GĘSTY, PRZERAŻAJĄCY OPIS ZBRODNI, KTÓRA WYRASTA Z PRZESZŁOŚCI. OPOWIEŚĆ O LUDZIACH, KTÓRZY MUSZĄ WEJŚĆ W CIEMNOŚĆ, BY ODKRYĆ, KTO NAPRAWDĘ POCIĄGA ZA SZNURKI
Kiedy w jednym z chodników zabrzańskiej kopalni Guido zostają odnalezione zmasakrowane zwłoki, szybko staje się jasne, że to nie jest zwyczajne morderstwo. Wydłubane oczy, pentagram na ścianie, ślady niknące w mroku i tajemnice sięgające czasów, o których wielu wolałoby zapomnieć... Komisarz Aleksander Aresowicz i prokurator Nina Kermel wiedzą, że w tej sprawie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Im bardziej zagłębiają się w labirynt powiązań, starych układów i brudnych sekretów elit, tym wyraźniej czują, że szukają nie tylko mordercy, ale także prawdy, którą ktoś z obsesyjną brutalnością stara się ukryć przed światem.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 320
Lubicie gdy w książkach wyciągane na światło dzienne są brudy z przeszłości? Ile takich spraw może być wciąż nierozwiązanych i czekać na sprawiedliwość…
Paulina Świst jak zawsze wraca na półki z impetem i nową wyśmienitą historią. Lecz z każdą kolejną klimat staje się coraz mroczniejszy. Tu także fabuła odchodzi nieco od typowego dla autorki lekkiego tonu i prezentuje klimat brutalnego thrillera z elementami okultystycznymi i teoriami spiskowymi.
Akcja zaczyna się mocno. Wezwanie do morderstwa w kopalni Guido. Na miejscu stawiają się prokurator Nina Kermel i komisarz Aleksander Aresowicz. Szybko orientują się, że będzie ostro i sprawa nie będzie należała do łatwych. Ofiara z wydłubanymi oczami, pentagram w tle… Ale mimo wszystko czarny humor nie opuszcza bohaterów. Tak jak i instynkt tropicieli. Z pomocą Artura i Szczepana, ruszają za tropem… kogo tym razem?
Możecie się tu spodziewać, że przeszłość mocno da o sobie znać i grzechy elit będą rozliczone, mimo, że elegancko starali się je zatuszować. Ale zemsta nadchodzi znienacka. Tajemnicze ramię sprawiedliwości w tym przypadku, umiejętnie gra na nosie naszej ekipy śledczej. I może by wyszli z tego bez szwanku, ale … nikt nie pomyślał, że w tej grze może wziąć udział więcej graczy i silniejszych niż się spodziewają…
Atmosfera ciągłego zagrożenia wisi nad bohaterami i jest wyraźnie odczuwalna dla czytelnika. Choć cynizm i sarkazm wciąż rozładowuje napięcie jak to standardowo jest w książkach Pauliny, to nawet relacja głównych bohaterów schodzi na drugi plan, bo niebezpieczeństwo jest tu zbyt duże i skupiamy się przede wszystkim na rozwiązaniu zagadki i przetrwaniu.
Mamy tu imponujący twist fabularny! W końcu już przecież sprawa nauczyciela miała być zamknięta, a jednak przeszłość i teraźniejszość i tego złola i tych elitarnych, cwanych wykolejeńców, łączy się obecnie bardzo wyraźnie w tej symbolicznej kopalni. Wątek nauczyciela staje się przez to osią całego śledztwa, choć zarazem ciężko znaleźć dowody na to, że sprawy się łączą mimo, że dla ekipy Kermel i Aresa, staje się to oczywiste.
Ta książka pokazuje nam, że nie raz to nie morderca jest głównym zagrożeniem, ale system ludzi chroniących dawne sekrety. A sama “Aurora” (świt) to symbol wyjścia z mroku (kopalni pełnej tajemnic) i ujawnienie prawdy ukrywanej stanowczo zbyt długo. Niestety im bliżej tego światła tym brutalniejsze odkrycia…
Może jest tu nieco mniej romansu i humoru, ale wciąż go mamy, wciąż ta duszna atmosfera jest rozładowywana przez to co tak charakterystyczne dla autorki. Za to z pewnością wielbiciele makabrycznych scen, zawiłych śledztw, wręcz takiego horroru kryminalnego, będą w pełni usatysfakcjonowani.
