Był sobie pies 2

Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 2019-09-18
Kategoria: Przygodowe
ISBN: 9788366338746
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału: A Dog

Ocena: 5.43 (7 głosów)

Wszystkie psy doskonale wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego człowieka

Bailey - bohater bestsellera "Był sobie pies" - powraca z nową misją!

Mała Clarity June opuszcza ukochaną babcię oraz jej psa i wyjeżdża z matką do wielkiego miasta. Psiak przeżył już wiele wcieleń i sporo się o ludziach nauczył. Miał różne imiona: Bailey, Toby, Ellie, Koleżka...

Tym razem powraca, aby wypełnić nowe zadanie. Spotyka dorastającą Clarity, wnuczkę ukochanego przyjaciela Ethana. Dziewczynka ma talent do pakowania się w kłopoty, więc Bailey w swoim nowym wcieleniu musi jej strzec i zrobić wszystko, żeby była szczęśliwa. Razem czeka ich mnóstwo przygód pełnych wzruszeń i radości!

Ten oddany i kochany pies pomoże swojej pani zrealizować jej marzenia i odnaleźć prawdziwą miłość. Czasami będzie musiał odejść, by zaraz znów powrócić jako inny czworonożny przyjaciel. Jednak nie zamierza się poddawać - musi być dzielnym psem! Jedno wie na pewno: życie jest na tyle pomerdane, że zawsze warto trzymać się razem.

Oto zabawna i wzruszająca opowieść o przyjaźni, oddaniu i poświęceniu, która wielokrotnie cię zaskoczy. Odkryj świat widziany oczami psa i przekonaj się, że psia miłość jest wieczna.

Tagi: Literatura humorystyczna

Kup książkę Był sobie pies 2

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Był sobie pies 2

Kiedy sięgnęłam po pierwszą powieść W. Bruce'a Camerona pt."Był sobie pies" moim zachwytom nie było końca. Historia Bailey'a i jego następnych wcieleń zapadła mi głęboko w serce. W myśl zasady, że "WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI" z taką samą ekscytacją sięgnęłam po kolejną część psich przygód w pomerdanym świecie zatytułowaną "Był sobie pies 2".

Autor i tym razem przedstawił nam rzeczywistość z psiego punktu widzenia. Koleżka, który do samego końca opiekował się Ethanem, a potem towarzyszył w codzienności jego żonie Hannah otrzymał do wykonania szczególne zadanie, które kazało mu kolejny raz powrócić do ludzkiego świata. Jego misja nie została jeszcze zakończona. Teraz pod postacią przemiłej suczki Molly miał czuwać nad bezpieczeństwem wnuczki Ethana - Clarity June, która wyjątkowo potrzebowała mądrej psiej towarzyszki. Molly - przemiły pudelek nie zdołał jednak wypełnić zadania do końca, więc los postawił na drodze CJ Maxa - malutkiego yorka z wielkim charakterem, a potem skrzyżował jej ścieżki z uroczym beaglem Tobym. I tak historia pt. "Był sobie pies" zatoczyła koło...

W. Bruce Cameron ma prawdziwy dar realistycznego i wiarygodnego odmalowywania rzeczywistości z punktu widzenia czworonożnego psiego bohatera. Ludzki świat widziany oczami Koleżki, Molly, Maxa, czy w końcu Toby'ego jest autentyczny, nosi znamiona dobra i zła, choć przecież jest zupełnie pomerdany. Misja psiaka bez względu na jego rasę, wielkość, czy charakter jest wyjątkowa i musi zostać doprowadzona do samego końca. Pomysłowość i kreatywność autora co do kolejnych wydarzeń nie ma sobie równych. Kolejnym zdarzeniom towarzyszą emocje, a psia wierność i poświęcenie oraz bezwarunkowa miłość i oddanie nie raz graniczą z prawdziwym bohaterstwem. Psie uczucia wobec wybranego pana zasługują na najwyższe uznanie i nigdy nie przemijają. Bo żaden zwierzak nie potrafi tak kochać jak pies...

