Ballada o ciotce Matyldzie

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2013-03-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788310122353
Liczba stron: 304

Ocena: 5.21 (38 głosów)

Wszystko zaczęło się od tego, że ciotka Matylda postanowiła umrzeć. Joance trudno się pogodzić z tą stratą, do tego los postawił przed nią jednocześnie tyle wyzwań... Macierzyństwo, kłopoty małżeńskie i tajemniczą firmę w spadku - tego doprawdy zbyt wiele. Na szczęście Joanka nie jest sama, ma Olusia oraz Przemcia, dwóch osiłków o gołębich sercach, i ukochaną ciotkę, która z nieba śledzi poczynania siostrzenicy.

Ciepła i pełna humoru książka o sile kobiet, które potrafią walczyć o swoje szczęście. Historia o przyjaźni, która przychodzi niespodziewanie, i miłości, której trzeba się uczyć na nowo. Powieść o tym, że jedni odchodzą, żeby zrobić miejsce innym, i że dobrych ludzi na świecie nie brakuje.

Kup książkę Ballada o ciotce Matyldzie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - cyrysia
cyrysia
Przeczytane:2013-04-13, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2013 roku,
Magdalena Witkiewicz, marketer z wykształcenia, w wolnych chwilach pisze książki, które podobno poprawiają czytelnikom samopoczucie. Czy faktycznie tak jest? Przekonajmy się o tym na przykładzie Ballady o ciotce Matyldzie.  Joanna od kilku miesięcy jest w upragnionej ciąży. Niestety, swoją radością może podzielić się jedynie z ciocią Matyldą, bowiem jej mąż, Piotr, marynarz-geolog woli podróżować po całym świecie, marząc o sukcesie badań naukowych i niezbyt przejmując się losami małżonki. Na szczęście ukochana ciocia stanowi prawdziwą opokę w każdym momencie jej życia. To ona po tragicznej śmierci rodziców podnosiła ją na duchu. Nawet teraz, gdy starsza pani szykuje się do odejścia na tamten świat, planuje wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Nadchodzi decydujący moment. Jedna Matylda się rodzi, druga umiera, w przyrodzie nic nie ginie. Liczba Matyld musi być stała. Joasia zostaje sama z córeczką, ale nieoczekiwanie na oddziale położniczym odwiedza ją dwóch muskularnych, tajemniczych osiłków, którzy na prośbę świętej pamięci Matyldy mają służyć jej pomocą. Kim są ci mężczyźni i czy uda się dziewczynie odnowić relację z mężem? Główna bohaterka to bardzo miła, otwarta i wielkoduszna osoba, z głową pełną pomysłów. Początkowo jej sytuacja nie jest łatwa. Jej mąż woli podróże od rodzinnej stabilizacji, dlatego dziewczyna sama musi zmierzyć się ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:,
Piekarnia „Słodkie Ciasteczko” Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono – te słowa Księgi Koheleta doskonale oddają zmienność natury oraz naturalny cykl narodzin i śmierci czy naturę przemijania. Jak twierdziła pewna sympatyczna starsza pani – Jedna Matylda się rodzi, druga umiera, w przyrodzie nic nie ginie. Liczba Matyld musi być stała. Owa Matylda, a raczej Matyldy, spotkamy w niezwykle ciepłej, emanującej spokojem najnowszej książce Magdaleny Witkiewicz.   Ballada o ciotce Matyldzie, opublikowana nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia, to opowieść o marzeniach oraz ich realizacji, o sile wiary, która pozwala nam dokonywać rzeczy niemożliwych. Historia zdradzanej mężatki staje się – mimo problemów bohaterki  – balsamem na zranione serca i zagubione dusze, bowiem przekonuje, że wokół nas jest wielu pomocnych i życzliwych ludzi. Wystarczy się tylko do nich uśmiechnąć, wystarczy dostrzec wyciągniętą dłoń, by obudzić się w otoczeniu przyjaciół, żyjąc życiem, jakiego zawsze pragnęliśmy.   Dla Joanny ciotka Matylda była wszystkim. To właśnie ona po tragicznej śmierci rodziców otoczyła ją opieką, przekonując, że wcale nie została sama na tym łez padole. Charyzmatyczna starsza pani stała się jej przewodniczką ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Ballada o ciotce Matyldzie

U mnie na komodzie stoi niezła kolekcja powieści autorstwa Magdaleny Witkiewicz, a ja, wstyd się przyznać, dopiero teraz sięgnęłam po nie i nie mogę sobie darować, że tyle czasu z tym zwlekałam. Ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale.
Wcześniej spotkałam się z piórem tej autorki jedynie podczas czytania „Pudełka z marzeniami”, która powstała w duecie z Alkiem Rogozińskim.


„Ballada o ciotce Matyldzie” Magdaleny Witkiewicz wyłączyła mnie kompletnie z życia na dwa wieczory. Książka jest szalenie pozytywna. Choć nie brakuje w niej trudnych wątków – jak utrata ukochanej osoby czy zdrada męża.
Ogromnie cieszę się, że w końcu znalazłam czas i po nią sięgnęłam. Teraz z całą pewnością półka Magdaleny Witkiewicz zostanie przeczytana w całości. 



Wszystko zaczęło się od tego, że ciotka Matylda postanowiła umrzeć. Joance trudno się pogodzić z tą stratą. Do tego los postawił przed nią jednocześnie tyle wyzwań: macierzyństwo, kłopoty małżeńskie i tajemniczą firmę w spadku. Na szczęście Joanka nie jest sama, ma Olusia i Przemcia, dwóch osiłków o gołębich sercach, i ukochaną ciotkę, która śledzi z nieba poczynania siostrzenicy.

Ciepła i pełna humoru książka o sile kobiet, które potrafią walczyć o swoje szczęście. Opowieść o tym, że marzenia się spełniają (nawet jeśli trzeba przez nie wozić się dużym czarnym samochodem z przyciemnianymi szybami) i o tym, że dobro wraca jak bumerang... a zimno zostaje na Spitzbergenie.


„Ballada o ciotce Matyldzie” napisana jest bardzo prostym, aż chce się powiedzieć swojskim językiem. Styl nie jest przebarwiony, zacukrzony i pudrowy jak posypka dla niemowląt. Jest zwyczajny i dzięki temu powieść czyta się szybko i lekko. A że ostatnio potrzebuję lżejszej i bardziej optymistycznej lektury, to wpasowała się w moje potrzeby idealnie.


Faktyczna akcja powieści przeplata się z listami Joanki do ciotki Matyldy, które bohaterka pisała w przeszłości. Listy dają nam szansę spojrzeć na życie bohaterki z innej perspektywy, a także bardzo mocno dopełniają całości. Wszystko razem daje nam fabułę o mocno spójnej budowie. Dużo się dzieje, zatem nie ma chwili na nudę. Wręcz przeciwnie, człowiek czyta i naprzemiennie to wybucha śmiechem to smuci się wraz bohaterami i jeszcze trzyma kciuki, żeby wszystko im się poukładało.


Magdalena Witkiewicz znana jako Specjalistka od Szczęśliwych Zakończeń – nie zawiodła mnie pod tym względem. Czytając czułam, że zaczynam wierzyć, że niemożliwe jest sumą możliwości, które człowiek musi jedynie dostrzec w odpowiednim momencie.


Jestem zachwycona postacią Joanny (moja imienniczka), Joanka – ten skrót bardzo przypadł mi do gustu już od pierwszych stron. Wiem co czuła zdradzona przez męża, zostawiona sama sobie. Gdyby na jej drodze nie stanęli dobrzy ludzie, jej losy mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej. Autorka jednak dba o swoich bohaterów i kieruje ich losem w taki sposób, by wszystko się mogło zdarzyć, a już zwłaszcza to dobre.


Oluś i Przemcio – normalnie nie da się o nich nie wspomnieć. Co za faceci! Mam poważne wątpliwości w to, że jeszcze tacy chodzą o tym świecie...jednak gdyby kiedyś taki Oluś albo Przemcio stanął na mojej drodze, to motyle w brzuchu murowane. :)


„Ballada o ciotce Matyldzie” to powieść, w której znajdziecie gwarancję, na to że nasi bliscy, którzy odchodzą do nieba, nadal z nami są, otaczają nas opieką, patrzą na nas i jeśli mogą to pomagają nam w trudnych sytuacjach. Dzięki tej książce, na śmierć ukochanej osoby można spojrzeć nieco inaczej. Jak powiadała ciotka Matylda – śmierć to tylko nowy etap, a tam na górze, będzie jej dobrze, to tylko zmiana ubrania z doczesnego na niebiańskie. Powiem Wam, że dzięki temu co mówiła ciotka Matylda jest mi odrobinę lżej na duszy...Zastanawiałam się nad tym i nawet pomyślałam, że moje dwa anioły w tym momencie robią to, co najbardziej kochały i uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. 



 Ta powieść wpadła w moje ręce raczej nie przez przypadek, zważywszy na fakt, że wybór książek tej autorki mam spory, a spośród nich wybrałam właśnie „Balladę o ciotce Matyldzie”, to musiały moje anioły pokierować moją ręką.


„Ballada o ciotce Matyldzie” poruszy Was momentami do głębi, a mimo to w swoim końcowym wydźwięku wzbudzi w Was wiele pozytywnych emocji i odczuć. Dzięki niej moja wiara w to, że dobro powraca stała się jeszcze mocniejsza. Dobrzy ludzie są na tym świecie (sama znam kilka takich osób) i wiem, że jeśli mocniej w to będę wierzyła to spotkam ich jeszcze więcej.
Magdalena Witkiewicz z prostotą mówi o tym, że to my sami napędzamy bieg życia, im więcej z siebie dajemy innym, tym kiedyś więcej od życia otrzymamy, nawet jeśli po drodze spotka nas jakieś nieszczęście, to trzeba wierzyć, że będzie dobrze, bo wiara czyni cuda.
Na pewno jest w tym sporo prawdy! Czasem kiedy jest nam beznadziejnie i nie mamy już szansy na ratunek znikąd, to wówczas musimy na przekór wszystkiemu znaleźć w sobie siłę do wiary w dobro. Wiara i nadzieja przyciągają to dobro w jakiś niewytłumaczalny sposób.


"Życie jest piękne i trzeba je przeżyć w taki sposób, żeby się nim pozytywnie zmęczyć." - te słowa w powieści wypowiada ciotka Matylda. To bardzo mądra życiowo kobieta, która na koniec swej ziemskiej drogi niczego sobie nie żałowała, ani metolowego papieroska, ani łyżeczki koniaczku do herbaty ;)


„Ballada o ciotce Matyldzie” to ciepła opowieść o ludziach takich jak my, o tych mieszkających być może za ścianą lub po drugiej stronie ulicy. Dlatego tak łatwo jest się współodczuwać ich troski i radości.
Książka napełni Was uśmiechem i powiewem optymizmu. Mnie z pewnością przyniosła bardzo dużo spokoju i wewnętrznego wyciszenia. Tego mi było trzeba i to dostałam.


Jeśli potrzebujecie chwili wytchnienia i wyciszenia, odrobiny humoru, lekkiego żartu oraz szczypty wiary w dobre zakończenia to serdecznie Wam polecam „Balladę o ciotce Matyldzie”.
Mówią, że na wszystko jest czas i miejsce w życiu, widać w moim nadszedł czas na tę powieść. Może gdyby trafiła do mnie w innym momencie mojego życia odebrałabym ją zupełnie inaczej, a tak stała się dla mnie bardzo przyjemną lekturą.

 z bloga: http://przeczytajka.blogspot.com/

Link do opinii
Avatar użytkownika - gala
gala
Przeczytane:2018-01-31, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,

„ Jedna Matylda się rodzi, druga umiera, w przyrodzie nic nie ginie. Liczba Matyld musi być stała „ – ten cytat można potraktować jak metaforę.
Wszystko kręci się wokół równowagi , że trzeba coś stracić, żeby coś zyskać, a każdy koniec jest nowym początkiem.
Po lekturze „ Szkoły żon „ i „ Pensjonatu marzeń „ , które pomimo iż podobały mi się lecz na kolana nie rzuciły, sceptycznie podeszłam do kolejnej książki autorki ale postanowiłam przekonać się dlaczego czytelniczki uważają twórczość Witkiewicz za niesamowitą.
Nie jest to powieść ambitna i na pozór banalna ale niesie z sobą bardzo optymistyczny przekaz. Nie jest to literatura odkrywcza ale pełna ciepła i humoru. To piękna historia o wielkiej sile przyjaźni i realizacji własnych marzeń.
Witkiewicz pozwoliła mi z całkiem innej perspektywy spojrzeć na śmierć, że kres ziemskiego życia może być początkiem nowego istnienia. Pomimo żalu i nostalgii trzeba wierzyć, że marzenia się spełniają , jeżeli bardzo się tego pragnie i potrafi o nie zawalczyć
Powieść ujęła mnie subtelną a zarazem interesującą historią, która z łatwością mnie wciągnęła w swój świat.Radości i smutki bohaterów oraz ich zmagania z codziennością zawładnęły mną od początku do końca.
Powieść skonstruowana w taki sposób, że pomimo jednej głównej bohaterki miałam cały czas wrażenie iż jest jeszcze jedna w postaci ciotki Matyldy, która krąży w całej powieści jako dobry duch.
A tak na marginesie przez cały czas zastanawiałam się w jaki sposób kot a raczej kotka Frędzel przeniosła się w zaświaty razem ze swoją właścicielką – chyba wolę się nie domyślać.
Całość napisana niezwykle lekkim , prostym językiem z wyjątkową dawką humoru spowodowała, że przeczytałam książkę wręcz ekspresowo i z wielką przyjemnością.
Myślę, że nie muszę specjalnie polecać , ponieważ fanki autorki doskonale wiedzą za co ją kochają .
Tego typu książki są potrzebne , bo pozwalają złapać oddech po ciężkim dniu i trudach.
To był przyjemnie spędzony czas przy pięknej lekturze. Myślę, że potrzebowałam takiej ciepłej , optymistycznej powieści, chociaż brak tu porywającej fabuły i skomplikowanych intryg. To ta delikatna opowieść o prozie życia przyniosła mi ukojenie na moje skołatane serce , za to dodatkowy plusik.
„Życie jest piękne i trzeba je przeżyć w taki sposób, żeby się nim pozytywnie zmęczyć „

Link do opinii

Pełna humoru i ciepła książka o kobietach i dla kobiet.Co zrobić,kiedy nagle orientujesz się,że kochający mąż,owszem ,kocha,ale niekoniecznie ciebie?Że wasze świeżo narodzone dziecko juz go nie zadowala,bo on tymczasem zmajstrował dziecko innej?W dodatku ładniejszej,lepiej wykształconej pani?Joanka postanawia nie poddawwać się nieszczęściu.na szczęście w pobliżu zawsze znajda się przyjaciele,a wspomnienie ciotki Matyldy wciąż podtrzymuje ja na duchu...Bardzo dobrze mi się czytało te książkę.Na pewno sięgne po inne książki tej autorki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Lady_Mary
Lady_Mary
Przeczytane:2017-03-18, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2017 :),
Jak to u Witkiewicz - już od pierwszego zdania wciąga czytelnika i nie pozwala się odsunąć od książki ;) Polecam tę ciepłą, pełną humoru i zabawnych sytuacji opowieść.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2017-02-16, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017, obyczaj,
Książka ta opowiada po części ciotce Matyldzie, która dobrze przeżyła życie i umarła oraz o Joance, której zginęli rodzice i Matylda się nią opiekowała. Opowieść o życiu Joanki i zdobywaniu przyjaciół, o dobrych i złych chwilach oraz pomocy ciotki za grobu wciągają czytelnika w tekst, spokojny z resztą, ale z nutka humoru.
Link do opinii
Avatar użytkownika - dominika_pyza
dominika_pyza
Przeczytane:2016-04-20, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Przyjazna, starsza pani, pogodzona ze starością, zgadzająca się na wszystko. Zaraz, zaraz. Coś pokręciłam. Ciotka Matylda faktycznie jest w sile wieku, ale na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać. Jest rezolutna, żywa, otwarta na świat, dająca dobre rady. To cała ona. Swoim uśmiechem potrafi sobie zrównać każdego. Lubi pić herbatkę z prądem, choć czasem tego prądu jest więcej niż herbatki i wręcz uwielbia palić swoje cienkie, mentolowe papierosy. O czymś zapomniałam? A tak... Nadzwyczaj kocha swoją Joankę i swoją kocicę, Frędzla, do tego stopnia, że zaznaczyła, że kiedy umrze zabierze kotkę ze sobą. A Joanka? No właśnie, Joanna jest w ciąży. I tak kiedy jedna Matylda umiera, druga się rodzi. Joanna Kownacka wychodząc za mąż nie wyobrażała sobie, że jej życia się tak właśnie potoczy. Joanka jest ciąży, tylko że w tak ważnym dla niej okresie życia nie ma przy niej męża. Wyjechał oglądać i badać sobie nunataki gdzieś na Grenlandię, kiedy ona przechodzi przez wahania nastrojów i generalnie wszystkie najgorsze rzeczy w tym stanie. Wreszcie rodzi dziecko, ale nawet wtedy męża ani widu ani słychu. Ten dzień dla Joanny na zawsze pozostanie w pamięci jako słodko-gorzki. Słodki, ponieważ oto urodziło się jej upragnione dziecko, a z drugiej oto jej ukochana ciotka Matylda postanawia sobie zejść z tego świata. Ale starsza pani nie zostawi swojej Joanki bez opieki. O to. to nie! Nawet po śmierci będzie w nie ingerować. I tak oto w życiu naszej bohaterki z małą Matyldą pojawiają się Oluś i Przemcio. Dwójka braci, osiłków z czarnym bmw, prowadzących dość ciekawy biznes. Jak się okazuje to nieszkodliwi i kochający ludzie, którzy znali się z ciotką Matyldą od dzieciństwa. Ba, to nawet ona pomogła im w rozwijaniu biznesu, a ten jest osobliwy. Bracia prowadzą sklep... dla dorosłych, a po śmierci ciotki to ona ma 20% udziałów w firmie! Oto przed Wami książka, która pocieszy, rozbawi, wzruszy... niczym najlepsza przyjaciółka. Jest to kolejna już recenzja książki Magdaleny Witkiewicz, ale mogę zapewnić, że nie ostatnia. Jest to lekka, przyjemna książka, którą czyta się w zatrważającym tempie. Nowa szata graficzna jest piękna i z daleka przyciąga uwagę. Pozytywnym plusem są retrospekcje, listy Joanny do ciotki Matyldy sprzed kilku lat, co sprawnie łączy całość i świetnie się komponuje. Bohaterki, jak zresztą zawsze, są przedstawione bardzo realnie co jest wielką zaletą. Komu polecam tą książkę? Wszystkim kobietom. I tym trochę starszym, i tym trochę młodszym, które chcą się oderwać od swoich problemów dnia codziennego, a przecież wszyscy wiemy, że najlepszą metodą oderwania się od swoich problemów jest zagłębienie się w czyjeś problemy :) A więc do dzieła, czytajmy!
Link do opinii
Avatar użytkownika - jusia
jusia
Przeczytane:2015-09-27, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2015,
Ciotka Matylda "postanawia" umrzeć, dzieje się to w momencie kiedy Joanna jest w zaawansowanej ciąży. Ciotka zostawia w spadku dziewczynie swój interes, który miał być cukiernią a okazał się zupełnie czymś innym oraz dwóch wspólników ciotki Przemusia i Olusia, z którymi Joanna szybko się zaprzyjaźnia i którzy są dla niej ogromnym wsparciem po urodzeniu dziecka, kiedy mąż staje się w domu gościem, nie uczestniczącym w tak ważnych wydarzeniach. ,,Ballada o ciotce Matyldzie" to opowieść o miłości, przyjaźni i rodzinie, którą można odnaleźć wśród zupełnie obcych nam ludzi, którzy pozwalają nam na nowo uwierzyć w siebie, podnieść się w najgorszych chwilach i docenić to co mamy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - helena610
helena610
Przeczytane:2015-02-17, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki (2015),
Tytułowa ciotka Matylda chociaż na samym począku ksiażki umiera to towarzyszy nam cały czas. A właściwie jej życiowa mądrość i dobro jakie zaszczepiła w Olusiu i Przemku wierząc, że uda im się być dobrymi i spełnić marzenia. Joanny było mi chwilami szkoda, a jednocześnie niejednej osobie można byłoby stawiać za wzór jej determonację! Za to jej mąż-Piotr... ech- "zakałą rodziny" ;) Ciepła, zabawna ale i z przekazem :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - monalizka
monalizka
Przeczytane:2015-04-29, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2015,
Magdalena Witkiewicz tematy popularne w wielu powieściach dla kobiet takie jak: zdrada, samotność w związku, bezinteresowna przyjaźń i wiara w marzenia, ukazała w swojej książce z wdziękiem, z przymrużeniem oka, jednocześnie przekazując życiowe prawdy w lekkim i zabawnym stylu. Daje wiarę, że w naszym otoczeniu zawsze znajdą się dobrzy ludzie, przyjaciele, którzy pomogą nam w trudnych chwilach. A jeśli w coś wierzysz, to rób to, a na pewno będziesz szczęśliwa Mamy tutaj perypetie miłosne, ukazanie macierzyństwa. Na dodatek Joasia w spadku dostaje (intrantny?) biznes, dosyć tajemniczy, w którego nikt istnienie nie wierzył; a także do pomocy dwóch złotych chłopaków. Większych zaskoczeń fabularnych nie ma, w sumie bohaterowie są jednowymiarowi: tylko pozytywni (no może oprócz Piotra), wszystko się w końcu układa. Stąd raczej nie zapadająca w pamięć. ,,Ballada i ciotce Matyldzie" to pozytywna historia, pozwalająca schować zły dzień do kieszeni. Serdecznie polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2015-03-30, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2015,
Ta książka trochę przeleżała u mnie na półce, ale znając pióro autorki właśnie teraz sięgnęłam po nią, ponieważ bardzo potrzebna mi była dobra energia, którą Magdalena Witkiewicz potrafi przekazać. To prawdziwe antidotum na stres i chandrę. Mimo dość poważnych problemów przedstawionych w fabule, czytelnik odbiera informacje o nich z wyjątkowym spokojem. Autorka nie po raz pierwszy udowadnia, że każdy problem jest takich rozmiarów, jakie sami mu nakreślimy. I chociaż nierzadko się zdarza, że coś wydaje nam się bardzo trudne do zaakceptowania, to przeważnie zawsze można temu w taki lub inny sposób zaradzić, tylko trzeba tego bardzo chcieć. Fabuła tej powieści jest przeplatana listami, które Joanna kiedyś, to znaczy po śmierci rodziców pisywała do ciotki, daje to obraz przeszłości i wspomnień o nieżyjącej już ciotce Matyldzie. Nie mogę powiedzieć, że ta książka to typowa bomba humoru, ale z pewnością mogę zakwalifikować ją do bomby pozytywnej energii. Lekkie pióro, jakim pisze autorka powoduje, że czyta się szybko i nie zwraca uwagi na mijające na czytaniu godziny. Polecam tę książkę osobom, którym potrzebna jest duża dawka humoru i ciepła, pozytywnej energii oraz chwil, które można spędzić w towarzystwie sympatycznych i empatycznych ludzi. Polecam tę książkę osobom, które mają jakieś problemy życiowe, bo dzięki tej lekturze być może inaczej spojrzą na dotykające ich kłopoty i niedogodności życiowe. Polecam tę lekturę wszystkim, którzy mają ochotę na chwileczkę odprężenia, bo jest to powieść z pewnością lekka (ponieważ czyta się ją lekko), łatwa (ponieważ wyjątkowo życiowa) i przyjemna ( ponieważ działa odprężająco).
Link do opinii

