Okładka książki - Anioł w majonezie

Anioł w majonezie

Wydawnictwo: e-bookowo.pl
Data wydania: 2008
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-61184-14-0
Liczba stron: 199
Dodał/a książkę: kkrzan

Ocena: 0 (0 głosów)

Opowiadania Leona Brofelta zawarte w zbiorczym tomie "Anioł w majonezie" powstawały w różnych okresach. Dotyczą dziwacznych czasów PRL-u, ale nie tylko. Jest w nich wiele uniwersalnych prawd, a także zabawy z konwencjami. Na uwagę zasługuje intrygująca konstrukcja bohatera-narratora, którego postać łączy PRL-owskie opowiadania z części Miłe złego początki. Ów młody student powoli przeistaczający się w mężczyznę, zbuntowany (także wobec władzy komunistycznej) "współczesny niedostosowany" mimo formalnej dorosłości cały czas pozostaje nieco niedojrzałym erotomanem - włóczęgą. To XX-to wieczny sowizdrzał, trefniś i outsider, "niebieski ptak" bez swojego miejsca na ziemi. Na nic jednak zdała się żartobliwa konwencja przyjęta przez autora - kreacja ta dość szybko "przejadła mi się" i częściej budziła politowanie (a nawet rozdrażnienie) niż rozbawienie. Nie mogłam się bowiem oprzeć wrażeniu, że bohater, wszedłszy w sztuczną rolę beztroskiego kawalarza - seksoholika, został pozbawiony własnego "ja", a błaznując, maskuje tylko własne rozgoryczenie i poczucie pustki wewnętrznej. Na tym jednak nie koniec postmodernistycznej różnorodności upodabniającej zbiorek do mozaiki o wciąż zmieniającej się fakturze. Oprócz tradycji literatury sowizdrzalskiej i chwilami wręcz naturalistycznych opisów zgrzebnego PRL-u czy degrengolady dokonywanej przez "dziki kapitalizm", autor pragnie przypomnieć do bólu racjonalnemu człowiekowi końca wieku romantyczne przesłanie, iż "są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się nawet filozofom". Dzięki obecności sfery irracjonalnej niektóre historyjki dosłownie w ułamku sekundy przeistaczają się w opowieści z dreszczykiem. Uderzające jest to, że wobec delikatnie tylko zasugerowanej pozarozumowej motywacji zdarzeń odbiorca czuje się "nowoczesnym pokonanym" - jest niby mądrzejszy niż jego przodek romantyk, a jednak zupełnie bezradny wobec sił, których nie zna, a tym bardziej nie kontroluje. Na wyróżnienie zasługuje na pewno kwiecisty język opowiadań, który przykuwa uwagę czytelnika i jest wartością samą w sobie. Autor świetnie włada tym narzędziem - pozwala odbiorcy delektować się słowem, błyska dowcipem, indywidualizuje język postaci i różnicuje styl. Gdy trzeba, jest on prosty (a nawet prostacki z kapitalnie wykorzystywanymi wulgaryzmami), w innym miejscu staje się podniosły lub przeciwnie - rubaszny, wręcz groteskowy. Wydaje się, że momentami autor umiejętnie stylizuje swe opowiadania na Gombrowicza, co z pewnością może sobie poczytywać za komplement. Zastrzeżenia wywołuje natomiast kompozycja dłuższych opowiadań - mianowicie zbyt długo trwa tam tzw. suspens, kiedy to ciekawie prowadzoną akcję nieznośnie wydłuża nadmierna drobiazgowość i rozgadanie narratora, co zamiast podtrzymywać napięcie przynosi jedynie znużenie. A gdy odbiorca, spodziewając się puenty na miarę misternie zbudowanej intrygi, wykazawszy maksimum cierpliwości, dobrnie wreszcie do końca, gwałtownie zderza się tak z banalnym lub mało prawdopodobnym, że aż zadziwiającym (cóż za paradoks!) rozwiązaniem fabuły. Pozostawiony z niedosytem finału czytelnik może mieć z kolei przesyt atakującej go zewsząd erotyki, którą wręcz aż ociekają te teksty. Nie przeczę, że jej odważna obecność - dodajmy: niemal w każdym opowiadaniu - bywa czasem atutem ubarwiającym treść. Musi jednak budzić zdegustowanie zawsze, gdy mało wyrafinowane sprośności niepostrzeżenie stają się głównym tematem utworu. U Leona Brofelta za mało go wtedy na opowieść erotyczną - nawet wątpliwej jakości - a za dużo, by po stronie odbiorcy nie wywołać niesmaku, a nawet zażenowania. Reasumując - ponowoczesne otwarcie umysłu na nowe, luźne podejście do lektury, gotowość na psikusy i niespodzianki często-gęsto serwowane przez autora to warunki konieczne, by czerpać autentyczną przyjemność z tego tekstu, bez narażania się na męki odczuwania czegoś w rodzaju ?uporządkowanego galimatiasu" czy nawet "dezintegracji percepcyjnej". Z recenzji "Groch z kapustą" Doroty Nowackiej

Kup książkę Anioł w majonezie

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - Szczepanik
Szczepanik
Przeczytane:,
Leon Brofelt nie zastanawia się nad tym, o czym wypada pisać, a co mogłoby zostać uznane za wstydliwe i zgorszyć czytelnika. Historie, które wymyśla, nasyca wszystkim, na co ma tylko ochotę. Pomysłami sypie jak z rękawa i układa je w wywiedzione z konceptu, skrzące się dowcipem, dorodne opowieści. „Anioł w majonezie, czyli opowiadania z końca wieku oraz miłe złego początki” to lektura przyjemna i pełna niespodzianek. Rzec można – figlarna i pociągająca zarazem.   Część pierwsza, „Opowiadania z końca wieku”, jest zdecydowanie bardziej zróżnicowana pod względem tematycznym niż „Miłe złego początki”. Każda historia zaskakuje czytelnika, nie będąc jednocześnie w żaden sposób związana z którąkolwiek inną z tomu. Najzwyklejsza codzienność przecina się tu z metafizyką, przychodzącą niepozornie czy wręcz prawie niezauważalnie, pod różnymi postaciami. Przykładem na jej istnienie jest tytułowy bohater, a raczej – bohaterka – opowiadania „Anioł w majonezie”. Przewrotność utworu tego, ale i każdego innego, ciągle każe czytelnikowi zastanawiać się, na ile ich treść jest śmieszna, a na ile trzeba podejść do niej poważnie. Wątpliwości tego typu i każdorazowe zastanawianie się nad sposobem odczytu utworów są niewątpliwą zaletą opowiadań Brofelta. Dlaczego? Bo nawet jeśli nie wiemy, czy w danym momencie jesteśmy nabijani w butelkę ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Anioł w majonezie

Recenzje miesiąca
Drogowskazy
Wiktor Osiatyński
Okładka książki - Drogowskazy
Zadry
Dominik Rutkowski
Okładka książki - Zadry
Świat kupek
Terry Pratchett
Okładka książki - Świat kupek
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy