Każdy zasługuje na drugą szansę. Sztuką jest ją wykorzystać.
Marta Dziedzic popełniła niewybaczalny błąd. Za nieumyślne spowodowanie śmierci swojej córeczki dziewięć lat spędziła w więzieniu. Wyjście na wolność miało otworzyć nowy rozdział w jej życiu. Ale… Marta nie żyje. Prokurator uznaje, że to samobójstwo, i chce zamknąć sprawę.
Innego zdania jest podkomisarz Zoja Sterlak. Uparta śledcza zamierza dotrzeć do prawdy, nawet jeśli będzie zmuszona zaryzykować nie tylko karierę, ale i życie. Wspierana przez nowego partnera wkracza w świat rodzinnych sekretów, ma jnych powiązań i moralnych dylematów.
"Białe madonny" to opowieść o iluzji kontroli, braku odpowiedzialności i konsekwencjach nie do przewidzenia. A także o pozornie dobrych domach, w których dzieją się przerażające rzeczy.
Sięgnij po pierwszy tom serii z Zoją Sterlak i Jakubem Karskim.
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 320
Język oryginału: polski
Potworna zbrodnia. Namiętność sprzed lat. I przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. W trakcie Festiwalu Światła w Łodzi dochodzi do makabrycznego...
„ Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota.” Obj. 2:10 Łódź.Mglisty, wiosenny poranek. W przypałacowym stawie na Księżym Młynie...
Przeczytane:2026-05-16, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
"Białe jak kokaina matki madonny, od dziecka odchylone".
Taka była Marta Dziedzic. Na wiecznym haju, niezainteresowana, daleka od swoich dzieci. Odchylona. Gdy, jak zwykle, była po wpływem, jej córeczka utopiła się w wannie. Marta odsiedziała za to 9 lat. Dzień po wyjściu na wolność strzeliła narkotycznego samoboja.
Podkomisarz Zoja Sterlak nie wierzy, że Marta mogła się zabić. Wszystko temu przeczy. Wbrew prokuratorskim zaleceniom rozpoczyna własne śledztwo, które doprowadzi ją w głąb mrocznych tajemnic rodzinnych i obnaży prawdziwe, demoniczne oblicze denatki. Wielu życzyło jej źle, wielu mogło chcieć jej śmierci...
Białe madonny to świetny kryminał obyczajowy, który wciąga w ciemną otchłań dysfunkcji i patologii społecznych, rodzinnych dramatów i nieoczywistych powiązań między bohaterami. To iluzja idealnego życia, złudne poczucie kontroli i tragiczne konsekwencje zaniedbań i złych uczynków.
To historia z gatunku tych przygnębiających. I nie tylko z powodu wątku zaniedbywanych dzieci, bo to z pewnością jest lejtmotywem powieści, ale tu są dramaty kilku rodzin, które złożyły się na całą sekwencję tych ponurych zdarzeń. Autorka pokazuje, że nawet w pozornie dobrych i bogatych domach, za zamkniętymi drzwiami rozgrywają się mrożące krew rzeczy, że zaufanie, ciepło rodzinne i miłość to krucha fasada, za którą kryje się wyrachowanie i wygodnictwo.
Nie wiem, jak to się stało, że twórczość Agnieszki Płoszaj przeleciała przez moje czytelnicze pole kompletnie niezauważona. A to błąd, bo wpadłam po uszy w tę jej najnowszą książkę. Dynamiczna akcja, wciągająca i, co lubię bardzo, wielowątkowa fabuła wymykająca się ze znanych schematów, to ogromne atuty powieści. Plusem są też dobrze skrojeni bohaterowie o skomplikowanych historiach osobistych, również mierzący się z własnymi demonami i nie zawsze fajną przeszłością. Zoja jest oczywiście najbardziej wyrazistą postacią i raczej trudno jej nie polubić. Ta pół Polka, pół Chorwatka to mała szelma, która jeńców nie bierze :) jest bezkompromisowa i uparcie dąży do celu. Umie się postawić i bronić swojej tezy. Ale potrafi być też empatyczna, co pokazuje przykład Filipa. No ale Kardas i Karski też niczego sobie :)
No dobrze... podsumowując: moje pierwsze spotkanie z Agnieszką Płoszaj uważam za ogromnie udane i mam ochotę na więcej. Czy czegoś mi zabrakło w tej powieści? Może tylko tych wuzetek, bo ze sto lat ich nie jadłam...