Powieść Camerona wnosi wiele ciepła i pozytywnej energii do naszego życia. Pozwala nieco lepiej poznać psią psychikę, a na pewno wzbudza tęsknotę za czworonożnym przyjacielem. To optymistyczna opowieść zarówno dla dużych, jak i małych czytelników, którym można psie przygody czytać do poduszki. Pozostaję pod dużym wrażeniem tej historii i jestem przekonana, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Chętnie obejrzę też ekranizację, która kilka dni temu weszła na kinowe ekrany.
Muszę jednak przyznać, że pierwsza część wywarła na mnie większe wrażenie. Być może dlatego, że sposób narracji i pomysł były dla mnie czymś zupełnie nowym i niespodziewanym. Niestety czytając kontynuację w zasadzie nie przeżyłam wiekszego zaskoczenia. Tamte, wcześniejsze wydarzenia wydały mi się też bardziej emocjonujące, chociaż i tym razem był moment, kiedy łezka zakręciła mi się w oku.

Jedno jest pewne - obie części historii "Był sobie pies" mają wymowę ponadczasową. Podejmują tematy, o których warto i powinno się mówić. Lektura pozwala całkowicie zatracić się w pomerdanym świecie powieści i zatęsknić za choćby nawet najmniejszym psim towarzyszem, który jest najlepszym kompanem do dzielenia się radościami i najskuteczniejszym lekarstwem na nawet największe smutki. To opowieść, przy której można się uśmiechnąć, ale i uronić łezkę. Warto się z nią bliżej zaznajomić lub zamieszkać z nią na dłużej. Polecam serdecznie.

Link do opinii

Sensem życia każdego pieska jest bycie przy swoim ukochanym właścicielu. Bailey to pies, który odradzał się kilkukrotnie i przeżywał naprawdę wiele przygód. Gdy zmarł Ethan, sądził że jego misja dobiegła końca. Jednak los miał dla niego kolejne zadanie. Teraz będzie musiał zająć się wnuczką swojego chłopca Clarity, która lubi wpadać w kłopoty.


Był sobie pies sprawił, że uroniłam nie jedną łezkę, Psiego najlepszego nie było już tak dobre, a jak wypadł Był sobie pies 2? Moim zdanie plasuje się gdzieś tak pomiędzy dwoma wcześniej wspomnianymi. Ta powieść była zabawna, urocza, smutna i pokazywała dziewczynę, która nie miała w życiu lekko i zmagała się z wieloma przeciwnościami. Jednak to wszystko nie sprawiło, że znowu polały się u mnie łzy, choć końcówka łapała za serduszko!


O bohaterach też ciężko cokolwiek powiedzieć. Bailey w ciągu całej powieści odradza się kilkukrotnie. Stara się pomagać swojej dziewczynce, a przy okazji za każdym razem uczy się czegoś nowego. Jest tak oddanym czworonogiem, że mieć takiego zwierzaka to największy skarb. Clarity to osoba, która często wpada w kłopoty, lubi się buntować i nie słucha się nikogo. Ma twardy charakter i jest zawzięta.


Moim zdaniem książka w pewnym sensie była potrzebna, by w pełni zakończyć tą historię. Pokazuje, jakie misję miał ten psiak i jak ze wszystkich sił starał się je wykonać. Mamy okazję jeszcze raz spotkać postacie z pierwszej części i przeczytać co tam u nich.


Dlatego podsumowując, “Był sobie pies 2” to książka warta poznania. Przeczytacie ją szybko, ponieważ jest bardzo wciągająca i lekka. Przez nią się wręcz płynie. Powiem tak, nie zawiedziecie się na tej książce, ale też nie będzie to najlepsza historia jaką w życiu przeczytaliście. Uważam, że jeśli znacie pierwszą część, to wiecie czego się spodziewać po kontynuacji.

Link do opinii

Dwa lata temu miałam okazję czytać pierwszą książkę autora wydaną w Polsce "Był sobie pies". Niezwykle emocjonalną i wciągającą historię miłości chłopca i psa, a także ich ponownego spotkania po latach. Teraz pojawia się kontynuacja przygód czworonożnego przyjaciela, który w ostatnim wcieleniu był Koleżką. Jego pan odszedł, ale on nadal ma misję do wykonania. Jak poradzi sobie tym razem i czy autor dobrze zrobił tworząc drugi tom? 


Koleżka przeżył już kilka żyć. Teraz w spokoju żyje na farmie, choć Ethan odszedł już z tego świata. Pies nie może się już doczekać spotkania ze swoim chłopcem, ale okazuje się, że nie jest mu to dane. Musi opiekować się wnuczką Ethana, małą Clarity. Jego przygoda jeszcze będzie trwała, a on w coraz nowym wcieleniu będzie odnajdywał dziewczynkę. Jak skończy się ta historia. 


Autor stworzył opowieść, która początkowo może zastanawiać. Czy warto kontynuować coś, co zakończyło się w idealnym momencie? Okazuje się jednak, że druga część jest równie dobra, emocjonalna i dająca do myślenia. Tym razem podopieczna Koleżki, Molly, Maxa i Tobby'ego to dziewczynka trochę pogubiona w życiu, a przede wszystkim żyjąca z matką, która nie do końca dorasta do tego miana. Wszystkie problemy które pojawiają się w domu bardzo mocno wpływają na Clarity. I to pies jest jej opoką, która pozwala trzymać się na powierzchni. 


Historia opowiedziana z perspektywy psa jest niezwykła, pokazuje trudne problemy ludzkie prosto, bez patosu i finezji. Wszystko widzimy z poziomu czworonoga, który bardzo często nie rozumie niektórych rzeczy. Dla niego wszystko jest proste. Najważniejsze są uczucia, szczęście, zabawa i kochanie swojego człowieka. Na początku miałam problem z takim przedstawieniem sprawy. Niektóre kwestie były za ważne żeby pokazywać je w taki infantylny sposób. Ale w pewnym momencie zrozumiałam że to my tworzymy często problemy tam gdzie ich nie ma. I dzięki temu złapałam dużo dystansu. 


Autor pokazuje też inną ważną prawdę i pozwala się nam razem z kudłatym bohaterem zastanowić. Czy pies może kochać więcej niż jednego człowieka. Czy może go traktować jako swojego największego przyjaciela. To pytanie pojawia się w głowie każdego kolejnego czworonoga, który początkowo opiekuje się dziewczyną z obowiązku, a potem coraz bardziej mu na niej zależy. 


Książka wielokrotnie wzrusza, można na niej wylać morze łez i to nie tylko w sytuacjach związanych bezpośrednio z psem, ale również z ludźmi. Ale to czworonóg jest nam najbliższy, to jego przemyślenia są z nami podczas całej historii. To co dzieje się wokoło poznajemy jedynie z drugiego planu, z zachowań i wypowiedzi pozostałych bohaterów. 


Zakończenie wywołuje morze łez, ale możemy mieć już pewność, że Bailey, Toby, Ellie, Koleżka, Molly, Max i Tobby, ta psia dusza zakończyła swoje zadania na Ziemi. Piękna scena, która wieńczy tyle wcieleń i pozwala na radość. 


"Był sobie pies 2" to wspaniała kontynuacja która doskonale dorównuje pierwszej części. Tym razem autor stworzył historie ludzi bardziej problematyczne i to właśnie pies, najlepszy przyjaciel, staje się podporą i opoką. Jeśli wahacie się, czy warto po nią sięgać - Warto! I przygotujcie się na wiele wzruszeń!