Ja osobiście Świst biorę w ciemno i jeszcze nigdy rozczarowana nie byłam. Teraz też nie jestem i serdecznie Wam polecam kolejną genialną książkę spod jej pióra.
Dziękuję za egzemplarz do recenzji.
"Aurora" Pauliny Świst, to była dla mnie miłym spędzeniem czasu i od razu wsiąkłam w jej atmosferę. Zdaje sobie sprawę, że autorkę albo się lubi albo nie, i że jej książki nie są dla każdego czytelnika. Paulina Świst pisze z ironią i sarkazmem, z dużą dawką humoru i często niecenzuralnych słów, które zresztą wciąż słychać wokół nas, więc nie powinny aż tak bardzo dziwić, że i bohaterzy powieści się nimi posługują. Sama nie lubię takich słów używać, choć niejednokrotnie też mi się zdarzyło...
"Byłem już kiedyś w Zabytkowej Kopalni Guido, na wycieczce o wdzięcznej nazwie "Podziemny spacer górniczy". Moim zdaniem była to jedna z najciekawszych atrakcji turystycznych oferowanych przez nasz region."
W zabytkowej kopalni Guido, w trakcie imprezy zorganizowanej dla elit, w jednym z wyrobisk znaleziono jednego z ważnych gości, ogarnięty paniką mężczyzna wskazywał na leżące obok okaleczone zwłoki. Zamordowany mężczyzna jednej ręce trzyma plik niemieckich marek, w drugiej zdjęcie kobiety. Jego wydłubane oczy, przyklejone do podłoża, zapałka oraz milicyjna pałka tworzą... rebus. Na ścianie narysowany pentagram...
"Pierwszy trup jest bardziej wstrząsający niż pierwszy raz. To znaczy nie zwykły trup. Takich pewnie widział sporo. Ale to jest inna sytuacja. Tu ktoś komuś odebrał życie, a potem z premedytacją i na chłodno wydłubał mu oczy, by przesłać nam wiadomość. Tak jakby, kurwa, nie mógł tego napisać długopisem."
Sprawę prowadzi Ares z młodym policjantem Jankiem, który dość dobrze odnajduje się w tej roli. Nina prowadzi śledztwo z ramienia prokuratury. W zasadzie powinna zrezygnować ze sprawy z powodu Aresowicza, ale oboje nie afiszują się i nie przyznają się oficjalnie do związku, więc teoretycznie wszystko jest w porządku. Muszą tylko na czas śledztwa ukrywać swój związek, co nie jest takie łatwe. Gdy okazało się, że ofiarą jest syn jednej z wpływowych osób na Śląsku, wiadomo już było, że to nie jest zwyczajne zabójstwo, tu sprawcy zależało na tym, żeby coś przekazać policji a także że to jakaś zemsta. Kto i dlaczego się mści?
Ślady prowadzą do przeszłości. Gdy przy kolejnych zwłokach policjanci znajdują równie przerażający "rebus", sprawa robi się coraz bardziej poważna.
Szefowie postanawiają stworzyć większy zespół zajmujących się tym dochodzeniem, do Niny i Aresa dołącza zatem Szczepan i Cień...
Im bardziej zaczynają rozkminiać całą sieć powiązań, układów i związanych z nimi brudnych sekretów dotyczących elit, tym bardziej ktoś próbuje im przeszkodzić w dotarciu do prawdy. Nic nie jest takie, jak się początkowo wydawało. Sprawa zatacza coraz szersze koła i coraz więcej osób jest z nią związanych, śledztwo coraz bardziej się komplikuje.
Książkę czyta się szybko, krótkie rozdziały, szybkie tempo, ciekawe dialogi i świetny humor, oraz śledztwo, które łączy się z przeszłością.
Mnie wciągnęła ta historia bez reszty. Już czekam na jej kontynuację.
