi się o kłopoty. Bardzo trudno więc przejąć się jej losem, jeszcze trudniej jej kibicować.


Odrealniona fabuła, irytująca bohaterka i dla co poniektórych szokujące sceny seksu - ta książka po prostu musiała narobić zamieszania, a to jedynie wywindowało jej sprzedaż. Przekornie jednak napiszę, że może nawet dobrze się stało, choćby dla samego faktu pojawienia się Blanki Lipińskiej w dość mdłym i do bólu przyzwoitym świecie pisarskim. Kolorowy kwiat nieustannie budzi kontrowersje i łamie utarte reguły, ale zapewnia również jakże potrzebny powiew świeżości. Lipińska wybrała karkołomną drogę, jednak póki co radzi sobie na niej zaskakująco dobrze. Czas pokaże, czy będzie jedynie chwilowym ewenementem... A książkę polecam wyłącznie baaardzo ciekawym.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Kasiulawaw
Kasiulawaw
Przeczytane:2019-01-02, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2019, 26 książek 2019,

Po przeczytaniu opinii postanowiłam sprawdzić jak tak dobrze sprzedająca sie pozycja może być tak nisko oceniana. Książkę pochłonęłam w jeden dzień i szczerze mówiąc nie rozumiem negatywnych recenzji. Historia ciekawa, bohaterowie wyraziści, język odpowiedni do gatunku. Mnie zaciekawiła i z niecierpliwością czekam na kontynuację.Mam nadzieję że druga część będzie tak samo wciągająca. 

Link do opinii

„Ojciec chrzestny” w połączeniu z „Pięćdziesięcioma twarzami Greya” – to pierwsze opinie, które usłyszałam o książce debiutującej polskiej autorki Blanki Lipińskiej. Książka była moim prezentem gwiazdkowym, który otrzymałam od męża, jak się okazało trafionym w dziesiątkę. Strzał idealny.

Młoda Laura Biel osiąga zawodowe sukcesy, układa sobie życie u boku Martina, z którym nie połączyła jej szaleńcza miłość i  namiętność, ale u boku którego czuje się spełniona i wiedzie spokojne życie. Wspólnie z dwójką przyjaciół wyjeżdżają na wakacje do Włoch.

Don Massimo Toricelli to przystojny Włoch, stojący na czele sycylijskiej rodziny mafijnej. Kilka lat wcześniej o mały włos nie stracił życia. Kiedy został postrzelony, a jego serce omal nie przestało bić mężczyzna oczyma wyobraźni ujrzał piękną kobietę, która utkwiła w jego głowie. Po odzyskaniu zdrowia postanowił, że kobieta, którą sobie wymarzył będzie jego i odszuka ją za wszelką cenę. Obraz z jej podobizną wypełniły niemal cały jego dom, każdego dnia spoglądając na nie, dostrzegał swój wymarzony cel.

Don Massimo dostrzega kobietę swoich marzeń już w dniu jej pojawienia się we Włoszech. Jednak cierpliwie czeka, aż nadarzy się idealny moment na jej przechwycenie. Porywa ją w momencie, gdy Laura posprzeczała się ze swoim chłopakiem. Daje jej 365 dni, podczas których ma mu towarzyszyć. Inaczej grozi zabiciem jej rodziny. Czy Laura posłusznie zostanie i przekona się do władczego Don Massimo, czy postanowi zaryzykować życie najbliższych.

Z pewnością to spotkanie kompletnie odmieni jej życie, a od tej chwili już nic nie będzie takie samo…

Przyjemnie i lekko napisana książka, która zdecydowanie spodoba się wszystkim fanom Greya. Mnie wciągnęła, pochłonęła i zaciekawiła. Jestem wdzięczna, że otrzymał obie części naraz, bo zakończenie „365 dni” nie pozwala na niepoznanie dalszych losów bohaterów!