Link do opinii

Kocham wszystkie czworonogi, lecz najbardziej moją psią kluseczkę Beletha. Bardzo długo wahałam się nad przygarnięciem tak wymagającego zwierzęcia, jednak teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ten shihtzu jest najlepszą decyzją, jaką w życiu podjęłam. Stał się moim najlepszym przyjacielem, tak jak w „Był sobie pies” Bailey był najlepszym przyjaciel Ethana. 

Przyznam szczerze, że pierwszej części o ich przygodach do dnia dzisiejszego ciągle nie przeczytałam, choć książka od dawna znajduję się na mojej półce. Film, jednak obejrzałam z nieskrywaną przyjemnością, dlatego kiedy usłyszałam o premierze „Był sobie pies 2” postanowiłam, że tym razem muszę przeczytać najpierw książkę. Była to moja najlepsza decyzja czytelnicza, jaką podjęłam ostatnimi czasy. 

„Wszystkie psy wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego człowieka.”

W. Bruce Cameron posługując się lekkim, przyjemnym, ale niezwykle oddziałującym na wyobraźnie językiem, opowiada niesamowitą historię, pełną ciepła i radości o psiej miłości do człowiek. Trudno naprawdę się w niej nie zakochać, ponieważ drugiej tak pięknej i wzruszającej powieści nie ma chyba na rynku wydawniczym. To naprawdę niezapomniana przygoda, od której nie sposób się oderwać. Zawdzięczająca swój fenomen przede wszystkim wartkiej akcji i świetnej fabule poprowadzonej z psiej perspektywy. Obserwowanie świata ludzi oczami Baileya pozwala czytelnikowi odkryć go na nowo, na swój pomyrdany sposób i dostrzec rzeczy, tak często na co dzień dla nas niewidoczne.

Z pozoru mogłoby się wydawać, że ta radosna i merdająca ogonem książka pozwala miło i przyjemnie spędzić czas, bez większego zaangażowania. Nic jednak bardziej mylnego, ponieważ ta historia nie tylko bawi i umila czas, ale również posiada głębsze dno, które nie raz zmusi czytelnika do refleksji. Autor w tą prostą historię umiejętnie wplata również poważniejsze tematy, takie jak wykrywanie chorób nowotworowych przez czworonogi, problem bulimii u nastolatków, kiepskie relacje z rodziną i wiele, wiele innych.

Jeśli jesteście miłośnikami czworonogów to uważam, że koniecznie musicie przeczytać całą serię „Był sobie pies” autorstwa W. Bruce’a Camerona. Ta książka rozrywa serce na strzępy, a potem psią miłością składa je na nowo. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie czytałam drugiej tak pięknej historii o bezwarunkowej i bezinteresownej miłości, jak ta którą Bailey obdarzył najpierw Ethana, a potem Clarity. Coś naprawdę niesamowitego. 

Aleksandra
Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Był sobie pies 2” autorstwa W. Bruce Cameron.
Więcej na :

Link do opinii

Pies to takie dziwne stworzenie, która kocha ciebie bardziej niż samego siebie. Ta miłość jest szczera i pełna. Każdy kto ma psa lub miał wie, że posiadanie takiego czworonożnego przyjaciela to obowiązek i odpowiedzialność. Czasem nie jest łatwo, ale spojrzenie ufnych i pełnych uczucia oczu rekompensuje wszystkie trudności. Książki pisane z perspektywy psa czyta się z uśmiechem na ustach i zapasem chusteczek na podorędziu.

Bailey - główny bohater bestsellera "Był sobie pies" powraca w kolejnym wcieleniu, by tym razem opiekować się dziewczynką Clarity June - wnuczką swojego nieżyjącego pana. Jeżeli nie czytaliście pierwszej części - nie martwcie się nie jest to przeszkodą, narracja jest prowadzona tak, że na pewno wszystko będzie jasne.
Z tą opieką nad dziewczynką nie będzie tak łatwo! CJ - bo tak Clarity woli by ją nazywać, nie ma prostej relacji z matką. Gloria - matka bohaterki, to prosty przykład tego - dlaczego niektórzy ludzie nie powinni mieć dzieci. Egoizm, chęć zaspokajania tylko własnych materialnych potrzeb, ciągłe poszukiwanie miłości, którą miała na wyciągnięcie ręki, ale była zbyt ślepa by to zauważyć. Traktowanie dziecka jak maskotki, ozdoby, którą łatwo można zdjąć i odłożyć, która nic nie rozumie i... nic nie czuje. Okropnie irytująca postać, zbierająca narzeczonych jak kolekcję znaczków - udała się autorowi bardzo!
CJ ma przyjaciela Trenta, z którym w tym samym czasie adoptują pieski. I tak do życia dziewczynki wkracza Molly - miks pudla i spaniela, która będzie miała ogromny wpływ na życie bohaterki - to ona - po Koleżce jest jednym z narratorów tej powieści, otrzyma jeszcze kilka imion i kilka innych wcieleń.

Historia o zwykłym życiu pełnym wzlotów i upadków. O poszukiwaniu siebie, sensu życia i prawdziwej miłości, walce z chorobą, z własnymi słabościami.
Narratorami są psy, język jest prosty i lekko dziecięcy, czyli idealnie oddający to jak pies mógłby do nas mówić, gdyby potrafił? Albo gdybyśmy chcieli słuchać.

Podobało mi się przedstawienie świata postrzeganego z perspektywy czworonoga. Tego jak proste może być życie, kiedy się nie analizuje i nie boi podejmować decyzji, kiedy żyje się teraz, a nie wczoraj, czy jutro. Wielokrotnie wybuchałam śmiechem, kiedy któryś z psich bajarzy dziwił się postępowaniu ludzi.
Widać, że autor dobrze zna psy i cechy charakteru różnych ras. Pięknie ukazał jak wielkim zaufaniem darzą człowieka i jak często właśnie ten człowiek - to zaufanie nadszarpuje, traktując zwierzę jak przedmiot. Wzruszyłam się też nie raz - paczka chusteczek jak najbardziej wskazana.
Chcemy wierzyć, że psy udają się po śmierci za tzw. "Tęczowy most", ale czy perspektywa tego, że wracają do nas pod inną postacią i towarzyszą nam do końca naszych dni nie jest o wiele lepsza? Psia miłość jest wieczna.

Od teraz w oczach swoich psów, zawsze będę się dopatrywać cząstki tych, których już ze mną nie ma, a które wniosły do mojego życia tak wiele uczucia i nauczyły czym jest zaufanie. Polecam i nie tylko psiarzom.

Link do opinii

Zdecydowanie powinnam przestać czytać książki, w których głównymi bohaterami książek są psy. Dlaczego? Ponieważ za każdym razem kończę z milionem zużytych chusteczek higienicznych i nie mogę się uspokoić, a mój pies patrzy na mnie niezrozumiałym spojrzeniem. Oczywiście tylko sobie obiecuję, że na pewno teraz się nie popłaczę, bo przecież już tyle „psich” książek za mną i z każdą nową książką łamię się bardzo szybko, bo po przeczytaniu kilkunastu stron. Tak też było i z nową książką W. Bruce Camerona „Był sobie pies 2”. Pierwsza część jest bardzo wysoko na liście moich ulubionych książek i musiałam się dowiedzieć, co słychać u uroczego Bailey’go, w jakim wcieleniu się odrodzi i jaka jest jego nowa misja.