Ten, kto myślał, że Nina Kermel i Aleksander Aresowicz niczym nas już nie zaskoczą, ten się grubo mylił. Bo jeśli o nich chodzi, to okazuje się, że dosłownie wszystko jest możliwe.
Zatem! Zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno, bo to będzie na prawdę ostra jazda bez trzymanki, w bolidzie bez poduszek i…hamulców.
„To nie pierwszyzna, gdy nagięliśmy zasady. Oboje byliśmy uzależnieni od adrenaliny, zatem naginaliśmy je regularnie, odkąd wróciliśmy na Śląsk, i choć obiecywaliśmy sobie, że z tym skończymy, to szło nam tak, jak widać. Czyli średnio”
Wszystko zaczyna się w Zabytkowej Kopalni Guido.
Impreza dla elit.
Luksus.
Blichtr.
A w jednym z wyrobisk zwłoki.
Wydłubane oczy przyklejone do podłogi na klej.
W jednym ręku dwa tysiące marek,
w drugim zdjęcie na oko z lat dziewięćdziesiątych pięknej blondynki,
a w tle pentagram.
Czy znów mamy do czynienia ze znakami przekazywanymi od kogoś, dla kogoś przez wydarzenie z przeszłości? Mamy, ale to dopiero początek. Bo potem są wybite zęby. Wisielec. A w tle układanka z przeszłości, która pomalutku tworzy mroczną, bezwzględną i całkowicie przerażającą całość. Pieniądze. Władza. Koneksje. Przetargi. Szantaże. Współpraca. Teczki. Lata dziewięćdziesiąte nie pozostawiły w tym wypadku jeńców, ale ktoś przeoczył małą dziewczynkę, która pomimo piekła do którego trafiła, a może właśnie dzięki temu, że do niego trafiła, i czego się „nauczyła” ma do spełnienia swoją osobistą misję, która ma wystawić ostateczny rachunek za przeszłość. No, ale w jaki sposób, komu, z czyją pomocą, a przede wszystkim dlaczego, o tym musicie przekonać się sami.
Oczywiście nie będzie to możliwe bez naszego duetu prokurator N.K. i komisarz A.A. vel BOA, którzy absolutnie nie powinni prowadzić jednej sprawy, przez wzgląd na swoje „stosunki” pozazawodowe, a którzy mają na to absolutnie i totalnie „wysmerfowane”.
I to jest dopiero zabawa, a jeszcze jak do tego duetu dołączy Cieniu i Szczepan to wyjdzie kwartet bynajmniej nie smyczkowy, ale totalnie rozbrajający - dialogami, epitetami, sarkazmem, ale też w tym wszystkim niesamowitym profesjonalizmem dosłownie w każdej, nawet najmniej komfortowej sytuacji.
Jest tak mrocznie i tak niebezpiecznie, że napięcie wprost gryzie bohaterów, a nawet nas czytelników w kark, ale też są takie momenty, w których myślisz, że wszystko się rozsypie i Ares ulegnie wszystkiemu, od czego tak umiejętnie, choć z ogromnym wysiłkiem stroni od kilku lat i to na prawdę może zaboleć nie tylko jego.
Po prostu to, co tu się dzieje i to, co przez cały czas wisi w powietrzu, tego się nie da opisać, to trzeba bezapelacyjnie przeczytać, bo „AURORA” jak i każda książka Pauliny Świst to rewelacyjnie napisany zbiór wątków prawniczych, kryminalnych, sensacyjnych i erotycznych, tworzących czasem lekką, a czasem bardzo mocną, wciągającą fabułę nastawioną zarówno na emocje, niesamowite wstawki humorystyczne tak indywidualne dla autorki, jak i na akcję, której sam Bond by się nie powstydził.
Reasumując. Książki Pauliny Świst nie są dla każdego. Są dla osób odbierających na tych samych falach humoru, sarkazmu, zmysłowości i kochających zarówno „bad bojów” po stronie prawa jak i tych po ciemnej, totalnie niemoralnej i nieprawej stronie mocy.