Link do opinii
Avatar użytkownika - codzienna
codzienna
Przeczytane:2018-08-30, Ocena: 1, Przeczytałem, 52 książki 2018, Posiadam,

" 365 dni" nie wiem po jakiego czorta wzięłam się za nią.Tak jak nienawidziłam "Pięćdziesiąt twarzy Greya" tak i ta pozycja Blanki Lipińskiej jest u mnie na straconej linii.W sumie sama jestem na siebie zła ,bo przecież wyraźnie jest informacja ,że książka ocieka seksem,brutalnością..tak to się sprawdza.Bo przecież czego można oczekiwać jak na samym wstępnie główny bohater gwałci stewardesę.A sam opis jest po prostu obrzydliwy a mi osobiście brało się na wymioty, po tym miałam dosyć.Byłam jednak ciekawa gdzie ten Ojciec chrzestny.Nigdzie go jednak nie zastałam.
Fabuła banalna i w sumie do przewidzenia.Don Massimo porywa wyśnioną przez siebie dziewczynę-Polkę Laurę i daje jej rok na to by go pokochała.Oboje niewyżycie seksualnie ,nienawidzą siebie a zarazem pragną.Na tym koniec.Nie chcę tu nawet wracać do opisów scen łóżkowych,ponieważ robi mi się niedobrze.Nigdy więcej takich książek na mojej półce.
To były najgorzej wydane pieniądze i stracony czas.

Link do opinii

Wcale nie miałam zamiaru czytać tej książki po krytyce z jaką się spotkała, ale dzięki koleżance, która się nią wprost zachwycała, myślę no cóż zobaczę i ja czy warto ją było przeczytać! Podeszłam do tej książki trochę z dystansem, ale spodobała mi się. Książka lekka, szybko się czyta:) ma coś w sobie.
Laura i don Massimo-dwa różne światy, ale ukazane dość realnie. Trochę naszej szarej Polski i dużo słonecznej Sycylii- fajnie przenieść się w inny świat.
Polecam

ps. pokusiłam się, by po przeczytaniu obejrzeć film...nie polecam psuć sobie smaku książki:)

(moja opinia z LC http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4850591/365-dni/opinia/57425415#opinia57425415)

Link do opinii
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2020-03-14, Ocena: 3, Przeczytałem,

Przeczytałam, by być na czasie. Męczyłam się tymi opisami seksu i przechwalankami zakupowymi i powtarzanym schematem zachowań. Ale zaciekawiła mnie fabuła i ciekawa byłam co bedzie dalej. Dlatego daję 3 i mam nadzieję na jakieś lpsze erotyki w ofercie księgarni. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Palinka1109
Palinka1109
Przeczytane:2020-02-28, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki 2020,

Spodziewałam się czegoś lepszego po tak wychwalanej książce..  Główna bohaterka wydaje się że za kilka oryginalnych ciuchów jest w stanie pozwolić żeby mężczyzna kierował jej zyciem, dziewczyna nie ma prawa wyrazić własnego zdania.. Nie podoba mi się kiedy ktoś nie ma własnego zdania i jest w stanie dać się poniżać do tego stopnia żeby zadowolić mężczyzne.. 

Link do opinii
Inne książki autora
Kolejne 365 dni
Blanka Lipińska0
Okładka ksiązki - Kolejne 365 dni

Ciężarna Laura zostaje postrzelona. Najlepsi lekarze walczą o życie kobiety. Jej mąż, głowa sycylijskiej mafii, musi podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim...

Ten dzień
Blanka Lipińska0
Okładka ksiązki - Ten dzień

Sycylijskie życie Laury Biel zaczyna przypominać bajkę. Jest huczne wesele, mąż, który zrobi i odda dla niej wszystko, ciąża, prezenty i niewyobrażalny...

Recenzje miesiąca
Wizna
Jacek Komuda
Wizna
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska;
Selfie z Toskanią
Dom sekretów
Natalia Bieniek
Dom sekretów
Zapach makadamii
Anna Wojtkowska-Witala
Zapach makadamii
Magiczne skrzypce
Izabella Klebańska
Magiczne skrzypce
Bezsenna
Lou Morgan
Bezsenna
Czwarta władza szóstej B
Adam Studziński;
Czwarta władza szóstej B
Zośka. Dopóki biło serce
Anna Stryjewska;
Zośka. Dopóki biło serce
Warstwy
Marta Szloser
Warstwy
Pokaż wszystkie recenzje