Bailey’a, a właściwie już Koleżka, mieszka na farmie z Hannah. Choć już jego ukochany pan Ethan nie żyje, to pies jest nadal rozpoznawalny. U babci wakacje spędza mała Clarity (zwana później CJ) wraz z matą Glorią. Coraz starszy już Koleżka nawiązuje z dziewczynką niezwykłą więź i staje się jej opiekunem. Niestety choroba nowotworowa psa postępuje i nic nie da się już zrobić. Bailey odradza się w ciele suczki Molly i spotyka dorastającą CJ. Wie, że jego misja jeszcze nie została wypełniona – musi zrobić wszystko, by pilnować i strzec dziewczynki. Po raz kolejny musi być dzielnym psem! Czy tym razem uda mu się zrobić wszystko, by jego pani była szczęśliwa i odnalazła prawdziwą miłość? Czy spełni swoją misję jako Molly, czy może jeszcze kilka razy będzie musiał odejść? Tego dowiedzcie się już sami. Jedno jest pewne, czekać na Was będą pomerdane przygody!

I cóż ja mogę napisać o książce „Był sobie pies 2” poza określeniem jej jako cudowną? Rewelacyjnie mi się znowu czytało książkę Camerona i czytanie o przygodach Bailey’a było jak spotkanie ze starym, dobrym znajomym. Choć narratorem jest ponownie pies, to nie oznacza, że będzie to błaha książka i nic z niej nie wyniesiemy. Wręcz przeciwnie, takie ukazanie fabuły z psiej perspektywy wnosi w nasze życie inne spojrzenie – pełne miłości i bezinteresownego oddania. Nie bez powodu przecież mówi się, że najlepszym przyjacielem człowieka jest właśnie pies. I autor nam to kolejny raz udowadnia. I dzięki temu książka podoba mi się jeszcze bardziej.

Misją psa jest opieka nad CJ i choć autor zesłał na bohaterkę całą masę plag i nieszczęść, to polubiłam tę bohaterkę od samego początku. Niestety dziewczyna na każdym kroku oprócz walki ze swoimi problemami będzie musiała żyć u kobiety, dla której najważniejszy jest czubek jej własnego nosa. Mowa tutaj o jej matce Glorii i tej postaci należałby się niejeden kopniak lub policzek za to, jak traktuje swoje dziecko. CJ na szczęście nie będzie sama – będzie miała oparcie w przyjacielu Trencie oraz w swoim kochanym psiaku. Niesamowicie czytało mi się o niezwykłej więzi i miłości między psem a jego właścicielką.


To nie jest tylko książka o wypełnieniu misji przez czworonoga. Na jej kartkach znajdziemy tutaj też walkę z realnymi problemami – pojawi się samotność i bulimia, starość i walka z chorobami nowotworowymi. I będą momenty, przy których chusteczki będą Wam potrzebne. Nie da się czytać o pewnych sprawach na sucho, bez emocjonalnego zaangażowania, nawet jeśli jest to tylko książka, w której narratorem jest pies. I za to jeszcze mocniej kocham wszystkie psy! Za ich mądrość, miłość i poświęcenie się dla człowieka. Przeczytajcie – bo warto!

Link do opinii
Inne książki autora
O psie, który wrócił do domu
W. Bruce Cameron0
Okładka ksiązki - O psie, który wrócił do domu

NOWA KSIĄŻKA AUTORA BESTSELLERA ,,BYŁ SOBIE PIES" - FILM W KINACH! Zabawna i wzruszająca opowieść o czworonogu, który odbył niezwykłą podróż...

Był sobie szczeniak (#1). Ellie
W. Bruce Cameron0
Okładka ksiązki - Był sobie szczeniak (#1).  Ellie

AUTOR BESTSELLEROWYCH KSIĄŻEK ,,BYŁ SOBIE PIES" ORAZ ,,PSIEGO NAJLEPSZEGO" ODDAJE GŁOS SZCZENIAKOM! Seria Był sobie szczeniak to opowiedziane na nowo...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Zabójstwo na cztery ręce
Karolina Morawiecka;
Zabójstwo na cztery ręce
Pokaż wszystkie recenzje