Ja w to wchodzę całym sercem i całą sobą, bo kocham każde zdanie, każdy watek, każdego bohatera ( Zimnego oczywiście najbardziej, chociaż Ares robi mu malutką konkurencję ;-)), bo…musze to w końcu przyznać – osobiście z wieloma wydarzeniami, bohaterkami i bohaterami mam wiele wspólnego i to powoduje to coś, czego nie ma u żadnej innej autorki.
A i jest coś nowego ;-) Totalnie zaskakującego!
Najnowszy thriller Paulina Świst ,,Aurora" jest bezpośrednią kontynuacją ,,Umbry" i tworzy z nią spójną miniserię. W tym tomie głównymi bohaterami są prokurator Nina Kermel oraz komisarz Aleksander ,,Ares" Aresowicz. Ci, którzy znają powieści Pauliny Świst zapewne pamiętają, że poznaliśmy ich w trzytomowym cyklu ,,Bestseller".
Nina i Aleksander mieszkają i pracują obecnie na Śląsku. Mimo, że są już razem prawie dwa lata to wciąż i ukrywają swój związek przed współpracownikami. Kiedy w Kopalni Guido w Zabrzu zostają znalezione zwłoki, oboje trafiają na miejsce zbrodni. Zamordowany okazuje się synem wpływowego śląskiego biznesmena z politycznymi koneksjami. Makabryczny wygląd i staranne upozowanie ciała oraz otoczenia sugerują, że to nie jest zwyczajne morderstwo. Sprawca wyraźnie daje do zrozumienia, że motywu zbrodni należy szukać w przeszłości. Śledztwo jest na tyle skomplikowane, że wymaga zaangażowania większych sił - do sprawy zostają włączeni kolejni policjanci i prokuratorzy. Rozpoczyna się dochodzenie, które odkrywa mroczną rzeczywistość śląskich kopalń z początku lat dziewięćdziesiątych. Trzeba się zagłębić w labirynt powiązań, stare układy i odkryć brudne tajemnice elit dzięki którym niektórzy zyskali wielomilionowe fortuny. Okazuje się również, że sprawa ma bezpośredni związek z wydarzeniami, które poznaliśmy w ,,Umbrii". Tymczasem sprawca wystawia kolejny makabryczny rachunek za dawne grzechy.
W fabule ,,Aurory" Paulina Świst nawiązuje do wydarzeń z początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy śląskie górnictwo przeżywało głęboki kryzys wywołany transformacją ustrojową. W chaosie prawnym, przy braku jasnych przepisów i cichym przyzwoleniu czerpiących z tego zyski polityków, kwitła przestępczość gospodarcza. Na gigantycznych oszustwach nieliczni zarabiali miliony podczas gdy szeregowi górnicy byli masowo zwalniani w wyniku zamykania nierentownych kopalń. Kolejnym motywem jest często spotykane w tego typu literaturze pytanie o granice między sprawiedliwości a odwetem. W tym konkretnym przypadku chodzi o wymierzanie sprawiedliwości tym, którzy stoją ponad prawem i unikają odpowiedzialności ze względu na swój status materialny, pozycję społeczną czy lokalne układy. Obok wątku kryminalnego obecny jest tu również motyw obyczajowo-romansowy, dotyczący relacji pomiędzy Niną i Aresem. Związek tej dwójki wręcz kipi od napięcia seksualnego, a jednocześnie bohaterowie próbują ustalić zasady wspólnego życia, nauczyć się podejmować decyzje razem i uczyć się kompromisów.
Bohaterowie w ,,Aurorze" są autentyczni, wyraziści i charyzmatyczni. Relacja między Niną i Aleksandrem została znakomicie wykreowana. Ich dialogi, pełne specyficznego dla autorki ciętego dowcipu, brzmią autentycznie. Słowne przekomarzania, powiedzonka oraz nawiązania do testów piosenek i nie tylko zapewniają świetną rozrywkę i doskonale rozładowują ciężkie, pełne emocji sceny.