Niech się cieszą ci, którzy w swoim życiu spotkali kobietę na miarę ciotki Matyldy. Mądrą i chętnie się swoją mądrością dzielącą, doświadczoną, obrotną, a przede wszystkim dobrą. Tak po prostu, po ludzku dobrą.

Ciężko pogodzić się z odejściem takich ludzi. Ciężko zacząć żyć bez nich. Nie mogąc spytać o radę, nie mogąc znów zwrócić się do nich o pomoc, nie mogąc kolejny raz ogrzać się w ich cieple. Joanka z tą stratą musiała pogodzić się szybko, bo w jej życiu pojawiła się kolejna Matylda, tym razem dużo młodsza, robiąca mnóstwo hałasu i nie dająca chwili na złapanie oddechu. Nie było czasu, żeby pogrążyć się w rozpaczy. Tym bardziej, że razem z małą Matyldą w życiu Joanki pojawili się Przemcio i Oluś, którzy po prostu by na żadną rozpacz nie pozwolili. 

Ballada o ciotce Matyldzie to bardzo pogodna opowieść o walce o siebie samego, dążeniu do spełnienia marzeń (i to wcale nie idąc po trupach), a chyba głównie o tym, że na miejsce starego zawsze pojawia się nowe i ktoś musi odejść, żeby mógł pojawić się ktoś inny. Ktoś, kto być może też będzie mógł wnieść w nasze życie mnóstwo radości, jeśli tylko mu na to pozwolimy.

Nieszczęścia przytrafiają się każdemu. Każdy z nas przeżywa wzloty i upadki, chwile lepsze i gorsze. Każdemu od czasu od czasu wiatr wieje w oczy, a zdarza się, że i piachem obficie sypnie. Wtedy można tylko się cieszyć, że mamy przy sobie dobrych ludzi. Że mamy prawdziwych przyjaciół. Tych, którzy pomogą w każdej sytuacji, którzy będą w stanie rzucić wszystko, gdy zajdzie taka potrzeba. Tych, od których dzień za dniem możemy czerpać pozytywną energię, nadzieję na lepsze jutro i siłę, by do tego jutra dotrwać. Najważniejsze zaś byśmy ich obecność potrafili docenić. 

- Być dobrym człowiekiem, Joanko, wcale nie jest tak trudno - powiedziała kiedyś ciotka Matylda. - Czasem po prostu wystarczy się uśmiechnąć, gdy przechodzisz obok kogoś smutnego. Wiesz, być dobrym, to po prostu mieć oczy i uszy otwarte. Na cały świat. A przede wszystkim na najbliższych. - Zamyśliła się i zaciągnęła papierosem. - Znałam takich, którzy na cele charytatywne dawali sporo pieniędzy, podczas gdy ich dzieci musiały chodzić w dziurawych butach. A to nie o to chodzi. Najpierw rodzina, pamiętaj o tym. Jeżeli twoja rodzina jest szczęśliwa, ty również jesteś. A jeżeli ty jesteś szczęśliwa, chcesz zarazić tym szczęściem cały świat!*

Ballada o ciotce Matyldzie nie jest niczym ambitnym i nawet nie aspiruje do tego, by się takim stać. Myślę, że też żadna z czytelniczek nie będzie wcale tego oczekiwać, bo nie po to się sięga po takie książki. Pewnie, nie ma się co oszukiwać, książka Witkiewicz to czytadło jakich wiele. Zabawne, momentami nawet wzruszające, ale nadal czytadło, o którym prędzej czy później pewnie zapomnimy. Może po roku, a może po miesiącu. Ale te czytadła też są potrzebne, a ja się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę właśnie w tej chwili. Bardzo potrzebowałam tego ciepła, optymizmu i pozytywnej energii, która wypływa spomiędzy kartek. I za to autorce dziękuję.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - nasturia
nasturia
Przeczytane:,
Magdalenę Witkiewicz ,,znałam" tylko z portalu społecznościowego Facebook. Widziałam całe morze fanek i fanów, zachwyty nad Jej twórczością, kibicowanie w pisaniu, wspieranie, niecierpliwe oczekiwanie na nową książkę. Obserwowałam, obserwowałam i wiedziałam, że wcześniej czy później ciekawość mnie zje, jeśli czegoś nie przeczytam autorstwa pani Magdy. Wybór padł na ,,Balladę o ciotce Matyldzie". Prywata niewątpliwie miała tu ogromne znaczenie, gdyż moja młodsza córka nosi właśnie to imię. Dość szybko uporałam się z powieścią i wiem, że bardzo bym chciała, aby moje dziecię było tak mądre, jak książkowa ciotka Matylda. Wiem również, skąd taka popularność książek pani Witkiewicz. Ciepło i mądrość jest na każdej stronie tej historii. A jest to historia dla kobiet i, przede wszystkim, o kobietach. O tym, że każda z nas, bez względu na to, w jak bardzo jest nieciekawej sytuacji życiowej, sama może i powinna zadbać o swoje szczęście. To książka o sile przyjaźni, dobrych duchach tuż obok nas, i tych, które czuwają nad nami z góry. Tytułowa Matylda umiera, a ponieważ ilość Matyld musi się zgadzać, na świat przychodzi dziewczynka, której mama, Joanka - główna bohaterka, nadaje to imię. Tata i mąż w jednej osobie przebywa gdzieś na Oceanie Spokojnym, badając nunataki, wraz z Ivalo, piękną panią naukowiec ze Szwecji. Tak więc, kiedy Joanna rodzi, Piotra nie ma przy niej, za to pojawiają się bliźniacy, Oluś i Przemuś, gotowi wspierać i pomagać młodej mamie na każdym kroku. Jak Joanka poradzi sobie po śmierci ciotki? Jak Piotr odnajdzie się w roli ojca? Jaki wpływ na życie młodej kobiety będą mieli nowi przyjaciele? Książka jest przepełniona mądrością i dobrymi radami. Dla mnie najcenniejsze były te słowa: ,,- Być dobrym człowiekiem, Joanko, wcale nie jest tak trudno - powiedziała kiedyś ciotka Matylda. - Czasem po prostu wystarczy się uśmiechnąć, gdy przechodzisz obok kogoś smutnego. Wiesz, być dobrym, to po prostu mieć oczy i uszy otwarte. Na cały świat. A przede wszystkim na najbliższych. - Zamyśliła się i zaciągnęła papierosem. - Znałam takich, którzy na cele charytatywne dawali sporo pieniędzy, podczas gdy ich dzieci musiały chodzić w dziurawych butach. A to nie o to chodzi. Najpierw rodzina, pamiętaj o tym. Jeżeli twoja rodzina jest szczęśliwa, ty również jesteś. A jeżeli ty jesteś szczęśliwa, chcesz zarazić tym szczęściem cały świat! Pamiętaj o tym!" Dzięki ,,Balladzie o ciotce Matyldzie" Magdalena Witkiewicz zdobyła kolejną fankę, a ja mam znów nadzieję, że lepsze dni nadejdą. Pani Magdo, bardzo dziękuję.
Link do opinii
Avatar użytkownika - takahe
takahe
Przeczytane:2013-10-31, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2013, Mam, Wygrane,
Piękna książka dla kobiet napisana oczywiście przez inną kobietę. Opowiada ona o równowadze w przyrodzie (jedna Matylda umiera by urodziła się inna), przyjaźni i sile marzeń. Stara ciotka Matylda umiera zostawiając Joance udział w interesie, 20% procent od dochodów "piekarni" (która okazuje się sklepem z artykułami dla dorosłych) oraz szczerą przyjaźń braci-Olusia i Przemcia oraz Patrycji (żona Przemcia). Historia piękna, zabawna i lekka w sam raz do poczytania w jesienne wieczory.
Link do opinii
Joanka ma niemały kłopot - umiera jej ciotka Matylda, która była dla niej największym wsparciem, rodzi córeczkę, również Matyldę, podczas gdy jej mąż jest daleko, na wyprawie badawczej zajmującej się nunatakami. W tym samym czasie jednak pojawiają się w jej życiu przesympatyczni bracia bliźniacy, którzy pomagają jej przejść przez ten trudny okres. "Ballada o ciotce Matyldzie" to lekka, podnosząca na duchu książka, w sam raz na poprawę gorszego humoru i relaks. Pokazuje, jak bardzo ważni są w naszym życiu przyjaciele i ile możemy zdziałać, jeżeli nie poddamy się złym nastrojom. To dobra pozycja na długi, przygnębiający wieczór.
Link do opinii
Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Nasza Księgarnia za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Tytułowa Ciotka Matylda nie jest wcale nobliwą i stetryczałą staruszką, wręcz przeciwnie jest to niezwykle elegancka kobieta, miłośniczka herbatki z koniaczkiem mająca ogromne poczucie humoru i dystans do siebie samej... Jej niezwykle pozytywne usposobienie przyciągnęło do niej kiedyś dwóch braci - Olusia i Przemcia - barczystych osiłków o bardzo dobrych sercach, którzy do dziś jej pomagają... Poznajemy także Joankę ulubienicę ciotki Matyldy... Dziewczyna właśnie spodziewa się dziecka i choć wszyscy włącznie z lekarzem uważają, iż będzie chłopiec, Matylda twierdzi, że będzie dziewczynka i prosi Joankę o nadanie dziecku jej imienia, gdyż tak się składa, że jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi postanawia umrzeć... :) Tak też się dzieje, a młoda mama z małą Matyldą trafia pod opiekuńcze skrzydła Olusia, Przemcia i jego żony Patrycji i staje się jednocześnie współwłaścicielka niezwykle intratnego acz tajemniczego biznesu... "Ballada o ciotce Matyldzie" to pełna ciepła historia o szczerej i bezwarunkowej przyjaźni o tym, że rodziną nie zawsze muszą być osoby spokrewnione ze sobą więzami krwi... Autorka podkreśla, że warto wierzyć w marzenia, bo koniec końców przecież się spełniają, a postać Joanki uświadamia nam, że pozorny "koniec świata" może stać się nowym początkiem, a na samospełnienie i prawdziwą miłość nigdy nie jest za późno... Natomiast postacie Olusia i Przemcia podobnie jak wspomniany wyżej biznes, o którym dowiecie się czytając niniejsza książkę uświadamiają czytelnikowi, iż nie należy patrzeć na człowieka czy jakąkolwiek inną kwestię w sposób wyłącznie powierzchowny, gdyż może się to okazać bardzo krzywdzące... Według mnie fenomen tej książki polega na tym, iż historia napisana jest z przymrużeniem oka, a jednocześnie przekazuje istotne życiowe prawdy... Gratuluję autorce pomysłu i z całą pewnością sięgnę po inne publikacje autorstwa Pani Magdaleny, gdyż z ciotką Matyldą i resztą ferajny bardzo się zaprzyjaźniłam :) Gorąco polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2013-09-08, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2013,
Świetna książka pokazująca młodym ludziom ile znaczą przyjaciele oraz to, że wystarczy choćby jedna osoba, która w nas wierzy. W dobie sms-ów wtrącane listy to prawie archaizm, ale z jaki sentymentem można do nich wrócić.
Link do opinii
Powieść pani Witkiewicz, mimo wszystko, można jednak zaliczyć do jak najbardziej udanych. Lekka, prosta, z dużą dawką humoru oraz czystym życiowym przesłaniem. Typowy nastrajacz obyczajowy, który sprawia, że po lekturze czujemy się lepiej. Nie brakuje jej świetnych momentów oraz tych gorszych, które potrafią zdenerwować. Mówiąc krótko: dobra pozycja, która przypadnie wielu osobom do gustu. Polecam szczególnie czytelnikom nastawionych na prostotę i głębię jednocześnie. Powieść tej pisarki z pewnością będzie idealną pozycją czytelniczą dla każdego z nich.
Link do opinii
Avatar użytkownika - StregaBianca
StregaBianca
Przeczytane:2013-06-11, Ocena: 5, Przeczytałam,
Pełna ciepła i dobrego humoru opowieść, dobra jak ciepły plaster na duszę:-).
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Rzadko zdarza mi się, żebym książkę przeczytała ,, na raz ". Zazwyczaj po kilkudziesięciu stronach muszę sobie zrobić przerwę, żeby przetrawić to, czego się dowiedziałam. Ta pozycja jednak porwała mnie już od pierwszych stron i nie wypuściła, dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania. Z wielką przyjemnością zagłębiłam się w lekturę tej powieści. W planach mam także pozostałe pozycje Pani Magdaleny.
Link do opinii
Avatar użytkownika - edith013
edith013
Przeczytane:2013-05-12, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Lekka, przyjemna, poruszająca.Wzrusza i zarazem rozśmiesza. Książka o przyjaźni, miłości, przemijaniu. O życiu i o śmierci. Polecam i oby każdy z nas miał swoją taką ciotkę Matyldę, zawsze czuwającą nad nami.
Link do opinii
Jest to książka bardzo dobra i przyjemna, którą bardzo szybko się czyta i nie sposób ją odłożyć. Książkę przeczytałam w jeden dzień, nie mogłam rozstać się z bohaterami książki z Joanną i braćmi Olusiem i Przemciem ;). Książkę bardzo polecam to mądra, czasami zabawna i podnosząca na duchu książka.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sardegna
Sardegna
Przeczytane:2013-04-12, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Prześwietna to książka, ciepła, optymistyczna, zabawna i rozczulająca. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale na pewno nie ostatnie, bo coś czuję, że Pani Magdalena bardzo trafi w moje czytelnicze gusta. http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2013/04/ballada-o-ciotce-matyldzie-magdalena.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - bibliotekarkaB
bibliotekarkaB
Przeczytane:2013-04-16, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Poznajemy rok z życia Joanki. Przełomowy rok, gdyż w tym czasie rodzi córkę, zostawia ją mąż, umiera ukochana ciotka Matylda, poznaje nowych ludzi, którzy okazują się fantastycznymi przyjaciółmi. Znakomita lektura, świetnie się czyta.
Link do opinii
Avatar użytkownika - asymaka
asymaka
Przeczytane:2013-04-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki, Mam,
To książka mimo wszystko optymistyczna, choć na początku mamy śmierć tytułowej cioci, chociaż mąż naszej bohaterki, Joanki, jest nieobecny, a bardzo potrzebny, wręcz niezbędny, szczególnie, iż poród się zbliża i na świecie pojawi się wkrótce jego jedyne dziecko. Dzieje się, dzieje i naprawdę przydałby się naszej przyszłej mamie ktoś bliski. Dziecko ma być chłopczykiem, Jasiem, naprawdę wszyscy tak uważają, poza jednym wyjątkiem. Jedynie ciotka Matylda jest pewna, że będzie dziewczynka, kolejna Matylda. Kto ma rację, jak myślicie? Dzięki "Balladzie o ciotce Matyldzie" zrozumiałam, że śmierć nie musi oznaczać czegoś smutnego, ostatecznego, spojrzałam na nią z zupełnie innej strony, z innego punktu widzenia.
Link do opinii
Opis z pewnością zachęca do przeczytania, może się skuszę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - losar
losar
Przeczytane:2020-01-16, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2020,