Klimat powieści to dość charakterystyczne dla Pauliny Świst połączenie thrillera kryminalnego z romansem erotycznym, tym razem z wyraźną przewagą tego pierwszego. Książka napisana jest w oryginalnym stylu Pauliny Świst. Jest on płynny, swobodny, potoczny, pełen sarkazmu, nierzadko wulgarnych słów i charakterystycznych dialogów między postaciami. Bardzo krótkie rozdziały sprawiają, że powieść czyta się bardzo szybko i wręcz niezauważalnie. Akcja thrillera jest dynamiczna, a intrygująca zagadka kryminalna prowadzona w nieoczywisty i wciągający sposób. Na uwagę zasługuje również ciekawie poprowadzona narracja. Oprócz dwutorowego przedstawienia wydarzeń z perspektywy głównych bohaterów, w fabułę wpleciono tajemniczą osobę małej Zuzi. Ta postać wnosi do treści aurę niepokoju i kolejnej zagadki, która zmusza czytelnika do ciągłego rewidowania własnych domysłów. Jej obecność jest pomostem między przeszłością a teraźniejszością by na koniec przynieść zaskakujące rozwiązanie. Fabuła została bardzo solidnie osadzona w realiach miejsc, w których toczy się akcja, oraz w procedurach pracy organów ścigania. Dużym atutem są także zręczne nawiązania do niedalekiej przeszłości, która dla wielu osób spoza tego regionu może być zupełnie nieznana.
,,Aurora" to kolejna powieść Pauliny Świst, utrzymana w znanym i lubianym klimacie, w której pojawiają się bohaterowie z jej wcześniejszych książek. Fani jej ciętego języka i specyficznego humoru z pewnością nie przepuszczą okazji, by po nią sięgnąć. Z kolei dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z twórczością autorki, będzie to gwarancja emocjonującej lektury - i to od nich zależy, czy pokochają ten styl na stałe, czy potraktują go jako jednorazową przygodę. Jednak zanim sięgniecie po ,,Aurorę" przeczytajcie najpierw ,,Umbrę".
Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać.pl oraz Wydawnictwa MUZA.
Autorka ma na swoim koncie już wiele publikacji, a dla mnie to dopiero pierwsze spotkanie z twórczością Pauliny Świst. Nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać, ale podobno włada ostrym językiem.
W zabrzańskiej kopalni Guido zostają odnalezione zwłoki. Wydłubane oczy, pentagram na ścianie, ślady i tajemnice sięgają czasów, o których wielu wolałoby zapomnieć. Staje się jasne, że to nie jest zwyczajne morderstwo. Sprawą zajmuje się komisarz Aleksander Aresowicz i prokuratur Nina Kermel. Im bardziej zagłębiają się w sprawę, odkrywają sekrety elit i brudnych układów. Już nie tylko szukając mordercy, a prawdy, którą ktoś obsesyjnie stara się ukryć przed światem.
Dwoje śledczych, którzy muszą razem współpracować, starają się usilnie, by prywatne relacje nie miały wpływu na ich zawodowy profesjonalizm. Od samego początku główni bohaterowie są dla mnie trzonem tej powieści. Drocząca się para sprawia, że aż iskrzy od soczystych spojrzeń, ale i od rzetelności prowadzonego dochodzenia, którą przekładają nade wszystko. Nina Kermel - silna kobieta, pani prokurator z jajami i mózgiem wzbudza sympatię, skutecznie poruszając się w świecie brutalnych zbrodni. Bohaterowie nie szczędzą sobie uszczypliwości, ciętej riposty, przekleństw. Pokręcona relacja romantyczna, dialogi epatujących napięciem seksualnym, dodają pikanterii. Fabuła prowadzona jest z perspektywy kobiety, jak i mężczyzny, co daje pełen obraz ich relacji.
,,Aurora" to kryminał łączący w sobie przeszłość z lat dziewięćdziesiątych ze zbrodnią, która jest nierozerwalna z nimi związana. Sceneria kopalni, Zabrze, Śląsk, gwara, którą posługują się bohaterowie, tworzą oryginalną całość, nadając niepowtarzalnego charakteru historii. Legenda, sprzed lat, krążąca w kopalnianych czeluściach, nadaje sprawie kryminalnej dodatkowych efektów. Ognista relacja damsko-męska przeplata się ze śledztwem, dając przyjemne tło obyczajowe. Bardzo dobrym zabiegiem fabularnym był powrót do przeszłości, ściąga uwagę, zamykając klamrą wszystkie wydarzenia. Spaja intensywnie tropy, którymi raczy nas autorka.
Tyle testosteronu to ja chyba w żadnej książce nie spotkałam...
W Kopalni Guido zostają odnalezione bestialsko okaleczone i oznaczone pentagramem zwłoki syna wpływowego na Śląsku biznesmena. Gdy pojawiają się kolejne trupy, prowadzący sprawę zespół śledczy złożony z samych asów, wie już, że aby rozwikłać tę zagadkę, trzeba się cofnąć do przeszłości i odkryć to, co niektórzy chcieliby pozostawić w mroku.
Aurora to powrót do niespokojnego i mrocznego świata lat 90-tych, kiedy to transformacja ustrojowa i ówczesny chaos gospodarczy otwierały drzwi do nielegalnych interesów i działań na szkodę państwa. Kiedy ludzkie życie nie miało żadnej wartości, sprawiedliwość nie istniała, a dorwanie się do żłoba było życiowym celem wielu cwaniaczków. Historia rodziny Dzięciołów i dziennikarza Kewry, choć fikcyjna, z pewnością znalazłaby wiele odpowiedników w prawdziwych wydarzeniach. Takie to było wtedy modus operandi...
Ale na wszystko przychodzi czas. Zemsta jest nierychliwa, ale za to wykalkulowana i długodojrzewająca. I o tym jest ta historia. O odwadze i śmierci tych, którzy chcieli zatrzymać proceder niszczenia polskiego górnictwa, o bolesnej stracie i potrzebie zadośćuczynienia i pomszczenia krzywd. O idei, która stała się ideologią zła i nakręciła spiralę przemocy.
Paulina Świst jest coraz lepsza w te klocki. Od lekkich opowiastek ero-krymi przeszła do naprawdę wyrafinowanych historii w których pokazuje czyste zło i wszystko to, co okropnego ludzie mają w głowach. Zwichrowana psychika, patologia, przemoc i co tam jeszcze chcecie. A przy tym nie utraciła swojego naturalnego stylu, który pod płaszczem luźnej, niby od niechcenia snutej narracji, opowiada dramatyczną, ludzką historię.
Bardzo śląska i Świstowa, mocno kryminalna i wybuchowa. No po prostu bardzo dobra!
Aby zrozumieć Aurorę, trzeba poznać Umbrę, a najlepiej jeszcze dwie poprzednie serie Pauliny.
Aha, co do Kubusia Puchatka to się zgadzam. Ale nie zgadzam się w kwestii tych "osób ustosunkowanych"... Cytując Ninę: "moje dość długie doświadczenie życiowe", [dłuższe niż Niny], pokazuje mi, że nie trzeba być "ustosunkowanym", żeby być takim, jak mówi opis ze str. 23 ???
Lubicie książki, przy których człowiek mówi sobie ,,jeszcze jeden rozdział", a potem orientuje się, że jest druga w nocy i absolutnie nie ma szans odłożyć tej historii?
Ja tak właśnie miałam z ,,Aurorą" Pauliny Świst.
I powiem Wam, że Paulina Świst chyba naprawdę nie potrafi pisać ,,spokojnych" książek. Tu od pierwszych stron wszystko jedzie na pełnej prędkości. Jest trup. Jest kopalnia. Jest pentagram namalowany na ścianie. Są wydłubane oczy i atmosfera tak gęsta, że momentami miałam wrażenie, że ten zabrzański pył osiada mi na skórze podczas czytania.
A później jest już tylko gorzej. Oczywiście w najlepszym możliwym sensie.
Bo ,,Aurora" to nie jest zwykły kryminał. To historia, która wciąga człowieka w brudne układy, tajemnice z lat dziewięćdziesiątych, wpływy ludzi, którzy od dawna powinni siedzieć, a zamiast tego dalej pociągają za sznurki. I im głębiej wchodzimy w tę historię razem z Niną i Aresem, tym bardziej czułam, że tu nie chodzi tylko o znalezienie mordercy. Tu chodzi o coś znacznie większego. Coś, co od lat było zamiatane pod dywan. I właśnie to podobało mi się najbardziej - poczucie, że wszystko jest częścią większej układanki.