Tym razem Magdalena Witkiewicz absolutnie zachwyca! Prześmieszna historia Joanny, która po śmierci ukochanej ciotki zyskuje nową rodzinę w postaci Olusia i Przemcia, dziedziczy kawałek dochodowej "piekarni" i zaczyna samotne macierzyństwo.... Lekka i przyjemna historia, idealna na zrelaksowanie się. I duży plus - wreszcie bohaterki są konkretne i myślące, co ostatnio u pani Witkiewicz rzadko się zdarza. Zdecydowanie polecam!!!

Link do opinii
Avatar użytkownika - lilianapie
lilianapie
Przeczytane:2018-04-06, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2018,

Ciotka Matylda postanowiła umrzeć ,i umarła, wzięła jeszcze z sobą kotkę Frędzel. Na ziemi zostawia Joankę dla której była jak matka po śmierci rodziców diewczyny choć nie mieszkały razem. Joanna nie była na pogrzebie ciotki ponieważ właśnie rodziła córeczkę Matyldę .Imię nadała dziewczynce na prośbę ciotki ponieważ "liczba Matyld w przyrodzie musi się zgadzać" tak mówiła ciotka. Historia zabawna, ale i pojawia się tam dramat, i wiele mądrości przesyłanych z góry od ciotki Matyldy. Bardzo sympatyczna historia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Shi4
Shi4
Przeczytane:2018-02-05, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 (70) książki 2018, Miałam, Obyczajowe,

Pełna humoru, ale i wzruszająca historia młodej matki, która po śmierci starej ciotki rozpoczyna całkiem inne życie.

To całkiem lekka lektura do błyskawicznego przeczytania jednego wieczoru. Trochę tylko koniec według mnie mógłby być inny.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaAnia
MonikaAnia
Przeczytane:2017-11-02, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Milaczek
Magdalena Witkiewicz0
Okładka ksiązki - Milaczek

Pierwsza książka, którą poleca Monika Szwaja to powieść młodej gdańskiej pisarki Magdaleny Witkiewicz „Milaczek”. Autorka porusza się...

Czereśnie zawsze muszą być dwie
Magdalena Witkiewicz0
Okładka ksiązki - Czereśnie zawsze muszą być dwie

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha - rozkwita. Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani...

Zobacz wszystkie książki tego autora