Uwielbiam w książkach moment, kiedy zaczynam coś podejrzewać, układać w głowie i nagle bam! Okazuje się, że wszystko jest totalnie inaczej. Paulina Świst robi mistrzowsko podrzuca tropy, myli kierunki, łączy stare sprawy z nowymi. I jeszcze robi to w takim tempie, że człowiek nie ma czasu złapać oddechu.
Ale wiadomo - nawet najbardziej pokręcona sprawa kryminalna schodzi trochę na drugi plan, kiedy na scenę wchodzą Nina i Ares. I serio... jak ja kocham ten duet.
Ich dialogi to jest złoto. Sarkazm, docinki, wzajemne wkurzanie się i jednocześnie to napięcie między nimi, które praktycznie wychodzi ze stron. Świst ma niesamowity talent do tworzenia bohaterów, którzy są totalnie irytujący, impulsywni, czasem wręcz absurdalni w swoich decyzjach... a mimo to nie da się ich nie uwielbiać.
Ares? Nadal chodzi po tej cienkiej granicy między gliniarzem a człowiekiem, który za chwilę rozwali komuś szczękę. Nina? Jak zawsze o dwa kroki przed wszystkimi i z ciętym językiem, którego lepiej nie prowokować. I właśnie dlatego oni działają tak dobrze razem. To jest chaos. Ale taki kontrolowany chaos, od którego trudno się oderwać.
I jeszcze ten klimat Śląska... Kopalnia Guido okazała się tutaj genialnym tłem dla całej historii. Podziemia, ciemność, wilgoć, echo kroków i poczucie, że coś czai się tuż obok. Momentami bardziej czułam klimat thrillera psychologicznego niż klasycznego kryminału. Zwłaszcza kiedy zaczynają wychodzić na jaw powiązania z przeszłością i robi się naprawdę niewygodnie.
Bardzo podobało mi się też to, że autorka nie próbuje na siłę wszystkiego wyjaśnić od razu. Wręcz przeciwnie - im dalej w historię, tym więcej pojawia się pytań. I miałam dokładnie to samo uczucie co przy poprzednich książkach Świst: ekscytację zmieszaną z frustracją, bo wiem, że jeszcze nie dostałam wszystkich odpowiedzi. I chyba właśnie dlatego książki autorki tak uzależniają.
Bo ,,Aurora" nie kończy się w głowie razem z ostatnią stroną. Ona dalej tam siedzi. Człowiek analizuje, łączy fakty, przypomina sobie wcześniejsze wydarzenia i nagle zaczyna rozumieć, że pewne rzeczy były budowane od dawna.
Mam też wrażenie, że Paulina Świst coraz mocniej skręca w stronę mroczniejszych thrillerów i szczerze? Bardzo mi to odpowiada. Nadal jest charakterystyczny humor i dynamiczne dialogi, ale pod tym wszystkim siedzi naprawdę ciężka, brutalna historia o władzy, manipulacji i ludziach, którzy przez lata czuli się nietykalni.
To zdecydowanie jedna z tych książek, które czyta się z wypiekami na twarzy i jednocześnie z myślą: ,,o nie, zaraz będzie koniec".
A ja po tym zakończeniu potrzebuję natychmiast kolejnej książki autorki.
Ocena 9/10
"Sitwa" Pauliny Świst to kolejny mocny tytuł w dorobku najgłośniejszej polskiej debiutantki ostatnich lat. Po bestsellerowej "Karuzeli" przyszedł czas...
Zuzanna Kadziewicz żyje jak pod kloszem. Kochający ojciec-biznesmen trzyma nad ukochaną jedynaczką parasol finansowy...
Dziś nie byłem turystą. Dziś byłem na służbie, a alkoholu i koksu nie dotykałem od ponad dwóch lat... Czy dalej miałem na nie ochotę? Większą niż Adolf na Blitzkrieg. I to mi już chyba nie minie.
Więcej